Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
[lipiec 2013] Gra o tron - George R. R. Martin
Autor Wiadomość
Raziel 
Jukka Sarasti



Wiek: 24
Dołączył: 13 Lut 2011
Posty: 3387
Wysłany: 2013-07-01, 22:59   

Z tym się w pełni zgadzam, jak to czytałem i doszedłem do tego momentu to chciałem krzyczeć do książki coś w stylu : "ALE CIĘ MARTIN NIE LUBI, ŻE Z CIEBIE TAKIEGO TŁUKA ZROBIŁ" ;)

Dyć jak kolana miękno, to chyba je dobrze ;)
_________________
http://www.thenonprofits.com/
http://www.facebook.com/p...266224913397771
"Because if you're not improving, no matter what you're doing, you're just dying."
www.lowking.pl
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-07-02, 13:35   

Raziel napisał/a:
Dyć jak kolana miękno, to chyba je dobrze

No dyć. 8-)

Raziel napisał/a:
jak to czytałem i doszedłem do tego momentu to chciałem krzyczeć do książki coś w stylu : "ALE CIĘ MARTIN NIE LUBI, ŻE Z CIEBIE TAKIEGO TŁUKA ZROBIŁ"

Dokładnie tak. Wątpię, żeby była w tym jakaś większa głębia (w stylu - zburzenie mitu o tych honorowych i sprawiedliwych, którzy zawsze zwyciężają szlachetnymi metodami), wydaje mi się, że raczej tak mu pasowało do fabuły, ale skoro Ned miał zginąć, to ja bym wolała, żeby nie było tego fragmentu z przyznaniem się do zdrady. Sansa i Arya i tak by były zagrożone, o tym, że jest zdrajcą, i tak by się mówiło, a to głupkowate przyznanie się do winy zwyczajnie zepsuło tę postać. :-/
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Pazzak 
I Love Looking Good



Wiek: 28
Dołączył: 04 Maj 2013
Posty: 489
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-07-02, 23:04   

Ja niestety nie wyrobiłem się z przeczytaniem książki, ale jako że 3 sezony serialu za mną to postaram się też wziąć udział w dyskusji. Skoro o dyskusji mowa, kim byli ludzie, których rozmowę podsłuchała Arya w lochach?
_________________

"Widzę piękne miasto z białego marmuru"
 
 
     
Pazzak 
I Love Looking Good



Wiek: 28
Dołączył: 04 Maj 2013
Posty: 489
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-07-08, 01:18   

Cytat:
Niektórzy analfabeci gardzili słowem pisanym, inni zaś odnosili się do niego z ogromną czcią, jakby było swojego rodzaju magią. Na szczęście Mord należał o tych drugich.


:lol:
_________________

"Widzę piękne miasto z białego marmuru"
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-07-09, 09:25   

Tak trochę off-topicznie:
Obejrzałam kilka odcinków pierwszego sezonu serialu - na świeżo po lekturze - i stwierdziłam, że jest beznadziejnie płytki. Większość aktorów (w tym, niestety, Sean Bean) gra na jednej minie - szczególnie irytujące jest to w przypadku Leny Headey (Cersei), która w każdym odcinku obnasza ten sam skrzywiony pysk. Mogli tam zamiast niej postawić tekturową makietę, byłoby taniej a efekt ten sam.
Wciskanie wszędzie scen seksu, zamiast scen akcji, powoduje, że część bohaterów musi wygłaszać nudne długie monologi o tym, co się właściwie dzieje.
I po co te zmiany? O Ogarze i jego bracie opowiada Sansie Littlefinger, co zupełnie zmienia relacje między Sansą a Ogarem... :-/
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Kamil 



Wiek: 31
Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 3807
Wysłany: 2013-07-09, 10:13   

Córka Lavransa napisał/a:
Wciskanie wszędzie scen seksu, zamiast scen akcji,

liczyłem, już o tym mówiliśmy: 2-3 minuty na cały odcinek (odcinek ma 60 min).

