Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Mitchell Margaret "Przeminęło z wiatrem"
Autor Wiadomość
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2011-01-12, 20:26   

To niemal to samo :D
Wiecie, ale gdyby Scarlett miała na imię Pancy... Nieee, nie, nie, nie :mrgreen:
I tak jak napisała Córka, tłumaczenia to często-gęsto kwestia interpretacji. Wiadomo, że wielu rzeczy dosłownie przetłumaczyć się nie da... albo da, ale brzmią strasznie w topornej, kropka w kropkę translacji. Stad różnice. wystarczy spojrzeć na Szekspira. Chyba wciąż nie ma przekładu doskonałego ;-) Albo wiersze Emily Dickinson - co przekład to inaczej, wystarczy jedno słowo i można zmienić sens frazy, zdania wyrażenia.
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Ishikawa 
Crazy tortoise lady



Wiek: 32
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 820
Wysłany: 2011-02-03, 16:58   

"15 prominent authors of the day sound off about their own plot ideas for a GWTW sequel. Their suggestions range from the lighthearted to the serious to the downright absurd."

Nawet Asimov sie wypowiedział a'propo sequelu :D

http://gwtwscrapbook.blog...We+Do+Run+On%29
_________________
"Boże! Zrób tak,żeby mnie w lesie zaskoczyła nagła i niespodziewana bajka! Niech ta bajka będzie straszna i groźna, byleby była ciekawa i piękna".
Chwile później na gładkiej skalnej ścianie pojawiają się drzwi wiodące do skarbów Sezamu.
~Ali Baba.
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2011-04-13, 13:08   

Mam dwutomowe wydanie Przeminęło z Wiatrem z wyd. Atlantis. Bardzo ładne. A zakupiłem właśnie takie, ponieważ to właśnie wydanie wypożyczyłem z biblioteki, kiedy po raz pierwszy czytałem książkę M. Mitchell. Magia pierwszej lektury. :) Przekład Joanny Kalickiej, może mniej powszechny, ale jakoś przypadł mi do gustu.
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2012-01-30, 22:53   

A co Melanii szkodził Ashley? :shock: Akurat moim zdaniem był dobrym mężem... trochę nieżyciowym, ale dobrym... (możemy przenieść tę dyskusję do właściwego tematu, jeśli się rozwinie :-P )
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Radament 
Mniejsze Zło



Wiek: 25
Dołączyła: 05 Wrz 2011
Posty: 2483
Skąd: z R'lyeh
Wysłany: 2012-01-30, 23:03   

Tu nie o to chodzi! On wcale jej nie kochał! Czy w tej książce ktoś się po prostu nie może tak.. Z miłości? A Melanii bardzo szkodzi Ashley bo ją najzwyczajniej oszukuje xD
Nie zaprzeczam, że faktycznie jest dobrym mężem, bo owszem postępuje honorowo, dba o swoją żonę, o syna, ma zasady, których przestrzega, no ale... Liczyłam, że faktycznie nie chce głupiej Scarlett (chociaż, jak paskudna by nie była z charakteru, to trzeba jej przyznać, że była bardzo sensowną i konkretną kobietą... przynajmniej jeśli chciała).

A przynajmniej jeśli chodzi o pierwszy i o drugi tom, w trzecim nie wiem x]
_________________
„Ludzie zawsze myśleli o jutrze. Ja w to nie wierzyłem. Bo jutro nie myślało o nich. Nawet nie wiedziało, że są.”
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2012-01-30, 23:40   

Radament napisał/a:
On wcale jej nie kochał!

Z czego wnosisz? Mnie się właśnie wydaje, że kochał ją bardzo, przecież nie chciał zajmować się tartakiem, zrobił to tylko dlatego, że ona, a nie Scarlett, go prosiła. On chciał się oderwać od Scarlett i żyć ze swoją rodziną.
Poza tym szanował swoją żonę ogromnie, a to też się bardzo liczy...
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Radament 
Mniejsze Zło



Wiek: 25
Dołączyła: 05 Wrz 2011
Posty: 2483
Skąd: z R'lyeh
Wysłany: 2012-01-30, 23:46   

Ale ja nie mówię, że jej nie szanował. Może faktycznie źle się wyraziłam, nie chodzi o to, że nie kochał Melanii wcale, ale trzeba przyznać, że w dużej mierze wiązała go z nią odpowiedzialność za to małżeństwo, zasady według, których od młodego kazano mu postępować. Sam przyznał niejednokrotnie, że kocha Scarlett, chociaż może maluje się to bardziej w kolorach 'pożądania'.

