Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Follett, Ken: "Filary ziemi"
Autor Wiadomość
alibaba 


Wiek: 74
Dołączyła: 05 Lip 2009
Posty: 2313
Skąd: Poznań
Wysłany: 2013-01-24, 23:09   

Najbardziej polubiłam Carris. Potrafiła zły los przekształcić w coś pięknego. Szpital prowadzoną przez nią uratował wiele ludzi. Nie mogła być lekarzem ale swoje marzenie realizowała poprzez wprowadzanie nowoczesnych jak na te czasy metod leczenia. Przeciwstawiała się zacofanym mnichom, walczyła i wygrywała. Dobrze, że w końcu i do niej uśmiechnęło się szczęście.
 
     
Emoonia 
Ja chcę herbatę!



Wiek: 32
Dołączyła: 24 Mar 2013
Posty: 336
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-03-24, 17:28   

Mnie "Filary" przykuły do fotela na okrągły tydzień - każdego wieczoru po pracy czytałam aż do całkowitego znużenia. Sama nie wiem, co mnie tak oczarowało, bo nigdy dotąd nie interesowałam się historią. Chyba bohaterowie i atmosfera starej Anglii. Ciekawe są także kościelne intrygi ;)

Moja trójca ulubionych bohaterów to Philip, Jack i Aliena. Philip, bo mu zależy, bo jest ambitny i uczciwy, bo jest w zasadzie jedynym pozytywnym przedstawicielem Kościoła w książce. Jack, bo jest po prostu uroczy i niewinny, a przy tym bardzo utalentowany. No i Aliena, która jest jedną z niewielu postaci kobiecych, które coś robią, nie kwękają, nie narzekają, nie każą się ratować i całować po stopach, ale działają. Tuż za podium jest jeszcze Tom, u którego urzekł mnie upór, pracowitość i Syzyfowe wręcz pragnienie zapewnienia rodzinie godnego życia. Trudno też odmówić pewnego uroku postaci Walerana ;)

"Świat bez końca" trochę mnie niestety zawiódł. Może dlatego, że był to już bardziej przekrój codzienności Kingsbridge, bez konkretnego celu i motywu, jakim w "Filarach" była budowa katedry. Postacie też były mniej charakterystyczne. Za to polecam grę planszową opartą na "Świecie bez końca" - jest to jedna z lepszych planszówek, w jakie było mi dane zagrać :)
_________________
Zjeść książkę
 
     
alibaba 


Wiek: 74
Dołączyła: 05 Lip 2009
Posty: 2313
Skąd: Poznań
Wysłany: 2013-03-24, 20:51   

Wspaniale uzasadniłaś wybór tych bohaterów. Masz rację, każdy z nich zasługuje na uwagę. Chciałabym jeszcze kiedyś przeczytać książkę która potrafi tak wciągnąć czytelnika.
 
     
Raziel 
Jukka Sarasti



Wiek: 23
Dołączył: 13 Lut 2011
Posty: 3346
Wysłany: 2013-03-24, 21:48   

Jak czytam te opinie to dochodzę do wniosku, że zrobię za jakiś czas jeszcze jedno podejście. Ja pierwszy tom rzuciłem chyba po połowie, choć nie wydawało mi się jakieś szczególnie złe, nie miałem widać humoru na taką literaturę.
_________________
http://www.thenonprofits.com/
http://www.facebook.com/p...266224913397771
"Because if you're not improving, no matter what you're doing, you're just dying."
www.lowking.pl
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8420
Wysłany: 2013-03-25, 09:21   

Wydaje mi się, Raziel, że na "Filary" trzeba mieć czas i trochę cierpliwości, bo rzeczywiście tomiszcze z nich godziwe.
Czytane jako osobna pozycja nie nudzą, znudzić może trochę potem druga część, bo masz takie wrażenie, że czytasz drugi raz "Filary" - pomimo wszystko.

Emoonia, ja z "Filarów" najbardziej lubiłam Toma (świetne uzasadnienie) i chyba Philipa, choć był troszkę naiwny. Aliena jakoś mi nie podeszła, może była trochę za bardzo przerysowana w kierunku tej samodzielności.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Emoonia 
Ja chcę herbatę!



Wiek: 32
Dołączyła: 24 Mar 2013
Posty: 336
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-03-25, 10:59   

Córka Lavransa napisał/a:
Aliena jakoś mi nie podeszła, może była trochę za bardzo przerysowana w kierunku tej samodzielności.

