Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Biblioteki
Autor Wiadomość
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 38
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2010-04-07, 09:10   

Hmm, no na stojak pod paprotkę się mógłby przydać :lol:
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Zołzikiewicz 



Wiek: 28
Dołączyła: 17 Maj 2009
Posty: 289
Skąd: Lublin
Wysłany: 2010-04-09, 12:55   

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Kilka słów o czytelnikach. Mówi się, że Polacy niewiele czytają. Jak to wygląda na przykładzie ludzi, którzy jednak do biblioteki przychodzą?

Chciałabym zauważyć, że może i faktycznie niewiele osób czyta, ale jak już czyta to całe mase i jedna książka za drugą, albo kilka na raz. Jak My ;) .

Ravena napisał/a:
Wszelkie stereotypy o tym, ze bibliotekarki siedzą, czytają książki, popijają kawkę i do czasu do czasu warczą na czytelnika, można wyrzucić przez okno ;-) W bibliotece jest mnóstwo żmudnej, mozolnej, papierkowej roboty.

Mam praktyki u siebie na wydziale w czytelni polonistycznej. I z tym warczem bym się nie zgodziła. Pani, która swoją droga się mną "opiekuje" czasem powarczy. Nawet sama widziałam, a i wiele czytelników jak widzi, że siedzę ja i ów Pani to wolą mnie sie o coś spytać niż jej ;) . Z kolei dodam, że w czytelni historycznej Panie znają chyba całe YouTube na pamięć.

Ravena napisał/a:
Heh, a wiecie jakbym miała pieniądze albo namaniła bogatego sponsora :mrgreen: to pierwsze co bym wprowadziła do "swojej" biblioteki to taki komplet wypoczynkowy - duża sofa i dwa głębokie fotele, stolik z drewna orzechowego i malutki barek z ekspresem czajnikiem i filiżankami - do samoobsługi, żeby można się było w tę sofę czy fotele zapaść i popijając kawkę czy herbatę poczytać książki, prasę. Byłby też taki zestaw słuchawkowy do posłuchania muzyki, jakie mają w sklepach muzycznych :D
Oj, marzy mi się wiele rzeczy... Ale niestety wszystko się rozbija o finanse :/

Jest taka jedna biblioteka. Coś mi świta, że w Opolu, ale nie jestem pewna. Mają wszystko: od książek, przez gazety, co płyt z grami i muzyką. No i filmamy również. Są warunki by z tychże gier czy filmów skorzystać na miejscu. Nie moge teraz znaleźć jej zdjęcia, ale to w ogóle nie wyglądało jak biblioteka.

Tyle komentarzy. Z moich doświadczeń powiem, że w bibliotece osiedlowej byłam strasznie dawno. Jeśli mnie pamięć nie myli to gdzieś w listopadzie lub grudniu oddać kilka książek, które mi zalegały. I skład bibliotekarek się zmienił nie do poznania. Odwiedzam za to często biblioteki wydziałowe i głowną uniwersytetu. Z głównej tylko wypożyczam natomiast w wydziałowych przesiaduje. Pań prawie o nic nie pytam bo też średnio chętnie udzielają informacji. Mój kierunek dostał całe 4 regały w czytelni historycznej. Już wspomniałam o ulubionym zajęciu tamtejszych Pań ;) , a nie ładnie jest przeszkadzać.
Z mojej wiedzy wpojonej mi na studiach powiem, że już niedługo będzie "koniec" bibliotek. Głównie chodzi o to by przestały być tylko wypożyczalniami książek, a stały się Centrami Informacji, a bibliotekarz był Pracownikiem Informacji. Inaczej rzecz ujmując by bibliotekarze umieli szukać informacji w "Ukrytej sieci" (czyli więcej niż google i wikipedia), umieli korzystać z wszelkich baz danych itp. Ogólnie uzaleznienie od komputera niż od papieru. Jednak stereotypy ciężko złamać więc jeszcze minie dużo czasu nim się stanie.
_________________
A ja myślę, że całe to zło tego świata bierze się z myślenia.
Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku tego nie mającym predyspozycji.
 
