Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Austen Jane
Autor Wiadomość
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 38
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6456
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2010-10-17, 13:24   

Nie wszystkie posty, ostatnie dwa z poprzedniej strony i wszystkie z tej tyczą się wyłącznie ekranizacji. Z drugiej strony można zostawić wszystko w jednym temacie, tak czy siak to będzie dotyczyło Jane Austen. Pomyślę nad tym :)
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Panna Jeż 



Dołączyła: 08 Lip 2009
Posty: 2423
Skąd: z mchu i paproci
Wysłany: 2010-10-17, 21:10   

Ach, to ja w międzyczasie będę kontynuowała tu.
Obejrzałam Emmę do końca. Wprawdzie poprawy na jakiejkolwiek płaszczyźnie się nie spodziewałam, ale mimo to ze smutkiem stwierdzam, że serial utrzymał swój poziom (nie za wysoki) do końca. No cóż, przynajmniej twórcy byli konsekwentni i nie mam dzięki temu żadnych dylematów. Podtrzymuję zdanie, że jest to niewypał, choć czasu na niego poświęconego mi nie szkoda, jestem bogatsza o nowe doświadczenie 8-)
Więcej jutro, dziś słabo myślę :roll:
_________________
Niepamięć doda Ci skrzydeł...
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2010-10-17, 21:29   

Przez moment poczułam się jak na koloniach (ach, znowu być dzieckiem!) - ta niepewność przed pierwszą nocą, gdzie jest moje miejsce na sali... :) No cóż, Raveno, czekamy zatem na werdykt... :)

Evo, ja też skończyłam dzisiaj. W tematach poruszanych już wcześniej - tak jak Ty - nie zmieniam zdania. Muszę jednak przyznać, że zakończenie trochę mnie wzruszyło. Lubię Michaela Gambona (pan Woodhouse), więc sceny z nim mi się spodobały... Wzruszyło mnie też, jak na koniec ożywiła się pani Bates. I doszłam do wniosku, że w serialu bardzo fajnie wypadła Izabella z mężem. Wzbudzili sporo mojej sympatii.

Co nie zmienia faktu, że przez cały niemalże serial szczerze nie znosiłam tej próżnej, samolubnej kretynki Emmy i z niecierpliwością czekałam na każdą wyświadczoną jej przykrość. Nawet, jeśli była zagrana tak płasko i bez emocji jak scena na pikniku...
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Panna Jeż 



Dołączyła: 08 Lip 2009
Posty: 2423
Skąd: z mchu i paproci
Wysłany: 2010-10-18, 23:11   

Córka Lavransa napisał/a:
bardzo fajnie wypadła Izabella z mężem

Też tak myślę, chyba jako jedyni grali naturalnie, nie wyglądało to na wymuszone. A aktora, który grał Johna widziałam wczoraj w "To właśnie miłość" (niedobry brat Jamiego) ;)

Nie wiem za bardzo, o co chodzi, ale szykuje się nam coś takiego, a Goran Visnjic ma grać pana Darcy! :shock:
_________________
Niepamięć doda Ci skrzydeł...
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2010-10-18, 23:37   

:shock: indeed.

Hm. Hm. Hm.

Najgorsze jest to, że mnie ten pomysł tak całkiem-całkiem nie odrzuca. Hm...

:shock:
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Panna Jeż 



Dołączyła: 08 Lip 2009
Posty: 2423
Skąd: z mchu i paproci
Wysłany: 2010-10-19, 15:02   

Aż się boję :-? Najbardziej tego, że będę w poważnej rozterce, jeśli film okaże się dobry ;-)
_________________
Niepamięć doda Ci skrzydeł...
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2010-10-20, 19:38   

No ja właśnie też. A wiadomo, mniej więcej chociaż, jak to ma wyglądać?
Bo adaptacja książki to chyba nie będzie?

Na mnie czeka "Emma" z Kate Beckinsale, ale dziś wstałam o 5.30, nie dam już rady. Pewnie w weekend.

Mam olbrzymią ochotę napisać pracę dyplomową z tłumaczenia którejś z powieści Austen (najchętniej z "Perswazji"), ale obawiam się, że jest to autorka do takich prac wymarzona, i nie będę zbyt oryginalna... :cry:
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Panna Jeż 



Dołączyła: 08 Lip 2009
Posty: 2423
Skąd: z mchu i paproci
Wysłany: 2010-10-20, 20:09   

Córka Lavransa napisał/a:
A wiadomo, mniej więcej chociaż, jak to ma wyglądać?

