Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Strony naukowe i popularnonaukowe
Autor Wiadomość
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14668
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-09-26, 08:00   



"Kim był prawdziwy Skrzetuski z "Ogniem i mieczem"?" - wypowiada się Jakub Jędrzejski:



Cytat:
Rodzina Skrzetuskich wywodziła się z Wielkopolski i pieczętowała się herbem Jastrzębiec. Mikołaj Skrzetuski, bo tak historyczny pierwowzór pana Jana miał na imię, przyszedł na świat między 1610 a 1615 rokiem we wsi Rożnów nieopodal Poznania. Skrzetuscy nie byli rodem zbyt zamożnym, toteż Mikołaj nie miał przed sobą zbyt szerokich perspektyw. W zasadzie mógł pójść dwiema ścieżkami, albo zostać duchownym albo iść do wojska. Wybrał to drugie. Co ciekawe jego ojciec Jan był zawodowym oficerem. Zanim jednak Skrzetuski zasilił szeregi armii koronnej, odbył edukację w kolegium jezuickim w Poznaniu, gdzie według Marcelego Kosmana miał być niezbyt przykładnym i cichym studentem.

Cytat:
Pierwsza znana wzmianka o Skrzetuskim pochodzi z roku 1634. Wtedy to przeciwko niemu wnieść protestację miał jego kolega, Mikołaj Bobiatyński. Skrzetuski upiwszy się miodem miał go ponoć poszczerbić szablą podczas zwady. Skrzetuski jednak pozostał bezkarny i zaciągnął się do chorągwi kozackiej Marka Gdeszyńskiego. Pod jego rozkazami, a nie ks. Jeremiego, jak było to w powieści, zastała go inkursja Chmielnickiego w 1648 roku. Skrzetuski nie posłował na Sicz i nie był więźniem Chmielnickiego, Wziął natomiast udział w bolesnej bitwie pod Korsuniem, gdzie jego chorągiew została unicestwiona.

Cytat:
Dlaczego więc Sienkiewicz z Mikołaja zrobił Jana? Marceli Kosman twierdzi, że kilkadziesiąt lat później zbaraską niedolę opisywał kanonik Rudawski i przekręcił on imię naszego bohatera. Na informację tę trafił Sienkiewicz i zamiast Mikołaja zrobił w powieści Jana.

Cytat:
W 1650 roku Skrzetuski uzyskał wreszcie stopień oficerski jako rotmistrz chorągwi wołoskiej (czyli jazdy lekkiej), którą to wystawiło województwo kijowskie na walkę z hultajstwem. Podobno przed bitwą pod Beresteczkiem w 1651 roku Skrzetuski i jego oddział jako jedyny przyprowadził Janowi Kazimierzowi "języka". Nie za bardzo wiadomo, co Skrzetuski robił w latach potopu szwedzkiego, bowiem na jakiś czas znika on ze źródeł.

Cytat:
W 1667 roku po pokoju z Moskwą w Andruszowie dokonano redukcji wojska. Chorągiew Skrzetuskiego ostała się jednak w kompucie i według nowego systemu opłacania wojska, tj. przez samorządy lokalne, została na utrzymaniu województwa ruskiego. W tym samym roku zaszedł również pewien skandal matrymonialny ze Skrzetuskim w roli głównej.

Cytat:
Spędzając urlop w rodzinnych stronach pan Mikołaj, będąc już kawalerem w sile wieku, pomyślał o towarzyszce życia. Wybór wpadł na młodą wdowę Zofię Zawadzką, primo voto Brzeźnicką.

Cytat:
Towarzysze Skrzetuskiego przystawili biednej dziewczynie pistolety do głowy i w ten sposób chcieli ją przekonać, że pan Mikołaj będzie dla niej TYM JEDYNYM. Ferajna Skrzetuskiego wykombinowała (oczywiście gwałtem) księdza i chciała na nim wymusić udzielenie sakramentu małżeństwa. Sam Skrzetuski podczas tych bezeceństw zachowywał się podobno spokojnie i pewnym momencie wobec oporu Zawadzkiej, machnąwszy ręką, pojechał w swoją stronę.

