Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Follett, Ken: "Filary ziemi"
Autor Wiadomość
Nieznany 
Carrot Monster



Wiek: 44
Dołączył: 13 Gru 2008
Posty: 3438
Skąd: inąd
Wysłany: 2010-01-26, 23:58   Follett, Ken: "Filary ziemi"

Kopia oryginalnej recenzji z forum KGB, napisanej 2009-08-25, 19:17
---------------------------------------------
Niedawno skończyłem książkę "Filary ziemi" Kena Foletta. Przyznaję, że polowałem na tę pozycję od dłuższego czasu, bo słyszałem o niej wiele dobrego. I nie zawiodłem się. Interesująca historyczna saga opowiadająca o powstaniu wyimaginowanej przez autora katedry w Kingsbridge. Powieść umiejscowiona w Anglii XII wieku a na kartach książki mieszają się wątki historyczne z sensacyjnymi, teologiczne z miłosnymi. Głównym bohaterem książki jest kościół, katedra mająca powstać w miasteczku Kingsbridge, gdzie swój klasztor mają ojcowie zakonni. Mamy tu również nie mniejszych bohaterów, pozytywnych i negatywnych: Tom Budowniczy i jego rodzina, uznawana za wiedźmę Ellen i jej syn Jack, przeor Philip i Wiliam Hamleight i wielu innych.

Przypomina mi się, kiedy pierwszy raz przeczytałem o "Filarach ziemi" - na okładce "Katedry w Barcelonie" Falconesa. I choć powieść Falconesa może się zdawać być nieco wtórna, skoro powstała wiele lat po wydaniu "Filarów ziemi" a część wątków na swój sposób się powtarza, to ja uznaję "Katedrę w Barcelonie" za stukroć ciekawszą, bo powieść Falconesa opowiada o prawdziwej budowie, wspomina prawdziwych twórców i prawdziwy trud tragarzy, którzy nosili ciężkie kamienie, by powstał dom dla ich Marii del Mar.

Mimo to warto było przeczytać "Filary ziemi". Moja ocena: 5/6
_________________
Nenek, jesteś mistrzem, uwielbiam Cię!
Obi
Jesteś moim bohaterem!
Caroline*
Ostatnio zmieniony przez Córka Lavransa 2012-01-04, 22:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Loki 
Viking Redhead



Wiek: 24
Dołączyła: 23 Wrz 2011
Posty: 225
Skąd: z Marchii Cienia
Wysłany: 2011-10-04, 12:27   Ken Follet i Filary Ziemi

Wiem, że pisarz ten napisał i inne książki, głównie sensacyjne, jednak ja zetknęłam się tylko ze wspaniałą powieścią historyczną, "Filary Ziemi".

Jest to książka trudna i łatwa zarazem, a nazywam ją tak, gdyż podczas czytania wchodzi ona wyjątkowo łatwo do głowy, pomimo tego, że autor specjalizuje się w dokładnych opisach, których pozazdrościłby mu nawet Tolkien. Dla mnie świetna pozycja, dopiero niedawno po nią sięgnęłam, ale czuję, że nie raz do niej wrócę.

Opowiada o czasach średniowiecznych, a toczy się wokół budowy katedry, jednak cała otoczka historyczna jest prawdziwa, a intrygi, zdrady i niebezpieczeństwo czyhające w tym trudnym świecie na pewno każdemu miłośnikowi powieści historycznej przypadną do gustu ;-)
_________________
Never walk
away from home
ahead of your axe and sword.
You can't feel a battle
in your bones
or foresee a fight.
 
     
M 



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 1479
Wysłany: 2011-10-04, 13:09   Re: Ken Follet i Filary Ziemi

