Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
KING, Stephen - Cykl Mroczna Wieża
Autor Wiadomość
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 39
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6456
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2009-06-14, 20:25   

Roland na szczycie Mrocznej Wieży stanął :)
Skończyłam cykl, a wrażenia mam tak mieszane, że jeśli to, co napiszę będzie jednym wielkim chaosem, proszę mi wybaczyć. Skończyłam na "Powołaniu trójki". "Ziemie jałowe" były słabsze, z każdym kolejnym tomem rosło wrażenie nierealności i powiększającego się poczucia absurdu, które osiągnęło apogeum w "Pieśni Susannah". Chyba się z wami zgodzę, "Czarnoksiężnik i kryształ" to bodaj najlepsza część cyklu, czyta się jak rasową baśń z domieszką tego charakterystycznego "czegoś" co potrafi zawrzeć w swoich powieściach King. Z kolejnymi tomami było gorzej, "Wilki" czytało się naprawdę nieźle, ale już "Pieśń Susannah" mnie zirytowała, po co dokładać bohaterce kolejną osobowość?! A wprowadzenie wątku Mordreda i jego zakończenie zupełnie nie miały sensu, ani większego znaczenia dla wydarzeń w Mrocznej Wieży. Wpisanie w opowieść samego siebie i własnych dzieł, to zabieg ciekawy, ale też nadający powieści ten posmak absurdu, który w pewien sposób dystansuje czytelnika od tego co rozgrywa się na kartach książki. Zdenerwowało mnie też to jak autor postąpił z Walterem, kompletnie bezsensownie. Jakby nagle skończyły mu się pomysły na tę postać i nagle ciach, pozbywa się jej jednym ruchem. Przez tyle części Walter urastał do tajemniczej, intrygującej siły... Wyłapałam też w trakcie czytania kilka błędów i dziur logicznych, ale skoro sobie tego nie zapisałam to teraz oczywiście nie przypomnę sobie, co to było ^^'
A mimo wszystko, opowieść mnie wciągnęła. Głównie dzięki bohaterom, z którymi się łatwo zżyć, polubić, aż w którymś momencie bezwiednie zaczynasz im kibicować ;-) Gdy w piątek skończyłam szósty tom, wiedziałam, ze całą sobotę będę na szkoleniu i nie będę mogła szybko sięgnąć po ostatnią część, wychodziłam z domu niechętnie, bo MW już całkiem mnie wciągnęła i tupałam z niecierpliwości, co będzie dalej? Nie do końca wszystkie pomysły autora znalazły moją aprobatę, miałam wrażenie, że włożył w tę historię zbyt wiele wątków i niekiedy rozłaziła mu się w szwach, a jednak... Jednak nie żałuję, że sięgnęłam po cykl. "Mroczna Wieża" jest melanżem, melanżem opowieści, do którego wrzucono i poemat Browninga i Gwiezdne wojny, Władcę Pierścieni i Siedmiu wspaniałych i opowieści arturiańskie legendy. Roland co chwilę zmienia oblicze, raz jest Clintem Eastwoodem, raz królem Arturem innym razem wędrowcem Aragornem. Nie do końca da się go polubić, ale ma w sobie "coś".
Inaczej ujmując ten cykl jest jak pęknięte lustro, w którym przeglądają się motywy, w każdym odłamku inny, ale złożone razem składają się na wielobarwną, ciekawą powieść. Która ma bardzo udane zakończenie.
Ostateczne wrażenia z lektury mam na plus. Nie wiem czy wrócę kiedykolwiek do tego cyklu i daleka jestem od uważania go - co twierdzi zresztą sam autor - z najlepsze dzieło Kinga, ale cytując samego pisarza: Te dni w Świecie Pośrednim i na Końcu Świata były naprawdę nadzwyczajne. Były to dni, gdy moja wyobraźnia pracowała tak intensywnie, że czuł[a]m zapach kurzu i słyszał[a]m skrzypienie skóry.
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Bruixa 



Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 1266
Wysłany: 2009-06-14, 23:08   

Raveno, jak widzę jesteśmy niemal w 100% zgodne w odbiorze i ocenie opus magnum Kinga :)