 
     
Erendis 



Wiek: 26
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 369
Skąd: Chrzanów
Wysłany: 2010-04-09, 19:53   

Ja ostatnio się dowiedziałam, że wszystkie biblioteki w mieście mają się połączyć w jednego wielkiego, skomputeryzowanego molocha. Właśnie czytam o tym i oglądam komputerowe wizualizacje - zapowiada się ciekawie, choć trzeba przyznać, że klimatyczna, zakurzona biblioteka to już nie będzie na pewno. ;-) Ale ma tam być parę wygodnych czytelni, fotele, stanowiska komputerowe, jakaś sala konferencyjna, mają tam przenieść klub literacki...

A co do bibliotek - muszę wreszcie zebrać się i pójść oddać książki wypożyczone w styczniu, bo kiepsko u mnie z funduszami i chciałabym poczytać coś z biblioteki, a im więcej czasu mija, tym trudniej jest mi zebrać się z tymi książkami i je zwrócić :oops: :mrgreen:
_________________
you want to be free
don't act like it's bad
I'm already dead
my home is your head
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2010-07-23, 12:58   

Komputeryzacja bibliotek to nie jest zła rzecz. Zawsze możesz wygodnie z domu sprawdzić w internecie czy dana książka w ogóle się w bibliotece znajduje. Eliminuje to co prawda element niespodzianki, kiedy to idzie się by zapytać panią bibliotekarkę czy przypadkiem posiada daną pozycję na składzie, ale jest wygodniejsze. Nawet w moim małym miasteczku miejska biblioteka doczekała się strony internetowej i elektronicznego spisu dostępnych książek. :)
A w pamięci mam jeszcze takie szuflady ze stosami pożółkłych już czasami kart użytkowników i kart książek, które były w każdym egzemplarzu, a na których zapisywało się kiedy książka była wypożyczona i oddana. Swoją drogą to były ciekawe informacje. :)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
alibaba 


Wiek: 75
Dołączyła: 05 Lip 2009
Posty: 2368
Skąd: Poznań
Wysłany: 2010-07-28, 22:58   

Widzę, że po dłuższej przerwie wrócił temat bibliotek. Pasją czytania „zaraził” mnie mój tato. To on zaprowadził mnie do uroczej, małej biblioteki, w małym, kilkutysięcznym wówczas miasteczku. Miałam wtedy już chyba z 10 lat. Książki wybierały panie bibliotekarki ale tato sam niejako zatwierdzał ich wybór. Potem, gdy już chodziłam tam sama, przynosiłam nieraz książki których tato nie pozwalał mi czytać. Moją pasję do historii właśnie jemu zawdzięczam. Razem czytaliśmy te same książki a gdy czegoś nie rozumiałam, tato wytrwale mi tłumaczył. Nic więc dziwnego, że gdy zaszła taka potrzeba /rodzinna/ zrezygnowałam z robienia kariery zawodowej i zaczęłam pracę w bibliotece. To „zaczęłam pracę” to lekka przesada, bo dopiero ją tworzyłam . Na osiedlu powstał Dom Kultury a w nim b. duże pomieszczenie na bibliotekę. Razem z doświadczoną bibliotekarką stworzyłyśmy naprawdę wspaniałą bibliotekę z kącikiem dla dzieci i czytelnią. W pierwszych dniach po jej otwarciu ludzie stali przed drzwiami w długiej kolejce – całe rodziny- a mąż kierowniczki wpuszczał po 10 osób. Rejestracja wymagała czasu a byłyśmy tylko trzy. Jedna rejestrowała dzieci /to ja/, druga dorosłych a trzecia pomagała przy półkach. Mimo dużej przestrzeni było przytulnie- dywany, drewniane półki, miękkie krzesła i małe stoliki. Potem tak się złożyło, że zajmowałam się głównie dziećmi. Pewnego dnia dostałam propozycję pracy w prawdziwej bibliotece dziecięcej. Kochające dzieci bibliotekarki stworzyły bibliotekę jedyną w swoim rodzaju. Wiszące na sznurkach konkursowe rysunki- konkursy czytelnicze odbywały się niemal bez przerwy, półki zastawione „dziełami” maluchów- prowadziłyśmy „przedszkole moli książkowych” – dzieci w wieku 0d 4-6 lat. Miękkie poduszki w wydzielonym kąciku czytelniczym zastępowały krzesła a dzieci mogły się na nich kłaść i czytać na leżąco.
Dziś biblioteka dziecięca nadal funkcjonuje ale trochę powiedziałabym mniej intensywnie. Wspaniała kierowniczka odeszła na rentę, jedna z koleżanek przeszła do „dorosłych” , inna zajęła się swoim dzieckiem a ja skorzystałam z możliwości wcześniejszej emerytury bo urodziła się wnuczka i potrzebowała babci. Młode następczynie nie potrafią już tak przyciągać dzieci do biblioteki. Za „moich” czasów często dzieci zamiast do świetlicy, za zgodą rodziców, spędzały czas u nas, odrabiały lekcje. W czasie ferii i w wakacje organizowałyśmy coś w rodzaju półkolonii- były to „wakacje z książką”. Teraz już tego się nie robi. Ale przedszkole moli nadal działa.
Biblioteka którą zakładałam ,dziś jest super nowoczesną biblioteką- komputery, księgozbiór w Internecie, czipowe karty czytelnicze, wypożyczalnia filmów i książki „mówionej” dla niewidomych.
Rozpisałam się o tych „moich” bibliotekach ale pracę w nich wspominam z „łezką w oku”. Szczególnie tę w bibliotece dziecięcej.
Przedszkole moli książkowych wymagało od nas ogromnej pracy. Dzieci przychodziły na 2 godziny. Każdy dzień miał inny temat i najpierw, przez 20 minut czytałyśmy odpowiednie bajki, wierszyki, krótkie opowiadania- wszystko na temat dnia jak np. jesień, wiosna, zwierzęta domowe, leśne, z zoo, sprzęt domowy itp. itp. Potem dzieci odpowiadały na nasze pytania związane z tym co było czytane a następnie były zajęcia ruchowe i plastyczne- wszystko związane z tematem dnia. Oprócz pracy związanej z wypożyczaniem książek, musiałyśmy odpowiednio się przygotować czyli wybrać lekturę na dany temat, przygotować „pomoce” do zajęć plastycznych, pomyśleć o rodzaju zajęć ruchowych.
Rozpisałam się okropnie ale chciałam zaprezentować te dwie, naprawdę dobrze działające, biblioteki.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2010-07-28, 23:54   

