Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Ekranizacja książki
Autor Wiadomość
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2010-11-12, 20:23   

A to ściągam. Znaczy, zapoznaję się w celach promocyjnych... :roll:
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Panna Jeż 



Dołączyła: 08 Lip 2009
Posty: 2423
Skąd: z mchu i paproci
Wysłany: 2010-11-13, 17:25   

Ja się przymierzam do tej ekranizacji z 1997, którą Ty oglądałaś. Jeśli dobrze pójdzie, to nawet dziś wieczór ^^
_________________
Niepamięć doda Ci skrzydeł...
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2010-11-14, 20:16   

I jak, Eva? Bo ja pamiętam, że podobało mi się bardzo.

Dziś obejrzałam wreszcie "Mansfield Park" z 2007 r. .
Wrażenia dwa - po pierwsze, niezbyt dobrze pamiętam książkę i muszę ją NATYCHMIAST przeczytać :mrgreen: , a po drugie - skąd oni wytrzasnęli tę Zębową Wróżkę do roli głównej? Czy Fanny koniecznie musi wyglądać jak przytłustawa chłopka ze źle położonym na włosach blondem...? Yyyy...
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Panna Jeż 



Dołączyła: 08 Lip 2009
Posty: 2423
Skąd: z mchu i paproci
Wysłany: 2010-11-14, 20:40   

Córka Lavransa napisał/a:
I jak, Eva? Bo ja pamiętam, że podobało mi się bardzo.

Mi podobało się średnio, ale nie było źle. Początkowo pomyślałam "O, trzymają się wierniej książki, będzie dobrze" ale potem już mi entuzjazm przygasał. Na pewno lepiej, że całkowicie ominęli niektóre fragmenty niżby mieli je pozmieniać tak, że żal patrzeć, ale generalnie też mi czegoś brakowało w tym filmie. Okres u Riversów wypadł moim zdaniem chyba nawet gorzej niż w tym nowym serialu, a wydawało mi się przecież, że tam jest kiepsko. Za to tu jest spokojniej, to liczę na plus. W serialu z 2006 roku jest naprawdę... gotycko :mrgreen: (uprzedzam). Morton jako Jane porównywalna z Wilson, ale pan Rochester zdecydowanie lepszy w kreacji Stephensa. W Rochesterze-Hindsie na pewno bym się nie zakochała (jako Jane naturalnie 8-) ), ale za to widzę, że jest dobrym aktorem. Był zupełnie inny jako Wentworth. Nie lubię aktorów, którzy w każdym filmie grają tak samo :/

A na dziś mam gotową Jane Eyre z 1996 :-)

Co do nowego Mansfield Park, zgadzam się... nic ciekawego. Fanny - porażka.
A Edmunda grał pan Elton z nowej Emmy, prawda? ^^
_________________
Niepamięć doda Ci skrzydeł...
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2010-11-14, 20:49   

Prawda, i jednak lepszy był jako pan Elton... :-?
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Panna Jeż 



Dołączyła: 08 Lip 2009
Posty: 2423
Skąd: z mchu i paproci
Wysłany: 2010-11-14, 21:04   

A czy Fanny była w ogóle blondynką w książce? Nie pamiętam... ale nie powiedziałabym.
_________________
Niepamięć doda Ci skrzydeł...
 
     
BlueEyed Girl 


Dołączyła: 05 Paź 2010
Posty: 278
Wysłany: 2010-11-14, 22:32   

Córka Lavransa napisał/a:
Prawda, i jednak lepszy był jako pan Elton...

Był świetny jako pan Elton :)
 
     
Panna Jeż 



Dołączyła: 08 Lip 2009
Posty: 2423
Skąd: z mchu i paproci
Wysłany: 2010-11-15, 01:03   

Na gorąco po obejrzeniu Jane Eyre (1996) z Charlotte Gainsbourg i Williamem Hurtem. Narzekałam na Riversów w poprzednich dwóch odsłonach, huh? Nic to. Oto jaki tu mamy motyw. Kogo Jane zastaje po przyjeździe do umierającej pani Reed? Prawnika St. Johna Riversa i jego siostrę Mary.... A dokąd udaje się po zerwaniu zaręczyn z panem R.? Do Gateshead, gdzie powyżsi obecnie rezydują.... Już przy tym pierwszym szczęka opadła mi tak, że nie zdołałam jej całkiem podnieść, przy drugim działało już znieczulenie :-? Oceniam film na 4/10, przy czym 3 punkty za to, że Jane odpowiada moim wyobrażeniom... wyglądem (strzał w 10 jak dla mnie) i tylko wyglądem, bo gra tak mdło, że bardziej się nie da (jak wszyscy zresztą) i 1 pkt za Amandę Root w roli panny Temple.

Blue, to obejrzałaś też tę najnowszą Emmę? Czy masz na myśli pana Eltona z 1996? :-)
_________________
Niepamięć doda Ci skrzydeł...
 
