Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Kolorowe Zeszyty
Autor Wiadomość
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 15508
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-12-02, 10:53   



Tadeusz Baranowski " Dymki z Tintina, jak dymek z komina" - pisze Paul Garden:



Cytat:
Widać, że postać profesora ewoluowała i dopiero w naszych polskich wydaniach doszła do swej ostatecznej formy. Niektóre żarty, czy wręcz całe kadry zostały wykorzystane w późniejszych pełnych komiksach. Uważni czytelnicy mogą dostrzec elementy z Orientmana czy Kudłaczka i Bąbelka. Również niektóre przygody Profesorka Nerwosolka były ponownie narysowane przez autora. Pojawiają się Szlurp i Burp, dwa rodzime wampiry i ich wspaniała Parodia Thorgala. Chociaż brak jest niestety mojego ulubionego wodza i jego dowcipu o gąsce Balbince.

Cytat:
Historyjki są krótkie ale niepozbawione mocnych stron Baranowskiego jakiego znamy. Humor jest zdecydowanie abstrakcyjny, rysunki bardzo szczegółowe i doskonale budujące naprawdę kolorowy świat autora. Ale pojawiają się również elementy z którymi nie kojarzymy Baranowskiego. W wydaniu znajdziemy m.in. szkice postaci do komiksu dla dorosłych wykonanych w stylu, który odbiega od tego z czego autora znamy. Okazuje się, że zachodni wydawca wymógł na Baranowskim inny typ ilustracji.


:)

"Dymki z Tintina, jak dymek z komina"
Poprzednie cztery recenzje
Plus omówienie w "Halo komiks".
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 15508
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-12-06, 18:50   



"Netflix ogłosił pierwszą oryginalną polską animację Kajko i Kokosz na podstawie kultowego komiksu Janusza Christy. Premiera serialu w 2021 roku.":



Cytat:
Serial powstaje na kanwie zabawnych perypetii dwójki przyjaciół: Kajko i Kokosza – słowiańskich wojowników oraz ich wiernego kompana smoka Milusia, którzy wspólnie doświadczają wzlotów i upadków w walce z armią Zbójcerzy. W pracę nad serialem zaangażowani są twórcy związani z ikonicznym komiksem oraz ze środowiskiem komiksowym. Wśród nich reżyserzy: Michał Śledziu Śledziński, Tomasz Leśniak, Marcin Wasilewski (GS Animation), Łukasz Kacprowicz (GS Animation), Robert Jaszczurowski (GS Animation), Marta Stróżycka i Aliaksandr Sasha Kanavalau oraz scenarzyści: Maciej Kur i Rafał Skarżycki. Autorem projektów postaci jest Sławomir Kiełbus, mianowany przez samego Janusza Christę swoim następcą. Konsultantami scenariuszowymi są Mike de Seve oraz nowojorskie studio Baboon Animation. Za produkcję odpowiada studio animacji EGoFILM pod nadzorem Eweliny Gordziejuk - showrunnerki, producentki wykonawczej i pomysłodawczyni adaptacji komiksu. Nad organizacją i przebiegiem produkcji czuwa Małgorzata Badowiec - producentka liniowa.


:brawo:

"Netflix ogłosił pierwszą oryginalną polską animację Kajko i Kokosz na podstawie kultowego komiksu Janusza Christy. Premiera serialu w 2021 roku."
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 15508
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-12-07, 16:13   



Radosław "Froszti" Frosztęga opowiada o "Zegarze zagłady":



Cytat:
Bez doskonałej znajomości "Strażników" i uniwersum DC nie ma co do komiksu podchodzić, bo jego scenariusz będzie kompletnie niezrozumiały. Jest to więc tytuł dla najwierniejszych fanów wydawnictwa i oni z pewnością będą nim zachwyceni.

Cytat:
Na pewno nie można jednak porównywać "Zegara Zagłady" i "Strażników". Album nie ma najmniejszej szansy w bezpośrednim porównaniu z dziełem Moore’a. Johns na całe szczęście nie miał ambicji, aby próbować stworzyć coś równie wielkiego. Od samego początku celował on w tytuł będący hołdem dla tej komiksowej legendy, gdzie nie brakuje również licznych ukłonów w stronę typowego komiksu superbohatskiego ze stajni DC. Postarał się on również zamknąć wiele napoczętych wątków i dać czytelnikom odpowiedzi na mnóstwo dręczących ich od lat pytań. W albumie nie braknie również kilku intrygujących jego własnych pomysłów.