Czytałem oba tomy tego cyklu i muszę przyznać, że pozycje są mocno przeciętne. Nie rozumiem fascynacji dorobkiem Kena Folleta, który jest jedynie twórczością na mocno średnim poziomie. Całość zaczyna się dość dobrze. Akcja szybka, miejsce interesujące, epoka historyczna ciekawa i budująca niezłą otoczkę, bohaterowie padają jak muchy - wszystko to wywołało u mnie odruchy nerwowego oczekiwania na kolejne wydarzenia, co wydawało się - dobrze świadczy o książce. Potem jednak wszystko się jakoś uspokoiło, a może też przywykłem do sposobu pisania Folletta i akcja porywała mnie jedynie sporadycznie. Za to w drugiej części książki już włączył mi się licznik odliczający strony do końca, bo zdawałem sobie sprawę, że takie powieści jak ta kończą się zawsze tak samo. I to jest bardzo, bardzo niedobrze.
Historia jest nieco banalna i po połowie zaczyna lekko nużyć. Z drugim tomem było jeszcze gorzej, bo w zasadzie od początku akcja nużyła. Bohaterowie byli albo dobrymi i szlachetnymi ludźmi, albo podłymi i złymi bydlakami - nic pośrodku - czarne albo białe. Ten sztuczny podział czynił je kompletnie nierealistycznymi.
Dodatkowym elementem który nieco mnie irytował, był fakt, że Follett bez wątpienia jest chyba architektem albo pracował jako kierownik budowy ;-), a jeśli nie, to z pewnością takowym chciał zostać. Nigdy w życiu nie spotkałem się z tak dużą ilością opisów budowli, konstrukcji, sposobów budowania i tym podobnych rzeczy. Myślę, że jeśli ktoś marzy o wybudowaniu katedry, to jest to dla niego lektura obowiązkowa. Mnie, jako zwykłego czytelnika, akurat taka tematyka kompletnie nie interesuje i naprawdę sądzę, że autor mógł te rozlazłe opisy pominąć albo co najmniej znacząco skrócić. Rozumiem, że chciał aby czytelnik poczuł jak bardzo bohaterom zależy na zbudowaniu tej katedry - cała fabuła jest przecież osnuta wokół tego pragnienia - ale autor zdecydowanie przekroczył wszelkie granice. Całostronicowe i kilkunastozdaniowe opisy naw, postronków itp. powinny się raczej znaleźć w takich czasopismach jak "Architektura katedr europejskich" albo "Katedra i ja" ;-), a nie w powieści historycznej.

Cała reszta bez zarzutu - książki się szybko czyta mimo swej grubości, ale nie jest to z pewnością i nie będzie lektura dla kogoś wymagającego więcej niż typowy hicior z Hollywood, gdzie w starciu Dobra ze Złem wygrywa zawsze to właściwe.
Całość oceniam na solidne 3+, choć mam wątpliwości czy to nie za dużo ;-)

Loki napisał/a:
autor specjalizuje się w dokładnych opisach, których pozazdrościłby mu nawet Tolkien.
Szczerze powiedziawszy, nie lubię Tolkiena, a "Władcę Pierścieni" oceniam jako mocno średnią książkę, ale to porównanie jest mocno krzywdzące dla profesora. Follet pisze sprawnie, ale gdzież mu do erudycji Tolkiena? ;-) Twoje zdanie to ogromne nadużycie i może być przez fetyszystów traktowane jak bluźnierstwo :mrgreen:
 
     
Loki 
Viking Redhead



Wiek: 24
Dołączyła: 23 Wrz 2011
Posty: 225
Skąd: z Marchii Cienia
Wysłany: 2011-10-04, 13:21   Re: Ken Follet i Filary Ziemi

M napisał/a:
Loki napisał/a:
autor specjalizuje się w dokładnych opisach, których pozazdrościłby mu nawet Tolkien.
Szczerze powiedziawszy, nie lubię Tolkiena, a "Władcę Pierścieni" oceniam jako mocno średnią książkę, ale to porównanie jest mocno krzywdzące dla profesora. Follet pisze sprawnie, ale gdzież mu do erudycji Tolkiena? ;-) Twoje zdanie to ogromne nadużycie i może być przez fetyszystów traktowane jak bluźnierstwo :mrgreen:


Oj, fetyszyści, nie zabijajcie mnie :witch: Sama lubię Tolkiena, ale erudycja Folleta podoba mi się o wiele bardziej i o wiele bardziej ją cenię ;-) Nie wiem, jak z innymi książkami tego pana, bo thrillerem czy sensacją się nie interesuję, jednak w tej książce wypadł dla mnie o wiele lepiej od autora "Władcy...".