Ale i tak najbardziej lubiłam Retta xD
_________________
„Ludzie zawsze myśleli o jutrze. Ja w to nie wierzyłem. Bo jutro nie myślało o nich. Nawet nie wiedziało, że są.”
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2012-01-30, 23:57   

Radament napisał/a:
w dużej mierze wiązała go z nią odpowiedzialność za to małżeństwo, zasady według, których od młodego kazano mu postępować

Na tym właśnie polega małżeństwo. Nie jest sztuką poczuć zew natury i myknąć w sianko, sztuką jest wziąć odpowiedzialność ze siebie, drugą osobę i rodzinę, którą się z nią tworzy. A zasady, według których mu kazano postępować, to właśnie odpowiedzialność i szacunek. Nie widzę w tym nic złego, nie widzę też w tym braku miłości.

Radament napisał/a:
Sam przyznał niejednokrotnie, że kocha Scarlett, chociaż może maluje się to bardziej w kolorach 'pożądania'.

Myślisz, że gdyby mógł, rozwiódłby się z Melanie i ożenił ze Scarlett? Moim zdaniem nie - wiesz, dlaczego? Bo nawet nie pomyślał o małżeństwie z nią, kiedy jeszcze miał taką możliwość - zważ, że Scarlett narzucała mu się jeszcze przed zaręczynami z Melanią...
Co do tego, że przyznał, że kocha Scarlett - no cóż, był dżentelmenem. Według mnie chciał sprawić przyjemność damie i powiedzieć jej to, co strasznie chciała usłyszeć, zwłaszcza że był od niej zależny w każdy możliwy sposób - co swoją droga tez musiało być dla niego nieznośne.
Wielka szkoda, że Melania tak wtedy nalegała w sprawie pracy w tartaku. Nie była zbyt mądra...
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Radament 
Mniejsze Zło



Wiek: 25
Dołączyła: 05 Wrz 2011
Posty: 2483
Skąd: z R'lyeh
Wysłany: 2012-01-31, 00:02   

Córka Lavransa napisał/a:

Na tym właśnie polega małżeństwo.

Ależ ja nie napisałam, że w tym jest coś złego. Chodzi mi jedynie o to, że w ich związku było głównie to.

Córka Lavransa napisał/a:

Myślisz, że gdyby mógł, rozwiódłby się z Melanie i ożenił ze Scarlett?

Oczywiście, że nie. Przecież jest dżentelmenem.

Córka Lavransa napisał/a:
Według mnie chciał sprawić przyjemność damie i powiedzieć jej to, co strasznie chciała usłyszeć, zwłaszcza że był od niej zależny w każdy możliwy sposób - co swoją droga tez musiało być dla niego nieznośne.

Nie jestem pewny czy to działo się dokładnie w ten sposób. Kiedy są razem w Tarze i Scarlett podchodzi do niego, kiedy ten bodaj rąbie drewno, aby porozmawiać o narzuconym na nich podatku, Ashley nie tylko mówi, że ja kocha, że miał ochotę wziąć ją tam 'w tym błocie', a następnie odmówił ucieczki, którą zaproponowała im Scarlett. No co jak, co ale to wyklucza się z tym, że mówi jej to co chce usłyszeć.

Córka Lavransa napisał/a:
Wielka szkoda, że Melania tak wtedy nalegała w sprawie pracy w tartaku. Nie była zbyt mądra...