Aliena to pikuś przy Caris ze "Świata bez końca", ta to dopiero była przerysowana. Nie powstydziłyby się jej współczesne organizacje feministyczne ;) Z dwojga złego wolę jednak przerysowanie w tę stronę niż kwękające dziewuszki myślące tylko o zamążpójściu i rodzeniu dzieci. Inna sprawa, że zaraz po przeczytaniu książki obejrzałam serial i książkowa Aliena ma dla mnie twarz Hayley Atwell, co daje jej dodatkowych parę plusów.
_________________
Zjeść książkę
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8420
Wysłany: 2013-03-25, 11:59   

Emoonia napisał/a:
Aliena to pikuś przy Caris ze "Świata bez końca", ta to dopiero była przerysowana.

Mnie się one zupełnie zlały w jedno. Caris irytowała chyba trochę bardziej, ale to może dlatego, że cały "Świat bez końca" trochę drażnił, nie wiem.

Emoonia napisał/a:
kwękające dziewuszki myślące tylko o zamążpójściu i rodzeniu dzieci

Jak bojowo. :mrgreen: Rozumiem, że Danielle Steel ci nie leży...

Co w takim razie myślisz o Gwendzie...?
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Emoonia 
Ja chcę herbatę!



Wiek: 32
Dołączyła: 24 Mar 2013
Posty: 336
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-03-25, 12:19   

Córka Lavransa napisał/a:
Mnie się one zupełnie zlały w jedno. Caris irytowała chyba trochę bardziej, ale to może dlatego, że cały "Świat bez końca" trochę drażnił, nie wiem.


Problem w tym, że "Świat bez końca" w ogóle jest słabym cieniem "Filarów". Właściwie każda główna postać ma swój odpowiednik w poprzedniej książce, i do tego jest on ciekawszy i bardziej sympatyczny. Szkoda, że autor poszedł w taką telenowelę i zaserwował nam po prostu przekrój codzienności mieszkańców Kingsbridge, zamiast obrać sobie jakiś trzon powieści, główny cel, do którego się dąży, tak jak katedra w "Filarach" (jest wprawdzie budowa szpitala, jest wieża i walka z zarazą, ale to wszystko się gdzieś rozmywa).

Caris była i tak chyba najbardziej wyrazistą postacią w książce. Taki Merthin kompletnie nie zapadł mi w pamięć, mimo że miał być spadkobiercą Jacka Jacksona. A już o Ralphie w ogóle trudno cokolwiek powiedzieć, poza tym, że autorowi potrzebny był kolejny chutliwy złoczyńca do wypełnienia tych kilku scen gwałtów, które obowiązkowo musiały się znaleźć na tych 900 stronach powieści. William był przynajmniej zabawny z tą swoją obsesją na punkcie piekła, a Ralph był po prostu zwykłym $&*# bez żadnych cech szczególnych :P

Córka Lavransa napisał/a:
Rozumiem, że Danielle Steel ci nie leży...

Jestem z natury przekorna i nie lubię nadmiernie wyeksploatowanych motywów w literaturze, filmie czy muzyce. Marzę o książkach, w których nie będzie w ogóle wątków miłosnych bądź też będą one jakimś dalekim tłem. Z miłości w sztuce robi się strasznie wielkie, nadmuchane halo. :P

Córka Lavransa napisał/a:
Co w takim razie myślisz o Gwendzie...?

Gwenda była świetna! Taki archetyp kobiety-lwicy walczącej pazurami o wszystko, co jest dla niej ważne. Najlepsza postać z całej książki jak dla mnie, zresztą świetnie sportretowana w serialu (fantastycznie się biła z Wulfrikiem na leśnej drodze :lol: ).
Godwyn był za to naprawdę paskudny. A to, co zrobili z nim w serialu, to w ogóle... fujć. :P
_________________
Zjeść książkę
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8420
Wysłany: 2013-03-25, 15:40   

Emoonia napisał/a:
Marzę o książkach, w których nie będzie w ogóle wątków miłosnych bądź też będą one jakimś dalekim tłem. Z miłości w sztuce robi się strasznie wielkie, nadmuchane halo.

Obiema ręcami się, pozwól, podpiszę... :D

Emoonia napisał/a:
Gwenda była świetna!

Trochę się obawiałam, że podciągniesz ją pod te marudzące o chłopa i dziecko... Ufff, na szczęście nie. Z postaci kobiecych w obu częściach ją właśnie polubiłam najbardziej.
Serialu nie widziałam, ale obejrzałam dziś kilka fotek na filmwebie i Gwenda-aktorka spodobała mi się bardzo. Chyba obejrzę go tylko dla niej. :)

Emoonia napisał/a:
Szkoda, że autor poszedł w taką telenowelę i zaserwował nam po prostu przekrój codzienności mieszkańców Kingsbridge, zamiast obrać sobie jakiś trzon powieści, główny cel, do którego się dąży, tak jak katedra w "Filarach" (jest wprawdzie budowa szpitala, jest wieża i walka z zarazą, ale to wszystko się gdzieś rozmywa).

