Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Opowiesci ze Skoorg
Autor Wiadomość
marcin9025 
pisaz amator


Wiek: 28
Dołączył: 03 Wrz 2015
Posty: 2
Skąd: Komornik
Wysłany: 2015-09-03, 20:58   Opowiesci ze Skoorg

Na morzu Białych Raf znajduje się wyspa zwana Skoorg.
Jest to duża wyspa lecz niezbyt urodzajna, mieszkający na niej ludzie nazywają siebie Skoorgami
Żyją głównie z rybołówstwa, lecz zdarzało się że zajmowali się też piractwem, i napadali na małe statki handlowe przepływające obok wyspy.
Ludzie na wyspie mieszkają w drewnianych schludnych domkach ustawionych na planie prostokąta za palisadą i wałem ziemnym, dla ochrony przed dzikimi zwierzętami.
W centrum wyspy znajduje się puszcza, stara ciemna i złowroga była tu na długo przed nimi, i do końca nie wiadomo co w niej mieszka.
Ludzie przybyli niedawno po zaciętej wojnie na kontynencie którą przegrali więc by przeżyć musieli uciekać.
Gdy znaleźli wyspę osiedlili się na niej, zbudowali w okolicach brzegu osadę zwaną Montara jest to schludna osada o szerokich ulicach, przez środek biegnie długa szeroka główną ulica przy której znajduje się niewielki targ i dom władcy wyspy Rolana, jest on podobny do pozostałych lecz większy i okazalszy.
Rolan jest wysokim barczystym mężczyzną około trzydziestu lat o krótkich włosach koloru piasku, oraz miłej szczerej twarzy jego oczy są jasne ciepłe i inteligentne,cieszy się wielkim szacunkiem i posłuchem wśród mieszkańców
Jego żoną jest Lena córka władcy ludzi z kontynentu, zwana Kwiatem Poranka, jest ona piękna wysoka i smukła o jasno zielonych oczach ciepłych i mądrych Skoorgianie kochają ją jak matkę.
Ale będę jeszcze opowiadał historię tych dwojga trochę później
Od głównej ulicy odchodzą mniejsze lecz też schludne i doborze utrzymane uliczki

Nasza historia zaczyna się od miejsca gdzie poza bezpieczną palisadą i wałem mieszka łowca Huntel jest to wysoki szczupły mężczyzna z długimi czarnymi włosami spiętymi w kucyk, jego twarz jest naznaczona licznymi szramami oraz bruzdami, ma ciemnoniebieskie oczy i ostry orli nos.
Zawsze ubiera się w ciemne kolory które pomagają mu maskować się podczas polowania w puszczy.
Mieszka on w samotnej chacie zbudowanej z drewna jak i inne na wyspie, ma ona tylko jedną dużą izbę z szerokim łóżkiem przykrytym wyprawionymi skórami upolowanych zwierząt oraz prosta drewniana szafa którą sam zbudował tak jak i łóżko oraz cały dom pod ścianą jest prosty dębowy stół i dwa drewniane krzesła, w drugim kącie izby
znajduje się kominek i bujany fotel w którym przesiaduje wieczorami i opowiada dzieciom historie dawnych dni.
Pod sufitem zawieszone są wędzone kawałki mięsa na zimę oraz różnego rodzaju suszone zioła na napary