Inna sprawa że serial mnie i tak zanudził i odpuściłem gdzieś przy trzecim czy czwartym odcinku drugiego sezonu.
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-07-09, 10:19   

To nie chodzi o to, ile minut na odcinek (który ma ich 55, z czego dwie to czołówka...).
Chodzi o to, że są niepotrzebne. Gdyby była jedna na cztery odcinki (co by spokojnie wystarczyło), bohaterowie serialu nie musieliby wygłaszać mów typu "zima wygląda tak i tak" albo "historia Aerysa była taka i taka".
Twórcy serialu zresztą udatnie łączą nudne z gołym - jak np. w kuriozalnej scenie, w której dowiadujemy się o smokach - opowiada o nich Viserys służącej Dany, oczywiście w trakcie siedzenia w wannie. Całość służy nudnej gadce o smokach i pokazaniu tyłka i kilku głupich min. Przewinęłam.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Reiva 
guru pechowców



Wiek: 26
Dołączyła: 24 Maj 2013
Posty: 20
Wysłany: 2013-07-10, 14:42   

Pozwolę sobie coś dodać, jeśli nie macie nic przeciwko...

1. Wątek Catelyn/Jon - jestem w stanie zrozumieć nienawiść Catelyn do Jona. Mimo wszystko Ned był człowiekiem, którego kochała, a zdrada potrafi boleć jeszcze przez całe lata. Człowiek, który stara się uchodzić za prawego, uczciwego, honorowego, ni z gruszki ni z pietruszki łamie przysięgę, ciągnie za sobą bękarta - "kogoś nie z domu" a Catelyn, zdradzona i zmuszona poradzić sobie z tym rozczarowaniem ma się nim zajmować i za każdym razem przypominać sobie "tę inną kobietę", która okazała się lepsza, którą Ned może również mógł kochać?
Owszem, Jon był tutaj niewinny, lecz serce nie sługa, uczucie częstokroć są górą, niestety. Nic na nie nie poradzisz, nie zabijesz ich i nie uśmierzysz niczym. Na początku Catelyn również irytowała mnie, tak jak was, swoim zachowaniem - lecz z czasem potrafiłam ją zrozumieć. Obecnie nie dziwię jej się.

2. Egzekucja Damy - cóż, czy Ned nie postępował dokładnie tak jak białe płaszcze? Chociaż rozkazy nie były sprawiedliwe, to jednak należało je wykonać.

Mnie osobiście bardzo drażnią postaci Daenerys i Aryi - może dlatego, że obie same nie zdają sobie sprawy z tego, jakie konsekwencje może przynieść ich zachowanie. W zasadzie Dany niewiele różni się od Aryi, może tylko tym, że jednak trochę więcej potrafi sobie przemyśleć, lecz nie wszystko - zatem w ogólnym rozrachunku wychodzi na to samo. Obie są na swój sposób egoistkami, skupionymi tylko na sobie i swoim szczęściu, nie myślą o innych, chociaż to by akurat nie zaszkodziło. O ile w przypadku Aryi można to zrzucić na karb wieku i niewychowania, o tyle Daenerys chyba powinna mieć więcej oleju w głowie. Zdecydowanie nie kibicowałam im dwóm już od samego początku - nie zdają sobie sprawy z tego, że za ich błędy płacą ci, na którym im zależy.

Bardzo zainteresowała mnie natomiast postać "ptaszyny" Sansy - bierna, łagodna, delikatna dziewczyna z głową wiecznie w chmurach, pełna nadziei i marzeń na lepszą przyszłość, a jeszcze nie zdająca sobie sprawy z tego, jak bardzo okrutne potrafi być życie. Na początku Sansa wydawała mi się być płytka, pusta, ot typowa słodka dzieweczka z królewskiego laseczka, lecz z czasem zaczęłam mieć wrażenie, że będzie mieć większy potencjał. To postać na idealną królową, matkę, postać podobna do wielu z nas - bo jednak wiele dziewcząt jest podobnych do Sansy. Też marzą o rycerzu na białym koniu i wiecznym szczęściu, przynajmniej na początku.
Ciekawie kontrastuje z Ogarem - zgorzkniałym, rozczarowanym życiem człowiekiem. Byłaby z nich interesująca para, prawda? :mrgreen: Sandor Clegane mógłby ją poprowadzić w życiu, była jedyną osobą chyba, która potrafiła zmiękczyć jego serce.
(Właśnie, Ogar. Również frapująca postać - warta uwagi. Szkoda, że nie otrzymał trochę więcej uwagi ze strony Martina...).

