Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
GRZĘDOWICZ, Jarosław - Pan Lodowego Ogrodu...
Autor Wiadomość
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 34
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3866
Wysłany: 2008-11-10, 09:42   GRZĘDOWICZ, Jarosław - Pan Lodowego Ogrodu...



Pan Lodowego Ogrodu tom II


Drugi tom znakomitej, wyróżnionej Nagrodą im. Janusza Zajdla, powieści Jarosława Grzędowicza.
Komandos z Ziemi, Vuko Drakkainen zostaje wysłany przez mocodawców na planetę Midgaard zamieszkaną przez humanoidalną cywilizację, słabiej rozwiniętą od ziemskiej. Jego misją jest odnalezienie ziemskich naukowców ze stacji badawczej, którzy od dłuższego czasu przestali dawać oznaki życia. Vuko ma zakaz ingerencji w życie na planecie, więc nie nosi uzbrojenia typowego dla Johna Rambo, lecz broń podobną do używanej przez tubylców, ale wykonaną przy pomocy najnowszych technologii.

Pierwsze strony książki przenoszą nas bezpośrednio do miejsca zakończenia części pierwszej. Nadal są to dwie opowieści. Akcja, jak w pierwszym tomie, toczy się w dwóch miejscach równolegle, na przemian towarzyszymy albo naszemu komandosowi, albo następcy tronu Cesarstwa Armitraju. Z tym, że następuje tu pewna przemiana Drakkainena. Vuko zaczyna odkrywać w sobie nowe możliwości i powoli staje się czyniącym. Do powieści Grzędowicza pasuje znane wszystkim miłośnikom fantastyki określenie 'magia i miecz'. W pierwszym tomie był miecz, teraz czas na magię.
Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że od czasów Wiedźmina Andrzeja Sapkowskiego Pan Lodowego Ogrodu jest jedną z najlepszych powieści w polskiej fantastyce, jakie zdarzyło mi się przeczytać. Świadczą o tym choćby liczne nagrody, które wszakże są tylko konsekwencją, uznaniem i docenieniem wielkiego kunsztu literackiego Jarosława Grzędowicza. Zdaje sobie również sprawę, że nie muszę tego wszystkiego mówić. Nikt nie kupuje książek od drugiego tomu, a wszyscy, którzy zakupili i przeczytali poprzedni nie potrzebują słów zachęty.

Możecie spodziewać się tego samego, dobrego poziomu, wartkiej akcji i kolejnych niebezpiecznych przygód Drakkainena i następcy Tygrysiego Tronu. Nie dostrzegłem żadnych oznak wyczerpania tematu czy pisania na siłę, co się czasami zdarza autorom, gdy zabraknie im pomysłów a za wszelką cenę chcą dopisywać kolejne tomy. Tu widać, że Grzędowicz przed wzięciem się do pracy solidnie przemyślał i zaplanował jak jego historia ma wyglądać i konsekwentnie realizuje swoje założenia. Albo jest genialnym improwizatorem, co tylko zwiększyłoby mój szacunek do niego.

Wydarzenia tomu drugiego przenoszą nas między innymi do kraju Ludzi Ognia, pustoszonego przez Węży, sługi Van Dykena. Ucieszyło mnie to, gdyż ponownie spotkałem starych znajomych, a wśród nich Grunaldiego, jednego z moich ulubionych bohaterów w powieści. Jak skończy się potoczy się dalej starcie Drakkainena z Van Dykenem, czy uda się pokonać czerwoną Prorokinię? Część pytań zostanie wyjaśniona. Zaś na wszystkie odpowiedzi będzie trzeba poczekać do ukazania się 3 tomu Pana Lodowego Ogrodu. Że go kupię jak tylko się pojawi, wiem już teraz.
Ostatnio zmieniony przez Uczeń Czarnoksiężnika 2010-12-02, 10:45, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Riannon 
:P



Dołączyła: 02 Lis 2008
Posty: 114
Skąd: Zamość
Wysłany: 2008-11-21, 20:02   

a kiedy trzecia część ma byc?
 