Alibabo, fantastyczny pomysł z tym przedszkolem moli książkowych! Szkoda, że w mojej okolicy nie działa nic takiego. Mój synek jest jeszcze mały, ale gdybym wiedziała o takiej możliwości, na pewno bym go posłała na takie zajęcia za kilka lat. :)
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2010-07-29, 08:06   

Bardzo przyjemnie czytało mi się Twoją opowieść alibabo. Oby jak najwięcej takich bibliotek i takich bibliotekarek. :)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
alibaba 


Wiek: 75
Dołączyła: 05 Lip 2009
Posty: 2368
Skąd: Poznań
Wysłany: 2010-07-29, 11:20   

Córko- masz jeszce trochę czasu ale możesz w swojej bibliotece opowiedzieć o możliwości prowadzenia takich zajęć z tym, że musiałaby to być biblioteka z wydzielonym kącikiem dla dzieci. Teraz dużo się robi w kierunku poprawy działalności bibliotek, są dotacje unijne, może ktoraś biblioteka się zainteresuje.
Uczniu- z zawodu jestem prawnikiem ale pracę w bibliotece b. lubiłam, szczególnie tą z dziećmi. Nie trzeba mieć bibliotecznego przygotowania, żeby pracować w bibliotece. Wystarczy kochać książki i ludzi.
 
     
M 



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 1479
Wysłany: 2010-11-16, 14:23   

Swego czasu z biblioteki korzystałem dość często - można przyjąć, że o wiele częściej niż raz w miesiącu - głównie z biblioteki wydziałowej IPiE na Uniwerku Szczecińskim, przy czym dużo częściej korzystałem z czytelni niż coś wypożyczałem. Kiedyś wypożyczałem więcej - zwłaszcza, kiedy miałem ważny referat do przygotowania i musiałem korzystać z wielu różnych książek. Poza wydziałową biblioteką, korzystałem też często z zasobów szczecińskiej Książnicy Pomorskiej, która stała się niemal moim drugim domem :mrgreen: Nie liczyłem już godzin które spędziłem w czytelni z laptopem pisząc pracę magisterską ;)
Oprócz tego jestem zapisany do 4, 28 i 38 filii Miejskiej Biblioteki Publicznej w Szczecinie...

