Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Biblioteki
Autor Wiadomość
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2010-01-08, 19:13   Biblioteki

Ano właśnie, biblioteki. Gdy się już jest dorosłym i ma własne pieniądze być może zagląda się tam nieco rzadziej. Bo więcej książek się kupuje, bo mniej czasu się ma. Ale jako dzieci, lubiące czytać dzieci a potem młodzież zaglądaliśmy do nich na pewno częściej.

Zatrzymajmy się na trochę przy tych książkowych przybytkach. Jak Waszym zdaniem powinna wyglądać idealna biblioteka? A może macie taką, którą do tej doskonałości się zbliża? Jak wyglądają biblioteki, do których zaglądacie? Jak się zmieniały w czasie naszego dorastania.

Hmm, nie wiem jakie jeszcze pytanie mógłbym postawić, więc powiem ogólnie. Porozmawiajmy o bibliotekach. :)


Pamiętam, że do miejskiej biblioteki rodzice zapisali mnie jak miałem 7 lat, dokładnie w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Do dziś pamiętam swój numer karty bibliotecznej w oddziale dziecięcym. Czasem nawet jeszcze do niego zaglądam, choć może to i głupio w moim obecnym wieku. Ale w regulaminie nie było nic o maksymalnym dopuszczalnym wieku, więc chyba nie odmówią mi wypożyczenia książki na swoją kartę. :)
Bardzo mi się oddział dziecięcy podobał i nadal podoba z tego względu, że regały z książkami są powszechnie dostępne dla wypożyczających. Biorę koszyk i przechadzam się między regałami w poszukiwaniu czegoś interesującego. Pamiętam, że nie jeden raz zupełnie przypadkiem znalazłem jakąś interesującą książkę. Tak np. znalazłem Wilka morskiego Jacka Londona czy Dzieci kapitana Granta Verne'a. Książki Maya. Swego czasu, bardzo dawno temu lubowałem się w czytaniu o przygodach trzech detektywów, książek młodzieżowych sygnowanych nazwiskiem Alfreda Hitchcocka.
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Paleolog 
czytaczszerokopojęty



Dołączył: 20 Lis 2009
Posty: 789
Skąd: z drakkaru
Wysłany: 2010-01-09, 11:08   

Kocham biblioteki miłością nieprzytomną i ślepą :D W ogóle kupuję mało nowych książek, zaopatrując się głównie właśnie w bibliotekach i u znajomych, względnie w antykwariatach. Bierze się to stąd, że wolę stare książki, takie które przeszły już przez wiele rąk i noszą ślady wielokrotnego czytania (oczywiście bez przesady, nie mam na myśli tych rzadkich przypadków, kiedy jakiś egzemplarz odsłania upodobania kulinarne poprzedniego użytkownika). Poza tym lubię, kiedy warta tego pozycja krąży, jest czytana, żyje. Z tego powodu sam często przymykam oko, kiedy moja książka, którą komuś pożyczyłem nigdy już do mnie nie wraca.

Najbardziej u siebie czuję się w małej bibliotece osiedlowej, gdzie można przetrzymywać książki w nieskończoność (mój niechlubny rekord liczy się w latach), a karą za zwłokę jest (w najgorszym razie) przepraszający uśmiech, jaki trzeba posłać pani bibliotekarce. Z administracyjnego punktu widzenia to pewnie straszne, ale w moich oczach czyni ten przybytek przepotężną świątynią :D
Jednak lubię też duże biblioteki, takie wyposażone w czytelnie z prawdziwego znaczenia, dysponujące naprawdę pokaźnymi zbiorami i, niestety, naliczające prawdziwe kary.

Warto korzystać z bibliotek. Wypożyczona książka czasem niesie ze sobą niespodzianki, których nigdy nie dostarczy nowy egzemplarz. Ponieważ niektóre pozycje biblioteczne są darami od czytelników, parokrotnie zdarzyło mi się natrafić na dedykację jaką wpisał ktoś, kto ofiarował książkę komuś bliskiemu, zanim jeszcze trafiła do biblioteki. Zwykle były to piękne słowa, warte przeczytania i uśmiechu.
Raz w wypożyczonej książce znalazłem nawet zasuszoną czterolistną koniczynę, wsuniętą między strony. Lubię myśleć, że ktoś zostawił ją tam specjalnie, dla następnych czytelników. Ja również jej nie wyjąłem.