     
BlueEyed Girl 


Dołączyła: 05 Paź 2010
Posty: 278
Wysłany: 2010-11-15, 17:40   

Chyba byłam zbyt śpiąca :roll: z 1996.
Evo, awatar, to z jakiej kreskówki?
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2010-11-15, 20:22   

Powiem Ci, Eva, że ja bym się chyba w ogóle nie zakochała w Rochesterze... :-) Jakoś tak nie mój typ. W Jane Eyre najbardziej podobała mi się ona, ten jej trzeźwy charakterek. Uwielbiam to stwierdzenie - "Ale ja nie jestem ładna, ja jestem Jane". :-)
(Czy coś takiego było w książce? Nie pamiętam dokładnie...)

Nie widziałam wersji z Hurtem zwyczajnie dlatego, że uważam go za wyjątkowo źle obsadzonego w tej roli. Ten facet to dla mnie kompletna ciapa. Gdzie mu tam do mrocznego i tajemniczego... To już ten nieszczęsny, przywołany gdzie indziej Dalton byłby lepszy chyba... ;-)

Czeka na mnie Stephens, zobaczymy. A przede wszystkim zobaczymy Jane, bo podobała mi się w wykonaniu Morton.

Aha - wczoraj, oglądając kolejne trupy (w przerwach pomiędzy "Walking dead" odrabiam "The dead set", zresztą lepszy) - przypomniałam sobie, że nie widziałam Emmy z Beckinsale! Ciekawe, czy ta ekranizacja przekona mnie, że panna Kate jest aktorką... :roll:
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Panna Jeż 



Dołączyła: 08 Lip 2009
Posty: 2423
Skąd: z mchu i paproci
Wysłany: 2010-11-15, 20:37   

Córka Lavransa napisał/a:
Nie widziałam wersji z Hurtem zwyczajnie dlatego, że uważam go za wyjątkowo źle obsadzonego w tej roli. Ten facet to dla mnie kompletna ciapa. Gdzie mu tam do mrocznego i tajemniczego...

Ja go nawet w punktacji nie uwzględniłam, więc jakby podzielam opinię. Bardzo słuszną :]
_________________
Niepamięć doda Ci skrzydeł...
 
     
BlueEyed Girl 


Dołączyła: 05 Paź 2010
Posty: 278
Wysłany: 2010-11-15, 20:55   

Z szczerymi chęciami bym się przyłączyła do Waszych rozmów o ekranizacjach Jane Eyre, ale nawet nie przeczytałam książki. Zakochana w powieści Emily, zapomniałam, że jest starsza siostra-pisarka, także ogromnie utalentowana.
 
     
Panna Jeż 



Dołączyła: 08 Lip 2009
Posty: 2423
Skąd: z mchu i paproci
Wysłany: 2010-11-17, 23:18   

Blue, odpowiadając na pytanie z shouta, całkiem nieźle. Oglądałam kiedyś, dawno, dawno temu tę Emmę, ale wtedy mi się nie spodobała. Teraz zastanawiam się dlaczego :roll: Nawet niechęć do Gwyneth P. mi nie przeszkodziła w odbiorze, a może nawet pomogła... 8-)
_________________
Niepamięć doda Ci skrzydeł...
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2010-11-18, 00:22   

Pierwszy odcinek "Jane Eyre" za mną. Nawet niezły, choć aktorka grająca małą Jane trochę za bardzo kojarzyła mi się z Narnią, gdzie grała Łucję.
Nie podoba mi się dorosła Jane. Nie wiem, bardziej przemawiała do mnie nieco "myszata" uroda Morton, ta ma jakieś dziwne te wargi, no dziwne po prostu.
Pan Rochester ujdzie, nie jestem fanatyczką, a grunt, że nie jest to Hurt. Może jak dla mnie trochę zbyt zblazowany, a trochę za mało tajemniczy.
Na razie tyle. :)
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
BlueEyed Girl 


Dołączyła: 05 Paź 2010
Posty: 278
Wysłany: 2010-11-18, 18:09   

Obejrzałam ekranizację Wielkich nadziej Dickensa - i wynudziłam się okropnie oraz przypomniałam sobie dlaczego nie cierpię adaptacji książek we współczesnej wersji. Jedynie podobała mi się muzyka i zdjęcia. Ethan Hawke to brzydal, a Estella była ładniejsza i ciekawsza jako dziewczynka. Zobaczymy jak normalna wersja z BBC mi pójdzie.
Emma- świetna książka i film. Do Gwyneth Paltrow nic nie mam, dobrze zagrała, chociaż wygląda jak deska do prasowania, a dziewiętnastowieczne stroje bardziej to uwydatniły.
Ach! Jeremy Northon jako Pan Knightley był wspaniały i nawet wydawała mi się bardziej "wredny" dla Emmy niż w powieści, co zasługuj na wielkiego plusa :D

Wielkie nadzieje ocena filmu: 5/10.
Emma ocena filmu: 8/10.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum KGB

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 12