Cytat:
Wymigał się on jednak od kary bo na kampanię wojenną wzywał go Sobieski, pod którego skrzydłami obecnie służył. Czy ktoś z czytelników zauważył pewne paralele do Kmicica i jego kompanii?

Cytat:
W 1671 roku Skrzetuski na czele chorągwi jazdy lekkiej wziął udział w kampanii ukraińskiej Jana Sobieskiego. Czy spotkał wtedy Jerzego Wołodyjowskiego? Możemy jedynie snuć domysły. Nastaje wreszcie nieszczęśliwy rok 1672. Wołodyjowski w Kamieńcu wylatuje w powietrze, a wraz z nim kilkaset innych osób. Skrzetuski natomiast znajduje się w obozie pod Gołębiem przy królu Michale Korybucie-Wiśniowieckim.

Cytat:
Po zawiązaniu konfederacji gołębskiej Skrzetuski pod koniec 1672 roku dostał list przypowiedni na wystawienie chorągwi kozackiej w sile 120 koni, ponadto mianowano go strażnikiem wojskowym konfederacji. Sytuacja stawała się niebezpieczna, bowiem w kontrze do konfederacji gołębskiej zawiązanej przy osobie króla, wojsko na czele z Sobieskim stworzyło w Szczebrzeszynie swoją konfederację. Jako że to król wystawił Skrzetuskiemu patent na formowanie oddziału, toteż stał się on wrogiem dla reszty wojska stojącego przy Sobieskim. Na szczęście w marcu 1673 roku przyszło pojednanie.

Cytat:
Czytelnik zapewne zauważył, że historyczny Skrzetuski miał mało wspólnego z powieściowym prawym i sprawiedliwym panem Janem. Mikołaj Skrzetuski bardziej przypominał Jądrusia Kmicica, który to miał na polu walki wielką fantazję, ale swawolnikiem był okrutnym.


:mrgreen:

"Kim był prawdziwy Skrzetuski z "Ogniem i mieczem"?"
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14668
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-09-26, 08:24   



"Futrzana Mona Lisa i inne klasyczne dzieła sztuki w najmiększym wydaniu" - prace murata yıldırıma - tureckiego artysty - prezentuje Karolina Filipowicz:



Cytat:
Od "Mona Lisy" Leonarda da Vinci po "Krzyk" Edvarda Muncha – nowatorskie podejście zaowocowało powstaniem abstrakcyjnych, włochatych dzieł. Artysta dodał klasykom nowego stylu, ale nie zaburzył istoty dzieła i nadal łatwe jest rozpoznanie pierwowzoru. Efekt pracy tureckiego artysty jest niezwykle realny: obrazy sprawiają wrażenie namacalnych i, chociaż są one wykonane tylko w cyfrowej formie, każdy z nich świetnie prezentowałby się na ścianie w domu. Przy tworzeniu swoich prac murat yıldırım użył głównie nowoczesnych narzędzi 3D oraz Photoshopa.


:brawo:

"Futrzana Mona Lisa i inne klasyczne dzieła sztuki w najmiększym wydaniu"
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14668
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-09-26, 09:52   



"Stefan Wyszyński: Interrex w kajdankach" - sylwetkę i działania prymasa przypomina dr Wojciech Stanisławski:



Cytat:
Arcybiskup Stefan Wyszyński nie pochodził z królewskiego rodu: ojciec był organistą w wiejskim kościele. Jednak Prymasom Polski od połowy XVI wieku przypadał tytuł "interreksa", zastępującego monarchę na czas jego choroby lub śmierci. Tytuł ten został formalnie zniesiony po rozbiorach Rzeczpospolitej, do "funkcji monarszej" prymasów odwoływano się jednak w czasach niewoli - podczas zaborów, obu wojen światowych i po roku 1945. Dlatego decyzja władz komunistycznych o aresztowaniu Wyszyńskiego we wrześniu 1953 roku, w ponad pół roku po śmierci Stalina, była niesłychanie wymowna. Na pozór kończyła kilkuletnią rozgrywkę między władzami a Kościołem - co prawda w trybie "przewrócenia szachownicy", ale radykalnie: nie ma Prymasa, nie ma przeciwnika. Jak się okazało, umocniła jedynie autorytet Kościoła w PRL. Po trzydziestu siedmiu miesiącach, w październiku 1956 roku, abp Wyszyński został zwolniony z internowania, do śmierci w 1981 pozostając nieformalnym, ale niekwestionowanym interreksem w socjalistycznym kraju.