Cytat:
Scenariusz naprawdę wiele zyskuje na pracach Gary’ego Franko, który w genialny sposób potrafi oddać ducha oryginału, jednocześnie wpleść go w świat bohaterów DC i uwspółcześnić rysunki. Mocna, wyrazista kreska idzie tutaj w parze z doskonale dobraną paletą barw, nadającą poszczególnym scenom dobrego mrocznego klimatu.


:)

"Zegar zagłady"
Dotychczasowe opinie



"Utracone chwile" - i także On pisze o albumie "Dni, których nie znamy":



Cytat:
Mamy tutaj do czynienia z komisem psychologiczno-obyczajowo-dramatyczno-fantastycznym.

Cytat:
Tutaj francuski twórca przygotował dla czytelnika nie tylko fascynujący i dobrze napisany scenariusz, ale również całą masę emocjonalnych treści, które mają za zadanie zachęcić odbiorcę do dłuższej zadumy nad "życiem” jako takim. Brzmi to wszystko bardzo górnolotnie, można jednak zapewnić, że nie są to określenia niemające twardych postaw fabularnych. Komiks jest bowiem świetnym obrazem bezpardonowej i wyniszczającej walki o siebie i swoją świadomość.

Cytat:
Jeśli chodzi o oprawę graficzną komiksu, to łączy ona w sobie prosty, ale przyjemny dla oka styl z naprawdę świetnym i szczegółowym obrazowaniem bohaterów (i przemijającego czasu). Znajdzie się tutaj jednak kilka kadrów, gdzie artysta miał pewne problemy jakościowe, nie zaburzają one jednak pozytywnego odbioru całości.


:)

"Dni, których nieznamy"
Pierwsza analiza
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 15508
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-12-11, 11:25   



"Dwa słowa: tak!" - "The Goon: Kolekcja", tom 4 w uwagach Tomasza Miecznikowskiego:



Cytat:
Pamiętamy, że nastrój z tomu na tom w “The Goon” robił się coraz bardziej posępny, a życie Zbira coraz bardziej skomplikowane. To nie była już standardowa pulpa, a pulpa przenicowana i przefiltrowane przez artystyczny zmysł Powella, które wznosiły ją na wyżynę artyzmu, ale też odzierały z uroku szalonej i nieskrępowanej niczym zabawy. A zatem dobrą wiadomością jest to, że Powell pokazuje, że nadal potrafi się bawić i robi to w taki sposób, że autentycznie zazdrościmy bohaterom, którzy nie muszą się w swoim świecie z kimkolwiek się liczyć i przestrzegać jakichkolwiek reguł.

Cytat:
Kto jednak tęskni za bardziej posępną lub bardziej liryczną stroną “The Goon” ten również nie będzie zawiedziony.

Cytat:
A zatem tyle pochwał, czy znajdzie się zatem łyżka dziegciu? Nie tym razem, proszę państwa.


:)

"The Goon: Kolekcja", tom 4
Pierwsza analiza
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 15508
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-12-14, 12:40   



Mariusz Wojteczek jako drugi recenzuje zatytułowany "Witamy na Ziemi” tom pierwszy "Resident Alien":



Cytat:
Całość kojarzy się z duchem powieści Agaty Christie, choć zgrabnie wzbogacone zostało przez nietuzinkową postać głównego bohatera. Tom pierwszy: "Witamy na Ziemi" to z jednej strony wprowadzenie do całego pomysłu, ale też dwie dodatkowe zagadki kryminalne, gdzie nawet w finale nie wszystko okazuje się jednoznaczne i oczywiste.

Cytat:
Ale - oprócz wątków kryminalnych i głównego bohatera rodem z pulpowych powieści SF, to w głównej mierze opowieść o ludziach. Smutnych, zagubionych, żałosnych, pełnych nadziei.

Cytat:
W sukurs nostalgicznemu odniesieniu do fantastyki lat 60 - tych idzie strona graficzna, za którą odpowiada Steve Parkhouse.