Dla męskiej części czytelników zachętą powinno być też to, że bibliotekarki często okazują się nad wyraz urodziwymi niewiastami, przynajmniej w moim mieście ;-)

A swoją drogą, interesujące jak różne zwyczaje panują w różnych bibliotekach:

Cytat:
Biorę koszyk i przechadzam się między regałami w poszukiwaniu czegoś interesującego


Ja nigdy nie spotkałem się w bibliotece z opcją 'koszykową'. Za to jest u nas opcja 'na noc' (książkę trzeba oddać dzień po wypożyczeniu), co, zważywszy na to, że w przypadku piątku 'dzień po' oznacza poniedziałek, a także na niskie opłaty przy ewentualnej zwłoce, jest bardzo fajną możliwością.
_________________
... ale nie ułaskawił żadnych filozofów
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2010-01-09, 11:26   

Paleolog napisał/a:
Z tego powodu sam często przymykam oko, kiedy moja książka, którą komuś pożyczyłem nigdy już do mnie nie wraca.


To, że nie wróciła nie znaczy jeszcze, że krąży. Równie dobrze może leżeć zapomniana w szafie osoby, która ją od Ciebie pożyczyła albo uległa zniszczeniu i dlatego nie wraca. :) Ja bym się zdenerwował \, gdyby mi ktoś książkę w nieskończoność przetrzymywał. :)

Paleolog napisał/a:
Za to jest u nas opcja 'na noc'


W mojej bibliotece w czytelni jest taka opcja, tylko w wersji "na weekend".


Biblioteki mają to do siebie, że czasem trafiają się "książki z niespodzianką". A to jakaś fajna zakładka się trafi, albo przypisy na rogach kartek wykonane przez poprzednich czytelników. Jakoś zawsze zwracam uwagę na takie rzeczy i nie wydają mi się one złe, raczej zaciekawiają. Bywało, że zupełnie zgadzały się z moimi odczuciami na temat fabuły. Prawie jakbym sam to napisał. :)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Żabka 



Dołączyła: 04 Lis 2009
Posty: 1599
Skąd: zewsząd
Wysłany: 2010-01-09, 11:33   

Ja pamiętam swoją pierwszą przygodę z bibliotekamil...Ponieważ byłam (pochwalę się :-P ) bystrym dzieckiem to czytac umiałam juz w wieku lat 5,więc mając niecałe 6 mama zapisała mnie do biblioteki wierząc,że tak jak ona będę dużo czytac i nie przeliczyła się. Pamiętam do dziś tę bibliotekę i to,że była przerobiona z jakiegoś starego magazynu,więc przez długi czas większośc książek była w pudłach...wydaje mi się,że pamiec mnie zawodzi,ale wtedy wydawały mi się naprawdę wielkie...A ponieważ byłam przez jakiś czas najmłodszym wypożyczaczem to nie musiałam pamiętac numeru karty ;-)

Potem były przeprowadzki i kolejne biblioteki. Jedna w Warszawie na Bielanach.Miałam wtedy 10 lat... W przeciwieństwie do tamtej ta biblioteka była dużo większa,a dział dziecięcy bardzo dobrze zaopatrzony...I tam też były takie śmieszne koszyki,żeby można było tam wkładac książki...Bardzo lubiłam tam przychodzic,bo były też stoliki i krzesła i można było sobie czytac.Była jeszcze inna biblioteka na Bródnie i ta mi się bardziej podobała ze względu na to,że była już zelektronizowana i można było sobie wpaśc i powiedziec,że się jeszcze przedłuża,a one klikały jeden przycisk i już :)

