Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Bergman, Ingmar
Autor Wiadomość
montano 



Wiek: 27
Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 437
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2009-02-15, 19:30   

Ravena napisał/a:
"Wiarołomni" zrobiło duże wrażenie, nie mogłam przez parę dni przestać o tym myśleć.


Większość filmów Bergmana tak chyba oddziałuje ;-).
"Persona" mnie po prostu zszokowała - nie wierzyłem, że można za pomocą filmu dotknąć tak niewyrażalnej, głęboko ukrytej sfery kontaktów międzyludzkich. W ogóle cała jego twórczość jest dla mnie fenomenem - swoje najbardziej osobiste doświadczenia przekuć w coś tak uniwersalnego. On nieustannie balansował na granicy ekshibicjonizmu, ale udało mu się nigdy jej nie przekroczyć.
_________________
"Nie bój się, nie uciekaj przed snem, bo sen to nic złego, nic takiego, nic wielkiego"
 
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 36
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6380
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2009-02-15, 19:40   

Niewiele widziałam jego filmów i chyba muszę to nadrobić. O nim samym też wiem niewiele. Ale wydaje mi się, że jest też bardzo bardzo pesymistyczny. Czasem mam wrażenie, że nie widział w ludzkości niczego dobrego. Po "Wiarołomnych" bez przerwy mi się nasuwało pytanie czy naprawdę nie jesteśmy zdolni do wierności, tam praktycznie każdy dopuszcza się zdrady, tak jakby łamanie przysięgi wierności każdy miał zapisane w genach. Ale to w jaki sposób opisuje psychikę jest niesamowite, obraz tego trójkąta wpisał mi się w mózg jak laserem. Jeśli cała jego twórczość tak przewraca trzewia...
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
montano 



Wiek: 27
Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 437
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2009-02-15, 20:18   

Ja myślę, że w wielu jego filmach jest nuta optymizmu, tylko nie takiego naiwnego, amerykańskiego. To jest optymizm obdarty z idealizmu, poddany szeregowi ciężkich prób. "Wiarołomni" są tego doskonałym przykładem. Pięknie pisał o tym filmie Tadeusz Sobolewski ( http://www.gutekfilm.pl/wiarolomni/glos.htm ), wydobywając to, co jest w nim chyba najważniejsze - umiejętność przyznania się do winy, coś na kształt aktu skruchy. Właśnie owa umiejętność pozwala mimo wszystko zachować optymizm, daje nadzieję. Nie zdarzyło mi się jeszcze obcować z twórczością reżysera tak szczerego, otwartego na widza jak Bergman - to też jest chyba optymistyczne. Tak mi się przynajmniej wydaje ;-).
_________________
"Nie bój się, nie uciekaj przed snem, bo sen to nic złego, nic takiego, nic wielkiego"
 
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 36
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6380
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2009-02-15, 20:28   

O, świetnie to pan Sobolewski ujął. To też mi nie dawało spokoju. Każdy z bohaterów jest, w większym lub mniejszym sensie, egoistą, z ich trojga być może tylko Marianne jakoś wychodzi z tego najmniej splamiona, a i to nie do końca. Ale osobą, która najbardziej cierpi jest Isabelle, sceny z jej udziałem były najbardziej przejmujące.
Zdradzony mąż sam okazuje się zdradzającym. Ale jest tam przez cały czas obecny ktoś, kto jest niewinnym, cierpiącym świadkiem małżeńskiej tragifarsy. Tym kimś jest dziecko, córeczka Marianny i Markusa, prawdziwa ofiara zdrady. Tak, jakby Bergman mówił sobie: nie ty, stary egotysto, jesteś główną ofiarą swoich win, tylko twoje dzieci!
Być może Bergman dokonuje czegoś w rodzaju katharsis, ale jest to cholernie przejmujące i nie daje spać po nocach.
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
rygor
[Usunięty]

Wysłany: 2009-02-19, 23:44   

Raveno, podobnie jak montano, nie uważam, że filmy Bergmana są całkiem pesymistycznie. Owszem, przeważa w nich melancholijny, poważny nastrój, ale w każdym można znaleźć jakiś pozytywny akcent. Dla mnie np. "Tam gdzie rosną poziomki" jest filmem w ostatecznym rozrachunku optymistycznym, choć nade wszystko wydaje się beznamiętnym reportażem o przegranym i zmarnowanym życiu. Ja zaś widzę w nim przede wszystkim przesłanie, że nigdy nie jest za późno, błędy zawsze można naprawiać i że po prostu życie jest mimo wszystko piękne. Choć początkowo głównym uczuciem może być żal za minionymi, zaprzepaszczonymi latami, a co za tym idzie - rezygnacja, to po obejrzeniu całości najbardziej w pamięci zostaje radość na twarzy odmienionego starca, pogodzonego z losem i ludźmi.