Cytat:
Jego kreska jest prosta, wyrazista i tchnąca nieco klimatem retro, jednak to akurat idealnie komponuje się z całością opowieści.


:)

"Resident Alien" #1: "Witamy na Ziemi”
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 15508
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-12-15, 17:20   



"Martycja" recenzuje "Rok 1984" - powieść graficzną:



Cytat:
Nie bez powodu Rok 1984 Orwella jest jedną z najważniejszych powieści XX wieku. Jest ona nie tylko świetnie przemyślaną historią, ale też przestrogą przed ustrojem totalitarnym.

Cytat:
Jeśli chodzi o adaptację komiksową, to mam mieszane uczucia, głównie ze względu na kreskę pana Fido Nesti. Nie chodzi o to, że jest ponura, bo ten aspekt idealnie pasuje do historii, bardziej o rysunki postaci, które wyglądają jak z filmów animowanych lat 50-tych. Może taki był zamysł autora, jednak bohaterowie z koralikami zamiast oczu jakoś do mnie nie przemawiają. W recenzowanej powieści graficznej, mimo rysunków mamy też mnóstwo czytania, w tym fragment książki, napisany jak książka i tylko zilustrowany, gdyż sam jest fragmentem książki - zamotane, wiem 😉


...

"Rok 1984"
Nasze wcześniejsze spotkania z tym tytułem
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 15508
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-12-16, 15:06   



"For Strangers" - Maciej Tomczak opiniuje "Stranger Things"#3: "Prosto w ogień":



Cytat:
Najnowszy komiks "Stranger Things" utrzymany jest w konwencji opowieści drogi. Wyalienowani bohaterowie nie mogą znaleźć bezpiecznego miejsca, dlatego nieustannie kluczą między ludźmi i punktami. Trudno powiedzieć dokąd zmierzają, ponieważ sami tego dokładnie nie wiedzą. Ich jedynym punktem zaczepienia są różnego rodzaju doniesienia o nietypowych wydarzeniach, wskazujących na potencjalną obecność osób podobnej natury.

Jednak w historii przedstawionej przez Jody Houser brakuje finezji. Co prawda, od pierwszego tomu nie były to wyjątkowe i szczególnie oryginalne opowieści, ale "Prosto w ogień” jest po prostu dość nużący.

Cytat:
"Prosto w ogień" ilustruje Ryan Kelly, który jest już trzecim grafikiem tworzącym serię "Stranger Things".

Cytat:
Jedyny zarzut można mieć w przypadku twarzy, zwłaszcza w zbliżeniach, kiedy Kelly nieco przesadza z cieniami czy zmarszczkami, przez co postacie stają się nawet nieco groteskowe.


;)

"Stranger Things"#3: "Prosto w ogień"
Trzy poprzednie omówienia
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 15508
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-12-16, 19:07   



Adam Grochocki opowiada o pierwszym tomie "Ultimate X-Men":



Cytat:
"Ultimate X-Men" w pierwszej swojej historii zgrabnie balansuje pomiędzy originem postaci, a pełną ważnych wydarzeń intrygą. Niekiedy scenarzysta serwuje dość duże przeskoki w czasie przez chwilę zajmuje zorientowanie się w danej sytuacji, ale w ogólnym rozrachunku wypada to całkiem nieźle.

Cytat:
Czytając komiks "Ultimate X-Men" Tom 1 w oczy od razu rzuca się specyficzne, mocno różniące się od dzisiejszego, poczucie humoru. Millar chętnie korzystał z żartów, które dziś by nie przeszły, nawet mimo faktu, że są dość niewinne.

Cytat:
Klasyczne spojrzenie na X-Menów zachwyca klimatem i zgrabnie miesza mutantów, politykę oraz wątki szpiegowskie.