A potem przeprowadzka do miejscowości pod Warszawą i tutaj biblioteka zarówno dziecięca jak i dla dorosłych przeszły kilka metamorfoz i zmian lokalowych i w paniach bibliotekarkach...Pamiętam tę pierwszą dziecięcą..Była zrobiona w takim starym dworku,którego obecnie nie ma,a później przeniesiono ją do starego przedszkola...Dziwna sprawa,bo jak teraz o tym myślę to dochodzę do wniosku,że była ona przerzucana jakby nie była potrzebna wogóle... Przykra sprawa... Ale teraz biblioteki w mojej miejscowości dostąpiły miana posiadania własnego piętra w centrum kultury i są tam wszystkie działy jakie chcesz nie mówiąc o tym,że można tam godzinami sziedziec i czytac :) Uważam,że dobrze,że jest w tym centrum kultury,bo zauważyłam,że dużo rodziców,tórzy przyprowadzają swe pociechy na jakieś zajęcia zachodzą do biblioteki :)
_________________
Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne.
Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe.

Mój blog: http://filmyksiazki.blogspot.com/
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2010-01-14, 19:13   

Raveno, może Ty coś rzekniesz na temat pracy bibliotekarza? Kilka słów o czytelnikach. Mówi się, że Polacy niewiele czytają. Jak to wygląda na przykładzie ludzi, którzy jednak do biblioteki przychodzą? Dużo czytają? Klasykę czy bardziej coś lekkiego? Jeśli znajdziesz chwilę napisz parę słów, które zaspokoiłyby moją ciekawość. :)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
elfrun 
Wojowniczka



Wiek: 46
Dołączyła: 02 Lis 2008
Posty: 2651
Skąd: Langangen
Wysłany: 2010-01-14, 20:34   

Uwielbiam biblioteki. Bylam w wielu bibliotekach i musze przyznac ze w kazdej z nich czulam sie po prostu wspaniale bo jak stwierdzil ostatnio moj syn ksiazki to moj zywiol i dlatego czuje sie szczesliwa w kazdym miejscu gdzie moge je znalezc. Czytac zaczelam dosc wczesniej bo pochodze z rodzinki moli ksiazkowych tak wiec w wieku lat 4 czytalam juz swietnie przez co przez dwa lata w szkole bardzo sie nudzilam. Gosciem w bibliotece bylam odkad pamietam. Wedlug relacji mojej rodzinki bylam tam co najmniej 3 razy w tygodniu bo w naszym wielkim domu mieszkalo piecioro totalnie zakreconych czytaczy - babcia, dziadek, mama, jej siostra i moj tato, ktorzy zawsze zabierali mnie ze soba kiedy szli cos wypozyczyc. Potem zaczelam chodzic do biblioteki sama. Zawsze spedzalam w bibliotece bardzo duzo czasu. W szkole podstawowej piatek byl zawsze dniem kiedy odwiedzalam to miejsce to byl staly rytual. Kiedy bylam w liceum mialam to szczescie ze biblioteka miejska byla dosc blisko mojej szkoly. Nieomal kazdego dnia szlam po szkole prosto do biblioteki. Uwielbialam to miejsce, szczegolnie malutka czytelnie naukowa pelna starych woluminow. Najpierw szybko odrabialam lekcje a pozniej czytalam ksiazki naukowe, czasami jakas powiesc. Do domu wracalam po zamknieciu biblioteki. Potem przyszedl czas studiow. I to byl raj. Uwielbialam nasza mala wydzialowa biblioteke socjologiczna. Byla naprawde malutka i niezwykle przytulna. Spedzalam tam mnostwo czasu kazdego dnia. Najczesciej przychodzilam zaraz po skonczeniu zajec i siedzialam do 20.00 kiedy ja zamykano. Studiowalam traktaty socjologiczne, dziela z dziedziny antropologii kulturoznawczej, religioznawstwa, psychologii, etnologii. Przez 5 lat studiow przeczytalam chyba wszystko co bylo na polkach czytelni. W czasie studiow korzystalam rowniez chetnie z wielkiej Biblioteki Uniwersyteckiej, ktorej czytelnia miala niepowtarzalny nastroj. Wracalam tez do Biblioteki Miejskiej i regularnie bywalam w trzech okolicznych bibliotekach rejonowych. Teraz od czterech lat mieszkam w Norwegii. Nie czytam zbyt biegle po norwesku jednak bardzo czesto bywam w bibliotekach. Korzystam z trzech bibliotek w okolicy. Jedna jest w Porsgrunn, druga w Skien a trzecia w Stathelle. To trzy rozne miejscowosci. Chociaz mieszkam w Porsgrunn najblizej mam do biblioteki w Stathelle. Ta biblioteka nie jest zbyt duza. Bardzo mi sie w niej podoba poniewaz jedna ze scian jest ze szkla. Widok z tych okien jest cudowny - widac fjord i gory. Czesto siadam tam z dziecmi. One czytaja a ja chyba bardziej jestem zajeta widokiem niz lektura. Mamy nasza mala rodzinna tradycje - kazde wtorkowe popoludnie i sobote spedzamy w bibliotece. Wszyscy mamy wlasne torby, ktore sluza tylko do przynoszenia ksiazek z biblioteki. Te torby kupilismy w bibliotece i maja specjalne obrazki propagujace biblioteki i czytanie. Norweskie biblioteki sa troche inne niz polskie. Mozna wypozyczyc w nich nie tylko ksiazki lecz rowniez filmy DVD, w tym te najnowsze, plyty CD z muzyka i czasopisma. Jesli chodzi o ksiegozbior to jest niesamowity. Jesli ksiazki nie ma w bibliotece bibliotekarz zamawia ta pozycje w innej bibliotece np. w Deichmanske Bibliotek w Oslo. Troche sie czeka i ksiazka jest do wypozyczenia na miejscu. Jednorazowo mozna wypozyczyc tyle ksiazek ile sie chce, nie ma zadnych limitow. W kazdej bibliotece jest kilkanascie komputerow do uzytku publicznego. Mozna korzystac z internetu, drukowac dokumenty itp. Mozna tez przyjsc do biblioteki z wlasnym laptopem i podlaczyc sie do sieci bezprzewodowej.
_________________
Nie dokarmiaj zlego wilka. :)
 