Rodzina Lannisterów zainteresowała mnie już od samego początku. Podczas czytania odnosiłam po wielekroć wrażenie, że autor postanowił za wszelką cenę wyidealizować Starków - a więc zrobić ich po prostu nudnymi marionetkami. Lannisterowie natomiast są żądni władzy, krwi, zdecydowani osiągnąć za wszelką cenę swój cel i tego nie ukrywają. A jednak mimo wszystko posiadają jakieś uczucia, marzenia, plany, nie są tylko postaciami z papieru typu - "przyjdź - ukłoń się - odejdź" jak Starkowie. Cersei boi się o los swoich dzieci, które kocha; Jaime, cóż, Jaime bawidamek nastawiony jest tylko na dobrą zabawę w życiu i wypełnianie rodzinnych zobowiązań, Tyrion walczący z pogardą otoczenia... Dużo ciekawiej wyszli w tym zestawieniu - jako ród, który ma potęgę, bogactwo, ziemie - i potrafi, a przede wszystkim chce - osiągnąć jeszcze więcej.
Bardzo interesująco została przedstawiona postać Tyriona. On, jako jedyny w całej rodzinie i chyba książce, jest postacią z poczuciem humoru i dużym dystansem wobec siebie. Z drugiej strony jakże walczyć z otoczeniem jak nie poprzez śmiech i żart, który jest najlepszym orężem? Zmaga się z największymi przeciwnościami, a jednak potrafi obrócić je w dobry dowcip - tak jak Littlefinger, który wydaje się być bardziej Lannisterski niż ktokolwiek inny.
Ciekawe, czy jest jednak w jakiś sposób z nimi spokrewniony...? To byłby chyba niezły szok dla nich, ciekawe jak Martin by opisał furię Cersei (bo chyba zbyt szczęśliwa by nie była, nie?) :D Raczcie wybaczyć tę malutką dygresję. Reasumując, Tyrion jest postacią, której nie da się nie lubić. Równie ciekawie wypadł w tym zestawieniu Bronn - złośliwy, pyskaty, nastawiony tylko i wyłącznie na swój zysk, a jednak potrafiący zaprzyjaźnić się z Krasnalem, pomijając oczywiście smoki i jelenie, jakie przy okazji mogły wpaść do kieszeni...

Jeśli chodzi o serial, to jestem nim dość rozczarowana - lecz mimo wszystko oglądam go nadal. Gra aktorska jest całkiem interesująca, lecz drażni mnie znaczne uproszczenie większości wydarzeń, a także dodawanie tego, co nie istniało (i tym samym zmienianiem relacji pomiędzy postaciami. Akurat już nie o Ogarze i Sansie mówię...). Jasne, nie wszystko z książki da się upchnąć w serialu, ale to, co się obecnie dzieje, to jest już przesadyzm na całą skalę.
Wstawki seksualne mi w sumie wiszą. Niektóre są ciekawe, pozwalają lepiej oddać charakter postaci, lecz, gwoli ścisłości, nie wszystkie. Natomiast, co ciekawe jak dla mnie, rozwijają się bardziej charaktery poboczne takie jak Bronn na przykład. Jest większe pole do popisu.

Mam nadzieję że nie zanudziłam swoim wtrętem do dyskusji - wybaczcie, nie mogłam się nie wypowiedzieć, to było przymusowe, ot co :oops:
_________________
- Jakimi ludźmi byśmy byli, gdybyśmy nie chodzili do biblioteki?
– Studentami – odparł smętnie pierwszy prymus.
 