Tego dnia jak zwykle Huntel poszedł sprawdzić wnyki zastawione na zwierzynę w puszczy.
Mało osób się do niej zapuszczało gdyż nieostrożni samotni wędrowcy nigdy już nie wracali.
Wstał rano ubrał się w swój nieodłączny strój z wyprawionych skór upolowanych zwierząt, na plecach przewiesił kołczan pełen strzał
Do ręki wziął swój łuk, a do pasa przytwierdził pochwę długiego myśliwskiego noża.
Tak wyekwipowany wyruszył na sprawdzanie założonych przez siebie sideł
-Piękny dziś dzień na grubą zdobycz, powiedział do siebie jak to zwykle miał w zwyczaju,gdyż od dawna żył już samotnie
odwiedzany tylko przez dzieci z osady.
Przychodziły one głównie słuchać opowiadanych przez Łowcę historii z dawnych dni.
Zagłębił się w puszczę idąc ścieżkami wydeptanymi przez leśne zwierzęta, zbliżył się do miejsca gdzie założył sidła
Poprzedniego dnia lecz były one puste.
-No cóż może w następne coś się złapało,mówiąc to ruszył dalej w las lecz następne sidła też były puste
-Jednak chyba dziś nie jest dobry dzień na łowy, obszedł też resztę pułapek lecz tam też nie było nic prócz zajęcy i drobnych zwierząt.
Zrezygnowany wrócił do swojej chaty gdzie przez resztę dnia oprawiał zdobycz i pielęgnował swoją broń.
Wieczorem przybyły dzieci z osady by słuchać ciekawych historii, jak zwykle wpadły z wielkim rabanem do chaty
a ten aż przewrócił oczami gdyż nie lubił takiego hałasu
-Co nam dziś opowiesz łowco?- zapytała Kloe najmniej nieśmiała z całej grupy czyli dwóch dziewcząt i trzech chłopców
-Jeśli się ładnie przywitacie i będziecie grzeczni to opowiem wam o dziejach naszego ludu na kontynencie.
-Dobry wieczór Huntelu powiedziały dzieci od razu pokorniejąc,prosimy opowiedz nam historię.
-No już tak lepiej zatem usiądźcie przy mnie i nie przerywajcie mi opowieści.
Dzieci usiadły obok fotela bujanego przy kominku w którym płonął ogień,a on zamyślił się i rzekł
-Otóż wszystko zaczęło się dawno temu na kontynencie zwanym Pandea ,Żyli tam orkowie w górach białych kości,Elfy w puszczy
Touriel, oraz Krasnoludy w swoich miastach we wnętrzach gór Mgieł.
-A nasi przodkowie gdzie żyli? - zapytała ciekawa Kloe
-Prosiłem by mi nie przerywać rozzłościł się
-Dobrze przepraszam - powiedziała Kloe spuszczając wzrok.
-Nasi przodkowie żyli na równinie zwanej Zielonym morzem ,nieopodal gór Białych Kości gdzie żyli orkowie i często dochodziło do wojen długich i krwawych orkowie mieszkając w surowych górach nie mieli wystarczająco żyznych pól i obfitych plonów więc napadali na równiny gdzie mieszkali ludzie rabowali oni spichlerze naszym przodkom i porywali bydło oraz kobiety i dzieci do pracy w charakterze niewolników ale zacznijmy od początku.
Zapanowała cisza dzieci w skupieniu siedziały wokół bujanego fotela, w kominku buzował ogień słychać było pełne napięcia oddechy
zaciekawionych słuchaczy
-A więc było tak.... - zaczął

Na kontynencie Pandea znajdowała się gęsta puszcza zwana Tauriel,była to stara gęsta puszcza zamieszkana przez
Długowieczne plemię elfów.
Do dziś mało o nich wiadomo prócz tego że nie lubili obcych, nienawidzili orków i nie przepadali za krasnoludami.
Gdy te potrzebowały pomocy elfy nie uczyniły nic by im pomóc, i dlatego zaczęła się długotrwała wrogość tych dwóch ras
Ludzie byli dla elfów młodym i nic nie znaczącym plemieniem które jak sądzili według swojej miary czau powstało niedawno
oraz szybko upadnie.
Elfy mieszkały w domkach zbudowanych na konarach wiekowych drzew w głębi puszczy, chroniła ich starożytna magia tego miejsca
oraz liczne dobrze wyszkolone długowieczne wojsko,elfy były stworzeniami długowiecznymi niektórzy uważali ich za nieśmiertelnych
Lecz mogli oni zginąć walce od oręża.
Rządziła nimi Izryda królowa elfów,o wielkiej urodzie oraz wielkiej mocy magicznej jej mąż Ilmarion zginął w walce,gdy to orkowie z gór Białych Kości uczynili rajd na równiny oraz do puszczy.
Zebrał on wtedy swoją gwardię oraz duży oddział elfów i ruszył odeprzeć orków nim dotrą do ich królestwa.
Udało im się lecz poległ on z dwudziestoma swoimi gwardzistami zaciekle broniąc się przed większą ilością wrogów.
Poległ on od krzywej szabli jednego z orkowych wodzów,lecz nie poznano jego imienia zginąoł on bowiem zaraz po zabiciu króla Izryda nie wzięła już sobie męża władała samodzielnie wspierana przez radę.
Nie miała dzieci to też rada wybierze jej następce lub następczynie
- Idą niespokojne czasy Izrydo,powiedział Motras starszy rady wysoki sędziwy elf,orkowie coraz częściej organizują rajdy i nie tylko oni bo też niedawno powstała rasa zwana Ulumai coraz częściej zapuszcza się na rajdy
-Ulumai ? co to za rasa Motrasie nie słyszałam o niej
-powstała ona niedawno moja pani ze skrzyżowania orków i ludzi
-Nie chce do tego mieszać naszego plemienia Mitrasie nie stać nas abyśmy się udzielali w zewnętrznych konfliktach
-Tak masz rację pani lecz wcześniej czy później zainteresują się oni nami
-Nie martw się tym mamy potężną armie powiedziała Izryda
-Nie martwię się orkami ani wojskiem tylko ciemnością która nimi kieruje to jej się obawiam
A jej uosobieniem jest Ugoraz szalony szaman orków, który chciał stworzyć najpotężniejsze mocarstwo Pandei
oraz stworzyć rasę, która podbije inne rasy
-Przecież przepadł wraz ze swoimi stronnikami więc czym się martwisz
-Obawiam się że jeszcze o nim usłyszymy rzekł Motras
-Opowiedz mi o nich coś więcej zażądała królowa