Poza tym może nie nadużycie, bo każdy odbiera książki inaczej, dla innych Tolkien umie lepiej zbudować świat, dla innych - ktoś inny. Ale co by dyskusji o negatywnym zabarwieniu nie wzbudzać, oddaję honor Tolkienowi przynajmniej w tym, że nadużyciem jest stwierdzenie, że mógłby czegoś "pozazdrościć" ;)

Co do zarzutów, bardzo dobrze je rozumiem, bo spotkałam juz osobę, której Follet nie przypadł do gustu ze względu na tę katedrę - ale ja chyba mam coś z budowniczego w sobie, gdyż nic a nic mnie te opisy nie nużyły ^^
_________________
Never walk
away from home
ahead of your axe and sword.
You can't feel a battle
in your bones
or foresee a fight.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2011-10-04, 19:53   

Folleta znam od strony sensacyjnej i od tej strony też dość go lubię. :)
"Filary ziemi" oglądałam (miniserial) i ze względu na kilka dość oczywistych wpadek chciałam przeczytać książkę - interesuje mnie, czy wpadki wynikają z adaptacji na scenariusz, czy występują też w książce. Niestety, w mojej bibliotece na "Filary" trzeba mocno poczekać i przyznam, że po jakimś czasie po prostu wyleciało mi to z głowy. Dzięki za przypomnienie. :)

Perspektywa wielostronicowych opisów architektonicznych detali mnie nie przeraża. Po pierwsze, po opisach Paryża u V. Hugo już nic mnie nie zmęczy :) , a po drugie, jestem fanką A. Perez-Reverte'a, który ma to do siebie, że opisując jakieś zjawisko (typ malarstwa, gra w szachy, szermierka itp.) wdaje się w szczegóły być może do przesady - ale tworzy przy tym niezrównany klimat. Zmierzę się więc z panem Folletem tym chętniej. :)
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Rosmerta 


Wiek: 32
Dołączyła: 04 Lut 2012
Posty: 9
Wysłany: 2012-02-08, 11:02   

Już od jakiegoś czasu miała kryzys czytelniczy. Nic dobrego nie wpadało mi do ręki. Aż tu nagle przeczytałam Filary ziemi i odżyłam. Jej wielowątkowość, ciekawe opisy i wartka akcja sprawiły, że połknęłam trzytomowe wydanie nie wiadomo kiedy. Od razu sięgnęłam po Świat bez końca, który uchodzi za kontynuację Filarów. I choć to już inni bohaterzy, inne wydarzenia to jednak bardzo polecam tą książkę. Zresztą niektóre wątki powracają, znów jest wielki budowniczy, walka z niesprawiedliwą władzą. Chyba niedługo wezmę się za Niebezpieczną fortunę tez Folleta, To już co prawda nie średniowiecze, ale nie jest to też książka sensacyjna.
 
 
     
Nieznany 
Carrot Monster



Wiek: 44
Dołączył: 13 Gru 2008
Posty: 3438
Skąd: inąd
Wysłany: 2012-02-08, 12:27   

Rosmerta napisał/a:
tą książkę
książkę.

A mnie się "Świat bez końca" aż tak nie podobał. Mój główny zarzut do książek Folletta jest taki, że są trochę obok historii, i nie chodzi może nawet o to, że nie zgadzają się jakieś fakty historyczne, ale o to, że opisywana budowa katedry jest wyssana z pisarskiego palca, a czego nie mogę powiedzieć np. o "Katerze w Barcelonie" Falconesa, którą co prawda wielu uważa za słabą, ale którą wolę od książek Folletta, bo po przeczytaniu książki mogę sobie poszukać w sieci, jak wygląda piękna katedra Maria del Mar, poczytać więcej o historii jej zbudowania, która jest w niemałej mierze opisana w książce Falconesa, poczuć się prawie, jakbym już w nie był - a nie mogę tego powiedzieć o angielskiej katedrze Folletta, bo ona nigdy nie powstała.
_________________
Nenek, jesteś mistrzem, uwielbiam Cię!
Obi
Jesteś moim bohaterem!
Caroline*
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2012-02-08, 21:28   

Jak napisałam o "Filarach" na LubimyCzytać:
Po początkowych trudnościach, skłaniam się ku opinii, że książka jest bardzo dobra. Tak, powieść jest długa i przeładowana detalami, ale nie sposób docenić wysiłku, jaki Follet włożył w jej napisanie. A poza tym wszystkim, kiedy czytelnik przyzwyczai się już do tego niełatwego stylu, czyta się całkiem przyjemnie.