Nic nie wiem, nic nie rozumiem. Ten profil na fimwebie niewiele zdradza, ale w marcu 2011 bedzie już wszystko wiadomo. Zapewne :roll:

Córka Lavransa napisał/a:
nie będę zbyt oryginalna...

Może, ale za to jaka przyjemność z pracy! Chciałabym to tłumaczenie przeczytać! :)
_________________
Niepamięć doda Ci skrzydeł...
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2010-10-20, 21:15   

Muszę Cię rozczarować, to by nie było nowe tłumaczenie, tylko analiza istniejących w jakimś aspekcie (np. jakie są różnice, kiedy dwa tłumaczenia dzieli ponad 30 lat, albo kiedy tłumaczy kobieta i mężczyzna). Na pewno byłoby przyjemnie, zresztą moja pani promotor bardzo nas zachęca do pracy nad książką, którą lubimy.
Z drugiej strony zastanawiam się: jeśli z książki, którą się lubi, robi się przedmiot pracy badawczej, czy nie zaczyna się jej lubić mniej? :roll:
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Panna Jeż 



Dołączyła: 08 Lip 2009
Posty: 2423
Skąd: z mchu i paproci
Wysłany: 2010-10-20, 21:31   

Córka Lavransa napisał/a:
jeśli z książki, którą się lubi, robi się przedmiot pracy badawczej, czy nie zaczyna się jej lubić mniej?

Istnieje takie niebezpieczeństwo, ale czy to naprawdę możliwe w przypadku Jane Austen? :)
_________________
Niepamięć doda Ci skrzydeł...
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 38
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6456
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2010-10-21, 10:30   

To zależy. Pracując nad magisterką wzięłam naprawdę lubianego poetę i nie żałowałam, po pierwsze odkryłam sporo nowych rzeczy, po drugie pisanie pracy było przyjemnoscią, zwłaszcza, że promotor podzielał moje zainteresowanie autorem, a po trzecie, do dziś kocham ten zbiór.
Ale, ale odbiegamy od tematu, a tematem jest Austen. Przeczytałam niedawno ponownie "Perswazje" i nie przypomniao mi się nic z pprzednich dwóch lektur tej skiażki. Miało to tę zaletę, że czułam się jakbym czytała po raz pierwszy, niemniej zstanawia mnie dlaczego ten tytuł tak mało zapadł mi w pamięć w porównaniu z innymi powieściami autorki... Hm. Może fakt, że za Anną niespecjalnie przepadam? Mdła jest, mimo wszystko. Pomimo, że to "silny umysł i łagodne obejscie". Och, chyba sprowokuję tu kogoś ;-) A pan Elliot jest chyba jedną z najbardziej antypatycznych person u Austen! Co za typ!
Wyłapałam kilka wyrażeń, które mi przypadły do gustu. Spodobało mi się określenie jesieni: ostatnie uśmiechy roku na brunatnych liściach.
I - przejście z jednego kręgu ludzi do innego, choćby odległego o trzy zaledwie mile, pociąga niekiedy za sobą całkowitą zmianę tematów rozmowy, poglądów i pojęć.
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2010-10-21, 21:50   

Kiedy ja po raz pierwszy sięgnęłam po Austen - kilkanaście lat temu - znałam właściwie tylko "Dumę i uprzedzenie". Kupiłam od razu cały pakiet w "Klasyce powieści" Prószyńskiego i chyba dobrych kilka miesięcy minęło, zanim przeczytałam coś poza "Dumą" i "Rozważną i romantyczną". I tak było całkiem do niedawna - "Duma", "Rozważna" i "Emma", a potem reszta. Reszta cały czas mi się myliła i mało mnie zajmowała.
Nie pamiętam, czemu konkretnie się to zmieniło, czy to wtedy, kiedy kupiłam pakiet angielski, czy obejrzałam może film o miłośnikach twórczości Austen i zdenerwowało mnie, że o Reszcie niewielkie mam pojęcie... Ale nagle Anna Elliot wyskoczyła na zaszczytne drugie miejsce po Lizzy Bennet, tuż przed Eleonorą Dashwood, i trzyma się twardo... :)
Ja chyba wolę te bardziej stonowane i rozumowe bohaterki Austen, które w ryzach trzymają swoje gejzery uczuć, niż te, które idą przez życie w efektownych spazmach... :)