Zdaje mi się, że Mistrz zapragnął stworzyć sagę a la Tolkien wykorzystując amerykańskie mity - przede wszystkim Dzikiego Zachodu, ale też nowsze: gangsterów, wielkiej metropolii, korporacji. Są motywy charakterystyczne dla amerykańskiej kultury: postępu i ekspansji technologicznej, zagrożenia bronią nuklearną; pojawia się postać - ikona JFK; odwołania do musicalu "Czarnoksiężnik z Oz" i dziecinnej książeczki o lokomotywie. Ale tego było mu mało, więc dorzucił jeszcze postacie i wątki ze starszych, europejskich mitologii, choćby cyklu arturiańskiego. Wszystkie te składniki się ze sobą nie "przegryzły" i stąd, moim zdaniem, temu powieściowemu światu brak spójności, choć przyszło mi na myśl, że Kingowi mogło chodzić o taki efekt - że wszystko jest w rozsypce i nie ma nic stałego i pewnego.

Podobały mi się te wszystkie wstawki etnograficzne, że się tak wyrażę: obyczaje, rytuały, tańce, opowieści i inne elementy kultury dawnego świata Rolanda. Dzięki nim zyskał na wyrazistości i stał się bardziej prawdopodobny. Za to irytowały mnie (pomijając rozmaite obrzydliwości, których u Kinga nie brakuje) przekomarzania Eddiego i Susannah, te ich infantylno-cwaniackie dialogi.
_________________
Mój blog o książkach
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 36
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3884
Wysłany: 2009-06-15, 06:54   

Oczywiście, cykl ma trochę niedociągnięć. Niejednokrotnie podczas lektury robiłem w duszy wyrzuty autorowi, że momentami bardzo nieskładnie i chaotycznie pisze, że rzeczywistość (nawet jeśli to jest rzeczywistość fantastyczna) nie trzyma się kupy.
Niemniej jednak tak jak zauważyła Ravena - pomimo tego te książki wciągają. Czasem się narzeka na niektóre elementy, ale mimo to chce się kontynuować przygodę. Co do poszczególnych części, u mnie to było tak - Roland wydał mi się nieco nudnawy i monotonny. W powołaniu trójki akcja nieco się ożywiła i miło tą część wspominam. Ziemie jałowe czytało mi się jeszcze lepiej, jest to jedna z moich ulubionych części, zwłaszcza przygody w opuszczonym mieście (Lud?) i podróż szalonym superpociągiem. Pamiętam, że strasznie zirytowało mnie zakończenie, bo akurat nie miałem pod ręką czwartej części.

Czarnoksiężnik i kryształ jako oddzielna książka jest bardzo ciekawy. Jako część cyklu o Wieży tak w zasadzie to niewiele wnosi do opowieści, jest taką wciągającą odskocznią od poszukiwać mitycznej budowli. I zarazem jest to chyba najspójniejsza książka w cyklu.

Wilki z Calla - w sumie nie mam ani pozytywnych, ani negatywnych wrażeń, dobrze się czytało, jak i wcześniejsze, ale niczym mnie nie zaskoczyły.

Pieśń Susannah - tu zgadzam się z Raveną, obniżenie poziomu.

No i tytułowa Mroczna Wieża - zakończenie dwudziestoletniej pisaniny Kinga. Wielu przyklasuje autorowi, że wymyślił genialne zakończenie. Ja podchodzę do niego sceptycznie. Tak sobie mi się podobało.
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 39
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6456
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2009-06-15, 16:28   

Prawdę rzekłeś, sai i dzięki ci :D
Bruixa napisał/a:
Podobały mi się te wszystkie wstawki etnograficzne, że się tak wyrażę: obyczaje, rytuały, tańce, opowieści i inne elementy kultury dawnego świata Rolanda. Dzięki nim zyskał na wyrazistości i stał się bardziej prawdopodobny.

Tak, masz rację, te rytuały i obrzędy dodawały powieści magii: taniec ryżu, charyu tree, formuły powitalne, modlitwy.
Bruixa napisał/a:
Za to irytowały mnie (pomijając rozmaite obrzydliwości, których u Kinga nie brakuje) przekomarzania Eddiego i Susannah, te ich infantylno-cwaniackie dialogi.