 
     
algreholt 



Wiek: 37
Dołączył: 10 Sty 2009
Posty: 133
Skąd: z nikąd
Wysłany: 2009-01-11, 19:21   



Co się dzieje z nami gdy umieramy?? Idziemy do Piekła, Nieba albo do... no właśnie czy Czyściec to rzeczywiście takie miejsce jak sobie je wyobrażamy? A właściwie jak sobie je wyobrażamy? Jak dla mnie to taka poczekalnia, na lepsze czasy, czy aby napewno...

Pan Grzędowicz przedstawił moją " poczekalnię" w taki sposó, że dziękuję bardzo!

To miejsce w którym tak samo jak w prawdziwym świecie liczy się tylko popiół i kurz, i tak właściwie to wszystko co po tobie pozostaje.... poza myślokształtami, mętnym Ka przedmiotów i demonami przeszłości...

Zawsze się znajdzie ktoś kto chcę Cię wydymać, nabić w bambuko, lub po prostu ma jakiśi nteres, który chce załatwić nie patrząc czy Ci się to podoba czy nie. Cuż wiec zrobić?? Najlepiej być przygotowanyt na wszystko, a już napewno na zapłacenie swojego obola za przeprowadzenie na drugą stronę.

Jak to wszytstko się ma do książki, którą w taki nieudony sposób próbuję zrecenzować?? Ano jakoś się ma! Mianowicie pewnie każdy z Was kojarzy mitologicznego Chariona, który przeprowadzał zmarłych na drugą stronę Styksu, trzeba było tylko zapłacić, dlatego były te wszystkie cyrki z monetami na powiekach i takie tam.

Spotykamy się z takim przewoźnikiem, który za pomocą śliwowicy, ziół, grzybków halucynków i Bóg wie czego jeszcze przedosytaje się do krainy Półsnu by przeprowadzać zaginione dusze. W międzyczasie jeżdźąc na motocklu BMW z koszem, ubrany w wojskowy płaszcz, z hełmem żołnierza z Wietnamu na głowie i obrzynem w jednej a kordelasem w drugiej ręce próbuje sobie wmówić, że nie zwariował tylko ma misję do wypełnienia. A przy okazji trochę kasy do zarobienia.

O samej fabule nie będę się rozpisywał za nadto, by nie psuć zabawy, jednak wspomnę tylko, że kunszt Grzędowicza jest wielki i nie pozwoli za bardzo się oderwać od książki, której właściwie nie jestem w stanie zakwalifikować do żadnego konkretnego gatunku.

Mnie się podobała i pamiętajcie...:
"Don't pay the ferryman
Don't even fix the price
Don't pay the ferryman
Until he gets you to the other side"
Chris de Burgh

Bo tak naprawdę to zostaje tylko popiół i kurz....

5/6
_________________
Power of speech is given to all,
Wisdom of mind to few!
 
     
andy 



Dołączył: 21 Gru 2008
Posty: 672
Wysłany: 2009-01-11, 21:58   

Osobiście co do t2 PLO mam mieszane uczucia, czekam na t3
_________________
Wszystko jest możliwe, jeżeli pozwalają na to prawa fizyki.
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 34
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3866
Wysłany: 2009-03-07, 16:53   

Właśnie skończyłem zbiór opowiadań Jarosława Grzędowicza Księga jesiennych demonów. Dawno temu, gdy znajoma opowiadała mi pokrótce o czym to jest i że jest świetne i w ogóle, nie byłem przekonany. Nie byłem przekonany do fantastyki, która dzieje się w normalnym świecie, tu i teraz. A tak jest u Grzędowicza w tym zbiorku. Są to historie zwykłych ludzi, doświadczonych nieszczęśliwie przez los, którym przydarzyło się coś niezwykłego.
Nie byłem przekonany, bo wtedy skłaniałem się do typowej fantasy w stylu Tolkiena, Sapkowskiego, albo też S-F. Teraz jednak postanowiłem po Księgę.. sięgnąć i nie zawiodłem się w zasadzie.

