Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Czas na komiks
Autor Wiadomość
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 15508
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-11-14, 11:17   

Komiksową sobotę rozpoczynamy od napisanej przez Sylwestra Wilka premierowej recenzji "Potwornej kolekcji":



Cytat:
Historie określić można jako opowieści z dreszczykiem, strony zalane są czarno-białymi rysunkami, a na okładce widnieją te same nazwiska. Steve Niles i Bernie Wrightson.

Cytat:
Przed lekturą komiksu otworzyłem go w kilku losowych miejscach, aby nieco zaczerpnąć z tego, co na mnie czekało. W oczy uderzyły pajęczynki czarnych kresek, zacienione połacie, nasączony gruby papier. Szybko trzeba było zamknąć tomiszcze, aby nie popsuć sobie lektury i na spokojnie otworzyć jeszcze raz. Od początku. Zanim jednak zacząłem czytać, porozglądałem się po internecie wokół nazwiska rysownika. Jego bibliografia robi wrażenie.

Cytat:
Potworna kolekcja nie zawiera liniowej fabuły. Opowieści są ze sobą luźno powiązane, ale łączy je jedno horrorwersum. Postacie przenikają między rozdziałami, na przykład Ghul, wokół którego toczy się fabuła środkowej historii, powraca w Doktorze Makabrze na drugim planie. Każda część Potwornej kolekcji ma jednak swój charakter, dopasowany do głównego bohatera i podchodzi tematycznie do innego aspektu grozy.

Cytat:
Nie zaskakuje mnie, że historie Steve’a Nilesa okraszone są żarcikami. Najbardziej dowcipkowatą postacią jest Ghul, który co chwilę rzuca coś w stronę zażenowanego porucznika. Trudno też uznać Doktora Makabrę za poważnego. Pytanie o noszenie bielizny w zaświatach? Mistrzostwo!

Cytat:
Potworna kolekcja to bardzo przyjemna pozycja, moje nieco skoślawione poczucie humoru jak najbardziej pomaga w odbiorze. Gruby tom przyjemnie trzyma się w ręce, ale żeby nie było za wesoło, muszę wspomnieć o kilku mankamentach. W konkluzji historii Stwierdziła: zgon pomylono kolejność dialogów w dymkach, zaburzając tempo czytania.


:-D

"Potworna kolekcja"
Szczegółowe informacje, opis i przykładowe plansze

I od razu analiza przygotowana przez Przemka Pawełka:

Cytat:
"Potworna kolekcja" to ze strony Kboom naturalna konsekwencja wydawnicza. Rok temu wydali przed Halloween "Frankenstein żyje, żyje!", czyli kontynuację klasycznej powieści, rysowaną przez amerykańskiego klasyka Berniego Wrightsona do scenariusza Steve'a Nilesa. Rysownik pomimo ugruntowanej opinii nie doczekał się za wielu polskich wydań swoich komiksów. Owszem, znamy jego Swamp Thinga, ale do minionego roku było tego niewiele więcej. Na szczęście powoli się to zmienia.
O ile jednak ubiegłoroczny Wrightson z Kboom był luźną kontynuacją klasyki literatury gotyckiej, o tyle tegoroczny album rysowany przez tego autora też obraca się w okolicach horrorów, ale scenarzysta temat ugryzł zupełnie inaczej. To horrorowa pulpa - żywe trupy, szaleni naukowcy i ich dziwaczne eksperymenty, dziwaczni łotrowie i ich przewrotne plany. W albumie zgromadzone 3 miniserie po 3 zeszyty, łącznie tworzące wspólne uniwersum, które spaja ten dziwaczny klimat oraz liczne nawiązania. Album co chwilę wywoływał u mnie uczucie deja vu, choć to nie kwestia wtórności, a raczej celowego utkania tego światka na cytatach i mrugnięciach okiem. Na początek dostajemy więc horrorowy noir z pociągającym z flaszki detektywem, potem pojawia się bohater na wzór Hellboya, a na koniec młodociana wersja Tesli - i wszystko to wpisuje się w konwencję.
Głównym atutem komiksu jest jednak realistyczna kreska Wrightsona, który a to bawi się kompozycją plansz, a to daje nam rysunek na całą stronę. Jest tu pewna niekonsekwencja wizualna, bo w albumie znajdziemy i strony o ostrym kontraście czerni i bieli, i te, gdzie ten kontrast jest nieco rozmyty, ale ma to swój plus, bo zawsze lubiłem widzieć w wyczernionych częściach stron pociągnięcia tuszem czy mazakiem. Wygląda to może mniej schludnie, ale bardziej osobiście, to zauważalne ruchy ręką autora.
Ubolewam nieco, że dostajemy z Kboom te nowsze rzeczy Wrightsona, podczas gdy na mnie największe wrażenie robią jego starsze prace. Na szczęście album uzupełnia pokaźna galeria z rysunkami często z lat 70tych, utrzymanych też w nieco bardziej gotyckim klimacie. Na dokładkę wszystko wydano w znakomity sposób - na grubym papierze, z wzorem na okładce lekko imitującym skórę, selektywnym lakierem, wysrebrzeniem. Dobrze się ten album trzyma w dłoni. Nieco momentami mierził mnie sposób prowadzenia przez Nilesa narracji i dialogów, zastanawiałem się czy to nie kwestia tłumaczenia, ale zrzucam to na karb naiwnej konwencji, do której scenarzysta się dostosował, bo pomimo tych zgrzytów i tak całość zachowuje spójność.
Dla fanów horroru i oldskulowej realistycznej amerykańskiej kreski - lektura obowiązkowa.
"Potworna kolekcja" - 200 ston, 99 zeta, twarda oprawa, Wydawnictwo KBOOM