     
Tina 



Dołączyła: 06 Lis 2008
Posty: 765
Skąd: Andrychów
Wysłany: 2010-01-18, 11:31   

Często w bibliotekach nie bywam, ale zawsze mnie one w jakiś sposób przyciągały. Nawet, gdy prawie książek nie czytałam (i nie szczególnie lubiłam czytać), w pierwszych klasach podstawówki, pamiętam, że wiele czasu spędzałam na przerwach w bibliotece szkolnej. W mojej pamięci, pozostaje ona jako niewielkie pomieszczenie całkowicie zawalone książkami; zawsze fascynowały mnie te wielkie szafy, w których chyba też były książki. Najczęściej przykucałam przed tym samym regałem, gdzie było trochę wolnego miejsca.
W każdym razie, ta pierwsza biblioteka szkolna jawiła mi się jako miejsce niezwykłe, tajemnicze i magiczne, choć do tej pory nie wiem, dlaczego spędzałam tam tyle czasu, skoro czytanie książek nie sprawiało mi przyjemności i zajmowałam się tam głównie oglądaniem książek na półkach. I stwierdziłam wtedy, że chciałabym być bibliotekarką ^^

Później, jakoś polubiłam czytanie, zapisałam się do biblioteki miejskiej, gdzie nie bywałam dość często, ale przeważnie wracałam z pokaźnym stosikiem książek do czytania. Ale ta biblioteka nie była już takim magicznym miejscem, stała się miejscem użytkowym, gdzie przychodzi się wypożyczać książki.

Teraz już rzadko zaglądałam do bibliotek, tylko jak czegoś potrzebuję. Za dużo mam kupuję książek, żeby jeszcze je wypożyczać. Ale mam taki niecny plan na wakacje. A mianowicie - gdy przez dłuższy czas będę przebywać w domu, planuje codziennie albo co drugi dzień chodzić do biblioteki, żeby wypożyczyć i przeczytać wszystkie "Tomki" Szklarskiego ;-) Taki przyjemny rytuał - chodzenie do biblioteki.
_________________
https://www.moneymilioner.pl/69539
 
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2010-01-19, 21:01   

Zabieram się do tego tematu od dłuższego czasu jak pies do jeża :)