Wprawdzie idzie wiosna i czytanie o 'jesiennych demonach' jest jakby nie w porę, ale ja lubię takie smutne opowieści. Miałbym może drobne zażalenie do autora w sprawie niektórych zakończeń. Nie wszystkie mnie zadowoliły. Jednak to drobny mankament, który nie ma większego znaczenia w ocenie dobrych, w moim przekonaniu, literacko tekstów.

W najbliższym czasie napiszę coś na kształt recenzji. :)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 34
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3866
Wysłany: 2009-03-13, 18:57   

Skończywszy wczoraj Księgę jesiennych demonów Jarosława Grzędowicza i będąc jeszcze pod pozytywnym wrażeniem pióra autora sięgnąłem po drugi, będący w moim posiadaniu, zbiór opowiadań autora, zatytułowany - Wypychacz zwierząt
Zamiast jednak czytać teksty po kolei, jak mam w zwyczaju kierując się ciepłymi słowami Andrzeja Pilipiuka zabrałem się za opowiadanie - Buran wieje z tamtej strony

Andriej Stiepanowicz Korpałow jest agentem reklamowym pracującym w dobrze prosperującej firmie. Właśnie wybrał się na krótkie wakacje na Syberię, do położonej na odludziu chaty przyjaciela. Jadąc na miejsce pojazdem śniegowym w pewnym momencie dostrzegł przed sobą ludzką postać, wychudzonego i przemarzniętego więźnia z obozu pracy. Ratując do przed zamarznięciem Andriej Stiepanowicz zabiera go ze sobą.
Gdy już nieznajomy odzyskał przytomność i zaczął mówić okazało się jednak, że są jakby z zupełnie różnych światów.

Dalej opowiadając zdradziłbym ważne wątki fabuły, powiem jednak, że warto doczytać do końca. Andriej Stiepanowicz i nieznajomy poznają się bliżej, każdy opowiada swoją historię i dochodzą do nieprawdopodobnych wniosków. Jest coś w konstrukcji fabuły, w samym tekście, co sprawia, że czyta się tę historię z przyjemnością i zainteresowaniem. Grzedowicz jak się postara potrafi zrobić świetny nastrój.

Oczywiście jest to opowiadanie ze zbioru fantastycznego i elementy fantastyczne również się tu pojawią, choć nie są bardzo wyeksponowane. Jeśli dobrze pamiętam Buran wieje z tamtej strony zdobył swego czasu Nagrodę Sfinksa, licząca się w kręgach polskich fantastów.

Drugim nagrodzonym opowiadaniem z Wypychacza zwierząt jest Wilcza zamieć. Bardzo klimatyczna opowieść o losach marynarzy niemieckiej łodzi podwodnej podczas końcowego etapu II wojny światowej. :) Elementy fantastyczne również się pojawiają, aczkolwiek w dalszej części opowiadania. Tekst jest bardzo dobry w odbiorze, nastrojowy, cały czas trzyma czytelnika w zaciekawieniu. A później pojawiają się bogowie Wikingów i dziwne rzeczy się dzieją. :) Polecam.
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Utopiste



Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 1135
Wysłany: 2009-03-14, 09:36   

Przeraża mnie jedynie okładka tej książki, czy Fabryka nie mogła by dać czegoś, czego nie wstydziłabym się postawić na półce bez owijania?
_________________
You should be the jewel in the crown, not some dull bauble in a plastic tiara.
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 34
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3866
Wysłany: 2009-03-14, 09:52   

Utopiste napisał/a:
Przeraża mnie jedynie okładka tej książki, czy Fabryka nie mogła by dać czegoś, czego nie wstydziłabym się postawić na półce bez owijania?