"Stefan Wyszyński: Interrex w kajdankach"
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14668
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-09-26, 09:52   



"Stefan Wyszyński: Interrex w kajdankach" - sylwetkę i działania prymasa przypomina dr Wojciech Stanisławski:



Cytat:
Arcybiskup Stefan Wyszyński nie pochodził z królewskiego rodu: ojciec był organistą w wiejskim kościele. Jednak Prymasom Polski od połowy XVI wieku przypadał tytuł "interreksa", zastępującego monarchę na czas jego choroby lub śmierci. Tytuł ten został formalnie zniesiony po rozbiorach Rzeczpospolitej, do "funkcji monarszej" prymasów odwoływano się jednak w czasach niewoli - podczas zaborów, obu wojen światowych i po roku 1945. Dlatego decyzja władz komunistycznych o aresztowaniu Wyszyńskiego we wrześniu 1953 roku, w ponad pół roku po śmierci Stalina, była niesłychanie wymowna. Na pozór kończyła kilkuletnią rozgrywkę między władzami a Kościołem - co prawda w trybie "przewrócenia szachownicy", ale radykalnie: nie ma Prymasa, nie ma przeciwnika. Jak się okazało, umocniła jedynie autorytet Kościoła w PRL. Po trzydziestu siedmiu miesiącach, w październiku 1956 roku, abp Wyszyński został zwolniony z internowania, do śmierci w 1981 pozostając nieformalnym, ale niekwestionowanym interreksem w socjalistycznym kraju.




"Stefan Wyszyński: Interrex w kajdankach"
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14668
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-09-26, 11:16   



1. "Odkryto fenicką prasę do produkcji wina":



Cytat:
Stanowisko archologiczne Tell el-Burak było eksplorowane przez zespół niemiecko-libanijski już od 2001 roku. Znaleziska określane jako Projekt Archeologiczny Tell el-Burak składają się na niewielką fenicką osadę, funkcjonującą między ósmym a czwartym wiekiem przed naszą erą. Osadę założoną niedaleko miasta Sydon, obecnie znajdujące się w południowej części Libanu, a w starożytności stanowiącego jeden z najważniejszych - początkowo najważniejszy - port fenicki, czasem utożsamiany z całym państwem fenickim. Eksplorowana osada najprawdopodobniej służyła jako zaopatrzenie miasta w produkty rolnicze.

Od strony południowowschodniej i południowozachodniej osada była ograniczona przez dwu i pół metrową ścianę tarasu. Jak raportują autorzy publikacji, na południe od jednej ze ścian znaleziono dobrze zachowaną prasę winiarską, wybudowaną na zboczu wzgórza. Zdjęcia, udostępnione dzięki uprzejmości Projektu Archeologicznego Tell el-Burak pokazują, jak sprawna i dokładna była to konstrukcja. Badacze udostępnili takie grafiki, które pokazują, jak mógł wyglądać proces przygotowywania wina w prasie.


:brawo:

"Odkryto fenicką prasę do produkcji wina"

2. "Wilcza wataha sprzed 1,3 miliona lat":



Cytat:
Odkryty okaz pochodzący sprzed 1,3 miliona to przedstawiciel gatunku Canis chihliensis, znajdowanego na terenie Chin, dokąd jego przodkowie przywędrowali z Ameryki. Jest to gatunek tym bardziej interesujący, że prawdopodobnie jest to przodek najpowszechniejszego dziś wilka szarego (Canis lupus) i udomowionego psa. Gatunek z Azji miał się przenieść do Ameryki Północnej by rozwinięty w biegu ewolucji zająć całą współczesną Amerykę Północną i ponownie Euroazję. Historia wilka jest więc, jak widać, od samego początku historią wielkich wędrówek.