:)

"Ultimate X-Men" #1

Od razu uzupełnienie o wypowiedzi:

- Jakuba Izdebskiego
- Sergiusz Kurczuka
- Tomasza Drozdowskiego

Pierwsza opinia
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 15508
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-12-17, 08:47   



"Fantasmagoria ze skazą" - Tomasz Miecznikowski jako pierwszy pisze o "Potworze z Bagien Scotta Snydera":



Cytat:
Scenarzysta dał już się poznać z tego, że potrafi zawiązać w doskonały sposób fabułę, która przy bardziej rozbudowanych seriach wydaje się zmierzać donikąd. O dziwo, w “Potworze z Bagien” rzadko można odnieść takie wrażenie i najwyraźniej Snyder na tę opowieść miał rozpisany plan od początku do końca.

Cytat:
Wszystko jest w porządku do momentu, kiedy ten konflikt jest kameralny i skupiony na kilku aktorach całego dramatu. Potem niestety robi się z tego typowa dla superbohaterskich historii nawalanka, nie powiem, naprawdę epicka, ale tak rozciągnięta w czasie, że w pewnym momencie aż nie do zniesienia.

Cytat:
“Potwór z Bagien” ma głównego rysownika, Yanicka Paquette który wymyślił przy okazji pracy nad tą serią oryginalny graficzny koncept, w większości historii wykluczający podział na tradycyjne kadry. Dzięki temu zabiegowi powstała prawdziwie fantasmagoryczna wizja, potrafiąca wciągnąć czytelnika swym gwałtownym rytmem, która niestety przestaje działać, ilekroć w komiksie staje za graficznymi sterami inny rysownik. Nawet jeśli daje radę (a niestety nie wszyscy dają), zawsze równa się to wybiciu z rytmu ze szkodą dla czytanej historii.


:mrgreen:

"Potwór z bagien Scotta Snydera"
Szczegółowe informacje, opis i przykładowe plansze
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 15508
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-12-17, 22:32   



Julita Pasikowska opowiada o drugiej części "Złotego Wieku:



Cytat:
"Złoty Wiek. Część 2" to komiks, którego akcja dzieje się w zdecydowanie bardziej ograniczonych lokacjach niż było to w przypadku poprzedniej części. Pojawia się tu wiele postaci, które miały znaczącą rolę na początku, a których losy ważą się teraz na naszych oczach. Co ciekawe - najbardziej sprawczy będą ci najbardziej niepozorni. Ich obecność w komiksie okaże się czymś więcej niż tylko urozmaiceniem wzorcowych wręcz postaci z rycerskiego eposu.

Cytat:
To, co najbardziej pamięta się jednak z tej serii, to niezwykła warstwa wizualna, stworzona przez Cyrila Pedrosa. Jego filmowe kadry płynnie przechodzące w budujące napięcie detale czy plany ogólne, to jeden z bardziej charakterystycznych punktów tego komiksu. Ogromną rolę odgrywają w nim także kolory, których funkcja daleko przekracza kwestie estetyczne.


:-D

"Złoty Wiek" część 2
To trzecia wypowiedź o tej historii.
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 15508
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-12-21, 11:10   



"reece" wypowiada się na temat zatytułowanego "Szósty wymiar" czwartego tomu "Ligii Sprawiedliwości":



Cytat:
Świat bez skazy od razu nasuwa myśl, iż gdzieś tu musi być haczyk i jest nim nikt inny, jak Alfeusz, czyli Kowal Światów, którego poznaliśmy właśnie w "Batman: Metal". Na dodatek poza samym Lexem, oliwy do ognia dolewa sam Mxyzptlk, który powoduje problemy na skalę zdecydowanie nieadekwatną do jego wzrostu.

Otrzymujemy w ten sposób ciekawą i rozbudowana historię, w której ważą się losy całego multiwersum, a wszystko to przedstawione jest wszakże w zwykłej, regularnej serii, jaką jest "Liga Sprawiedliwości". Z tego powodu należą się duże brawa dla scenarzysty, któremu świetnie udało się to wkomponować w całość, nie przekraczając jednocześnie pewnej granicy, która oddziela całość od absurdu, którym często jesteśmy częstowani aż w nadmiarze, gdy mowa właśnie o większych eventach.

Cytat:
Na spore uznanie należy się także wszystkim artystom odpowiedzialnym za warstwę graficzną tytułu. Ten komiks wręcz tętni życiem! Świetnie ukazane kadry, bardzo przyjemna dla oka kreska, a także znakomicie dobrane kolory, które rewelacyjnie oddają klimat komiksu. Czytając niejednokrotnie, aż żałowałem, że całość nie jest zanimizowana.