Dla mnie to, czy ta katedra powstała naprawdę, ma mniejsze znaczenie. "Filary" są trudne w czytaniu, ale dość zajmujące. Nad "Katedrą w Barcelonie" niestety przysnęłam ze trzy razy i w końcu ją odłożyłam.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Tifa Lockhart 



Wiek: 26
Dołączyła: 04 Lis 2008
Posty: 1874
Skąd: Augustów/ Toruń
Wysłany: 2012-05-31, 09:37   Re: Ken Follet i Filary Ziemi

M napisał/a:

Dodatkowym elementem który nieco mnie irytował, był fakt, że Follett bez wątpienia jest chyba architektem albo pracował jako kierownik budowy ;-), a jeśli nie, to z pewnością takowym chciał zostać. Nigdy w życiu nie spotkałem się z tak dużą ilością opisów budowli, konstrukcji, sposobów budowania i tym podobnych rzeczy. Myślę, że jeśli ktoś marzy o wybudowaniu katedry, to jest to dla niego lektura obowiązkowa. Mnie, jako zwykłego czytelnika, akurat taka tematyka kompletnie nie interesuje i naprawdę sądzę, że autor mógł te rozlazłe opisy pominąć albo co najmniej znacząco skrócić. Rozumiem, że chciał aby czytelnik poczuł jak bardzo bohaterom zależy na zbudowaniu tej katedry - cała fabuła jest przecież osnuta wokół tego pragnienia - ale autor zdecydowanie przekroczył wszelkie granice. Całostronicowe i kilkunastozdaniowe opisy naw, postronków itp. powinny się raczej znaleźć w takich czasopismach jak "Architektura katedr europejskich" albo "Katedra i ja" ;-), a nie w powieści historycznej.

Zgadzam się z tym w stu procentach. Te wszelkie szczegóły były dla mnie męczące w odbiorze. Zazwyczaj gdy opisy są zajmujące, to staram się widzieć je w wyobraźni. Natomiast tutaj nie zastanawiałam się nad nimi. Zdecydowanie bardziej podobała mi się książka niż serial. W adaptacji sporo zmieniono, moim zdaniem nie wyszło to produkcji na dobre. Czytając Folletta porównywałam go trochę do Druona. Jak dla mnie autor ''Królów przeklętych'' lepiej wprowadził wątki intryg i połączył prostych bohaterów z wielkim światem polityki, władców. Tak, właśnie to moim zdaniem trochę kulało u Folletta. Niby bohaterowie powiązani z królem, biskupem, te wszelkie tajemnice, ale odczuwałam to trochę sztucznie. Natomiast Druon skonstruował wszystko w taki sposób, że mogłabym uwierzyć, że to prawda. :) Niektórych bohaterów polubiłam, innych ani trochę. Aliena przypomina mi trochę Scarlett O' Harę. Tak samo jak bohaterka Mitchell musiała być bezwzględna, jej działania krzywdziły czasem osoby, które kocha
Spoiler:
(ślub z Alfredem, żeby wspomagać finansowo brata. Scarlett o ile się nie mylę też przecież drugi raz wyszła za mąż, po to by jej rodzina miała za co żyć, w dodatku to chyba był ukochany jej siostry?)
Tak, Alienę polubiłam bardzo, bo była zaradna, a nie płacząca dziewuszka. Średnio za to przypadła mi do gustu Ellen. Jakaś taka antypatyczna mi się wydała. Dzięki tej książce mogłam trochę poznać społeczeństwo, zachowania, prace, ludzi tamtych czasów. :) Czytało mi się bardzo dobrze (poza tymi szczegółowymi opisami). Ogółem uważam, że to dosyć dobra, interesująca książka jest. Zakończenie oczywiście było takie jak się spodziewałam, każdy zły został ukarany. Zamierzam sięgnąć po kontynuację ''Świat bez końca'' w formie audiobooka, ponieważ w bibliotece tego nie ma.
A ''Katedrę w Barcelonie'' przeczytałam, średnio mi się podobała. Dosyć nużąca momentami.
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2012-09-20, 20:22   

Po pół roku odpoczynku od Folletta przeczytałam "Świat bez końca".

Tym razem Follett oszczędził czytelnikowi natłoku detali architektonicznych, który w części pierwszej był nieco męczący. Polecam natomiast zdecydowanie pomiędzy częściami zrobić sobie długą przerwę, ponieważ bohaterowie i rozgrywki pomiędzy nimi są kalką z "Filarów". Można bez trudu odnieść Caris do Alieny, Merthina do Jacka itd., te postacie w zasadzie niczym się nie różnią. I znowu są walki o handel, budowę, jakieś kłopoty natury romansowej... Przerwa w lekturze sprawia, że to aż tak nie razi.