     
Raziel 
Jukka Sarasti



Wiek: 24
Dołączył: 13 Lut 2011
Posty: 3387
Wysłany: 2013-07-10, 17:26   

Reiva napisał/a:

Mam nadzieję że nie zanudziłam swoim wtrętem do dyskusji - wybaczcie, nie mogłam się nie wypowiedzieć, to było przymusowe, ot co :oops:


Więcej takich wtrętów a nie niby płaszczenie się, że "ja zła, ja zła" :P
_________________
http://www.thenonprofits.com/
http://www.facebook.com/p...266224913397771
"Because if you're not improving, no matter what you're doing, you're just dying."
www.lowking.pl
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-07-10, 23:30   

Reiva napisał/a:
Owszem, Jon był tutaj niewinny, lecz serce nie sługa, uczucie częstokroć są górą, niestety.

Niby. Ale moim zdaniem klasa i kultura, jakich należy oczekiwać od lady, nie pozwalają na takie zachowania, jak jej. Czuj sobie, co tam chcesz - ale nie pokazując tego, zasłużysz na szacunek. Wyżywając się na niewinnym dziecku, robisz się płytką, niedojrzałą babą.

Reiva napisał/a:
O ile w przypadku Aryi można to zrzucić na karb wieku i niewychowania, o tyle Daenerys chyba powinna mieć więcej oleju w głowie.

Też nie była dorosła, miała 14 lat. Sytuacja życiowa Dany sprawiła, że ta dojrzała szybciej - Aryę trochę dopiero otrzeźwiło zabójstwo Micaha, ale też niedostatecznie.

Reiva napisał/a:
Byłaby z nich interesująca para, prawda? :mrgreen:

Prawda. :)

Reiva napisał/a:
Cersei boi się o los swoich dzieci, które kocha; Jaime, cóż, Jaime bawidamek nastawiony jest tylko na dobrą zabawę w życiu i wypełnianie rodzinnych zobowiązań

Nie zgadzam się ani z pierwszą, ani z drugą opinią.
Cersei moim zdaniem w ogóle nie kocha nikogo poza sobą - ewentualnie brata, ale to też średnio. Kocha tylko władzę, a dzieci broni wyłącznie dlatego, że są dla niej źródłem tej władzy. Moim zdaniem nie ma i nie będzie miała oporów w wykorzystywaniu ich dla swoich celów, nie patrząc na ich dobro.
Jaime - bawidamek? Nie powiedziałabym. Po pierwsze, jest zainteresowany wyłącznie jedną damą. :) I niewiele ma w życiu tak naprawdę zabawy. Co do rodzinnych zobowiązań - jest wierny Cersei i tylko jej, wydaje mi się, że gdyby ona z jakichś powodów przeciwstawiła się ojcu, on stanąłby po jej stronie.

Reiva napisał/a:
Mam nadzieję że nie zanudziłam swoim wtrętem do dyskusji - wybaczcie, nie mogłam się nie wypowiedzieć, to było przymusowe, ot co :oops:

Oczywiście, że nie. :) Po to jest dyskusja, żeby się do niej wtrącać. :) Rób tak dalej, gdzie tylko możesz. :)
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Utopiste



Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 1135
Wysłany: 2013-07-11, 02:47   

A we mnie Cersei budzi współczucie. Miała to nieszczęście, że urodziała się kobietą w czasach kiedy kobiety nie miały zbyt wiele do powiedzania jeżeli chodzi o swój własny los, a już na pewno jeżeli miały takiego ojca jak Tywin Lannister. Została wydana za mężczyznę, ktłórego nie kochała i który delikatnie mówiąc nie był gentlemenem.