Cytat:
Jeden z Canis chihliensis miał poważnie uszkodzoną goleń - była połamana na trzy części. Dla drapieżnika, który poluje goniąc swoje ofiary, to pewna śmierć, jeżeli zmuszony jest do samodzielności. Dowód na zrośnięcie się kości jest też pośrednim dowodem tego, że w czasie rekonwalescencji wilk musiał żywić się inaczej, najpewniej ze wsparciem swojej watahy.


:idea:

"Wilcza wataha sprzed 1,3 miliona lat"
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14668
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-09-26, 17:32   



"Zatrute strzały i latające sztylety. To były prawdziwe maszyny do zabijania" - o ninja opowiada Łukasz Czarnecki:



Cytat:
Schyłek XV w. nie należał w Japonii do spokojnych. Na skutek trwającej 10 lat krwawej wojny domowej znanej jako wojna Ōnin (1467-1477) kraj rozpadł się na dzielnice rządzone przez zwalczających się wzajemnie watażków. Zapanował kompletny chaos - parafrazując Kmicica: ten był sobie teraz panem, kto miał katanę i lada jaką kompanię przy boku. Przemoc i okrucieństwo stały się normą, przysięgi składane jednego dnia nazajutrz były łamane, a pod niebiosa unosił się pył z pól bitewnych i dym z płonących zamków. Samurajowie raz za razem chwytali za miecze i galopem pędzili, by walczyć na śmierć i życie z innymi samurajami, a po zakończonych starciach zbrojni w bambusowe włócznie chłopi polowali na niedobitków strony przegranej.

Cytat:
Kiedy mówimy "ninja", na myśl przychodzi nam obraz zamaskowanego, odzianego od stóp do głowy w czerń mężczyzny, który skrada się w cieniu, by jednym precyzyjnym ciosem pozbawić życia jakiegoś możnego dajmio bądź samuraja. W rzeczywistości czarny kostium japońskich skrytobójców, który tak bardzo upodobały sobie media, jest mitem i prawdziwi shinobi raczej go nie nosili, preferując łatwiejsze do uzyskania z naturalnych barwników kolory. Skąd zatem wziął się popularny wizerunek ninja? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta - jednym z tradycyjnych rodzajów teatru japońskiego jest teatr lalek, zwany bunraku. Występujący w nim animatorzy kukiełek odziani są w zasłaniające całe ciało czarne kostiumy symbolizujące ich umowną niewidzialność.

Cytat:
Skoro zaś znamy już pochodzenie popularnego wizerunku skrytobójcy, zastanówmy się, jak wyglądał prawdziwy ninja? Dobrze wyszkolony shinobi wyglądał tak, jakby nie był shinobi. Ruszający na akcje ninja odziewali się zatem w szaty, które pozwalały im rozpłynąć się w tłumie i wtopić w otoczenie. Popularnym strojem była np. suknia mnicha buddyjskiego.

Cytat:
Po raz pierwszy ninja pojawili się na kartach kronik japońskich w roku 1488, kiedy to przy ich pomocy zdobyty został zamek zbuntowanego gubernatora prowincji Iga. Jak zanotował kronikarz, shinobi z łatwością wymijali wrogie warty, dostawali się do oblężonej fortecy i zdobywali informacje potrzebne oblegającym. Niezwykłe umiejętności zwiadowcze rychło rozsławiły imię mieszkańców Iga i Kōga, a z każdą kolejną akcją, w jakiej brali udział specjaliści pochodzący z tych odciętych przez góry od reszty świata prowincji, sława ta rosła coraz bardziej.