Cóż tu się nie wypowiem, ponieważ drugi tom kończy się na śmierci Geralda i rozważaniu przez Scarlett kandydatury Ashleya x]
_________________
„Ludzie zawsze myśleli o jutrze. Ja w to nie wierzyłem. Bo jutro nie myślało o nich. Nawet nie wiedziało, że są.”
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2012-01-31, 14:58   

Radament napisał/a:
Ashley nie tylko mówi, że ja kocha, że miał ochotę wziąć ją tam 'w tym błocie', a następnie odmówił ucieczki, którą zaproponowała im Scarlett. No co jak, co ale to wyklucza się z tym, że mówi jej to co chce usłyszeć

A co ma wspólnego wzięcie w błocie z miłością...?
Mówi, że ją kocha, bo jest dżentelmenem i nie powie - "Zadrzyj kieckę, mała, bo mnie gacie cisną"... Jakoś to musiał wyrazić przecież.

Radament napisał/a:
Oczywiście, że nie. Przecież jest dżentelmenem.

Powtórzę - co mu zatem broniło wziąć ją za żonę, kiedy jeszcze oboje byli wolni, a ona za nim biegała...?
Według mnie Ashley zawsze kochał tylko Melanię, i ona o tym wiedziała. A nawet jeśli czuł coś do Scarlett, to niestety, nie na tyle, żeby ją wziąć za żonę. Na Scarlett to nawet Rhett się wreszcie poznał... ale nie spoileruję już, czytaj, pogadamy po trzecim tomie. :D
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Radament 
Mniejsze Zło



Wiek: 25
Dołączyła: 05 Wrz 2011
Posty: 2483
Skąd: z R'lyeh
Wysłany: 2012-01-31, 15:22   

Córka Lavransa napisał/a:
A co ma wspólnego wzięcie w błocie z miłością...?

nie no przytaczałam ten fragment na potwierdzenie tego, że 'wcale nie mówi jej tego co chce usłyszeć".

Córka Lavransa napisał/a:
A nawet jeśli czuł coś do Scarlett, to niestety, nie na tyle, żeby ją wziąć za żonę.

Nie zmienia to jednak faktu, że czuł x]

Córka Lavransa napisał/a:
ale nie spoileruję już, czytaj, pogadamy po trzecim tomie. :D

Puf, świsnęli mi go z biblioteki x]
_________________
„Ludzie zawsze myśleli o jutrze. Ja w to nie wierzyłem. Bo jutro nie myślało o nich. Nawet nie wiedziało, że są.”
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2012-01-31, 20:32   

Radament napisał/a:
świsnęli mi go z biblioteki

:zlo

O, dlaczego, dyskusja robiła się gorąca...! :-/
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
migotka 



Dołączyła: 20 Lis 2011
Posty: 431
Wysłany: 2012-08-26, 17:38   

Za namową mojej mamy dziś zaczęłam czytać tą książkę. Zajrzałam do wydania dwutomowego z wydawnictwa Czytelnik w tłumaczeniu Celiny Wieniewskiej. Obecnie są w twardej oprawie, bo mama oddała ją do introligatorni. Wstyd przyznać się, że wcześniej nie przeczytałam takiej klasyki. Pierwsze 43 strony są wspaniałe i mam nadzieję, że do ostatniej strony drugiego tomu tak pozostanie.
_________________
"To bardzo niedobrze, jeżeli kobieta przeżyje najgorsze , co może się zdarzyć, bo potem nie boi się niczego. A to bardzo źle, gdy kobieta niczego się nie boi." Margaret Mitchell
 
 
     
asenat535


Dołączył: 27 Mar 2015
Posty: 12
Ostrzeżeń:
 3/3/3
Wysłany: 2015-03-30, 12:45   

Przypadkowo weszłam na to forum i jak zawsze znalazłam interesujący temat. Film oglądałam wielokrotnie, a książki jeszcze nie udało mi się przeczytać, jakoś mi umknęła. Bardzo lubię takie klimaty, więc muszę koniecznie ją poszukać i przeczytać.
 
     
castagna 



Dołączyła: 25 Wrz 2016
Posty: 203
Wysłany: 2016-09-25, 23:04   

jeeeju, ta książka to mój #1 <3 kocham ją całym sercem, postać Scarlett i Rhetta są moją najukochańszą parą, powieść jest fantastyczna pod każdym względem, bo nie jest to tylko zwykły romans, i w tle ta wojna secesyjna - rewelacja! ogromnie uwielbiam też ekranizację z Vivien i Clarkiem :mrgreen:
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum KGB

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 12