Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Peter V. Brett
Autor Wiadomość
Kamil 



Wiek: 30
Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 3807
Wysłany: 2013-03-23, 23:00   Peter V. Brett

Czytam tego nowego Bretta ("Wojna w blasku dnia") i nudzę się :(
Pustynna Włócznia skończyła sie ciekawie, sporo sie działo i człowiek chciał ciągu dalszego, no i teraz dostałem ten ciąg dalszy...

- mamy kolejnego bohatera od czasów dzieciństwa - tym razem Inevera żona Jardira (dzieciństwo Jardira i innych bohaterów też było)
- mamy Arlena i Ren, którzy zmierzają do Zakątka. I zmierzają... i zmierzają.. nie wiele się dzieje.
Jestem na 108 stronie i do tej pory była jedna ciekawa scena związana z Arlenem, i średnio-ciekawy rozdział z Inaverą.

To jest dość dziwne, bo niby akcja jest... a nie dzieje się prawie nic.
Mam wrażenie, że Brett na siłe rozciąga serię (miało być 3 tomy, a teraz zapiera się że "od samego początku miało być 5"). W Malowanym Człowieku było sporo przeskoków w czasie, redaktorzy pocieli książkę, skrócili i w rezultacie dostaliśmy ciekawą i dynamiczną powieść, w Pustynnej już redaktorzy chyba odpuścili (po sukcesie pierwszej części można, prawda?), świadczy o tym chociażby ilość wyciętych scen zaprezentowanych na stronie autora (z Malowanego jest całkiem sporo, z Pustynnej - tylko dwie). "Wojna w blasku dnia" jest jeszcze dłuższa.
Odczuwam mniej więcej to samo, co czułem czytając trzeci tom Pieśni Lodu i Ognia (Nawałnicę mieczy):
irytację i rozczarowanie, że brakuje treści, mimo objętości (która wzrasta z każdym kolejnym tomem w obu seriach), a i lekko to nieświeże, jak "Nawałnica mieczy" (nie mówię że zła była, po prostu gorsza od "Gry o tron" i miałem to poczucie starty czasu...).

Ale czytam dalej, może będzie lepiej.
A może to ten mój angielski, czytam wolniej to i idą wolniej ;)

PS: Do listy "Najbardziej irytujących bohaterek książkowych" wstępuje Rena. O jedno miejsce poniżej Leeshy. Na prowadzeniu: Katniss.
 
 
     
Raziel 
Jukka Sarasti



Wiek: 23
Dołączył: 13 Lut 2011
Posty: 3331
Wysłany: 2013-03-23, 23:23   

Przeczytam jak będzie w blibliotece, za 15 złotych na allegro, dopadnę angielską wersję lub będą sprzedawać normalnie, a nie pocięte na dwie części. Dziękuję za takie zagrywki wydawnictwu.
Powtarzam się, ale wkurza mnie ta praktyka strasznie i między innymi dlatego jeszcze po Bretta nie sięgnąłem.
_________________
http://www.thenonprofits.com/
http://www.facebook.com/p...266224913397771
"Because if you're not improving, no matter what you're doing, you're just dying."
www.lowking.pl
 
 
     
Kamil 



Wiek: 30
Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 3807
Wysłany: 2013-03-24, 12:15   

Raziel napisał/a:
Powtarzam się, ale wkurza mnie ta praktyka strasznie i między innymi dlatego jeszcze po Bretta nie sięgnąłem.

Mnie też, ale jeszcze w tym tomie ten podział jestem w stanie zaakceptować, bo to najgrubsza z części (ale i tak nie kupię polskiej wersji), ale że Malowanego Człowieka podzielili? tego im nie daruję nigdy. Byłem w szpitalu gdy część I skończyłem a oni urwali w takim momencie, a II tomu już nigdzie nie było, bo nakład się wyczerpał (to jest ciekawe, że drugich tomów zawsze brakuje Fabryce Słów).
 