Ogólnie bibliotekom dużo zawdzięczam, to tu poznałem Tada Williamsa, Stephena Kinga, Franka Herberta, Deana Koontza, Andrzeja Sapkowskiego czy J.R.R. Tolkiena... Gdyby nie biblioteka, byłbym literacką sierotą :mrgreen:

Obecnie do bibliotek się nie udaję. Wynika to głównie z faktu, iż od ubiegłego roku już nie mieszkam w Szczecinie, więc mi nie po drodze. Jednak istnieje też inny powód, mianowicie - czytam o wiele mniej niż w czasie nauki w szkole średniej czy pobytu na studiach. W związku z tym, zamiast udawać się do biblioteki - wolę kupić sobie książkę i mieć swoją, niż martwić się tym, że mam termin na oddanie pozycji do biblioteki... Poza tym - jestem fetyszystą i lubię mieć swoje egzemplarze ;)
 
     
Erendis 



Wiek: 26
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 369
Skąd: Chrzanów
Wysłany: 2010-12-10, 21:47   

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Komputeryzacja bibliotek to nie jest zła rzecz. Zawsze możesz wygodnie z domu sprawdzić w internecie czy dana książka w ogóle się w bibliotece znajduje. Eliminuje to co prawda element niespodzianki, kiedy to idzie się by zapytać panią bibliotekarkę czy przypadkiem posiada daną pozycję na składzie, ale jest wygodniejsze. Nawet w moim małym miasteczku miejska biblioteka doczekała się strony internetowej i elektronicznego spisu dostępnych książek. :)
A w pamięci mam jeszcze takie szuflady ze stosami pożółkłych już czasami kart użytkowników i kart książek, które były w każdym egzemplarzu, a na których zapisywało się kiedy książka była wypożyczona i oddana. Swoją drogą to były ciekawe informacje. :)

Tak, Uczniu, ale już od dawna mamy taki internetowy katalog obejmujący wszystkie filie. I posiadamy jeszcze na korytarzu biblioteki głównej te szuflady z alfabetycznie ułożonymi kartami, chociaż pewnie teraz nikt już z nich nie korzysta i stoją tam jako relikt przeszłości ;-) Nie mam naprawdę nic do skomputeryzowania, raczej do łączenia tych wszystkich bibliotek w jedną. Dotychczas biblioteki były rozmieszczone w różnych miejscach miasta, więc każdy mieszkaniec mógł pójść do tej, która była najbliżej. Teraz trzeba będzie chodzić do tej jednej, która znajduje się na krańcu miasta (i której położenie niezbyt mi odpowiada, tak, to też :P ).
_________________
you want to be free
don't act like it's bad
I'm already dead
my home is your head
 
     
M 



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 1479
Wysłany: 2010-12-13, 08:18   

A ja poruszę inną kwestię, która właśnie mi się nasunęła. Pamiętam, że ktoś mi kiedyś opowiadał, że "jest na czarnej liście szczecińskich bibliotek" (czy coś w tym stylu). Teksty tego typu szalenie mnie wkurzają. Oczywiście wiadomo, że osoba "spalona" lub "będąca na czarnej liście" wywinęła bibliotece jakiś numer... Gwizdnęła książkę, zniszczyła ją, przetrzymała za długo i nie chciała zapłacić kary itp. Wiem niestety z doświadczenia, że biblioteki mają często strasznie mało pieniędzy na zakup nowości i uważam, że takie postępowanie jest po prostu nie fair. Osobiście nigdy nie przywłaszczyłem sobie książki i nigdy jej nie zgubiłem. Jednak gdyby mi się to przydarzyło, to odkupiłbym taką samą książkę, albo jakąś chodliwą nowość (a nie tak jak większość czytelników, z którymi mam kontakt, a którzy przynoszą w takich przypadkach jakieś stare, zaczytane ochłapy), albo zapłacił przewidywaną karę.

A jakie jest wasze zdanie na ten temat, jak wy postępujecie (lub postępowalibyście) w takich przypadkach?
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2010-12-13, 08:22   

Martinus Jachus napisał/a:
A jakie jest wasze zdanie na ten temat, jak wy postępujecie (lub postępowalibyście) w takich przypadkach?