-A więc jak już mówiłem ten wysłannik ciemnych sił miał na imię Ugoraz był to szaman orków, którego szkolił sam wielki Grompel
ork o wielkim posłuchu oraz szacunku także wielkiej mądrości i mocy.
Zauważył on Ugoraza przez wzgląd na jego bystrość,mądrość i spryt
-Ale co to ma wspólnego z naszą sprawą?- dopytywała królowa
-A otóż to moja pani że jego wielkim marzeniem było stworzyć rasę super orków, czyli pół orków pół ludzi która miała łączyć ze sobą
siłę i brutalność orków ze sprytem i intelektem ludzi
-Ale to przecież przeciw zasadom i prawom orków oraz naszego świata orkowie chociaż barbarzyńscy to i tak mieli swoje zasady.
-Tak to racja moja pani został on wypędzony przez radę plemienia wraz ze swoimi poplecznikami, gdyż nie krył się on ze swoim zapałem chęci dokonania tego barbarzyństwa
- I jak mu się to udało że stał się taki potężny zapytała królowa.
-Grompel zorientował się co Ugoraz planuje na krótko przed zakończeniem szkolenia wierzył on że spryt i inteligencja zaprowadzą Ugoraza na szczyt, lecz miał on nadzieję że przyniesie on korzyść plemieniu orków, lecz nie przewidział co się stanie.
- A co się z nimi stało po wypędzeniu?
-Wyruszyli w góry białych kości poszukiwali dogodnego miejsca by się zadomowić,aż znaleźli odpowiednie i zaszyli się w nich
by poczekać aż o nich zapomną, i gdy staną się na tyle silni by zaatakować inne plemiona.
Na szczęście dla Ugoraza wybuchła wywołana przez Arkona króla ludzi, który zbuntował się przed ekspansją i najazdami orków na równiny ,które zamieszkiwali ludzie lecz niestety przeliczył się on z siłami i możliwościami swojego narodu i po niedługim czasie,zaczęli przegrywać wojnę a niedobitki i uciekinierzy,byli wyłapywani przez popleczników Ugoraza i przetrzymywani w charakterze niewolników oraz po jakimś czasie zmuszani byli do obcowania z orkami, w celu pomieszania tych dwóch ras.
Na początku dzieci z tego eksperymentu umierały lub były mutantami, później jednak zaczynały się udawać.
I tak po kolejnych latach zaczęło się rozrastać plemię Ugoraza, ten już nie należał do młodych i wziął na swego ucznia i następcę
Dormisa pół człowie6ka pół orka,wysokiego i muskularnego lecz też posiadającego duży spryt i intelekt miał on posturę rosłego
mężczyzny lecz też cechy orków takie jak ciało porośnięte futrem ciemnym jak noc.
Dla Ugorza był to ideał jego marzenia o plemieniu Ulumai.
- A więc było rzeczywiście postępowanie wbrew prawom natury.rzekła królowa do sędziwego elfa
-Lecz też z punktu widzenia taktycznego i wojskowego wielkie osiągnięcie
Zgodnie z przypuszczeniem Grompela, Ugoraz dokonywał wielkich lecz Strasznych rzeczy
-I co się później wydarzyło? zapytała królowa
-Jak już wspomniałem zaczęło ich przebywać i musieli więc zdobyć tajniki drążenia w skale a kto to umiał najlepiej?
-Krasnoludy - odpowiedziała królowa
-Tak krasnoludy, więc Ugoraz wysłał swoich Ulumai na szlaki ,którymi podróżowały karawany i tabory handlowe