 
     
Saule 



Wiek: 41
Dołączyła: 06 Gru 2011
Posty: 988
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-05-17, 18:54   Re: Peter V. Brett

Pierwszy tom "Wojny w blasku dnia" za mną. Nadal błyskawicznie się czytało, ale... no właśnie. Ta część jest znacznie wolniejsza niż wcześniejsze części.

kenaz napisał/a:
To jest dość dziwne, bo niby akcja jest... a nie dzieje się prawie nic.

Zgadzam się. Wszystko rozwija się spokojniej, powiedziałabym, że nawet leniwie. Nie ma gwałtownych zwrotów akcji, nie ma jakiś zaskakujących elementów. Brak dynamiki. Więcej tu polityki niż samych demonów.
Jeśli chodzi o poznawanie historii życia Inevery - z jednej strony ciekawie było poznać jej punkt widzenia, ale z drugiej - momentami miało się wrażenie, że po raz kolejny czyta się o tym samym, o czymś, co już się wcześniej poznało.
Do tego zakończenie nie było takie porywające - nie czuć takiej silnej potrzeby w stylu: "muszę natychmiast mieć drugi tom!!!"
Niemniej jednak, bardzo przyjemnie było wrócić do tego świata i na pewno sięgnę po kolejny tom. I nadal bardzo podobają mi się ilustracje :)

kenaz napisał/a:
PS: Do listy "Najbardziej irytujących bohaterek książkowych" wstępuje Rena.

O tak, chwilami była wyjątkowo drażniąca.
 
     
Nieznany 
Carrot Monster



Wiek: 43
Dołączył: 13 Gru 2008
Posty: 3438
Skąd: inąd
Wysłany: 2013-05-17, 21:23   

Wziąłem się niedawno za Bretta i dociągnąłem do końca. Pierwsze dwie książki (cztery tomy) - super, nieźle rozpisana wartka akcja, nieliniowi bohaterowie. Ale już "Wojna w blasku dnia" niestety cierpi na tę samą chorobę, co "Uczta dla wron" Martina - dużo opowiadania o różnych bohaterach a mało akcji. Wydaje mi się, że Leesha i Rojer wracali do Zakątka dwa razy dłużej niż z niego wyjeżdżali. :lol:

kenaz napisał/a:
PS: Do listy "Najbardziej irytujących bohaterek książkowych" wstępuje Rena. O jedno miejsce poniżej Leeshy. Na prowadzeniu: Katniss.
To Ci się udało. :lol: Ale wiesz, kogo powinieneś tam jeszcze dodać? Sansę Stark, zaraz za Katniss albo nawet ex aequo. :idea:
_________________
Nenek, jesteś mistrzem, uwielbiam Cię!
Obi
Jesteś moim bohaterem!
Caroline*
 
 
     
Kamil 



Wiek: 30
Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 3807
Wysłany: 2013-05-19, 16:59   

Nieznany napisał/a:
Ale wiesz, kogo powinieneś tam jeszcze dodać? Sansę Stark, zaraz za Katniss albo nawet ex aequo

O tak, jak mogłem ją przeoczyć?! może dlatego że rozdziały z nią przelatywałem wzrokiem dość szybko (sprawdzałem kto ma następny rozdział i jeśli był Tyrion lub Arya to Sansę przeleciałem duuużo szybciej :P ).

Wojne w blasku dnia nadal czytam. Po prostu bardzo powoli, bo kompletnie nic mnie nie ciągnie do niej. Jestem gdzieś w 1/4 drugiego tomu. Nadal nic się nie dzieje.

W tej małej książeczce "Złoto Brayana. Wielki Bazar" Brett napisał że redaktorka sporo mu wycieła z "Malowanego Człowieka" żeby dodać dynamizmu, żeby lepiej sie czytało. Podejrzewam, że ją zwolnił... :lol: Szkoda.
Albo po prostu kto już jest znany ten nie jest redaktorowany, że tak powiem..
 