:shock:

"Zatrute strzały i latające sztylety. To były prawdziwe maszyny do zabijania"
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14668
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-09-27, 10:41   



"Akcje Special Operations Executive na terenie okupowanej Polski - zrzuty sprzętu i ludzi" - zagadnienie naświetla Wiesław Kaczmarczyk:



Cytat:
Wytypowane lądowiska znajdowały się na terenie województwa kieleckiego, krakowskiego i częściowo warszawskiego. Oddział VI Sztabu Naczelnego Wodza organizował zrzuty do Polski w porozumieniu z Special Operations Executive (SOE), która odpowiadała w armii brytyjskiej za wywiad, dywersję, sabotaż oraz wspieranie ruchu oporu w okupowanych przez Niemców państwach Europy. W ramach SOE działała sekcja polska, która miała dużą autonomię w szkoleniu cichociemnych i przygotowywaniu zrzutów oraz dysponowała własnym systemem łączności z Krajem. Łącznie zorganizowano cztery sezony operacyjne zrzutów: sezon próbny (luty 1941 - lato 1942), "Intonacja" (jesień 1942 - lato 1943), "Riposta" (jesień 1943 - lato 1944) oraz "Odwet" (sierpień - grudzień 1944).

Cytat:
Podczas Powstania Warszawskiego wykonano 196 lotów, które skończyły się 115 udanymi zrzutami. Zrzucono 870 zasobników, z których żołnierze AK przejęli 514. 18 września 1944, w ramach dziennej operacji "Frantic VII", 110 amerykańskich bombowców B-17 zrzuciło 1250 zasobniki, ale tylko 228 dotarło do powstańców.

Cytat:
Łącznie zrzucono do Polski 316 cichociemnych (w tym jedną kobietę - Elżbietę Zawacką) i ok. 300 ton zaopatrzenia. W zasobnikach lądujących na zrzutowiskach znajdowała się głównie broń (m.in. słynne brytyjskie Steny), radiostacje oraz pieniądze. Zorganizowany na ziemi system odbioru i transportu pozwalał na przejęcie większości zasobników i ludzi. Broń stanowiła istotne wzmocnienie dla podziemia, a przeszkoleni cichociemni stali się organizatorami i dowódcami oddziałów bojowych.


:brawo:

"Akcje Special Operations Executive na terenie okupowanej Polski - zrzuty sprzętu i ludzi"
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14668
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-09-27, 10:42   



"Gdzie kończy się himalaizm, a zaczyna turystyka? "O klasie wspinacza świadczy to, że potrafi zawrócić"" - wypowiada się Julia Lachowicz:



Cytat:
Więcej ludzi zdobyło Mount Everest jednego dnia w 2010 r. niż przez 30 lat po pierwszym wejściu w 1953 r. A jednak jak mówi Dariusz Załuski, "Everest nie jest górą, na którą wejść mogą wszyscy". Traveler sprawdza, jak wygląda sytuacja na najwyższej górze świata i gdzie kończy się himalaizm, a zaczyna turystyka.

Cytat:
Komercyjni klienci często nawet nie zdają sobie sprawy z czyhającego niebezpieczeństwa. – Czują się bezpiecznie, zawsze gdy są przypięci do lin, nawet jeżeli te są w kiepskim stanie. Nie potrafią ocenić ich wytrzymałości - opowiada Tomek Kobielski, himalaista, właściciel biura organizującego wyjazdy wspinaczkowe Adventure24.pl. Są bardzo słabo przygotowani, dlatego też poruszają się bardzo wolno. W ekstremalnych przypadkach swoje umiejętności wspinaczkowe zdobywają dopiero w trakcie trekkingu do obozu bazowego. - Spotkałem takich, którzy po raz pierwszy w życiu ćwiczyli poruszanie się w rakach na lodowcu pod bazą Everestu. To nie do pomyślenia! - dodaje Kobielski.

Cytat:
By zapewnić jak największe bezpieczeństwo, co roku na trasie zakładanych jest pięć kilometrów lin poręczowych i 200 śrub lodowych. Na drogę tybetańską decydują się za to bardziej doświadczeni wspinacze. Na szczycie obie grupy się jednak łączą. Dariusz Załuski przyznaje, że nie doszedł nawet do najwyższego punktu na górze, bo nie chciał się przepychać. - Ciężko w takiej atmosferze o poczucie intymności. Nie zmienia to faktu, że stanięcie na szczycie Everestu to dla wszystkich bardzo silne przeżycie, które zapamiętają do końca życia. Nie można tego nikomu odbierać - dodaje.