Piszę to pod wypowiedziami dot. Bergmana, ale może warto wydzielić to, tylko... gdzie? Do filmów? Offtopa?
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 36
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6380
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2009-02-23, 18:18   

Ja muszę coś więcej zobaczyć Bergmana, bo zdecydowanie za mało widziałam i czytałam, żeby obiektywnie oceniać. Po prostu po "Wiarołomnych" odniosłam takie wrażenie.
rygor napisał/a:
Piszę to pod wypowiedziami dot. Bergmana, ale może warto wydzielić to, tylko... gdzie? Do filmów? Offtopa?

Wydzielę osobny temat w Dramacie, ale nie wiem kiedy w najbliższym czasie. Jakbyś Ty Rygor albo Montano zechcieli założyć temat o Bergmanie w tym dziale to już bym tylko scaliła posty. Obaj jesteście w temacie bardziej kompetentni ode mnie ;-)
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 36
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6380
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2009-02-24, 20:37   Bergman, Ingmar

Bergman Ingmar (1918-2007), szwedzki reżyser filmowy i teatralny, operowy, dyrektor teatru, dramaturg, scenarzysta.
W 1944 objął kierownictwo teatru w Hälsingborgu, gdzie debiutował jako reżyser Makbetem W. Shakespeare’a (1944). Od 1946 główny reżyser Staadsteatern w Gõteborgu. Jako dyrektor Staadsteatern w Malmö (1954-1963) zgromadził wokół siebie grono aktorów, z którymi potem pracował w filmie (należeli do nich m.in.: Max von Sydow, Bibi Andersson, Harriet Andersson, Gunnar Björnstrand). Będąc dyrektorem teatru dramatycznego w Sztokholmie (1963–1966), doprowadził własny styl reżyserski do perfekcji, a każde jego przedstawienie było ważnym wydarzeniem w życiu kulturalnym Szwecji. Reżyserował głośne spektakle: Hedda Gabler H. Ibsena (1964), Szkoła żon Moliera (1966), Woyzeck G. Büchnera (1969), Wieczór Trzech Króli W. Shakespeare’a (1975).
Jego światowa sława opiera się głównie na dorobku filmowym, 3-krotna nagroda Oscara dla najlepszego filmu obcojęzycznego: Źródło w 1959, Jak w zwierciadle w 1961, Fanny i Aleksander w 1983. Jest też autorem scenariuszy do własnych filmów. Nagroda imienia Irvinga G. Thalberga w 1970. Kilkanaście nagród na międzynarodowych festiwalach filmowych, 1988 – Felix za całokształt twórczości. Autor filmów, m.in.: Wieczór kuglarzy (1953), Tam, gdzie rosną poziomki (1957), Siódma pieczęć (1957), Twarz (1958), Persona (1966), Szepty i krzyki (1972), Jajo węża (1978).
W latach 80. i 90. poświęcił się pracy w teatrze oraz dla telewizji.
Ceniony w całej Skandynawii jako reżyser teatralny, operowy i telewizyjny. Zrealizował m.in. wysoko cenione inscenizacje operowe: Żywot rozpustnika I.F. Strawińskiego (1961 w Operze Sztokholmskiej), telewizyjną wersję Czarodziejskiego fletu W.A. Mozarta (1975).



Przedstawienia
Autor: Ingmar Bergman
Seria wydawnicza: Terytoria Skandynawii
Data wydania: 2006
Wydawca: Słowo/Obraz Terytoria

"Przedstawienia" Ingmara Bergmana to zbiór trzech utworów dramaturgicznych powstałych w różnych okresach twórczości reżysera. Zrealizowany przez Liv Ullmann scenariusz "Wiarołomnych" opowiada pasjonującą historię małżeńskiego trójkąta, wysnutą z osobistych przeżyć autora. Napisane na początku lat 70. radiowe słuchowisko "Duchowa przypadłość" przedstawia w formie monologu dramatyczny portret kobiety w średnim wieku, która pogrąża się w chorobie psychicznej. "Miłość bez kochanków" to wielowątkowa opowieść osnuta wokół kryzysu małżeńskiego, który stał się tematem nakręconego przez Bergmana w czasie jego niemieckiej emigracji filmu Z życia marionetek. Wszystkie trzy dramaty łączy wnikliwa analiza ludzkich namiętności i erotycznych obsesji, które prowadzą do autodestrukcji, samobójstwa i zbrodni. Lektura "Przedstawień" dowodzi, że ich autor jest nie tylko wielkim reżyserem, ale także wybitnym dramaturgiem.
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
montano 



Wiek: 27
Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 437
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2009-02-28, 16:37   

Już parę razy próbowałem napisać coś o Bergmanie i za każdym razem przerywałem w połowie, bo po prostu nie byłem w stanie wyrazić tego, co chciałem. Wczoraj przez przypadek trafiłem na zdanie, które sformułował Tadeusz Szczepański: "Bergman, mimo że autobiograficzny aż do granic ekshibicjonizmu, potrafi w swoich obrazach dotknąć filmowego absolutu. Tworzy kino totalne, które mierzy się z najpoważniejszymi problemami filozoficznymi, religijnymi i egzystencjalnymi i które dziś staje się dla widza prawdziwym wyzwaniem". To stwierdzenie jest chyba najbliższe temu, co chciałem przekazać.