 
     
Nieznany 
Carrot Monster



Wiek: 43
Dołączył: 13 Gru 2008
Posty: 3438
Skąd: inąd
Wysłany: 2013-05-19, 20:02   

kenaz napisał/a:
Albo po prostu kto już jest znany ten nie jest redaktorowany, że tak powiem..
Tak, dlatego debiuty są często lepsze niż kolejne książki autorów, bo debiutanci słuchają redaktorów a autorzy z dorobkiem nie mają ochoty słuchać opinii redaktorów. :lol:
_________________
Nenek, jesteś mistrzem, uwielbiam Cię!
Obi
Jesteś moim bohaterem!
Caroline*
 
 
     
Saule 



Wiek: 41
Dołączyła: 06 Gru 2011
Posty: 988
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-07-11, 20:43   

Skończyłam drugą część "Wojny w blasku dnia".
W pierwszej części nic się nie działo, akcja płynęło niezwykle leniwie.
Natomiast druga część jest jej zupełnym przeciwieństwem - znacznie więcej dynamiki, dużo walki, pokazanie możliwości Wybrańców; jest nawet i spojrzenie ze strony Księcia demonów. Ciekawe zakończenie. Przeczytałam w ciągu jednego dnia.
 
     
Kamil 



Wiek: 30
Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 3807
Wysłany: 2013-07-11, 21:52   

Saule napisał/a:
Natomiast druga część jest jej zupełnym przeciwieństwem - znacznie więcej dynamiki,

31% za mną i póki co to głównie romantyczne smęty, irytująca Leesha i jeszcze gorsza Renna... eh.
Saule napisał/a:
Przeczytałam w ciągu jednego dnia.

Nie wiem jak to zrobiłaś. Ja już liczę w miesiącach ile czasu to czytam... w między czasie z 4 inne przeczytałem, bo musiałem odpocząć.
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8358
Wysłany: 2013-07-12, 12:05   

A ja sobie myślę, czy nie zacząć od początku. Choć większość pamiętam i nie wiem, czy to nie będzie strata czasu...
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Saule 



Wiek: 41
Dołączyła: 06 Gru 2011
Posty: 988
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-07-12, 12:07   

kenaz napisał/a:

Saule napisał/a:
Przeczytałam w ciągu jednego dnia.

Nie wiem jak to zrobiłaś. Ja już liczę w miesiącach ile czasu to czytam... w między czasie z 4 inne przeczytałem, bo musiałem odpocząć.

A tak normalnie :) Wzięłam i przeczytałam ;) Język, historia nie są specjalnie skomplikowane. To nie jest książka, nad którą można się rozwodzić nie wiadomo ile. No chyba, że nudzi, kompletnie nie rusza i rozczarowuje. Wtedy rzeczywiście może wolno iść:)
Może początek rzeczywiście ma jeszcze coś z sennego klimatu księgi pierwszej. Jednak, jak dla mnie oczywiście, im dalej tym lepiej; akcja się rozkręca, robi się bardziej interesująco.
Renna nie drażniła mnie, aż tak bardzo jak w części pierwszej. Właściwie w dalszej części książki już w ogóle mnie nie wzruszała. Z kolei Leesha faktycznie jest irytująca, i tak jest do samego końca. No, ale wątek jej "zawiłego" życia uczuciowego nie jest jedynym w tej książce. :)
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8358
Wysłany: 2013-07-14, 22:00   

Po lekturze pierwszego tomu "Wojny w blasku dnia" jestem w szoku. Naprawdę.
Jak można do tego stopnia, dla kasy, spartaczyć tak dobry pomysł...?
Nie rozumiem. Pierwsze dwie części były bardzo dobre - można się sprzeczać, czy "Pustynna Włócznia" była słabsza od "Malowanego człowieka", czy trzymała poziom, ale nawet w tym pierwszym przypadku trudno byłoby ją nazwać słabą.
Część trzecia sagi - która, przypominam, miała być ostatnią - zaczyna się nieprawdopodobnie nudnym tomem, który składa się wyłącznie ze wspominek Inevery (tak, tak, to wszystko już wiemy, nie ma potrzeby urządzania sobie seansów w stylu "za moich czasów młodzież była inna") oraz drogi do Zakątka, która jest jak żywcem zerżnięta z Miroslava Zambocha (to też już znam, wóz w karawanie i dwie laski robiące na zmianę dobrze jednemu facetowi).
Szokujące.
Całość ratowałyby całkiem niezłe sceny walki - tutaj Brett daje radę, ale ratowałyby ją tylko wtedy, gdyby było co ratować. W momencie, kiedy całość składa się z wyłącznie ze scen walki i smęcącego pierdu-pierdu na poziomie zakochanej piętnastolatki (kolczyk z podsłuchem...? poważnie...?), można na nią wyłącznie spuścić zasłonę litościwego milczenia.

