Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Jeff VanderMeer
Autor Wiadomość
motylek727 
Nakmîktrân



Wiek: 29
Dołączyła: 23 Lis 2011
Posty: 1739
Skąd: Poznań
Wysłany: 2013-01-30, 18:39   Jeff VanderMeer

Jego książka była pierwszą, jaką przeczytałam ze słynnej serii Uczta Wyobraźni, a jej tytuł brzmi "Podziemia Veniss"



Cytat:
Podziemia Veniss to przesiąknięta mrocznym pięknem i jednocześnie prawdziwie koszmarna opowieść, zdobywająca szturmem teren fantastycznej antyutopii, którą przekształca się w zupełnie nową jakość. Jeff VanderMeer nie marnuje czasu na tworzenie konwencjonalnego, spójnego futurystycznego świata. zamiast tego jego postacie charakteryzują się niemal mitologiczną prostotą i żyją wśród krajobrazów , które wiele zawdzięczają zarówno Hieronimowi Boschowi i Salvadorowi Dali, jak i autorom SF, takim jak J.G. Ballard czy Simon Ings. Rozgrywające się w świecie zewnętrznym katastrofy postępują ramię w ramię z głęboką refleksją i odkrywaniem przez bohaterów samych siebie. Pełno tu również intensywnych, rozrzuconych na wszystkich stronach powieści chwil piękna i grozy, żywcem wprost ze złego snu.


Ponieważ ta książka bardzo mi się spodobała nie tylko ze względu na styl pisania autora, ale także przez niesamowity pomysł, przeczytałam również inną książkę VanderMeera - "Finch".



Cytat:
Prowadząc niemożliwe do rozwiązania śledztwo w sprawie podwójnego morderstwa, detektyw John Finch szuka prawdy wśród wojennych ruin niegdyś potężnego miasta Ambergris. Po sześciu latach rządów nieludzkich szarych kapeluszy Ambergris powoli popada w anarchię. Pozostałości armii buntowników są rozproszone, a ich przywódczyni, tajemnicza Błękitna Dama, zniknęła. Mieszkańców zamyka się w obozach. Kolaboranci wędrują ulicami, brutalnie zaprowadzając porządek. Finch musi sobie poradzić także z nowymi siłami, takimi jak zagadkowy as wywiadu Ethan Bliss, oraz z chorobą jego partnera, Wyte’a, który dosłownie rozpada się pod wpływem presji.
W tej przejmującej powieści spotykają się przeszłość z przyszłością oraz wydarzenia o kosmicznej skali z przyziemnymi sprawami. Co się stanie, jeśli Finch rozwikła śledztwo? Co się stanie, jeśli tego nie zrobi? Czy Ambergris pozostanie takie samo?


Nie wiem, która książka była lepsza i bardziej mi się spodobała, ale obie bardzo mnie zachwyciły i wiem, że na pewno sięgnę po inne książki tego autora. Tym bardziej, że Ambergris z "Fincha" zostało wykorzystane w jeszcze innych książkach VanderMeera.
_________________
Nothing is true. Everything is permitted.
 
 
     
Procella 



Wiek: 37
Dołączyła: 28 Maj 2009
Posty: 2210
Wysłany: 2013-01-30, 20:33   

motylek727 napisał/a:
Tym bardziej, że Ambergris z "Fincha" zostało wykorzystane w jeszcze innych książkach VanderMeera.

Przy czym, z tego, co wiem, "Finch" jest ostatni w "serii" o Ambergris i czytanie przed "Miastem szaleńców i świętych" (właśnie mam w obróbce, bardzo pyszne) i "Shriekiem" (czekam na paczkę) odbiera sporo radości.
_________________
Tumblr ~*~ Instagram ~*~ GoodReads
Raziel napisał/a:
Cthulhu fh'tagn i do przodu.
 
     
motylek727 
Nakmîktrân



Wiek: 29
Dołączyła: 23 Lis 2011
Posty: 1739
Skąd: Poznań
Wysłany: 2013-01-30, 21:09   

Pewnie masz rację, dlatego też planuję przeczytać dwie pierwsze książki i ponownie "Fincha" :) W sumie dowiedziałam się o tym po rozpoczęciu czytania, ale i tak mi się podobało :)
_________________
Nothing is true. Everything is permitted.
 
 
     
moniszka 



Wiek: 26
Dołączyła: 21 Sty 2013
Posty: 24
Wysłany: 2013-02-03, 15:09   

Przez "Fincha" zainteresowałam się UW. Wygrałam tę książkę w jakimś konkursie i potem było z górki. Zanim wezmę się za książki autora z UW, zamierzam zmierzyć się z "Miastem..".
 