Praca w bibliotece...
Po pierwsze, wyobrażałam ją sobie zupełnie inaczej. Dopiero, gdy weszłam "do środka" przekonaniem się, że moje wyobrażenia nie mają się nijak do rzeczywistości. Wszelkie stereotypy o tym, ze bibliotekarki siedzą, czytają książki, popijają kawkę i do czasu do czasu warczą na czytelnika, można wyrzucić przez okno ;-) W bibliotece jest mnóstwo żmudnej, mozolnej, papierkowej roboty. Od lat trzech, gdy tu pracuję, nie udało mi się w pracy przeczytać ani jednej książki :) Pracuję w małej bibliotece. Takiej osiedlowej. Śmiem twierdzić, że jest u nas dość przytulnie. Drewniane stare regały, których nie pozwoliłam wymienić na metalowe. Sporo zieleni. Kącik dla dzieci. Niewielka czytelnia prasy.
Czytelników nam nie brakuje. A od ubiegłego roku naliczyłyśmy spory wzrost. Są tacy "niedzielni", którzy wpadają od czasu do czasu po potrzebną lekturę. Są stali czytelnicy, którzy biorą książki dosłownie na reklamówki, bo "cóż to jest 10 książek na tydzień, proszę pani?" Mamy kilkanaście czytających rodzin, czyta mama, tata, dzieci, w różnym wieku - tych darzymy dużym sentymentem. Mamy czytelników, którzy czytają wyłącznie książki ambitne, tzw. literatura "lekka" zupełnie ich nie pociąga. Mamy i takich, którzy czytają wyłącznie literaturę popularną. Przy czym ten stereotypowy podział daje się zauważyć panowie czytają sensację, kryminały i wojenne, panie romanse i biografie. Są czytelnicy, no dobrze, czytelniczki, które połykają tylko i wyłącznie harlekiny.
Wiele osób przychodzi tylko poczytać prasę. Mamy sporą grupę młodzieży, która lubi do nas przyjść pomiędzy zajęciami w szkole, a jakimiś dodatkowymi i posiedzieć w czytelni.
Bywają czytelnicy irytujący, bywają niegrzeczni. Ale zasada u nas jest jedna. Nie kłócimy się z czytelnikami. Jesteśmy uprzejme i przede wszystkim Czytelnik nie może wyjść nie uzyskawszy pomocy, chociażby informacji, jeśli nie posiadamy tego, czego szuka, gdzie może materiały znaleźć. Staramy się, żeby nasi Czytelnicy czuli się po prostu mile widziani :)
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2010-01-20, 19:58   

Ravenko, szkoda, że to nie moje osiedle... :)

Bardzo lubię biblioteki. Moja pierwsza, do której zostałam zapisana jeszcze do działu dla dzieci, była dość duża - i obszarowo, i zbiorowo. Bywałam w niej tak często, że pani kierowniczka znała mnie po imieniu. Było takie lato, kiedy robiłam porządek w moich zbiorach - w większości utworzonych dla mnie przez moich rodziców - i przyniosłam jej "w darze" ze trzy pełne plecaki. Nie takie szkolne, ze stelażem. :) Bardzo się cieszyła.
Potem przyszły gorsze czasy - byłam już czytelnikiem dorosłym. Okazało się, że na osobę jest limit wypożyczenia książek - 2 za jednym razem. Wypożyczałam książki na karty całej rodziny, kłócąc się z mamusią. :) Potem zostały zatrudnione "praktykantki" z bibliotekoznawstwa. Nie wiem, po co poszły na ten kierunek, przecież nie musiały uciekać przed wojskiem, ale książek na pewno nie lubiły... ani też czytelników, jeśli o tym mowa. Moja pani kierowniczka odeszła na wcześniejszą emeryturę. Powiedziała, że ręce jej opadają.
Ja się przeprowadziłam, kończyłam studia, przez część czasu biblioteki były dla mnie wyłącznie źródłem podręczników akademickich...
Tu, gdzie teraz mieszkam, biblioteka jest malutka, ale nowości są dość często. Zresztą, ja lubię tez stare książki... może nawet bardziej. Zbiory są skromne, ale "krążą" pomiędzy filiami. Po "dary" zawsze wyciągają się chętne ręce. Książki jak zwykle wypożyczam na karty całej - nowej - rodziny, ale chyba powoli wypracuję sobie zaufanie pań bibliotekarek... :) Ostatnio mnie nawet nie gonią, jak nie zabieram ze sobą zakładki. :)
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Procella 