Nie wiem nawet, czy szukać drugiego tomu, choć Saule chwali... :-/
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Kamil 



Wiek: 30
Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 3807
Wysłany: 2013-07-14, 23:49   

Córka Lavransa napisał/a:
można się sprzeczać, czy "Pustynna Włócznia" była słabsza od "Malowanego człowieka", czy trzymała poziom, ale nawet w tym pierwszym przypadku trudno byłoby ją nazwać słabą.

Ja sie będę upierał, że Pustynna Włócznia (a dokładniej jej druga część) wymaga cięć tej mądrej pani co pocieła Malowanego Człowieka, a którą wspomniał Brett w tym małym tomiku z dwoma opowiadaniami (po które nawet warto sięgnąć). Wtedy pewnie stawiałbym całą Pustynną na równi z Malowanym.

Córka Lavransa napisał/a:
Całość ratowałyby całkiem niezłe sceny walki - tutaj Brett daje radę, ale ratowałyby ją tylko wtedy, gdyby było co ratować.

JEDNA akcja na cały tom: starcie z demonem umysłu prawieże na początku. Tylko tu poczułem, że czytam "starego" Bretta. W tym momencie uśmiechnąłem sie i stwierdziłem, "no, nie będzie tak źle" (bo byłem już zniechęcony rozdziałem z Inaverą). A potem.. eh.

Córka Lavransa napisał/a:
Nie wiem nawet, czy szukać drugiego tomu, choć Saule chwali...

Oszczędź sobie. Jak chcesz, mogę Ci streścić :)
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8358
Wysłany: 2013-07-15, 11:10   

kenaz napisał/a:
Oszczędź sobie.

Ty to jednak okrutny jesteś. Przecież wiesz, że skoro już mam, to przeczytam... ;)

kenaz napisał/a:
małym tomiku z dwoma opowiadaniami

To przeczytam, tylko po to, żeby sobie przypomnieć, że Brett jednak umie pisać, bo tę "Wojnę w blasku dnia" ewidentnie napisała za niego jego nastoletnia córka... :-/
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Kamil 



Wiek: 30
Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 3807
Wysłany: 2013-07-15, 11:25   

Córka Lavransa napisał/a:
bo tę "Wojnę w blasku dnia" ewidentnie napisała za niego jego nastoletnia córka...

Przemknęło mi to przez myśl. A potem pomyślałem, że może wydawnictwo zrobiło bardzo mądrą analizę, stwierdzili, że głównymi odbiorcami są gimnazjalistki, więc nowy tom ma być odpowiednio ukierunkowany...
Córka Lavransa napisał/a:
Ty to jednak okrutny jesteś. Przecież wiesz, że skoro już mam, to przeczytam...

:evil3:
W drugim tomie jest zaledwie parę ciekawych wydarzeń (w drugiej połowie...), jednak poprzerywane zdaniami typu:
"Kocham Cię Renno Bales"
"Kocham Cie Arlenie Bales"
:roll:
i Renna wielce zazdrosna o Leeshe, Leesha o Renne, Inavera o Leeshe, Leesha o Rojera... <rzyg>

Ostatni rozdział daje radę, choć skończył się tak jak każdy się spodziewa...
W miare ciekawie czyta się o relacji Abban-Jardir, jednak i w tym względzie praktycznie nic się nie zmienia...
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum KGB

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 13