Między miastami krasnoludów w Górach Mgieł, porywali oni tych nieszczęśników którzy wpadli w ich ręce podczas zasadzki i torturami zmuszali ich do wyjawienia tajemnicy ich plemienia czyli drążenia w skale.
Ci którzy nie chcieli współpracować umierali powoli i długo, a ci którzy wyjawili tajemnicę umierali szybciej.
-Tak więc poznali tajemnicę krasnoludów
-Tak poznali i dało im to możliwość ukrycia się w głębinach jaskiń i wytworzonych przez nich kopalni gdyż Ugoraz odkrył rudy żelaza
i nie brakowało im surowca do wytwarzania broni i zbroi.
Wybudowali oni w tamtych przepastnych grotach i jaskiniach miasta i fortyfikacje ich strzegące,oraz bramy otwierające się tylko od wewnątrz, wymyślili też sygnały które dawały znać strażą że to swoi inaczej by zaczęli obronę
- A więc byli bardzo dobrze przygotowani, a co się z nimi stało?
-Ukryli się na długie lata w czeluściach gór aż wszyscy byli przekonani że oni zginęli,ujawnili się dopiero jak byli gotowi do napaści. Napaści tej dokonał uczeń Ugoraza to jego się obawiam ponieważ wielokrotnie przewyższył on swego mistrza i jak się okazało stał się złym okrutnym i sprytnym władcą,wydał on wojnę krasnoludom i rok po roku wypierał ich z ich królestw i przejął je.
Ulumai cały czas rośli w siłę i cały kontynent zaczął przed nimi drżeć, następni byli ludzie stawiali oni dzielny opór lecz zaczynali przegrywać i stała się rzecz niezwykła zjednoczeni wspólnym wrogiem połączyli siły z krasnoludami, na chwile zapominając
o swojej niechęci. Zatrzymali orków pod Miltored stolicą tamtejszych ludzi ,orkowie zatrzymali się i wycofali więc ludzie i krasnoludy mieli chwilę wytchnienia
-I co się później stało
-Później mamy nasze czasy pani
-A czemu nie wiedziałam o powstaniu tej rasy
-Ponieważ elfy nie wtrącają się w nieswoje sprawy pani, powiedział sędziwy elf z pewnym przekąsem

Opuszczamy puszczę by przenieść się w głąb gór Białych Kości.
-Jesteśmy gotowi panie ,Agnak wrócił wraz ze zwiadu ze swoim oddziałem
-Jakie przyniósł wieści? - zapytał Dornis następca Ugoraza wysoki postawny pół człowiek pół ork.
-Ludzie i krasnoludy są w rozsypce, to tylko kwestia czasu
-Dobrze lecz nie nadszedł jeszcze ten czas
-Czemu panie jesteśmy gotowi
-To ja tu jestem od rozkazów Nakomaz nie zapominaj o tym
-Masz rację panie a co teraz zrobimy?
-Poczekamy aż pomyślą że im odpuściliśmy, i wyślemy posłów do naszych braci orków i do goblinów, do Dol Angra
-Jak rozkażesz panie, mówiąc to Nakomaz odwrócił się i wyszedł z komnaty.

A Dornis przechadzał się pomiędzy ścianami komnaty ze wzrokiem wbitym w podłogę z litego kamienia komnata była
surowa lecz wygodna w kominku płonęły drwa w koncie leżały wyprawione skóry, jako że wódz nakazywał swoim poddanym
skromność wygód nie korzystał również z nich, chciał zachować swoje plemię w gotowości i dyscyplinie.
-Mój mistrzu powiedział do Ugoraza , który już spoczywał w grobie od roku
-Spełniłem twoje marzenie, jesteśmy silni i gotowi by władać całym znanym światem zbiorę orków i gobliny i stworzę
wielką armię i ruszę na kontynent będziesz ze mnie dumny.
Do komnaty wpadł Snago czyli niewolnik
-Panie posłowie wyruszyli
-Bardzo dobrze informuj mnie o wszystkim
-Tak panie odrzekł i wyszedł
Wspaniale jego plemię stało się potężne, drżały przed nim ludy Pandi a to dopiero był początek.
 
 
     
tomkot


Dołączył: 05 Maj 2017
Posty: 5
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-05-05, 10:21   

Ciężko się wciągnąć. Zaczyna się bardzo ogólnie, ktoś, gdzieś... Każda historia musi mieć bohatera. Nie ma bohatera, nie ma historii.


------------------
dobre ksiązki
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 13