     
M 



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 1479
Wysłany: 2013-02-04, 15:48   

Z twórczością Jeffa VanderMeera zetknąłem się w ubiegłym roku, kiedy to w stargardzkiej bibliotece znalazłem mocno wysłużony egzemplarz książki "Miasto szaleńców i świętych". Zachęcony entuzjastycznymi opiniami i recenzjami dostępnymi w Internecie na różnorakich portalach związanych z tematyką książkową i fantastyką w szerokim rozumieniu, postanowiłem zapoznać się z twórczością tego autora... zwłaszcza, że w perspektywie miałem kolejne trzy książki VanderMeera z UW (Podziemia Veniss, Shriek, Finch), które są powiązane z "Miastem szaleńców i świętych". Powiem szczerze, że książka nieco mnie przerosła. Już śpieszę wyjaśniać, że nie chodzi o warstwę fabularną, ale o konstrukcję poszczególnych opowiadań, które - nie ma co ukrywać - odstają od standardowych. Napisanie np. historii miasta Ambergis w formie historycznego eseju z fikcyjnymi przypisami odwołującymi do fikcyjnych książek i antologii, jest z całą pewnością niezmiernie ciekawym zabiegiem, choć dla mnie osobiście stanowiło zaporę nie do przejścia. Wynudziłem się setnie, nie mogąc się skoncentrować na treści. Nie chcę przez to powiedzieć, że VanderMeer jest złym pisarzem... jedynie ostrzegam przed konstrukcją poszczególnych historii przez niego opowiadanych. Z tego co się orientowałem, powieści wydane przez MAG w Uczcie Wyobraźni są już "normalne"... więc na pewno dam temu autorowi jeszcze szansę ;) Tym bardziej, że wszystkie trzy czekają na półce.
 
     
Procella 



Wiek: 37
Dołączyła: 28 Maj 2009
Posty: 2210
Wysłany: 2013-02-04, 16:07   

A mnie forma "Miasta..." bardzo się spodobała, nie odbieram jej jako męczącej. <am wrażenie, że VanderMeer dobrze się bawił przy pisaniu i teraz do tej zabawy nas zaprasza. Ja bawię się znakomicie. W sumie trochę nawet żałuję, że pozostałe części są bardziej konwencjonalne pod względem formy.

M napisał/a:
w perspektywie miałem kolejne trzy książki VanderMeera z UW (Podziemia Veniss, Shriek, Finch), które są powiązane z "Miastem szaleńców i świętych".

A "Podziemia..." nie są niezależne?
_________________
Tumblr ~*~ Instagram ~*~ GoodReads
Raziel napisał/a:
Cthulhu fh'tagn i do przodu.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2016-01-27, 15:06   

Wzięłam ostatnio do ręki "Miasto szaleńców i świętych", ale albo mam zły czas chwilowo na takie barokowe konstrukcje, albo to forma nie dla mnie, bo strasznie mnie zmęczyła. :-/
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Raziel 
Jukka Sarasti



Wiek: 24
Dołączył: 13 Lut 2011
Posty: 3387
Wysłany: 2018-12-26, 20:31   

Przeczytałem trylogię "Southern Reach" i wrażenia mam raczej pozytywne. Po kolei o każdym tomie z mojego blogocosia.

Unicestwienie - Jeff VanderMeer

VanderMeer to uznane nazwisko w świecie ambitniejszej fantastyki. Kilka jego książek wydano w doskonałym cyklu Uczta Wyobraźni, zredagował również parę antologii (przynajmniej jedną, dedykowaną steampunkowi wydała w Polsce Ars Machina, która wysoko mierzyła i niestety szybko spadła z równie wysoka), a także popełnił trylogię "Southern Reach", której to "Unicestwienie" stanowi pierwszy tom. To także mój pierwszy kontakt z jego twórczością.

W Ameryce pojawia się tajemnicza Strefa X. Nie zajmuje ona może szczególnie dużo powierzchni, ale budzi zrozumiały niepokój - dzieją się tam rzeczy bardzo dziwne, a wokół owego miejsca rozpuszcza się plotkę o tym, jakoby skaziła ją katastrofa ekologiczna, coby ludzie za bardzo się do niej nie zbliżali. Nikt nie wie, co tak naprawdę tam się znajduje i jak to miejsce oddziałuje na człowieka. Kolejne wysyłane tam ekspedycje nie kończą się dobrze. W dodatku agencja "Southern Reach", którą powołano właśnie dla zajęcia się problematycznym skrawkiem terenu nie mówi wszystkiego uczestnikom kolejnych wypraw.