Okładka ma w zasadzie niewiele wspólnego z zawartością książki. Być może tylko z tytułowym opowiadaniem, którego jeszcze nie przeczytałem.
Ale to może odstraszać. Ja też nie byłem zainteresowany kupnem, bo wolę innego rodzaju okładki i gdyby nie fakt, że był ten konwent fantasy to prawdopodobnie bym nie kupił tej pozycji.
Ale nie żałuję, bo przynajmniej dwa opowiadania są świetne i warto je mieć na półce. Także Uti, być może lepiej kupić i zawinąć w papier niż nie kupić ze względu na okładkę. :) I jak to mówią - nie powinno się oceniać książki po okładce. :)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Utopiste



Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 1135
Wysłany: 2009-03-14, 10:03   

masz rację Uczniu, ale o ile przyjemniej się czyta książkę, która ma ładną i gustowną okładkę, a nie takiego potworka :)
_________________
You should be the jewel in the crown, not some dull bauble in a plastic tiara.
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 34
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3866
Wysłany: 2009-03-14, 10:09   

Utopiste napisał/a:
ale o ile przyjemniej się czyta książkę, która ma ładną i gustowną okładkę, a nie takiego potworka


Oczywiście, ale cóż zrobić? :) Autor powiedział, że mu się taka okładka podoba. :) A zresztą jak Grzędowicz wspominał autorzy mają niewielki wpływ na kształt okładek i ilustracji.
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Utopiste



Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 1135
Wysłany: 2009-03-14, 10:59   

Hmmm... jeżeli autorowi podoba się ta okładka, to stwierdzę tylko, że o gustach się nie dyskutuje :mrgreen: Będę wdzięczna Uczniu jak po przeczytania wszystkich opowiadań zamieścisz jakąś obszerniejszą recenzję :)
_________________
You should be the jewel in the crown, not some dull bauble in a plastic tiara.
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 34
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3866
Wysłany: 2009-03-25, 21:37   

Ostatnio przeczytałem dwa zbiory opowiadań Jarosława Grzędowicza - Księgę jesiennych demonów i Wypychacza zwierząt. Tym samym do znajomości wszystkich wydanych książek autora brakuje mi tylko Popiołu i kurzu, który stoi na półce i czeka na swoją kolej.

Co do opowiadań, nie mam w zasadzie zastrzeżeń. Przyjemnie mi się czytało. Wiele tekstów bohaterów opowiadań łatwo wpada w ucho, przez co postacie są oryginalne i charakterystyczne. Księga jesiennych demonów jest swego rodzaju antologią tematyczną, którą spaja jesienny, ponury klimat oraz problemy z jakimi zmagają się bohaterowie opowiadań. Problemy z życia wzięte, nieszczęścia życiowe, brak pieniędzy, szczęścia rodzinnego, utrata pracy. Autorowi udało się utrzymać tą ponurą atmosferę przez całą objętość zbioru, co uważam za plus. Jeśli ktoś chce się pośmiać i poprawić sobie humor, powinien sięgnąć po Pratchetta. :)

Wypychacz... jest już zupełnnie inną antologią. Są to opowiadania niepowiązane tematycznie. Łączy je tylko jedna cecha, że były już gdzieś wcześniej wydane. Autor postanowił pozbierać je do jednego worka i wydać pod jednym szyldem. Wielcy fani Grzedowicza, którzy śledzą dokładnie i czytają teksty autora rozmieszczone w różnych antologiach mogą się zawieść, bo okryją, że nie ma w Wypychaczu... nic nowego.
Ci czytelnicy, tacy jak ja, którzy rzadko kupują antologie nie powinni czuć się zawiedzenie z powodu zakupu i lektury opowiadań zawartych w powyższym zbiorku.
A liczba ich 13. Z czego kilka dłuższych a kilka mniejszych, około 10-15 stronicowych, które Jarosław Grzędowicz pisał niegdyś na zamówienie literackiego dodatku do Faktu. Choć krótkie, muszę Wam przyznać, że niektóre z nich są bardzo ciekawe. Ujęła mnie miniaturka Obrona konieczna . Choć zakończenie jest, krótko mówiąc, tragiczne, to jednak sama konstrukcja utworu jest dla mnie majstersztykiem.
Z większych opowiadań dwa zostały wyróżnione ważnymi nagrodami fantastycznymi - Zajdlem i Sfinksem, na które moim zdaniem spokojnie zasłużyły.
I w zasadzie jeśli wszystko inne w zbiorze okazałoby się, kolokwialnie mówiąc, kaszaną, to dla tych dwóch utworów i tak warto byłoby zakupić Wypychacza...
Buran wieje z tamtej strony i Wilcza zamieć. Recenzował nie będę. Nie czytałem całego wątku wstecz, ale jestem pewien, że była już o tych tekstach mowa.