Dokładnie tak, mnie też brakowało głównego motywu, spinającego wszystko razem. W "Filarach" historia budowy katedry żyła własnym życiem, miałam wrażenie, że losy ludzkie, choć interesujące, są do niej przyczepione na podobieństwo ozdóbek choinkowych...
W "Świecie" zabrakło mi tego drzewka, na którym by to wszystko wisiało. Czymś takim mogłaby być tajemnica Thomasa, ale podczas lektury miałam wrażenie, że autor zupełnie o nim zapomniał po pierwszych 50 stronach i wyjął dopiero pod koniec - tylko po to, żeby domknąć koncepcję, któa przestała mu się podobać / nie była mu już potrzebna...
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Emoonia 
Ja chcę herbatę!



Wiek: 32
Dołączyła: 24 Mar 2013
Posty: 336
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-03-25, 15:54   

Córka Lavransa napisał/a:
W "Świecie" zabrakło mi tego drzewka, na którym by to wszystko wisiało. Czymś takim mogłaby być tajemnica Thomasa, ale podczas lektury miałam wrażenie, że autor zupełnie o nim zapomniał po pierwszych 50 stronach i wyjął dopiero pod koniec - tylko po to, żeby domknąć koncepcję, któa przestała mu się podobać / nie była mu już potrzebna...

Ten wątek był jeszcze słabiej zarysowany niż tajemnica zatonięcia Białego Statku w "Filarach". A to, co zrobiono z nim w serialu... W ogóle serial dość znacznie odbiega od treści książki. W "Filarach" były pewne różnice, ale jednak nie tak znaczące, jak tutaj. Ale oczywiście polecam obejrzeć i "Filary ziemi", i "Świat bez końca" w wersji serialowej, bo to po prostu fajny kawałek historyczno-obyczajowego kina z mocno zarysowanym wątkiem kościelnym (a te, nie wiedzieć czemu, zawsze mnie wciągają). Mam obydwa w bardzo ładnej czteropłytowej wersji na DVD - w obrębie Krakowa chętnie pożyczę ;)
_________________
Zjeść książkę
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8420
Wysłany: 2013-03-25, 21:00   

Emoonia napisał/a:
w obrębie Krakowa chętnie pożyczę ;)

Musiałabym się lekko naciągnąć. :P Jakoś sobie zorganizuję, dzięki za chęć. :)
"Filary ziemi" widziałam, zanim czytałam książkę, i byłam zadowolona. Dam znać, jak ze "Światem bez końca".
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Tifa Lockhart 



Wiek: 25
Dołączyła: 04 Lis 2008
Posty: 1845
Skąd: Augustów/ Toruń
Wysłany: 2013-03-28, 08:05   

Emoonia napisał/a:
Aliena to pikuś przy Caris ze "Świata bez końca", ta to dopiero była przerysowana. Nie powstydziłyby się jej współczesne organizacje feministyczne ;)

Świetnie podsumowałaś Caris. :mg: Momentami czytając ''Świat bez końca'' wybuchałam śmiechem. Bo wyobrażałam sobie prawdziwą kobietę w tamtych czasach sypiącą takimi hasłami. :P Jeszcze tam pod koniec był fragment o Loli, córce Martina.
Spoiler:
Jak uciekła z domu z jakimś chłopcem,a potem wróciła przepraszając za swoje zachowanie. I tłumaczyła się, że dopiero wtedy zrozumiała postawę ojca.
To też wydało mi się za bardzo współczesne.
 
 
     
Sapka 


Wiek: 42
Dołączyła: 30 Lis 2013
Posty: 7
Wysłany: 2013-11-30, 23:37   

No mam "Filary Ziemi" i ciągle nie mam czasu aby się z a nie wziąć, już nawet od szwagra pożyczyłam II cz. "Świat bez końca", może w święta zacznę ;-)
 
     
elfrun 
Wojowniczka



Wiek: 45
Dołączyła: 02 Lis 2008
Posty: 2651
Skąd: Langangen
Wysłany: 2015-02-14, 19:31   

Zaczelam czytac "Filary Ziemi" jakies dwa lata temu. Przeczytalam okolo 300 stron i jakos stracilam natchnienie na dobre. Jak do tej pory do lektury nie powrocilam.
_________________
Nie dokarmiaj zlego wilka. :)
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8420
Wysłany: 2015-02-15, 13:17   

Katya napisał/a:
za bardzo przefiltrowane przez współczesne widzenie świata

Nie pamiętam, czy tak było w książce, ale w serialu z nóg zbiła mnie scena, w której dziewoja tłumaczy innej, że
Spoiler:
mąż podczas nocy poślubnej tak się z nią brutalnie obszedł, że już nigdy nie będzie mogła mieć dzieci.

Równie dobrze mogła w kolejnej scenie golić sobie nogi mieczem dwuręcznym. :lol:
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 12