W ekshibicjonizmie Bergmana nigdy nie dopatrzyłem się choćby śladu narcyzmu. Skłonny byłbym raczej powiedzieć, że każdy jego film jest spowiedzią, ofiarowaniem swoich najintymniejszych myśli i odczuć. W tym ofiarowaniu zawarta jest nadzieja, że odpowiemy na nie w jakiś sposób, podejmiemy próbę nawiązania kontaktu - i właśnie dlatego ekshibicjonizm Bergmana wciąż pozostaje sztuką. To nie jest Witkacy, który po prostu wyrzygał siebie poprzez pisanie, prowadził narcystyczny monolog w każdym swoim utworze. Bergman poprzez każdy scenariusz, każdy film próbował nawiązać dialog. Sam otwierał się przed nami jak tylko potrafił i od nas żądał tego samego.

Każda taka "spowiedź" była przejściem przez piekło, zapewne niejednokrotnie skutkowała depresją lub załamaniem nerwowym. Ale, jak stwierdził Tadeusz Sobolewski, hartowała. Bergman za każdym razem wychodził z tego piekła silniejszy. Właśnie to jest u niego optymistyczne. Być może jest to optymizm trudny, gorzki, ale jakże autentyczny.
_________________
"Nie bój się, nie uciekaj przed snem, bo sen to nic złego, nic takiego, nic wielkiego"
 
 
     
android 



Dołączył: 13 Maj 2009
Posty: 5
Wysłany: 2009-05-13, 21:10   

Bergmana znam wyłącznie z filmów - nie znam całego jego dorobku, obejrzałem może dziesięć najgłośniejszych obrazów. Odnoszę wrażenie, że jego bohaterowie są rozpaczliwie samotni, uwięzieni we własnym świecie - usiłują nawiązać nić porozumienia z drugim człowiekiem, ale nie mają w to wiary, jakby z góry byli świadomi daremności swoich wysiłków. Ich relacje z z innymi ludźmi są jakby sztuczne - albo przesadne wylewność, albo wrogi dystans. Strasznie pesymistyczne te filmy.

Film, który zrobił na mnie największe wrażenie to "Siódma pieczęć". Moim zdaniem zamyka w sobie, jak w pigułce, wszystko co wniosło do literatury, sztuki, czy w ogóle świadomości zbiorowej średniowiecze. Zmaganie człowieka ze świadomością śmierci, z okrucieństwem, którego jest narzędziem i równocześnie ofiarą, z wątpliwościami dotyczącymi istnienia Boga i jego natury.
Genialny jest pomysł partii szachów, którą toczy rycerz ze śmiercią - niezwykle pojemna metafora.

Na koniec, żeby skończyć z patosem, który jakoś towarzyszy mi w tym poście, powiem tylko, że filmy Bergmana to sztuka wysokich lotów - chyba zbyt wysokich, bo to co chciał przekazać przelatuje mi wysoko nad głową i ledwie zarys jestem w stanie zobaczyć.

Zdecydowanie bardziej wolę Kurosawę, który czasami mówi to samo co Bergman, jednak na tyle przystępnie, ze nawet taki prostak jak ja jest w stanie to zrozumieć - choćby w "Ranie".
 
     
Artemiss



Dołączył: 19 Mar 2010
Posty: 53
Wysłany: 2010-04-19, 11:20   

Pamiętam, że w dzieciństwie przeczytałam scenariusze Bergmana w większości ich nie rozumiejąc, a zabrałam się za to tylko dlatego, że niesamowicie podobała mi się wtedy "Siódma pieczęć". Chyba odbierałam to jako rodzaj horroru tak jak np. "Tron we Krwi" Kurosawy.
Filmy zaczęłam oglądać tak naprawdę dopiero kilka lat później, a ostatnio trafiłam na książkowych Wiarołomnych i poraził mnie ładunek emocjonalny. Jednak film chyba nie oddał wszystkiego, to jednak nie to samo... Bergman to jednak był Bergman...
_________________
Bliźniaczki na cmentarzu
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 12