Jedyne co mi się nie podoba to okładka, typowo fabryczna. :) Długi czas książka ta nie zwracała mojej uwagi właśnie ze względu na okładkę.
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 34
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3866
Wysłany: 2009-04-14, 20:35   

Uczeń napisał/a:
Tym samym do znajomości wszystkich wydanych książek autora brakuje mi tylko Popiołu i kurzu, który stoi na półce i czeka na swoją kolej.


W święta udało mi się tę zaległość nadrobić.

Popiół i Kurz

Po świetnym Panu Lodowego Ogrodu i ciekawych opowiadaniach z dwóch wydanych dotychczas zbiorów opowiadań Jarosława Grzędowicza przyszedł czas na sięgnięcie po Popiół i kurz, uhonorowaną Zajdlem, opowieść ze świata Pomiędzy.
Powieść zaczyna się prologiem, za który posłużyło opowiadanie, które zainspirowało autora do rozwinięcia pomysłu i stworzenia czegoś większego. Mowa oczywiście o świetnym tekście pt. Obol dla Lilith. Doskonale wprowadza czytelników w świat grzędowiczowskiej wizji zaświatów, a właściwie, by być dokładniejszym, wizji tego, co dzieje się z ludźmi, którzy odeszli z tego świata zbyt gwałtownie, czasem nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Tacy właśnie najczęściej trafiają do świata Pomiędzy, jak nazywa go główny bohater. W naszym świecie znajomi, a szczególnie rodzina, uważają go za nieco stukniętego, co jest konsekwencją pewnego rzadkiego daru, który posiada. Spróbujcie powiedzieć rodzinie – kochani, nocą podróżuję do świata duchów, pomagam tam zbłąkanym duszom zmarłych odnaleźć drogę na tamtą stronę. Ludzie uwielbiają przyklejać innym etykiety. W tym przypadku etykieta nawiedzonego świra gwarantowana.
Bohater Popiołu i kurzu jest takim współczesnym Charonem (tak zresztą każe się nazywać w świecie Pomiędzy), przeprowadza zabłąkane dusze w zamian za opłatę, mitycznego obola, którym może być dowolna mniej lub bardziej wartościowa rzecz z naszego świata.

Czyta się przyjemnie, co jest standardem u Grzędowicza. I również, co chyba też jest standardem, atmosfera opowieści domieszkowana jest pewną dozą ponurości, charakterystycznej dla Księgi jesiennych demonów. Ale to nie przeszkadza, po prostu taka konwencja wybrana przez autora. Dziwiłbym się, gdyby napisał stylem Pratchetta historię o demonach, koszmarach sennych, podróżach do świata upiorów. :)

Właściwa opowieść rozpoczyna się niczym Imię róży, od morderstwa mnicha w zakonie. Tak się złożyło, że nieboszczyk był bliskim przyjacielem głównego bohatera, który nie wierzy, że to, co się wydarzyło miało charakter naturalny. Coś mu nie gra i chce za wszelką cenę dowiedzieć się co to takiego. Wraz ze śmiercią mnicha również w świecie Pomiędzy zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Pojawiają się silne demony, których wcześniej nie było, a także dziwne czarne potężne postacie, które bardzo trudno jest zwyciężyć. Charon (nazwijmy tak głównego bohatera, ponieważ autor imienia mu nie nadał, a ciągłe nazywanie go głównym bohaterem jest nudne) przypuszcza, że owe postacie mają coś wspólnego ze śmiercią przyjaciela.