:)

"Liga Sprawiedliwości" #4: "Szósty wymiar"
Już kilka razy spotkaliśmy się z tym albumem.
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 15508
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-12-21, 13:46   



Przemek Pawełek jako pierwszy opowiada o "Domu Pokuty":



Cytat:
Poniedziałki, jak parę razy wspominałem, lubię zacząć od czegoś naprawdę dobrego.
No i to jest właśnie taki poniedziałek.
"Dom Pokuty" przyciągnął moją uwagę jeszcze przed zapowiedziami swoją sugestywną okładką. Sięgałem po ten tytuł z ciekawością, ale nie do końca przygotowany byłem na jego treść. Wiele razy wspominałem, że nie przepadam za komiksowymi horrorami - bo po prostu na mnie one nie działają. Specyfika medium komiksowego jest taka, że bardzo trudno przestraszyć czytelnika. Nie da się tu operować dźwiękiem, autorzy mają ograniczone możliwości stopniowania narracji w czasie, bo jej rytm w istocie reguluje czytelnik, konstrukcja typowych plansz utrudnia zaskoczenie odbiorcy.
Można natomiast budować atmosferę i pewne napięcie, i tu komiks Tomasiego i Bertrama sprawdza się doskonale.
Autorzy przenoszą nas w czasie na amerykańską prowincję z początku minionego wieku. Poznajemy owładniętą obsesją dziedziczkę rodu Winchesterów, przepuszczającą całą fortunę w budowę tytułowego domu, budowli mającej odstraszać złe duchy, być ukojeniem dla jej zmarłych najbliższych, a jednocześnie być próbą odwrócenia klątwy i tytułową pokutą za największą winę jej rodziny - hurtowe dostawy narzędzi do zadawania śmierci.
Dzięki narracji, konstrukcji plansz i specyfice rysunków autorom udało się wykreować bardzo niepokojący i dwuznaczny nastrój. Od samego początku trudno bowiem powiedzieć - na ile to faktyczne przekleństwo, a na ile szaleństwo napędzające naszą bohaterkę? Dwuznaczność mocno podkreśla właśnie strona wizualna, sugerująca, że zło czai się wszędzie dokoła niej. Nie do końca przekonuje mnie co prawda kreska Bertrama, ale świetnie akcentuje on niesamowitość atmosfery samego domostwa, przywodzącego na myśl rysunki Eschera, obsesję, odmalowującą się na twarzy bohaterki, czy oniryczne wizje. Kompozycja plansz wzmacnia efekt, który dopełniają jak zwykle bezbłędne kolory Dave'a Stewarta, tu raczej stonowane, choć z intensywną czerwienią kontrastującą na tle dość ograniczonej palety barw.
Warto też zwrócić uwagę na mocno powiększony format wydania, wzmacniający zabiegi autorów, którzy nie żałują sobie sporych kadrów, czy też rysunków na pełną planszę. Swoją drogą to ciekawa tendencja w ostatnim czasie z tymi wszystkimi deluxowymi formatami komiksów, które w USA wychodziły na przykład po prostu w zeszytach. Może to być w niektórych przypadkach przerost formy nad treścią (choć w mojej opinii nie tym razem), ale rozumiem wydawców, którzy przy tym rynkowym przesycie muszą czymś wyróżniać swoje propozycje.
Otrzymujemy komiks sugestywny, przepełniony tłumioną grozą, a jednocześnie kilkupoziomowy. W końcu to nie tylko historia klątwy rodziny Winchesterów, to także głos w sprawie powszechnego dostępu do broni i przelanej krwi, na której postawiono fundamenty współczesnej Ameryki.
Warto, jedna z najciekawszych propozycji końcówki roku, moja topka roku 2020, i najlepsza autorska opowieść grozy, jaką czytałem od dawna.
Edit: no i oczywiście jest #znakjakościGonza a co!
"Dom Pokuty" - 176 stron za okładkowe 89PLN z Wydawnictwo KBOOM


:-D

Szczegółowe informacje, opis i przykładowe plansze
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 15508
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-12-24, 11:08   



1. Paul Garden recenzuje "Patrię":



Cytat:
Każdy z członków obu rodzin przedstawia swoją historię, która jako całość ukazuje nam obraz ówczesnego kraju basków. Nie jest to pod żadnym pozorem łatwa w odbiorze lektura. Trucizna która niszczy łączące więzi obu rodzin czasami przyjmuje bardzo obrzydliwą formę. Ciężko utożsamiać się z którymkolwiek z bohaterów.