Wiek: 36
Dołączyła: 28 Maj 2009
Posty: 2210
Wysłany: 2010-01-20, 20:25   

Uwielbiam biblioteki :) Mam na tyle dobre układy, że mogę sobie wejść i pobuszować - czuję się wtedy jak w raju. Szkoda, że co ciekawsze książki już zaliczyłam, nie jest to wielka biblioteka...
_________________
Tumblr ~*~ Instagram ~*~ GoodReads
Raziel napisał/a:
Cthulhu fh'tagn i do przodu.
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2010-01-22, 20:54   

Heh, a wiecie jakbym miała pieniądze albo namaniła bogatego sponsora :mrgreen: to pierwsze co bym wprowadziła do "swojej" biblioteki to taki komplet wypoczynkowy - duża sofa i dwa głębokie fotele, stolik z drewna orzechowego i malutki barek z ekspresem czajnikiem i filiżankami - do samoobsługi, żeby można się było w tę sofę czy fotele zapaść i popijając kawkę czy herbatę poczytać książki, prasę. Byłby też taki zestaw słuchawkowy do posłuchania muzyki, jakie mają w sklepach muzycznych :D
Oj, marzy mi się wiele rzeczy... Ale niestety wszystko się rozbija o finanse :/
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2010-01-22, 22:18   

Ravena napisał/a:
Heh, a wiecie jakbym miała pieniądze albo namaniła bogatego sponsora :mrgreen: to pierwsze co bym wprowadziła do "swojej" biblioteki to taki komplet wypoczynkowy - duża sofa i dwa głębokie fotele, stolik z drewna orzechowego i malutki barek z ekspresem czajnikiem i filiżankami - do samoobsługi, żeby można się było w tę sofę czy fotele zapaść i popijając kawkę czy herbatę poczytać książki, prasę. Byłby też taki zestaw słuchawkowy do posłuchania muzyki, jakie mają w sklepach muzycznych :D
Oj, marzy mi się wiele rzeczy... Ale niestety wszystko się rozbija o finanse :/


Ach, bo Ty się, Wiedźmo, od razu chcesz tarzać w luksusie... :mrgreen: Zrób zrzutkę wśród wiernych Czytelników i na początek kup komplecik z jyska albo ikei... A może ktoś coś podaruje w naturze? A nuż się komuś po mieszkaniu plącze jakiś zupełnie niepotrzebny Ludwik... U mnie w bibliotece problemem byłoby miejsce, bo całość jest wielkości połowy mojego mieszkanka. :)
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
InBook



Dołączył: 14 Mar 2010
Posty: 9
Wysłany: 2010-04-02, 14:22   

A ja zdecydowanie bardziej wolę swoje domowe zbiory książek niż te z biblioteki. Oczywiście zdarzają się wyjątki,jeśli nie mogę nigdzie kupić danej książki to szukam w bibliotece.
_________________
InBook.pl - Księgarnia Internetowa, ksiazki, muzyka, filmy, gry, zegarki, zabawki, plakaty
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2010-04-06, 13:31   

Córka Lavransa napisał/a:
A nuż się komuś po mieszkaniu plącze jakiś zupełnie niepotrzebny Ludwik...

Taaa, a potem przyjdzie taka pani Hela z mężem Ludwikiem i nam go zostawi, bo już jej niepotrzebny... :hehe:
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2010-04-06, 21:20   

Ravena napisał/a:

Taaa, a potem przyjdzie taka pani Hela z mężem Ludwikiem i nam go zostawi, bo już jej niepotrzebny... :hehe:


Ty się śmiej, a ja bym na Twoim miejscu porządnie obejrzała tego Ludwika, zanim wyrzucisz za drzwi... :evil2:
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum KGB

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 13