Literacko do Popiołu i kurzu nie mam nic do zarzucenia. Grzędowicz jeszcze raz mnie przekonał, że pisać potrafi, i to bardzo dobrze. Powieść jednak podobała mi się trochę mniej niż Pan Lodowego ogrodu i opowiadania. Tematyka poruszona w Popiele i kurzu nie podpasowała mi tak bardzo jak w poprzednich książkach. Niemniej jednak polecam tę pozycję dla wszystkich miłośników dobrej fantastyki. Nie powinniście się zawieść.
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 34
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3866
Wysłany: 2009-12-02, 22:34   

Przeczytałem trzeci tom Pana Lodowego Ogrodu i żal, że znów przyjdzie czekać rok lub dwa na kolejny i zarazem ostatni już tom. Czytało mi się bardzo dobrze, strono jednostajnie umykały mi spod palców i moment, w którym ujrzeć miałem tylną okładkę książki zbliżał się nieuchronnie. I w końcu nadszedł. Jakąś godzinę temu.

Myślę, że ten, kto czekał tak długo na tom trzeci nie zawiódł się. Nadal mamy do czynienia z tym samym dobrym Jarosławem Grzędowiczem, który zjednał sobie gusty wielu czytelników fantastyki w Polsce. Cały czas dużo się dzieje. Jak pamiętacie Vuko z przyjaciółmi wsiada na pokład lodowego drakkara by popłynąć w nieznane do tajemniczego Lodowego Ogrodu. Młody tohimon wybiera się do kraju ludzi niedźwiedzi i dalej na północ by odnaleźć sprzymierzeńców w walce z czerwoną prorokinią.
Tom trzeci podejmuje oba te wątki od momentu, w którym urwały się w tomie drugim.

Pierwsze recenzje mówią, że najnowszy tom jest znów tak dobry jak pierwszy (po słabszym nieco drugim). Na pewno jest to prawdą, gdy za kryterium weźmiemy wydarzenia, konstrukcję fabuły.
Drakkainen nauczył się trochę czarować, ale tutaj ponownie mamy do czynienia z wielką dawką literatury przygodowej, a w mniejszej ilości z czarami i nauką czarowania. Vuko stara się unikać magii jeśli nie musi jej używać.

W drugiej połowie książki, na co oczekiwałem, nieco się wyjaśnia na temat układu sił na Midgaardzie. Dowiemy się o losach wszystkich naukowców, których Vuko miał za zadanie odnaleźć. Wreszcie dwa równoległe jak do tej pory wątki znajdą punkt przecięcia. :)

Lektura warta uwagi i na pewno jeden z solidniejszych kandydatów do przyszłorocznej Nagrody Zajdla.
Miłośnikom Pana Lodowego Ogrodu z pewnością nie muszę najnowszego tomu polecać. Natomiast tych, którzy jeszcze nie czytali zachęcam do sięgnięcia po tom 1. Potem już nie będę musiał. :)

Ps. Vuko nadal bawi czytelnika swoim charakterem i charakterystycznymi wypowiedziami. Use the force, Luke. - jako przykład. W kontekście brzmi naprawdę zabawnie. :)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
algreholt 



Wiek: 37
Dołączył: 10 Sty 2009
Posty: 133
Skąd: z nikąd
Wysłany: 2009-12-03, 23:24   

Czekam i czekaam...aż ten Pan z tego zimowego ogródka się skończy pisać a zacznie czytać. Bo się nie zabiorę jak nie będzie wszystkiego. Takim masochistą nie jestem... Jak takie dobre to nie będę się linczował oczekiwaniem na samą końcówkę, wolę nie wiedzieć co tracę i przeczytać całość niż skończć za wcześnie, to podobno niezdrowe... ;)
_________________
Power of speech is given to all,
Wisdom of mind to few!
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 14