Cytat:
Niestety nie tylko wspomnienia zostają po tych wspinaczach, ale też bardziej przyziemne rzeczy, w tym tony śmieci. W 2010 r. grupa 20 nepalskich szerpów zdecydowała się oczyścić tzw. strefę śmierci, czyli teren położony na wysokości powyżej 8000 m. To pierwsza tego typu akcja od czasów zdobycia Everestu przez Edmunda Hillary'ego w 1953 r. Globalne ocieplenie sprawia, że pod topniejącym śniegiem pojawia się coraz więcej brudów, nawet z najdawniejszych lat. W czasie akcji zebrano prawie 2 tony odpadów, w tym butle tlenowe, porozrywane namioty, puszki czy utracony ekwipunek.

Cytat:
Co ma więc zrobić osoba, która chce stanąć najwyżej jak się da, a przy okazji nie chce uczestniczyć w całym tym komercyjnym wariactwie? Przede wszystkim ważne jest odpowiednie przygotowanie. Ono zapewni, że mniej zaszkodzimy sobie, innym wspinaczom i samej górze. Tomasz Kobielski zaznacza, że na swoją wyprawę zabierze tylko takie osoby, które mają wcześniejsze doświadczenie wspinaczkowe i stanęły już przynajmniej na jakimś siedmiotysięczniku.


...

"Gdzie kończy się himalaizm, a zaczyna turystyka? "O klasie wspinacza świadczy to, że potrafi zawrócić""
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14668
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-09-28, 19:36   



"Psy potrafią wywąchać koronawirusa" - zawiadamia Ewa Biela:



Cytat:
Od jakiegoś czasu pojawiały się doniesienia o tym, że psy mogą być sprawniejsze w rozpoznawaniu SARS-Cov-2 niż jakiekolwiek testy diagnostyczne. Ich zdolności w tej dziedzinie dostrzeżono już kilka miesięcy temu, wskutek czego uruchomiono badania mające sprawdzić słuszność tych przypuszczeń. A teraz cztery psy rozpoczęły pracę na helsińskim lotnisku, gdzie wywąchują zakażonych koronawirusem. To kroki w dobą stronę, bo wygląda na to, że czworonożni przyjaciele mogą nam bardzo pomóc w walce z COVID-19.

Cytat:
Pies może w krótkim czasie "przetestować" wiele osób, wskazując tych, którzy powinni zostać odizolowani i dodatkowo przebadani. Właśnie tak wykrywanie potencjalnie zakażonych jest prowadzone w pilotażowym programie w Helsinkach. Dla ochrony przewodników psów, personelu, a także dla ułatwienia psom pracy badani nie mają z nimi kontaktu. Osoby, których próbki psy oznaczyły jako pozytywne, są kierowane na test molekularny PCR.

W podobny sposób psy mogłyby umożliwić choćby tylko wstępną analizę próbek osób podejrzewających u siebie infekcję. Mogłyby też "przeskanować” pracowników zakładu pracy czy szkoły, w której jest ognisko wirusa, albo uczestników pechowego wesela.




"Psy potrafią wywąchać koronawirusa"
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14668
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-09-29, 07:52   



1. "Ptaki zdolne do świadomego myślenia. Przełomowe badanie obala twierdzenie, że to domena naczelnych" - zawiadamia Katarzyna Mazur:



Cytat:
W ostatnich latach odkryto, że niektóre ptaki potrafią tworzyć narzędzia, rozumieją abstrakcyjne koncepcje, a nawet rozpoznają obrazy Moneta i Picassa. Jednak znaczące różnice w budowie mózgu ssaków i ptaków sprawiły, że uznawano za oczywiste, iż ptaki nie są zdolne do świadomego myślenia. Nie posiadają bowiem tzw. kory nowej, istniejącej jedynie u ssaków, zaangażowanej w odbieranie i przetwarzanie wrażeń zmysłowych, planowanie i wykonywanie ruchów dowolnych oraz procesy poznawcze - m.in. pamięć, myślenie i funkcje językowe.