Zastanawiam się nad "Niebezpieczną fortuną". Już, czy za kilka miesięcy...? ;)
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Tifa Lockhart 



Wiek: 26
Dołączyła: 04 Lis 2008
Posty: 1874
Skąd: Augustów/ Toruń
Wysłany: 2012-10-07, 14:39   

Ja ''świat bez końca'' znalazłam gdzieś w formie audiobooka. Radośnie ściągnęłam pierwszy rozdział i zaczęłam słuchać. Masakra. Okazało się, że to nie jest żaden lektor tylko jakiś program komputerowy. W dodatku odczytywał wszystko tak jak się pisze, a nie jak to poprawnie brzmi. Nie wytrzymałam i po jakiś trzech minutach wyłączyłam. Córko, Ty masz książkę na własność? Czy pożyczyłaś z biblioteki?
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2012-10-08, 12:05   

Miałam wypożyczone od przyjaciółki i impulsem do przeczytania okazała się przeprowadzka, na zasadzie "przeczytać i wypchnąć, zanim rozpęta się szaleństwo". :D
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Tifa Lockhart 



Wiek: 26
Dołączyła: 04 Lis 2008
Posty: 1874
Skąd: Augustów/ Toruń
Wysłany: 2012-12-18, 06:03   

Córka Lavransa napisał/a:
Po pół roku odpoczynku od Folletta przeczytałam "Świat bez końca".

Tym razem Follett oszczędził czytelnikowi natłoku detali architektonicznych, który w części pierwszej był nieco męczący. Polecam natomiast zdecydowanie pomiędzy częściami zrobić sobie długą przerwę, ponieważ bohaterowie i rozgrywki pomiędzy nimi są kalką z "Filarów". Można bez trudu odnieść Caris do Alieny, Merthina do Jacka itd., te postacie w zasadzie niczym się nie różnią. I znowu są walki o handel, budowę, jakieś kłopoty natury romansowej... Przerwa w lekturze sprawia, że to aż tak nie razi.

Zgadzam się całkowicie z powyższą opinią Córki. :) Sama również zrobiłam przerwę między ''Filarami ziemi'' a drugą powieścią. Myślę, że to dzięki temu choć wątki były powtórzone, to czytało mi się przyjemnie i szybko. Momentami odnosiłam wrażenie, że Follettt na siłę stara się wymyślić jakieś trudności z budową. Podobało mi się, że nawet te dobre postacie nie były takie kryształowe.
Spoiler:
Sama mam mieszane uczucia co do aborcji Caris przyznam, że od tego wydarzenia przestałam darzyć ją sympatią. Nie było mi jej nawet żal kiedy musiała iść do zakonu, rezygnując ze wspólnego życia z ukochanym.

Bardzo szkoda było mi Tilly.
Spoiler:
Gwenda mnie irytowała momentami. Wyszła za Wufrica, którego mocno kochała, jednak on wolał Annet. Owszem, Annet była niegodną go kobietą, ale jednak nie mógł o niej zapomnieć (przez dłuższy czas małżeństwa). Rozumiem, że tą ją bolało, było jej z tym ciężko. Ale jednak znała sytuację i zdecydowała się, to po jaki czort narzekać.

O liście zakopanym na początku powieści prawie zapomniałam. Szkoda, że Follett nie uczynił z tego głównego wątku. Bo tu brakowało mi takiej rzeczy spajającej całą fabułę. W pierwszej części to była budowa katedry.
 
 
     
alibaba 


Wiek: 75
Dołączyła: 05 Lip 2009
Posty: 2367
Skąd: Poznań
Wysłany: 2013-01-21, 21:51   

"Filary Ziemi" i "Świat bez końca" przeczytałam jednym tchem. Bardzo mi się podobała i żałuję, że już skończyłam.
Nie przeszkadzało mi to, że tak jak wspomniała Córka- postacie drugiej książki są niemal lustrzanym odbiciem pierwszej. I nie wnikałam specjalnie w to, w jakim stopniu powieść jest zgodna z historią. To przecież tylko powieść a nie rozprawa naukowa.
Ważna jest akcja, mnóstwo ciekawie przedstawionych zdarzeń. Zaprzyjaźniłam się z niektórymi bohaterami i teraz będzie mi tego brakowało.
Lubię powieści "duże', w sensie objętości.
 
     
Tifa Lockhart 



Wiek: 26
Dołączyła: 04 Lis 2008
Posty: 1874
Skąd: Augustów/ Toruń
Wysłany: 2013-01-24, 14:46   

Alibabo, którzy bohaterowie przypadli Ci tak do gustu? :) Mi jak już wcześniej pisałam Aliena, ponieważ była zaradną kobietą biorącą sprawy w swoje ręce.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 14