:-D
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 15508
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-11-22, 12:41   

"Czerwona róża - kobieca twarz socjalizmu XX wieku" - o albumie "Czerwona Róża - ilustrowana biografia Róży Luksemburg" pisze "Karo":



Cytat:
Musisz wiedzieć, Drogi Czytelniku, że to trzecia wersja tej recenzji. Napisałam ją dopiero po tym, jak zwierzyłam się koledze, że się boję ją napisać, a on powiedział, że każdy ma inne opinie, poglądy i na inne sprawy zwraca uwagę, i żebym po prostu napisała z czym w głowie zostałam po tej lekturze. Cóż ma ocenić biedna recenzentka? Treść? Napisało ją życie. Na samym początku jest zaznaczone, że to fikcyjne przedstawienie wydarzeń historycznych. W komiksie wykorzystano cytaty Róży Luxsemburg, a przypisy na końcu podają nawet kontekst, w jakim zostały owe cytaty wypowiedziane. Pozwala to zbudować rzetelny obraz rzeczywistości, w jakiej żyła nasza bohaterka. To może mam ocenić grafikę? Tak czuła ją ilustratorka. Czarno-białe rysunki, postaci nieco karykaturalne, chociaż uderzająco podobne do pierwowzorów. Tutaj ukłon w stronę autorki Kate Evans, po pierwsze za wprowadzenie własnej osoby, która na kartach komiksu podejmuje próbę sprawdzenia, ile ze słów Róży, odnośnie kapitalizmu i materializmu, ma odzwierciedlenie we współczesnym świecie i czy słowa te mają zastosowanie również dziś.


;)

"Czerwona Róża - ilustrowana biografia Róży Luksemburg"

Wcześniejsza opinia Sylwestra Wilka:



Cytat:
Podtytuł komiksu Kate Evens Czerwona Róża. Ilustrowana Biografia Róży Luksemburg podpowiada, że na czytanych planszach nie znajdziemy zbyt wiele przestrzeni. I rzeczywiście, na większości stron umieszczono ściany tekstu (tak na oko na 2/3). Już w opowieści o chorobie dziewczynki, której niepoprawne leczenie spowodowało niedorozwinięcie się lewej nogi, dominują litery. Gdy dochodzimy do teoretyzowania Róży w kierunku ekonomii socjalistycznej, strony przygniatają ciężarem. Mimo że autorka stara się ubarwić twardą wiedzę choćby ilustracjami z łyżkami (pomysł zaliczam do udanych), albo suche fakty z życia bohaterki scenami łóżkowymi (zdecydowanie jestem przeciwny, po prostu nie wyszło), to jednak przebrnięcie przez większość plansz to nie lada wyczyn.