Cytat:
Aby sprawdzić, czy ptaki mogą być świadomego tego, co widzą i robią, neurofizjolog Andreas Niederz badał aktywność mózgów wron czarnych (Corvus corrone) w trakcie testów przeprowadzanych w laboratorium. W badaniu uczestniczyły dwie roczne wrony, wytresowane tak, aby reagowały ruchem głowy bądź zastygnięciem w bezruchu w odpowiedzi na obraz wyświetlany na ekranie. Prawidłowo reagujące na bodziec zwierzęta, były nagradzane jedzeniem.

Cytat:
Za świadome procesy u ptaków może odpowiadać nowo odkryty obszar w ich mózgach, o istnieniu którego wcześniej nie wiedzieliśmy, a który został opisany przez naukowców Uniwersytetu Ruhr w Bochum (Niemcy).

Cytat:
Naukowcy wstrzyknęli kryształy do ​​wypreparowanych mózgów i odkryli obwody w obszarach czuciowych, które były podobne do tych występujących w korze nowej ssaków. To właśnie ta neuroarchitektura - połączenia między strukturami, a nie same struktury - wyjaśnia, dlaczego ptaki mogą być tak samo uzdolnione poznawczo jak ssaki.


:idea:

"Ptaki zdolne do świadomego myślenia. Przełomowe badanie obala twierdzenie, że to domena naczelnych"

2. ""Świat objawia się tym, którzy podróżują pieszo”. Werner Herzog o podróżowaniu i przyjaźni w wywiadzie dla National Geographic" - autorem materiału jest Peter Gwin:



Cytat:
O magii chodzenia, nieistotności list "do zrobienia" i nowym dokumencie o Chatwinie. Niemiecki reżyser, producent i scenarzysta Werner Herzog opowiada w wywiadzie z redaktorem National Geographic - Peterem Gwinem.

Cytat:
Źródłem wciągających opowieści Chatwina i Herzoga były oczywiście ich podróże. Każdy z nich miał skłonność do znikania, często na tygodnie, a czasem miesiące, podążając za swoją bezdenną ciekawością w najodleglejsze zakątki planety – piaszczyste morza Sahary, górskie warownie Hindukuszu, niekończące się stepy Eurazji, wypalone słońcem pustkowia. W rzeczywistości to właśnie w Australii ich drogi skrzyżowały się po raz pierwszy w 1983 roku.

Cytat:
Niedawno "spotkałem się" z Herzogiem przez Zoom, z jego domu w Los Angeles opowiadał o swojej wyjątkowej przyjaźni z Chatwinem i pięknie podróżowania pieszo.


:brawo:

""Świat objawia się tym, którzy podróżują pieszo”. Werner Herzog o podróżowaniu i przyjaźni w wywiadzie dla National Geographic"
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14668
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-09-29, 09:00   



"Najlepsi szpiedzy Związku Radzieckiego" - sylwetki przypomina Violetta Wiernicka:



Cytat:
W XX wieku Związek Radziecki prowadził i wygrywał wojny nie tylko dzięki generałom, taktyce oraz nowoczesnej broni. Swoje sukcesy militarne i polityczne zawdzięczał także pracy wybitnych szpiegów, których osiągnięć nie powstydziłby się nawet agent 007.


:!:

"Najlepsi szpiedzy Związku Radzieckiego"
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14668
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-09-29, 09:27   



"Ich jad zabija w kilka minut. Najbardziej jadowite węże na świecie":



Cytat:
Wielu z nas uwielbia podziwiać zamknięte w terrariach niebezpieczne gady, należy jednak pamiętać, że ich środowiskiem naturalnym często są tereny położone w pobliżu ludzkich osad, a spotkanie jednego z takich osobników może mieć tragiczne konsekwencje. Przedstawiamy listę najniebezpieczniejszych węży świata, których nikt nie chciałby spotkać w naturze.