Cytat:
Strona graficzna jest bardzo specyficzna. Obrazy są dość ciemne i depresyjne. Nawet momenty teoretycznie radosne, jak dzieciństwo Joxe Mari czy sceny z urlopu, mają bardzo przygnębiającą kolorystykę. Obrazy stwarzają wrażenie mixu akwareli z kredkami.


:)

"Patria"
Trzy poprzednie omówienia

2. Paweł Lisowski opiniuje "Yiu. wyd. zbiorcze" - tom 1:



Cytat:
Za scenariusz odpowiadają Téhy aka Thierry Terrasson, znany bardziej pod pseudonimem Jim, a także J.M. Vee, który jako naukowiec zajmuje się religiami i ich ewolucją, co widać.

Cytat:
Ale ci co narzekają na to, że fabuła jest za mądra będą usatysfakcjonowani dużą ilością akcji. A czego tu nie ma - pościgi, szwadrony najemników, efektywne zabójstwa, walka z potworami i dużo wybuchów. Ostatni album to finał godny kinowych blockbusterów.

Cytat:
Za ilustracje odpowiadają Jérôme Renéaume w pierwszym tomie oraz Nicolas Guenet w pozostałych. Co mogę powiedzieć? Świetna malarska robota. Najlepsze są momenty, gdy gorące soczyste czerwienie kontrastują z chłodnymi błękitami. Strona wizualna potęgowana dodatkowo przez świat przedstawiony - gigantyczne gotyckie budowle zaakcentowane gdzieniegdzie jakimś egzotycznym elementem stojące w kontraście do pełnego futuryzmu całości z fantazyjnymi laboratoriami i cybernetycznymi dziwadłami.


:)

"Yiu" #1
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 15508
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-12-27, 05:06   



Kamil Śmiałkowski jako pierwszy zmierzył się z trzydziestym drugim albumem "RELAX-u" i oto jego uwagi:



Cytat:
„RELAX Magazyn Opowieści Rysunkowych 32” No niestety, choć od początku miałem niewielką wiarę w ten projekt, to naprawdę chciałem się mylić. Chciałem, żeby wyszło super. A jest po prostu żenująco…
Będzie dłużej, ale za tym wpisem stoi kilka dekad nostalgii. Nostalgii, na której żerują wydawcy tego czegoś. Bo ja – w przeciwieństwie do nich, miałem już dość lat pod koniec lat siedemdziesiątych, by „Relax” samodzielnie kupować w kiosku. I kupowałem. I zbierałem. I pamiętam jak wypatrywałem tego 32 numeru, zanim zorientowałem się, że go nie będzie (bo to było maleńkimi literkami). Aż tu nagle! Blisko 40 lat później! Ktoś wydaje 32 numer „Relaxu”. A przynajmniej tak twierdzi.
Pomyślałem sobie – ależ bezczelność! Jestem pod wrażeniem! Już za samą bezczelność kupię ich z pewnością. Zasłużyli. Jeśli tylko za tą bezczelnością idei będzie szło dobre wykonanie – padnę na kolana i będę chwalił przez tydzień. Zobaczyłem okładkę i trochę mi przeszło. To znaczy, zobaczyłem, że jest Conan, więc tym bardziej kupię, bo zbieram z nim wszystko po polsku, ale samo wykonanie… Była jak amatorski projekt sprzed ćwierć wieku. No i okazało się, że okładka idealnie oddaje zawartość…
Potem w sieci pojawił się spis treści. Sprawiał wrażenie skanu jednej ze stron pisma i zawierał tyle błędów i literówek, że zęby bolały. To było drugie ostrzeżenie. Ale dla Conana i za tę bezczelność i tak miałem kupić. Czekałem więc na egzemplarz.
No i mam. Pierwsze wrażenie – format z dupy. Ani to klasyczny, ani na półkę, jakiś taki bez sensu. A w środku jest jeszcze gorzej niż podejrzewałem. To bezczelność złego typu. Żenujący skok na kasę nie mający nic wspólnego z tamtym tytułem ani formalnie, ani merytorycznie, ani przede wszystkim poziomem edytorskim. „Relax” był magazynem w którym zamieszczano kilka komiksowych serii w odcinkach (acz dbając o to, by każdy epizod był sensowną całostką – fajnie to widać nawet na pierwszym „Thorgalu”, który tam szedł w częściach tak samo jak pierwotnie w magazynie „Tintin”), do tego kilka shortów no i ciut komunistycznej propagandy. Tu jedyne co przypomina „Relax” to propaganda, acz to propaganda wydawców (jeden promuje swój biznes, drugi swoją książkę). Ale nawet i tam można znaleźć błędy.
Bo przede wszystkim to magazyn błędów. Korekta (jest taki punkt w składzie redakcji i wpisana tam jest pani, której nazwisko litościwie przemilczę) nie potrafi nic, myli się w nazwiskach autorów (i to z planszy na planszę), w tytułach komiksów, nie potrafi konsekwentnie dopilnować czy dane słowo piszemy z dużej czy z małej (w ramach tej samej strony) czy pomiędzy autorem i tytułem dajemy myślnik czy nie dajemy (w ramach podpisów do ilustracji na tej samej stronie). No, fuszerka tak porażająca, że nie sposób tego czytać z przyjemnością. Fuszerka od której w ostatnich dekadach naprawdę odwykliśmy. A tu wraca i daje nam po pysku.
Podobnie z komiksami zachodnimi. Już trochę zapomniałem jak wyglądają źle włożone teksty w dymki. Polscy wydawcy komiksów nas tu rozpuścili, rozpieścili. „Relax” nam przypomina jak wyglądają brzydkie dymki. Niemalże co plansza. Tłumaczka też niespecjalnie przejmuje się frazeologią (wg niej Conan walczy w bitwie siekierą a nie toporem), bo po co? Może tak jak polscy komiksiarze, którzy trafili do tego wydawnictwa, panie korektorka i tłumaczka pracowały za wpis do CV i egzemplarz autorski? To by trochę tłumaczyło ich zaangażowanie…
Publicystyka: jeden w miarę sensowny, acz trochę nudnawy artykuł na początek. Przekrojowo/wspomnieniowy, acz żaru w nim nie ma. W życiu bym go nie dał na otwarcie – taki magazyn powinien zaczynać się od hitowego komiksu. Ale potem już jest tylko gorzej. Tekst o rynku oryginalnych plansz, gdzie znawca, właściciel galerii i dyrektor wydawniczy tegoż tu magazynu szarmancko i łopatologicznie tłumaczy zasady swojej pracy (acz miesza np. okładki komiksowe z obrazami, które później wtórnie są wykorzystywane jako okładki), tekst o dobrych komiksach na rynku w którym wydawca, redaktor naczelny nowego „Relaxu” i pisarz (jak wynika z reklamy książki kilkanaście stron wcześniej) zachwyca się komiksami z ostatnich miesięcy w stylu, którego nie puściłby żaden szanujący się darmowy fanzin, a co dopiero odpłatne pismo. Bo powtarzanie co kilka wersów słów „wybitny” „perfekcyjnie”, wyjątkowy” i „świetny” w różnych konfiguracjach to trochę za mało. Przydałaby się też ciapka merytoryki. Reszta publicystyka to dość drewniana autopromocja komiksów wrzuconych do numeru.
No i wreszcie same komiksy. Pięć zachodnich – trzy napoczęte i urwane w dość przypadkowym miejscu albumy (np. Conan w momencie pojawienie się tytułowego bohatera) i dwie rzeczy sensowne – zamknięte nowelki Jodorowskiego. Jedna z Ladronnem, druga o Metabaronie z Moebiusem. Rzeczy polskie to niestety groch z kapustą, zgarnięte szufelką wszystko, co udało się zorganizować wydawcom na chybcika – nieprzesadnie zabawne żarty rysunkowe rozciągnięte na całą planszę, albo i dwie, albo i więcej. Początki jakichś niespecjalnie interesujących komiksów, które kończą się jeszcze zanim coś się zacznie dziać (na początku pisałem o idei epizodów-całostek ze starego „Relaxu” - tu nikt tego nie rozumie). A już skandalem jest puszczanie jakichś komiksowych farfocli, w których Artur Ruducha bez krzty talentu kalkuje idee, pomysły i język Baranowskiego i próbuje być zabawny. Nie jest. Zadziwiającym kuriozum jest też komiks „Tow. N” Zbyszka Kasprzaka. To stary (jeszcze z czasów PRL-u) program teatralny spektaklu Jerzego Krzysztonia stworzony w formie komiksu, który ma wszelkie wady tamtych czasów i (bez porządnego wstępu) nie ma racji bytu. Tu nie tylko tego wstępu brakuje (są za to trzy akapiciki po komiksie, które niewiele tłumaczą), nie ma nawet w spisie treści, czy w opisie przy planszach autora fabuły/dialogów tego dzieła (w akapicikach wspomniano tylko, że „teksty zamieszczone w programie wybrał rysownik”). O włożeniu do magazynu dwóch wyrwanych z kontekstu plansz ze starego komiksu niedokończonego kiedyś w „Fantastyce” („Larkis”) w ogóle wstyd wspominać.
Jedyna rzecz, która broni się i ma sens to nowelka „Ciekawość” Fijała i Kura. Myślę, że jej redaktorzy starego „Relaxu” by się nie powstydzili. No, może kazaliby pokolorować.
Podsumowując – jest źle i przykro. I coraz bardziej wątpię, że przeczytam po polsku i uzbieram do końca ów album z Conanem, bo ten numer – pewnie tak jak ja – kupi mnóstwo ludzi. Następnego już na pewno nie. Czy więc Conan dotrze do końca przygody z córką lodowego olbrzyma? Z jednej strony – luz, to adaptacja oryginalnej noweli Howarda, więc mam ją i prozą i w kilku innych wersjach komiksowych. Z drugiej – przy takiej wydawniczej żenadzie nie sposób temu wydawnictwu dobrze życzyć. Tak czy owak będę mu towarzyszył i póki mają „Conana” na pokładzie będę kupował. I z radością tu opisywał. Tak czy owak będzie fajnie. Albo zrozumieją, że trzeba zatrudnić np. profesjonalnego korektora, liternika i innych takich, wrzucać ciekawsze komiksy i rzecz wyjdzie na prostą. Albo będę miał się nad czym pastwić. Korzyść i tak i tak.