Mnie w ogóle jakoś Susannah niezbyt przypadła do gustu, tzn wydaje mi się, że o wiele bardziej interesująca była jako Detta, a ta sprawa z Mią już w ogóle mnie do niej jakoś zniechęciła i gwoździem do trumny to była ostatnia scena z jej udziałem. Niedopracowana ta postać, moim zdaniem się Kingowi najmniej udała, tak jakby nie do końca był zdecydowany jaka ta Susannah ma być.
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 36
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3884
Wysłany: 2009-06-15, 18:52   

Ravena napisał/a:
moim zdaniem się Kingowi najmniej udała


Najlepiej udała się Kingowi postać superpociągu - Blaine'a Mono. ;)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Nieznany 
Carrot Monster



Wiek: 45
Dołączył: 13 Gru 2008
Posty: 3438
Skąd: inąd
Wysłany: 2009-06-30, 16:29   

Skończyłem pierwszy tom "Mrocznej wieży" Kinga... i muszę stwierdzić, że tak, jak bohater z trudem szedł przez pustynię, tak ja z trudem szedłem przez kolejne rozdziały, choć co rozdział to było ciekawiej. Apogeum nadeszło w ostatnim rozdziale, rozmowie Rolanda z człowiekiem w czerni. I tak, to było bardzo dobre! Już się nie mogę doczekać rozczytania kolejnych tomów, kończąc tom pierwszy poczułem znajome juz ssanie w książkowo-molowym żołądku ;-) - ma się na czytelniczą ucztę! :D
_________________
Nenek, jesteś mistrzem, uwielbiam Cię!
Obi
Jesteś moim bohaterem!
Caroline*
 
 
     
Tina 



Dołączyła: 06 Lis 2008
Posty: 765
Skąd: Andrychów
Wysłany: 2009-11-07, 17:10   

Po przeczytaniu Lśnienia tak spodobał mi się sposób prowadzenia narracji, konstruowania postaci u Kinga, że chyba przekonam się jednak do tego cyklu i sięgnę chociażby po część pierwszą. Nieważne, że cykl jest nierówny, ale jestem jego bardzo ciekawa. Zwłaszcza, że ostatnio odczuwam niedobór powieści rozrywkowych.
_________________
https://www.moneymilioner.pl/69539
 
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 36
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3884
Wysłany: 2009-11-07, 19:02   

Tina napisał/a:
Po przeczytaniu Lśnienia tak spodobał mi się sposób prowadzenia narracji, konstruowania postaci u Kinga, że chyba przekonam się jednak do tego cyklu i sięgnę chociażby po część pierwszą. Nieważne, że cykl jest nierówny, ale jestem jego bardzo ciekawa. Zwłaszcza, że ostatnio odczuwam niedobór powieści rozrywkowych.


Pierwsza część nie oddaje prawdziwej wartości cyklu Mrocznej Wieży. Spróbuj doczytać choćby do części trzeciej, którą prywatnie uważam za jedną z najlepszych. :)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 36
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3884
Wysłany: 2010-03-17, 07:15   

W moim domu ciągle przybywa Stephena Kinga. Głównie dlatego, że brat mój stał się wielkim entuzjastą jego twórczości. Do moich siedmiu tomów Mrocznej Wieży nieustannie dołączają nowe pozycje. Od czasu do czasu nabieram ochoty, by którą z nich przeczytać.
Książki Kinga są bardzo zróżnicowane, od genialnych po średnie a nawet słabe. Niemniej jednak w każdej jest coś, co sprawia, że obcowanie z tą proza nie jest nudne. King ma to coś, co powinien mieć autor piszący wielkie książki. Talent, dopracowany latami warsztat literacki? Nie wiem jak to nazywać, może dar opowieści? To chyba będzie najbardziej odpowiednie określenie.