Cytat:
W moich oczach winę za przeciążenie w Czerwonej Róży ponoszą dwie strony. Kate Evans rzuca dużo treści, choć i tak zadziałała srogo nożyczkami. Dużo tekstu przenosi do przypisów, sporo faktów pomija, w końcu ilustrowana biografia socjalistycznej ekonomistki zamyka się w 179 stronach, tymczasem spokojnie można napisać o tym grubą książkę (albo trzy). Część postaci została połączona w jedną, a bieg wydarzeń, jak dowiadujemy się ze wstępu, czasem zostaje zawrócony, aby dodać dramaturgii. Gdy tylko autorka zmienia tempo narracji z klasyki sześciokadrowej, od razu lektura staje się przyjemniejsza. Wystarczy rozejrzeć się po pnących się po stronach kamienicach, podążyć za myślami bohaterki krążącymi między murami więzienia, albo odprowadzić jej ciało w "orszaku żałobnym" do Landwerhkanal. Są to trzy moje ulubione sceny komiksu, w których autorka popuszcza zarówno cugle wyobraźni, jak i narzucone jarzmo formy komiksowej.

Cytat:
Nieco karykaturalna kreska Kate Evans ma coś w sobie, są plansze przy których szeroko otwierałem i oczy, i usta. Narracja usuwa się w kąt, a autorka popisuje się swoją wyobraźnią, używając w doskonały sposób medium komiksowego.


:)

"Czerwona Róża - ilustrowana biografia Róży Luksemburg"
"Prawdziwe oblicze Róży Luksemburg?" - Napisany przez Damiana Winczewskiego artykuł o Róży Luksemburg.
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 15508
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-11-28, 00:38   

"Instytut Bombowych Teorii - Lektura przerywana wybuchami (śmiechu)" - pisze Sylwester Wilk:



Cytat:
Na planszach pojawiają się patyczaki, a mimika ogranicza się do znaków występujących w kodzie Morse’a. Czy ja narzekam? Skądże znowu! Tak wykonane ilustracje doskonale zgrywają się z humorystyczną treścią komiksu, czy raczej komiksów. "Instytut Bombowych Teorii" składa się z blisko 150 plansz, oryginalnie drukowanych w magazynie "New Scientist". Każda ze stron zawiera zamkniętą historię, rozważania nad teorią, tezę, rozwinięcie i puentę. Wszystko wykonane w obrębię kilku (od jednego do ośmiu) kadrów.

Cytat:
Ignorancją nie ma co się chwalić, ale "Instytut Bombowych Teorii" bywał dla mnie za mądry. Mimo że naukowy zwierzyniec mam opanowany, pies Pawłowa i kot Schrödingera mi niestraszny, bywało, że przyklękałem z zadyszki. Na szczęście nieznanych pojęć nie trzeba już sprawdzać w encyklopedii. Wystarczy kilka kliknięć i już.


:-D

"Instytut Bombowych Teorii - Lektura przerywana wybuchami (śmiechu)"
Ten album gości u nas po raz trzeci.
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 15508
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-12-06, 18:36   

Sylwester Wilk omawia tom dziewiąty "Invincible":



Cytat:
Dziesięcioro zeszytów to wystarczająca ilość, aby Robert Kirkman się rozkręcił. Dość, jak powiem, że dość przyjemnie rozwija się wątek Viltrumian. Pojawia się nowy złoczyńca, gorący niczym lawa, a jeden ze starych zostaje spacyfikowany. Ostatecznie. Nie sposób wspomnieć o wybornym smaczku, związanym nomen omen z konsumpcją. Invincible trafia ponownie na swoje złe wersje z równoległych światów, uwięzione na pustynnej planecie. Biedacy, pozbawieni szansy ucieczki i pożywienia, cóż, pożerają się nawzajem, przywołując na myśl Marvel Zombies (napisane przez tego samego autora). Mniam, mniam. Wyborne.

Cytat:
Ryan Oattley na dobre wrócił jako rysownik (tym razem nie zobaczymy ilustracji Cory’ego Walkera), kreska (zwłaszcza porównując z pierwszym tomem) uległa metamorfozie (ciut brakuje mi tych figlarnych nosków). Plansze mają moc, zwłaszcza rozkładówki, ale głównie za sprawą kolorów, które nałożył John Rauch. Sceny pojedynków ociekają epickością, kosmos wieje chłodem, a intymna, wieczorna rozmowa rozjaśniana jest wątłą poświatą ciekawości przed nieznanym.