:-(
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 15508
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-12-29, 05:34   



Tsurugi Outlaw jako drugi omawia "Fusuke":



Cytat:
Będąc precyzyjnym jest to zbiór krótkich historyjek, publikowanych w magazynach mangowych w Japonii w latach 1969-79. Wszystkie połączone są tytułowym bohaterem, przeżywającym mocno abstrakcyjne przygody, jak na przeciętnego mieszkańca Tokio.

Cytat:
Komiks Osamu Tezuki na pewno zostanie doceniony przez bardziej dojrzałych fanów, posiadających też większą wiedzę o Japonii. Niektóre sytuacje z życia Fusuke mogą być bowiem niezrozumiałe bez znajomości japońskich zwyczajów, zasad etykiety zawodowej lub społecznej. Podobnie rzecz ma się z niektórymi żartami, odnoszącymi się do rzeczywistości japońskiej lat 60-tych i 70-tych. Na szczęście na końcu tomiku, tłumacz umieścił wyjaśnienia konkretnych wątków i zasadność zastosowanych tłumaczeń.

Cytat:
Styl rysowania sprawnie podłączony został pod abstrakcyjne fabuły historyjek, stąd też również posiada w sobie wariacje, nie jest schematyczny. Nieobeznanym na pierwszy rzut oka kreska może wydać się nawet "niemangowa”. Ale po pierwsze mógł to być zabieg celowy mistrza Tezuki, aby podkreślić klimat a po drugie styl rysowania komiksów japońskich uległ zmianie przez ostatnie kilkadziesiąt lat.


:)

"Fusuke"
A tu jeszcze opinia "Eire".
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,34 sekundy. Zapytań do SQL: 12