Ostatnio przeczytałem Miasteczko Salem. Liczyłem, że więcej trochę będzie ojca Callahana, który jest także bohaterem cyklu Mrocznej Wieży. Okazało się, że w Miasteczku gra jednak drugoplanową rolę. Poza tym książkę czyta się bardzo dobrze. Potrafi wciągnąć czytelnika w opowieść, sprawić, że przeniesiemy się do owego małego miasteczka w stanie Maine i razem z bohaterami obserwujemy kolejne wydarzenia.
Miałem nieco więcej czasu w niedziele, więc jak usiadłem rano z Miasteczkiem Salem tak do końca dnia przeczytałem ponad 300 stron. Następnego dnia także czytałem w każdej wolnej chwili, w pociągu podczas podróży na uczelnię i z powrotem, w przerwie na herbatę, wieczorem, po przyjeździe do domu. I tak drugiego dnia niemal skończyłem tę 500 stronicową lekturę. Dawno nie zdarzyło mi się tak szybko przeczytać książki. Zwykle czas mi na to nie pozwala i lektura ciągnie się kilka dni.
King nie pozwolił mi na taki obrót sytuacji. Poprzez swoją książkę mówi do czytelnika: Chłopie, tyle się tutaj dzieje, a ty chcesz to zostawić? Cóż ciekawszego będziesz robił?
No i w sumie racja. :)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Raziel 
Jukka Sarasti



Wiek: 25
Dołączył: 13 Lut 2011
Posty: 3388
Wysłany: 2011-02-15, 16:12   

Jeden z moich ulubionych tworów Kinga. O ile początkowe dwa tomy były dalekie od doskonałości, tak od trzeciego tomu co drugi dzień latałem do bilbioteki w poszukiwaniu kolejnych części. Nieco mniej od genialnego, trzeciego tomu podobała mi się czwarta część - z wątku, który dla mnie powinien być dodatkiem zrobiła się przydługa powieść. Owszem, sam fakt tego, co Roland był w stanie poświęcić dla Wieży był bardzo mocnym pokazem tego, jak bardzo mu zależało. "Wilki z Calla" były bardzo dobre, z kolei "Pieśń" to już spadek formy. A może taka cisza przed burzą, bo ostatni tom wywarł na mnie chyba największe wrażenie, czytałem w każdej wolnej chwili. Po ostatnim rozdziale spodziewałem się trochę więcej, ale ogólnie świetne wrażenia. Roland to jeden z moich ulubieńców w książkach.
_________________
http://www.thenonprofits.com/
http://www.facebook.com/p...266224913397771
"Because if you're not improving, no matter what you're doing, you're just dying."
www.lowking.pl
 
 
     
Kamil 



Wiek: 32
Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 3807
Wysłany: 2011-09-02, 14:05   

sushi napisał/a:
Mam też kaca po tym jak przeczytam kilka powieści jednego pisarza.
Ja tak miałem po Murakamim. Co wziąłem do ręki to mnie odrzucało i miałem tylko ochotę na kolejne książki tego autora. Ale przeszło, teraz już będę dozował. Ogólnie staram się czytać na zmianę różną literature, żeby nie odczuć znużenia.

M napisał/a:
i w ogóle nie rozumiem fenomenu tego cyklu. Uważam ją za najgorszą rzecz jaką Stephen napisał w życiu. Takiego grafomaństwa i wodolejstwa nie było nawet w "Czarnym Domie"

Dla mnie to jest jedna z najlepszych książek jakie w życiu czytałem. Od pierwszych stron "Rolanda" świat wykreowany przez Kinga totalnie mnie oczarował i wciągnął tak, że jednym zamachem przeczytałem pierwsze pięć tomów. A potem wypadłem z rytmu, zaczęło się oczekiwanie na kolejne tomy i do dziś nie skończyłem cyklu... :( Pare miesięcy temu odświeżyłem sobie "Powołanie trójki" i wciągneła mnie tak jak przed laty. Cudowny cykl, jak będzie więcej czasu i wyjdzie następny tom to wrócę do całości i doczytam do końca.
Komiksy też mi się podobały, czytałem pierwszy album.
 