Zagubienia książki? Nie zdarzyło mi się osobiście. Widziałem natomiast w mojej bibliotece książki z pieczątką "Dar czytelnika". Sam się zastanawiam czy po nowym roku takiego daru lub dwóch nie sprezentować. Zwłaszcza jeśli chodzi o fantastykę, bo jakoś zawsze na to nie starcza pieniędzy.
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
M 



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 1479
Wysłany: 2010-12-13, 08:39   

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Widziałem natomiast w mojej bibliotece książki z pieczątką "Dar czytelnika". Sam się zastanawiam czy po nowym roku takiego daru lub dwóch nie sprezentować. Zwłaszcza jeśli chodzi o fantastykę, bo jakoś zawsze na to nie starcza pieniędzy.
Ja się przyznam, bo kiedyś chciałem skroić jedną książkę z biblioteki, ale stwierdziłem, że będę uczciwy. Nikt nie wypożyczał jej od przeszło roku (czy nawet kilku lat), więc poszedłem do bibliotekarki i powiedziałem, że chciałbym ją kupić. Niestety nie było takiej możliwości. To powiedziałem jej, że przyniosę 2-3 inne książki tego autora na wymianę. To nie było drogie, bo można go tylko w antykwariatach dostać. Ucieszyła się i powiedziała, że w takim wypadku nie ma problemu. Przyniosłem, a kobieta stwierdziła, że w żadnym wypadku nie może czegoś takiego zrobić, ale przyjmie książki jako darowiznę. Nauczyłem się wtedy, że nie warto być uczciwym :mrgreen: Książki nie były mi potrzebne, więc poszedłem do innej biblioteki i je podarowałem. Tej biblioteki, w której zostałem oszukany, już nigdy nie odwiedziłem. Potem jeszcze kilkakrotnie oddawałem stare książki do innych bibliotek, ale to tylko dlatego, że nikt ich kupić nie chciał - ani w antykwariatach ani na Allegro ;-)
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 38
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2010-12-13, 15:40   

Martinusie, każda kradzież książki, każde jej niezwrócenie doprowadza mnie do szału. W takich przypadkach klątwy często i gęsto latają w powietrzu ^^
Jestem w stanie zrozumieć, a nawet wybaczyć, gdy ktoś zwinie książkę, bo jest fascynatem, bo mu na niej tak strasznie zależy, a nie jest już nigdzie dostępna w druku. Mogę znaleźć dla takiej osoby wybaczenie, bo rozumiem pragnienie posiadania ;-) Zrozumiem także nieszczęśliwe wypadki, zdarza się, ale niechże w zamian zostanie ta książka odkupiona bądź przyniesiona za nią inna.
W czasie pracy miałam już najprzeróżniejsze zdarzenia. Trafiło się, że Czytelniczka odnosiła książkę we fragmentach, na raty. Zdarzyło mi się, że odnoszono książki potargane przez psa, ze śladami zębów, podarte - bez mrugnięcia oddawano je w stanie strasznym i jeszcze oburzano się, że śmiem nie przyjąć i domagać się odkupienia egzemplarza. Po czym delikwent wychodził trzaskając drzwiami. Zwracane są książki zalane, zagrzybione, nie tyle brudne, co usyfione, pozbawione ostatnich stron, pomazane dziecięcymi kredkami, farbami, długopisem.
Są czytelnicy, którym zdarzy się zabrudzić brzeżek książki i natychmiast odkupują dany tytuł (bez przypominania), po czym przepraszają i korzą się bardzo ^^ A są czytelnicy, tacy jak opisałam powyżej, którzy ani nie poczuwają się do odpowiedzialności, a wręcz przeciwnie, będą się awanturować, gdy się grzecznie zwróci uwagę, że książkę należałoby odkupić :roll:
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
Ostatnio zmieniony przez Ravena 2010-12-13, 20:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2010-12-13, 19:52   

Ravena napisał/a:
A są czytelnicy, tacy jak opisałam powyżej, którzy ani nie poczuwają się do odpowiedzialności, a wręcz przeciwnie, będą się awanturować, gdy się grzecznie zwróci uwagę, że ksiażkę należałoby odkupić :roll:


Tacy czytelnicy chyba nie bardzo w ogóle przywiązują wagę do cudzej własności. Nie mają wpojone, że książka biblioteczna to nie jest twór niczyj, że też trzeba o nią dbać, bo przecież i inni chcieliby z niej skorzystać. Tacy czytelnicy zapewne nie będę również przykładać wagi do książek pożyczonych od znajomych. Niech mnie niewidzialna ręka prowadzi, żebym mógł takich czytelników rozpoznać i NIE pożyczać im swoich książek. :)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 12