Co do postaci antypatycznych - dla mnie prym wiodą niepowtarzalny pan Collins ("Duma i uprzedzenie") oraz żona pana Eltona ("Emma")...
(Nie zapominajmy tu o samej Emmie :mrgreen: )
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Panna Jeż 



Dołączyła: 08 Lip 2009
Posty: 2423
Skąd: z mchu i paproci
Wysłany: 2010-10-22, 00:44   

Córka Lavransa napisał/a:
film o miłośnikach twórczości Austen

Nie oglądałam tego. Warto? ^^
Córka Lavransa napisał/a:
Ja chyba wolę te bardziej stonowane i rozumowe bohaterki Austen, które w ryzach trzymają swoje gejzery uczuć, niż te, które idą przez życie w efektownych spazmach...

Tę wypowiedź muszę sobie gdzieś zapisać :lol: Te gejzery uczuć zwłaszcza :mrgreen:


Córko, nie lubisz pana Collinsa??? On jest tak niesamowicie głupi, że aż śmieszny. Mnie on tylko i wyłącznie bawi. Nie wiem nawet, czy z tego powodu nie znalazłby się w moim top10 postaci :lol: A David Bamber jako pan Collins to już po prostu mistrzostwo świata :hehe: Choć jest chyba aż nazbyt komiczny, ale genialny!

Pani Elton, Augusta... O, ona też nieźle wypadła w tej nowej "Emmie". I nie mam się do czego przyczepić w kwestii pani Goddard :lol:

Lav, wybaczam ci tę "mdłą" Annę i wcale nie mam zamiaru polemizować. Anna to postać bardzo wyciszona, zrezygnowana, a nawet trochę depresyjna, ale jaka ma być w jej sytuacji życiowej? Chyba jest przez to nawet bardziej realna niż inne postaci Austen. Mało która (stara niemalże) panna w tamtych czasach, obarczona taką rodziną, traktowana per noga znosiłaby to entuzjazmem 8-)
_________________
Niepamięć doda Ci skrzydeł...
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2010-10-22, 21:27   

Wiesz co, nie warto chyba. Tak naprawdę z Austen nie ma to wiele wspólnego, po prostu kolejny film obyczajowy o grupce ludzi, z których każdy ma problem, i każdy z tych problemów pod koniec cudownie się rozwiązuje. Austen to tam raczej wabik niż ważna postać.

Ba, gejzery... :) Się było nastolatką, burze hormonów i całonocne płacze w poduszkę się pamięta... ale nie wspomina się ich z przyjemnością. Raczej z zażenowaniem... Z czegóż to wtedy człowiek nie potrafił zrobić problemu stulecia... 8-)

Pan Collins owszem, zabawny, ale w wykonaniu - jednorazowym! - Bambera z lekka obleśny i jednak okropnie irytujący. Ta scena, kiedy on się oświadcza Lizzy... wulgaryzmy się pchają na usta, kiedy do niego odmowa nie dociera... A potem? Jak jej udowadnia, ileż to ona straciła! Grrr... Zabawny, zabawny, śmieję się z niego, ale mam tez ochotę porządnie mu natrzaskać. Tak samo zresztą, jak matce Lizzy. O dziwo, jakoś nie drażni mnie szanowna patronka, Lady Katherine de Bourgh. Biedna, rozczarowana życiem kobieta. Choć ten kominek w Rosings wynagrodził jej chyba wszystko...? :lol:
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Panna Jeż 



Dołączyła: 08 Lip 2009
Posty: 2423
Skąd: z mchu i paproci
Wysłany: 2010-10-23, 02:16   

Córka Lavransa napisał/a:
...mam tez ochotę porządnie mu natrzaskać. Tak samo zresztą, jak matce Lizzy...jakoś nie drażni mnie szanowna patronka Lady Katherine de Bourgh

To ja mam na odwrót. Matka Lizzy, owszem, tak ograniczona, że aż się nóż w kieszeni otwiera, ale jednak mnie rozkłada na łopatki (Alison Steadman zagrała ją fenomenalnie)... Za to fragmenty z Lady Catherine zdarza mi sią przewinąć/przekartkować - kobieta mogłaby mnie przyprawić o wrzody żołądka, uch! :roll:
_________________
Niepamięć doda Ci skrzydeł...
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum KGB

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 13