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 36
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3884
Wysłany: 2011-09-02, 15:05   

Cykl Mroczna Wieża stoi u mnie na półeczce. Czytałem te książki jeszcze w egzemplarzach bibliotecznych lub pożyczonych od znajomego, dopiero później kupiłem sobie własne. Uznałem, że warto, bo wiele przyjemnych chwil spędziłem przy tej serii.
Jak widać gusta są różne. Nie twierdzę, że MW to dzieło genialne, trochę niespójności fabuły, trochę wodolejstwa jest. Niemniej całościowo oceniam cykl bardzo pozytywnie. Zwłaszcza tomy Ziemie Jałowe i Czarnoksiężnik i Kryształ oraz Wilki z Calla.
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
M 



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 1479
Wysłany: 2011-09-04, 19:25   

kenaz napisał/a:
Dla mnie to jest jedna z najlepszych książek jakie w życiu czytałem.
Bez urazy, kenaz, ale widać, że tak naprawdę mało w życiu przczytałeś dobrych książek. Zaprawdę powiadam ci, że King napisał dużo ciekawsze rzeczy. O wiele ciekawsze niż "Mroczna Wieża". Mówię ci to ja - osoba, która przeczytała niemal wszystko Kinga, co wyszło w Polsce do 2006 roku.

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Jak widać gusta są różne.
Tylko, ze tak naprawdę w tym wypadku nie chodzi o gusta czytelnicze, ale o to, że doceniana jest najgorsza rzecz jaką King w życiu napisał. Po prostu tego nie rozumiem. Jeżeli wam się tak słabiutka "Mroczna Wieża" podobała, to co powiecie jak przeczytacie świetne "TO" czy "Bastion"?

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Nie twierdzę, że MW to dzieło genialne, trochę niespójności fabuły, trochę wodolejstwa jest. Niemniej całościowo oceniam cykl bardzo pozytywnie.
Uczniu, nie mogę sobie darować. Ubawił mnie strasznie komizm twojej wypowiedzi: "trochę niespójności fabuły", "trochę wodolejstwa" ;-) Śmiem twierdzić, że lekko nie trafiłeś, gdyż tak naprawdę fabuły w całym cyklu jest tyle, co kot napłakał. Gdyby okroić całość o 5/6, to poszczególne tomy byłyby wielkości pierwszego tomu, bo tak naprawdę tyle tam pomysłu i fabuły. Reszta to zbędna otoczka, wszak wiadomo, że Kingowi płacą od słowa, więc pisze i pisze i pisze i pisze... Może, gdyby ktoś mu uświadomił jego słabości, to z ogromnym nakładem pracy nad sobą, coś by jeszcze dobrego napisał. Poza tym, powinien nieco staranniej dumać nad tematem głównym utworu, bo te brednie, jakie w "Mrocznej Wieży" wypisuje, wołają o pomstę do nieba. A dodatkowo cały cykl jest przeraźliwie nudny, zabrakło tego, z czego King do tej pory słynął: budowania napięcia, podskórnej niepewności, podsycania ciekawości... zniecierpliwienia w ciekawości, jakiż to będzie koniec...

Styl Kinga w "Mrocznej Wieży" jest nużący, snuje historię, która zdaje się nie mieć końca, wiele, wiele słów, w zasadzie setki tysięcy słów, bez których cykl mogłaby się obyć... i lepiej by to dla niego wyszło. Opisy wielu zdarzeń i rzeczy, które są całkowicie zbędne! Wszystko to wpływa na znużenie czytelnika. Może jeśli zabrać z tego cyklu te wszystkie nużące fragmenty, zostałoby kilka stron z podrzędną i tak historyjką... ale przynajmniej nie byłaby ona zanudzająca do granic...