Akcję obserwujemy z perspektywy biolożki, która wraz z trzema specjalistkami z innych dziedzin zaczyna eksplorację Strefy X. Szybko zaczyna narastać olbrzymie napięcie pomiędzy samymi uczestniczkami, a miejsce to słusznie zasłużyło sobie na swoją złą sławę. Różna percepcja tych samych miejsc, stworzenia, które nawet jeżeli mieszczą się w ramach znanej biologii, to mają w sobie pewien obcy element czy zjawiska wymykające się znanej dotychczas nauce są dopiero początkiem.

VanderMeer opiera swoją powieść głównie na próbie wciągnięcia czytelnika w niezrozumiały wycinek rzeczywistości. Istotną część zajmują również fragmenty traktujące o życiu narratorki sprzed podjęcia się misji, co głównie służy umotywowaniu jej decyzji i późniejszych działań. Dialogów jest stosunkowo mało, więc jeżeli kogoś męczy literatura oparta głównie na opisach, to tutaj raczej nie ma czego szukać. Styl Amerykanina wypada dobrze przy opisach świata i nieźle przy retrospekcjach, natomiast dialogi nie są szczytem pisarstwa, ale i takie miały być uwzględniwszy ich okoliczności i wpływ Strefy X (albo i nie tylko Strefy X) na zachowania ekspedycji.

Książka jest odbierana w dosyć mieszany sposób - spotkałem się miedzy innymi z zarzutami, że "nuda panie, nic się nie dzieje, nic tutaj nie zostało wyjaśnione blablabla". No cóż, scen akcji zbyt wielu tu nie uświadczymy, ale i nie tego oczekuję od książki traktującej o kolejnej wyprawie w miejsce, która papra ludziom umysły, a i na odpowiedzi liczę raczej w kolejnych tomach trylogii - ten skupia się raczej na zadaniu kolejnych pytań. Książkę przeczytałem bardzo szybko, ani trochę się nie nudząc - warto zaryzykować chociażby ze względu na to, że ma jakieś 220 stron i można ją dosyć tanio dorwać. Lubię takie science fiction - to znaczy zbudowane wokół pomysłu, ze sporą domieszką nieprzyjemnej tajemnicy, więc siłą rzeczy przy w miarę sprawnym stylu pisania Jeffa VanderMeera "Unicestwienie" wpisało się w moje oczekiwania. Nawiasem mówiąc historia została świetnie wydana, o czym świadczy chociażby śliczna okładka.


Ujarzmienie - Jeff Vandermeer

Niedawno recenzowałem "Unicestwienie", pierwszą część trylogii "Southern Reach". Nie wytrzymałem długo i sięgnąłem po kontynuację. Najpewniej w miarę szybko też zaopatrzę się w trzecią część, choć środkowy etap cyklu niestety wypada słabiej od pierwszego tomu, nawet pomimo teoretycznie bardzo dobrego pomysłu.

Tym razem mamy do czynienia z bardziej klasycznym, wszystko wiedzącym narratorem w miejsce formy pamiętnika z poprzedniego tomu. Centralną postać stanowi John Rodriquez, tytułujący się Kontrolerem, który to obejmuje posadę dyrektora w Southern Reach. Co więcej, całość rozpoczyna się od pojawienia pewnych postaci, które z perspektywy osób znających fabułę początku serii nie zwiastują tutaj niczego dobrego. Start jest więc dobry.

Pierwsza część kręciła się w dużej mierze wokół tego, że agencja nie powiedziała wszystkiego uczestniczkom jedenastej ekspedycji do tajemniczej Strefy X. Czy w związku z tym drugi tom przyniesie odpowiedzi na nurtujące pytania? W małej ilości. Dzieje się tak, bo sam Rodriquez czuje się jak dziecko we mgle - mało kto wie cokolwiek, część nowego środowiska rzuca mu kłody pod nogi, a tak w ogóle to dobre 2/3 książki to przede wszystkim opis wewnętrznych przepychanek w agencji, gdzie John wcale nie bywa jakoś szczególnie mile widziany. Trzeba przyznać, że jako postać został on w świetny sposób zarysowany, a i sama zabawa w sieci konfliktów i grupy interesów wypada przyzwoicie, ale przez większość książki wątek SF zostaje zepchnięty na bardzo daleki plan, a gdy już się rozwija, to czytelnik ma wrażenie, że Vandermeer bardziej chciał zaszokować czytelnika, niż przemyślał to, co właśnie zrobił.