:-D

"Invincible"#9
Pierwsza opinia
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 15508
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-12-14, 13:44   

"Przygody Władka. Sezon pierwszy" omawia Sylwester Wilk:



Cytat:
Meritum komiksu Przygody Władka. Sezon Pierwszy to rozwiązywanie zagadek. Te są przełożone przerywnikami, które mają nieco przybliżyć postaci, choć czasem efekt jest odwrotny. Gdzieś w środku pojawia się grafika z gigantycznym, latającym ślimakiem, na którą czekałem chyba najbardziej. Jest sprawa morderstwa, niczym z kryminałów Agathy Christie, choć samo sedno zagadki i sam Antoś to dość wyrafinowany żart z wyższych sfer.

Cytat:
Przygody Władka ma strukturę serialową. Skoro jest to sezon pierwszy, są i odcinki. Do nich są wprowadzenia, a całość zaczyna trailer. Problem jest taki, że komiks ma tylko 48 stron, a spokojnie można by to rozciągnąć na podwójną zawartość, a epizody nieco bardziej ze sobą powiązać. Nie powiem, czytałem Władka z zainteresowaniem, wyłapałem kilka żartów, napoiłem się kryminalnym klimatem. Jednak na koniec zostaję z uczuciem, że Przygody to tylko zbiorek szortów napisanych w przypływie weny, niczym wiersz na serwetce.


;)

"Przygody Władka. Sezon pierwszy"
Szczegółowe informacje, obszerny opis i przykładowe plansze
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 15508
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-12-27, 06:25   

1. "Dom Pokuty" - pisze Sylwester Wilk:



Cytat:
Dobre horrory to takie, które wnikają w psychikę bohatera. Jeszcze lepsze są te, które bazują na prawdziwych wydarzeniach. I choć takie ostrzeżenie nie znajduje się na początku komiksu, Dom pokuty zawiera nieprzypadkową fabułę, opartą na historii istniejącego do dzisiaj Domu Pani Winchester (Winchester Mystery House). Sarah Winchester, wkrótce po tym, jak jej mąż William Wirt Winchester zmarł na gruźlicę w 1886 roku, postanowiła wybudować dom. Prace nad ogromnym budynkiem prowadzone były przez całą dobę, od samego początku uważano, że zarówno rezydencja, jak i posiadłość były nawiedzone przez duchy osób zabitych przez karabiny Winchester. Budynek był przeogromny, posiadał siedem kondygnacji, do dzisiaj przetrwały cztery i stanowią punkt orientacyjny i kalifornijską atrakcję turystyczną. Wydarzenia te były inspiracją komiksu Tomasiego, a także filmu Winchester. Dom duchów z 2018 w reżyserii Michaela i Petera Spierig.

Cytat:
Artysta kapitalnie obrazuje szaleństwo Sary Winchester. Plansze kipią, czerwień drażni oko. Kadry w wirze niezrównoważenia krążą, obracają się, zakrzywiają. Trzeba uważać na ślepe zaułki i wyjścia kierujące w pustkę. Kiedy myślę, że graficznie nie może już być lepiej, wtedy w twarz uderza mnie splash page rozpostarty na sześć stron.


:-D

"Dom Pokuty"
Pierwszy artykuł plus dodatkowe kwestie

2. "Kaczogród Carla Barksa" #10: "Zagubieni w Andach i inne historie z lat 1948-1949" - również Sylwester Wilk:



Cytat:
Kaczogród. Zagubieni w Andach serwuje prawdziwe jaja. I to kwadratowe. Barksowi nie brak poczucia humoru, choć od lekkich, czasem króciutkich, stronicowych śmiesznych historyjek (sześciopanelowy, morderczy trening, który ma pozwolić na wbicie się w marynarkę, rozbawił mnie do łez) wychodzą mu lepiej dłuższe opowieści, np. te podszyte podróżami i poszukiwaniem skarbów. Dobrze, przyznam, że w tytułowej historii brakuje nieco Sknerusa McKwacza, bo pasowałby do niej niczym parówka do hot-doga.