Trochę OT, więc chyba należałoby te posty przerzucić do bardziej odpowiedniego wątku.
 
     
sushi 
Prawie polonistka :D



Wiek: 33
Dołączyła: 02 Lis 2008
Posty: 168
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2011-09-04, 21:27   

Pociągnę ten OT (gdyż nie zdzierżę ;-) )

Mroczną Wieżę czytam po całości już trzeci raz. Pierwszy tom Roland czytałam z pięć razy, w tym odświeżoną wersję. Czwarty (mój ulubiony) Czarnoksiężnik i krysztła siedem oraz niezliczoną ilość we fragnemtach. Uwielbiam MW. Przeczytałam wiele powieść/opowiadań/minipowieści Kinga. Jedne mi się podobały, inne nie. Jedne pochłaniałam w kilka dni, w przypadku drugich czytanie nie kleiło mi się. MW wbiła mnie w fotel. Pamiętam, to oczekiwanie na nowy katalog i dostawę (Świat Książki) i czekanie na swoją kolejkę. Świat, który stworzył King pochłoną mnie bez reszty. Po przeczytaniu każdego tomu wymienialiśmy się uwagami z moim bratem (co nam się podobało, jakie dostrzegliśmy błędy, jak wyobrażamy sobie bohaterów). Kiedy przyszedł ostatni tom było mi autentycznie smutno. Smuto z powodu, że ta niesamowita podróż dobiega końca. Zbliżając się do końca ostatniego tomu czułam się jak bym stała przed drzwiami, które powoli zamykają się.
King buduje swoją twórczość na szczegółowych opisach. Jak sam przyznaje jest strasznym gadułą i książki pisze na metry. Dzięki temu, że jest tyle opisów, świat MW jest bardzo namacalny, wyczuwalny. Bohaterowie są prawdziwi, bliscy. Historia jest bardzo prosta. Mamy Rolanda, ostatniego rewolwerowca, który podąża do Mrocznej Wieży. Na początku Roland jawi się nam jako bohater filmu, relikt przeszłości (troche straszny), z czasem zaczyna nabierać ludzkich cech.
Mnie historia ta urzekła. Płakałam nad nią i śmiałam się, a po nocach nie mogłam spać, bo chciałam wiedzieć co się dalej wydarzy.
_________________
Soft kitty, warm kitty, little ball of fur.
Happy kitty, sleepy kitty, purr purr purr.
 
     
Kamil 



Wiek: 32
Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 3807
Wysłany: 2011-09-05, 07:46   

M napisał/a:
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Jak widać gusta są różne.

Tylko, ze tak naprawdę w tym wypadku nie chodzi o gusta czytelnicze, ale o to, że doceniana jest najgorsza rzecz jaką King w życiu napisał. Po prostu tego nie rozumiem. Jeżeli wam się tak słabiutka "Mroczna Wieża" podobała, to co powiecie jak przeczytacie świetne "TO" czy "Bastion"?

Wg Ciebie. Wg Twojego gustu jest najgorsza.
Z tej wypowiedzi wynika, że uważasz ŻE JEST NAJGORSZA I KONIEC. Ty jeden masz rację i Twój gust jest ponad gust innych. Uważam, że jest doceniania jak najbardziej zasłużenie.
M napisał/a:
Bez urazy, kenaz, ale widać, że tak naprawdę mało w życiu przczytałeś dobrych książek. Zaprawdę powiadam ci, że King napisał dużo ciekawsze rzeczy.

I znowu to samo. Wg Twojego gustu, Twojej subiektywnej oceny.

Spójrz na opinię sushi, ona wyraża swoje zdanie jako swoje subiektywne zdanie, nie jako jedyną słuszną opinię. Nie wmawia, że MW jest lepsze od np. "To", tak jak Ty (w drugą stronę) wmawiasz innym. Dla jednej osoby MW będzie lepsze od "To" dla innej gorsze. Jak przeczytam to się wypowiem co wolę. Ale znając moją niechęć do literatury grozy to MW pewnie nadal pozostanie w czołówce moich ulubionych książek a już na pewno najlepszych jakie King napisał.

M napisał/a:
Styl Kinga w "Mrocznej Wieży" jest nużący, snuje historię, która zdaje się nie mieć końca, wiele, wiele słów, w zasadzie setki tysięcy słów, bez których cykl mogłaby się obyć... i lepiej by to dla niego wyszło. Opisy wielu zdarzeń i rzeczy, które są całkowicie zbędne!

Nie prawda, jest za krótka ;-) a ja ani razu nie poczułem się znużony.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 12