:shock:

"Ich jad zabija w kilka minut. Najbardziej jadowite węże na świecie"
Vide także tutaj.
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14668
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-09-29, 09:27   



"Ich jad zabija w kilka minut. Najbardziej jadowite węże na świecie":



Cytat:
Wielu z nas uwielbia podziwiać zamknięte w terrariach niebezpieczne gady, należy jednak pamiętać, że ich środowiskiem naturalnym często są tereny położone w pobliżu ludzkich osad, a spotkanie jednego z takich osobników może mieć tragiczne konsekwencje. Przedstawiamy listę najniebezpieczniejszych węży świata, których nikt nie chciałby spotkać w naturze.


:shock:

"Ich jad zabija w kilka minut. Najbardziej jadowite węże na świecie"
Vide także tutaj.
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14668
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-09-29, 13:35   



"Jeśli ufamy instytucjom" - rozmowa z Adamem Bodnarem - wywiad przeprowadził Witold Mrozek:



Cytat:
"Obecnie efekt polityczny osiąga się poprzez rzucenie oskarżenia, zastosowanie środków przymusu bezpośredniego, nagłośnienie. Oczywiście to i tak się nie obroni w sądach, ale później nikt już się tym nie interesuje" - mówi ustępujący Rzecznik Praw Obywatelskich.

Cytat:
Nawet taki pozornie apolityczny organ jak Sanepid okazał się pasem transmisyjnym rządu?

Cytat:
To działa trochę inaczej. Pasem transmisyjnym jest policja - która spisuje i wysyła notatkę do Sanepidu. A Sanepid, który nie zdążył się nauczyć, że w takich indywidualnych sprawach należy zbadać okoliczności każdego przypadku, traktuje taką sprawę standardowo, seryjnie. Przyjmuje jakby z założenia, że należy nałożyć karę.

Cytat:
Co sądzi pan o tzw. obrazie uczuć religijnych? Czy uważa pan, że prawo to zagraża wolności twórczej w Polsce? Byłby pan za tym, żeby ten przepis zniknął?

Cytat:
Byłem o to niedawno pytany w Sejmie. Uważam, że ten przepis - art. 196 Kodeksu karnego - idzie trochę za daleko. Zahacza faktycznie o różne akty ekspresji. Bo czym mają być uczucia religijne? Co jest ich subiektywnym naruszeniem, co obiektywnym? Co jest obiektem czci religijnej?


...

"Jeśli ufamy instytucjom"
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14668
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-09-29, 13:35   



"Jeśli ufamy instytucjom" - rozmowa z Adamem Bodnarem - wywiad przeprowadził Witold Mrozek:



Cytat:
"Obecnie efekt polityczny osiąga się poprzez rzucenie oskarżenia, zastosowanie środków przymusu bezpośredniego, nagłośnienie. Oczywiście to i tak się nie obroni w sądach, ale później nikt już się tym nie interesuje" - mówi ustępujący Rzecznik Praw Obywatelskich.

Cytat:
Nawet taki pozornie apolityczny organ jak Sanepid okazał się pasem transmisyjnym rządu?

Cytat:
To działa trochę inaczej. Pasem transmisyjnym jest policja - która spisuje i wysyła notatkę do Sanepidu. A Sanepid, który nie zdążył się nauczyć, że w takich indywidualnych sprawach należy zbadać okoliczności każdego przypadku, traktuje taką sprawę standardowo, seryjnie. Przyjmuje jakby z założenia, że należy nałożyć karę.

Cytat:
Co sądzi pan o tzw. obrazie uczuć religijnych? Czy uważa pan, że prawo to zagraża wolności twórczej w Polsce? Byłby pan za tym, żeby ten przepis zniknął?

Cytat:
Byłem o to niedawno pytany w Sejmie. Uważam, że ten przepis - art. 196 Kodeksu karnego - idzie trochę za daleko. Zahacza faktycznie o różne akty ekspresji. Bo czym mają być uczucia religijne? Co jest ich subiektywnym naruszeniem, co obiektywnym? Co jest obiektem czci religijnej?


...

"Jeśli ufamy instytucjom"
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum KGB

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,34 sekundy. Zapytań do SQL: 12