:-D

"Kaczogród Carla Barksa" #10: "Zagubieni w Andach i inne historie z lat 1948-1949"
Opinia od Michała Lipki
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 15508
Skąd: Puławy
Wysłany: 2021-01-10, 20:48   

"Bartosz" omawia "Skok":



Cytat:
"Skok" to historia o samotności, stracie, ale i przyjaźni, braterstwie i odwadze. O mierzeniu się z własnymi słabościami oraz szukaniu własnej drogi w życiu, w którym wiecznie musimy się dostosowywać do narzuconych ram.

Cytat:
Niekoniecznie znaczy to, że opowieść kończy się dla wszystkich happy endem. Zawiązanie ich głębokiej relacji w tak szybkim tempie być może było odrobinę naiwne, aczkolwiek pozwoliło na opowiedzenie wszystkich rzeczy wymienionych powyżej.

Cytat:
Mamy tutaj dość mało tekstu w dymkach, ale komiks jednocześnie oferuje sporo treści. Głównie dzięki wyrazistym kolorom i oryginalnym kompozycjom.

Cytat:
Użycie zaimków niedyskryminujących jest ukłonem w stronę osób niebinarnych, które nie utożsamiają się z żadną z płci. Mam z tym zabiegiem pewien problem, bo o ile w języku oryginału sprawę załatwia forma "they", w rodzimej mowie nie jest to już takie łatwe.

Cytat:
Problem z naszym językiem jest taki, że jest on fleksyjny i mocno zdegenderyzowany. Zastosowanie rodzaju nijakiego w postaci "ono” nie jest idealne, potrafi wiele ująć danej osobie, a nawet sprawić niejako wrażenie jej dehumanizacji.


:)

"Skok"
Recenzja autorstwa Julity Pasikowskiej
Szczegółowe informacje, opis, opinie, przykładowe plansze i wypowiedź Łukasza Chmielewskiego
_________________
"Kraina komiksu"
  
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 15508
Skąd: Puławy
Wysłany: 2021-01-14, 08:12   

"My jesteśmy smokami" - Sylwester Wilk recenzuje księgę szóstą cyklu "Usagi Yojimbo Saga":



Cytat:
Każdą z historii czyta się z zapartym tchem, z wielu można się czegoś dowiedzieć o historii Japonii lub jej bajek i legend, wszystkie rysunki skrojone są perfekcyjnie niczym cięcia mistrza miecza. Autor oprócz wzorowego pod względem honoru i umiejętności szermierczych bohatera dysponuje jeszcze szeregiem różnobarwnych (mimo że komiks jest czarno-biały) postaci drugoplanowych. Są wśród nich twarde typy, będące bez wątpienia smokami, fruwającymi wśród wróbli. Tych, których spotkamy tym razem, wprowadza stronka na początku opasłego tomiszcza, przypominając zwięźle najważniejsze fakty z ich życiorysu. Czy to z tą planszą, czy bez, przygodę z Usagim można rozpocząć od dowolnej księgi. Autor snuje swoją opowieść liniowo, ale do pociągu można wskoczyć bez obawy o uszkodzenia. Wszystko, co trzeba wiedzieć, Stan Sakai daje do zrozumienia w obrębie danego tomu.


:)

"Usagi Yojimbo Saga" księga 6
Poprzednie dwie opinie
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 15508
Skąd: Puławy
Wysłany: Wczoraj 7:01   

"Kult Kogi Thuna jest ok" - wypowiada się Konrad Pepłowski:



Cytat:
Nie wiem, na ile jest to specyficzne jak na erę hyboryjską, czyli uniwersum naszego barbarzyńcy, ale dla mnie wygląda, jakby historię można było osadzić w dowolnym świecie fantasy. No, dark fantasy. Nie widzę tego w kategorii minusów, absolutnie, po prostu stwierdzam, że jest całkiem generycznie, a czasem lubię przeczytać coś, po czym wiem, czego mogę się spodziewać.

Cytat:
Jak ze scenariuszem, tako i z rysunkami. Ogółem nic ponadprzeciętnego - oczywiście poza okładkami Rossa, te są świetne. Szkice Garneya są proste, wręcz momentami prowizoryczne. Kult Kogi Thuna to pokaz kunsztu kolorysty, Isanove ewidentnie mocno się starał.


;)

"Kult Kogi Thuna jest ok"
O tym albumie czytamy po raz ósmy.
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 12