Nie pochwalam przyjętych przez nią metod, ale uważam, że kochała swoje dzieci. Na pewno były dla niej formą ubezpieczenia (w końcu matka króla nie jest byle kim), ale były też jej radością. Joffrey okazał się być potworem, ale pozostała dwójka nie sprawiała takiego wrażenia.
_________________
You should be the jewel in the crown, not some dull bauble in a plastic tiara.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-07-11, 09:07   

Utopiste napisał/a:
Joffrey okazał się być potworem

Nie wykluł się z jaja w tej postaci, został na takiego wychowany przez swoją szanowną rodzicielkę.
I chyba też jego w związku z tym ceniła sobie najbardziej, jakoś nie zauważyłam, żeby interesowała się pozostałymi, mniej "potwornymi" dziećmi...
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Utopiste



Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 1135
Wysłany: 2013-07-11, 15:10   

Interesowała się nim najbardziej bo był najstarszym synem, a z tego co wiem równało się to z ważniejszą pozycją niż w przypadku reszty rodzeństwa. O Myrcelli i Tommenie w ogóle mało wiadomo, Martin jakoś się nad nimi za bardzo nie rozwodził. Co do wychowania to mam wrażenie, że Cersei go zwyczajnie rozpuściła, co w połączeniu z jakże milutkim charakterem dało mieszankę wybuchową.
_________________
You should be the jewel in the crown, not some dull bauble in a plastic tiara.
 
     
Ribati 
Leniwiec Pospolity



Dołączyła: 14 Cze 2013
Posty: 528
Skąd: Fiołkowe Drzewo
Wysłany: 2013-07-13, 10:51   

Przeczytane! Wątpiłam czy kiedykolwiek to nastąpi. Męczyłam tą biedną książkę prawie miesiąc, dobrze, ze jeszcze kartki się trzymają :d Z góry proszę o wybaczenie, że nie przeczytam waszych wcześniejszych wypowiedzi, jest ich troszkę zbyt dużo ;P
Wracając...Książka mi się ciągnęła, często przy niej zasypiałam i ciężko było mi się "zmusić" do czytania. Przede wszystkich wyobrażałam sobie ją troszkę inaczej. Polityka, dużo polityki- i tak w zasadzie można by ją moim zdaniem trafnie ocenić :P Chyba trochę inne były moje wyobrażenia, ale świat stworzony jednak przypadł mi do gustu. Dałam się wciągnąć książce dopiero 100 stron przed końcem, trochę szkoda.

na plus:
-mam słabość do postaci honorowych, typowych białych charakterów, które zawsze chcą postępować sprawiedliwie, dlatego też z radością upatrzyłam sobie Ned'a. Ciężko mi się pogodzić z tym, że Martin postanowił go uśmiercić. Szok, który przeżyłam sprawił, że przejrzałam rozdziały w kolejnym tomie i w ostatnim (to nie nazywa desperacja :P ) ale niestety nigdzie nie było Ned'a ;(

-Jon- trochę nudno jeszcze tam u niego, ale podoba mi się droga i rozwój tej postaci. Jak na swój wiek chłopiec bardzo dojrzały, mam nadzieję, że Martin dobrze go nie popsuje. Troszkę mi to zalatuje kopią Neda ^^" Bardzo też mnie ciekawi jego tajemnicze pochodzenie.

-Arya- w zasadzie były dużo ciekawsze postacie, ale jednak zdobyła moje serce uporem i szczerością. Poza tym mam słabość do chłopczyc :3
-Walder Frey- cud, miód i orzeszki xD niesamowity xD Mimo, że tylko przez jeden rozdział, to ubawiłam się po pachy ;) Świetne teksty, humor, szkoda, że Martin częściej nie starał się tego zastosować. Jeden stały, komiczny bohater i do razu lepiej by się czytało :P

na minus:
-Daenerys- chyba za całokształt ^^" Najpierw można nią podłogę umyć, gdy zabijają jej brata zaczyna mniej drażnić ale jednak. Sama nie wiem co mi się w niej tak strasznie nie podoba, ale męczyły mnie rozdziały z jej udziałem i zawsze chciałam szybko przed niej przemknąć. Dla mnie, taka nijaka. Może mnie jeszcze zaskoczy, w końcu dużo czas ma. Zdziwiła mnie śmierć Drogo, bo widziałam gdzieś zdjęcie jak trzymają jakieś dziecko... ktoś miły i uprzejmy może mi to wytłumaczyć? o_O no i to wyjście z tych popiołów ze smokami uczepionymi jej piersi :|