"Ujarzmienie" to niezła powieść. Po prostu po pierwszej części, która w dużej mierze rozgrywa się pod znakiem "oni wiedzą, o co tu chodzi" okazuje się, że z "onych" wiele nie wynika. Chwała Vandermeerowi, że zdecydował się napisać rzecz, która wpisuje się do cyklu, a jednocześnie ucieka jak najdalej od małpowania pierwszej części, ale agencyjny wątek mógłby spokojnie być skrócony o połowę.



Ukojenie - Jeff Vandermeer

Pokonałem właśnie ostatni tom trylogii Vandermeera. Jest dokładnie taki jak opisywana w cyklu Strefa X - trudny do jednoznacznego zaszufladkowania. Wrażenia mam mocno ambiwalentne, choć raczej pozytywne. Jednocześnie czuję się nieco oszukany i w gruncie rzeczy zadowolony z takiego, a nie innego rozstrzygnięcia, jakkolwiek paradoksalnie to brzmi. Dawno żadna książka nie wzbudziła we mnie aż takiego dysonansu poznawczego.

Zwieńczenie "Southern Reach" tym razem opisywane jest z perspektywy czterech postaci rozrzuconych po różnych planach czasowych, co z jednej strony tłumaczy część wydarzeń z poprzednich odsłon, a z drugiej wprowadza jeszcze więcej pytań, na które odpowiedzi... No właśnie, mam wątpliwość, czy w ogóle ten wątek poruszać, aby nie było ewentualnych spoilerów. Więc go nie poruszę, a napiszę jedynie, że to właśnie tutaj mam największy zgrzyt i problem z oceną.

Całość jak i w poprzedniczkach bardzo rzadko eksploduje pełnią odmienności. Raczej umiejętnie drażni się z czytelnikiem podrzucając kolejne tropy wypaczeń i niesamowitości Sfery X, by ostatecznie popadać jedynie w półsłówka, z rzadka jedynie wybuchając prawdziwym horrorem. Jeżeli już jednak to się dzieje, to nie ma zmiłuj, nawet pomimo dalszych niedopowiedzeń. O ile pierwszy tom był bardziej Lemowski - w jakim zakresie i co w ogóle człowiek może objąć umysłem - to trzeci kojarzy mi się bardziej z Lovecraftem. Niektóre rzeczy są daleko większe od możliwości poznawczych człowieka i kontakt z nimi na zawsze pozostawia okaleczonymi.

Moje ewentualne poczucie zawodu wynika z tego, że po dwóch tomach budowania obrazu miejsca skrajnie dziwacznego, ale raczej na poziomie przez większość serii podskórnym, niż walącym po oczach potworami i klasycznym obłędem dalej nie mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć (a zwłaszcza unikając napisania o jednego zdania za dużo), że Vandermeer zadowolił mnie zaproponowanym rozstrzygnięciem. Jeżeli jednak spojrzeć na "Ukojenie" przez pryzmat budowanego nastroju w "Unicestwieniu" i "Ujarzmieniu", to widać, że opisywana pozycja wpisuje się w poetykę dzielącego czytelników cyklu.

Poetykę cyklu, który nigdzie się nie śpieszy, skupia się bardziej na opisach, niż (średnich) dialogach - nawet uwzględniając miejsce akcji drugiego tomu - i ma totalnie gdzieś czytelnika oczekującego przyśpieszenia i gry w otwarte karty. "Southern Reach" to historia taka jak Strefa X - niedbająca o człowieka. Niezauważająca go. Ona po prostu jest, ze swoimi zasadami, dziwactwami czy nawet wrogością. Ale można tu odnaleźć swoiste ukojenie - rzadko jednak w formie, którą się przewiduje. Polecam cykl z czystym sumieniem, ale nie radzę oczekiwać historii, która objawia się od punktu A do punktu Z. Z A przeskoczycie na G, z G na B, a na koniec zaczniecie recytować inkantacje w języku Sumerów.

Tak, wiem, ta recenzja jest chaotyczna i mało mówi - cóż, taki jestem skołowany po przemyśleniu trylogii. Całość da się wyłapać za jakieś 60-70 złotych i za takie pieniądze zwyczajnie warto dać czemuś na tyle innemu od większości wypluwanych na rynek pozycji szansę.
_________________
http://www.thenonprofits.com/
http://www.facebook.com/p...266224913397771
"Because if you're not improving, no matter what you're doing, you're just dying."
www.lowking.pl
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 14