-Sansa i Jof- najbardziej beznadziejna, irytująca para ludzi, jaką zdarzyło mi się spotkać.
Dziewczyna tak głupia, nie robiąca pożytku z mózgu, że aż sam mi się nóż w kieszeni otwierał :P Krew nagła mnie zalewała :P Pasowałoby, żeby dziewczę nabrało trochę rozumu albo jeśli nie zamierza tego czynić, nich niech ginie jak najprędzej.
Jof- mały, wstrętny i podły okrutnik. Trochę nieprzewidywalny, bo wbrew wszystkiemu ja naprawdę nie dopuszczałam do sobie myśli, że zabiją Ned'a. Mam tylko nadzieję, że Martin w ładny sposób opisze moment jego śmierci. Potrafi rzeczywiście bardzo barwnie tego dokonać :P wypruje mu może flaczki, albo obetnie mu inną część ciała, którą panowie tak chętnie sobie obcinają, albo coś... ;)

- A skoro już o tym mowa... "a z czerwonych, nabrzmiałych sutków tryskało jej mleko" i "kremowozłocisty smok ssał jej lewą pierś, zielonobrązowy prawą"- przy takich okazjach zdarzyło mi się tylko powiedzieć, wtf? przerażała mnie ilość tekstów, przepraszam za wyrażenie, z d*y. Najbardziej drażniły mnie wstawki o seksie pisane w taki "uroczy" sposób, że odkładam książką :P pewnie troszkę dramatyzuję, ale cóż mogę zrobić? nie podoba mi się i już :P

-Catelyn- za stosunek do Jon'a. Szkoda wielka bo ogólnie bardzo udana kobieca postać. Ciekawie kiedy zginie... xd

Nie wiem co począć z Tyrionem i Littlefinger'em. Karzeł bez wątpienia ma łeb na karku, jest bardzo inteligentny, sprytny i zaradny. Martin świetnie się wczuł "w rolę" kiedy pisał z nim rozdziały. Littlefinger- tu się zobaczy ;d Obie postacie zdaje się zaskoczą nie raz.

Ani gorąco bym książki nie poleciła, ani bym nie odradzała. Brakowało mi przede wszystkim tego, że nigdy nie straciłam poczucia czasu czytając ją. Nie wpadłam na latarnie idąc z książką po mieście. Wrecz przeciwnie, zawsze pamiętałam, że mam pranie do wstawienia czy do wyprasowania :P Nie wiem na czym polega jej problem :P Teraz mam dylemat, bo faktycznie losy Jona i Aryi bardzo mnie interesują i chętnie bym chwyciła Starcie królów ale potrzebuje książki, która zabierze mi chociaż jeden dzień z życia:P
Ktoś może mi szepnąć czy w Starciu Królów wiec jest akcji?
 
     
Kamil 



Wiek: 31
Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 3807
Wysłany: 2013-07-13, 13:09   

Ribati napisał/a:
Nie wiem na czym polega jej problem

Jest nudna. To jej problem :D
W Starciu królów jest jeszcze wolniej i jeszcze nudniej i dłużej.
Każdy kolejny tom dłuższy i mniej się dzieje. Słowotok Martina niepowstrzymany, nieutemperowany żadną sensowną redakcją.
Zrezygnowałem po pierwszym tomie Nawałnicy Mieczy.

Owszem, ciekawiły mnie dalsze losy kilku postaci, ale to zbyt mało, żeby brnąć dalej.

Sama Gra o tron podobała mi się (ale też nie było tego czegoś, co sprawiało że z ochotą sięgałbym po książke i czytał do późnej nocy), po Starcie sięgnąłem dobre pół roku później (zwyczajnie nie ciągneło mnie do niej), Nawałnice czytałem, bo mówili że to najciekawsza część z serii... co wg mnie prawdą nie jest.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum KGB

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 12