Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
[lipiec 2013] Gra o tron - George R. R. Martin
Autor Wiadomość
Tifa Lockhart 



Wiek: 26
Dołączyła: 04 Lis 2008
Posty: 1870
Skąd: Augustów/ Toruń
Wysłany: 2013-07-01, 09:36   

Córka Lavransa napisał/a:

To moim zdaniem czyni jej postać autentyczną. Damy co do zasady rzadko używały mózgu, były wychowywane na dokładnie takie osoby, jaką na początku była Sansa... ;)

Tak, ale ja zawsze byłam przekonana, że wśród miliona wspaniałych zalet prawdziwa dama powinna być opiekuńcza, wspierać słabszych. O to mi chodzi, bo w ogóle nie zwracała uwagi na to co dzieję się z młodszą siostrą.

Córka Lavransa napisał/a:

Ciekawa koncepcja, mnie to do głowy nie przyszło. Ale jeśli tak było, to żeby wyszło na jaw, telenowela musiałaby się nieźle rozkręcić - w końcu i Ned, i Lyanna już nie żyją. To kto mógłby ujawnić tę straszną prawdę? Zaginiony, ślepy brat-bliźniak? :-D
.

W prawdziwej tasiemcu telewizyjnym zawsze ktoś zmartwychwstaje po iluś tam latach. :D Nie widzę powodu, dla którego nie mogłaby być to siostra Neda. :mg:
Podobnie jak Saule nie lubię Joffa. Martin też za nim nie przepada, skoro nie podarował mu nawet jednej maleńkiej pozytywnej cechy. :P
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-07-01, 10:13   

Tifa Lockhart napisał/a:
O to mi chodzi, bo w ogóle nie zwracała uwagi na to co dzieję się z młodszą siostrą.

Niby... Ale zwróć uwagę, że tak naprawdę były to jeszcze dziewczynki. Sansa wymarzyła sobie ksiecia z bajki, dostała go, i w jej oczach Arya stale robiła jej na złość - nie zachowywała się jak trzeba, prowokowała konflikty. To przez Aryę i jej niestosowne, egoistyczne bardzo moim zdaniem zachowanie musiała zginąć niewinna Dama. (Swoją drogą dziwię się, że Stark tolerował to tak długo i nie reagował, że jego córka zachowuje się jak dzikus. A jego żona zamiast rozpamiętywać w nieskończoność niestosowność pojawienia się na świecie bękarta, mogła się lepiej zająć swoją młodszą córką, bo ta była rozpuszczona jak dziadowski bicz i zajęta wyłącznie sobą.)
Siostry niekoniecznie muszą się kochać, zwłaszcza w tym wieku, a Dama była z pewnością dla Sansy bardzo ważna - jestem w stanie zrozumieć jej żal do Aryi.

Potem ten szok, że ojciec mógł zrobić coś złego, całe dnie zamknięcia i odosobnienia, niepewność własnego losu i nagła zmiana księcia w potwora - jestem w stanie zrozumieć to, że kompletnie nie myślała wtedy o siostrze.

Tifa Lockhart napisał/a:
Podobnie jak Saule nie lubię Joffa. Martin też za nim nie przepada, skoro nie podarował mu nawet jednej maleńkiej pozytywnej cechy.

Może Martin ma w rodzinie jakieś dziecko wychowywane bezstresowo i to jest jego sposób odreagowania. :P
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Kamil 



Wiek: 31
Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 3807
Wysłany: 2013-07-01, 10:21   

Córka Lavransa napisał/a:
nie reagował, że jego córka zachowuje się jak dzikus.

Jak dzikus? Chyba przesadzasz. Normalna dziewczynka. A przez kilka głupot i egoizm - bardziej autentyczna.

EDIT
A to że nie daje sie ustawiać rodzicom i niańce świadczy tylko o sile charakteru (i miałem wrażenie że Starkowie już odpuścili widząc bezcelowość swoich metod wychowawczych). Poradzi sobie w życiu :) chyba że Martin też ją skasuje.
Ostatnio zmieniony przez Kamil 2013-07-01, 10:29, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-07-01, 10:28   

Jak dzikus. Już w Winterfell były z nią problemy - niech sobie ma hobby, proszę bardzo, ale niech przy okazji uczy się zachowywać jak należy. Ale nie, panna Arya zawsze musi postawić na swoim, obrazić wszystkich naokoło i strzelić focha, bo każą jej haftować.
Dla mnie to jest proste - przykładasz się do tego, co powinnaś umieć, w nagrodę poganiaj sobie z chłopakami z mieczem. Nie przykładasz się, sorry Winnetou, nie ma nagrody.
A oni wszyscy głaskali ją po główce i pozwalali robić, co chce. To samo podejście do Brana - zwróćcie uwagę - było pośrednią przyczyną jego wypadku i kalectwa. Trochę więcej stanowczości i nie byłoby tragedii.
Łatwo wychowuje się dzieci bezkonfliktowe, takie jak Robb czy Sansa. Ale w przypadku dzieci, którymi trzeba było odrobinę pokierować - no cóż, lady Stark miała inne zajęcia, typu smutne patrzenie w okno i rozmyślanie o tym, jak tu upokorzyć Jona Snow. Stark w tym czasie machał mieczem przy każdym dezerterze. Zajęci ludzie...

EDIT:
kenaz napisał/a:
A to że nie daje sie ustawiać rodzicom i niańce świadczy tylko o sile charakteru (i miałem wrażenie że Starkowie już odpuścili widząc bezcelowość swoich metod wychowawczych).

Mylisz siłę charakteru z krnąbrnością. To, że Starkowie "odpuścili" kilkuletnim dzieicom, świadczy tylko o słabości ich charakterów. Zostali za to zresztą ukarani, ich dzieci także.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Kamil 



Wiek: 31
Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 3807
Wysłany: 2013-07-01, 10:33   

Córka Lavransa napisał/a:
strzelić focha, bo każą jej haftować.

I dobrze. Sansa jest od haftowania, lubi to to niech robi. Do Aryi rodzice powinni inaczej, szkolić w tym czym chciała (miecz, łuk) i Ned sobie potem zdał z tego sprawę.
Tu są winne konwenanse, nie rodzice.
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-07-01, 10:35   

Nigdy bym nie pozwoliła na to, żeby zachcianki mojego kilkuletniego dziecka rządziły w moim domu. Rodzice wychowują dzieci, a nie na odwrót, bo są z reguły od nich mądrzejsi.

Machanie mieczem jako zajęcie dodatkowe - proszę bardzo. Ale naucz się podstawowych zasad rządzacych społeczeństwem.

Bran, nie wspinaj się - mam cię gdzieś mamo - no trudno, rób jak chcesz - oj, Bran zleciał i jest sparaliżowany. I co? Kto teraz żałuje...?
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Kamil 



Wiek: 31
Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 3807
Wysłany: 2013-07-01, 10:36   

Córka Lavransa napisał/a:
zachcianki

zachcianki??
mówimy o predyspozycjach.

Córka Lavransa napisał/a:
Ale naucz się podstawowych zasad rządzacych społeczeństwem.

Czyli haftować się naucz krnąbrna dziewucho! ;) I stąd ten bunt Aryi, w uproszczeniu.
Zająć ją tym czym chciała się zajmować - nie robiłaby takich problemów.

A Catalyn nawet nie dopuszczała myśli, że dziewczynka może woleć zajęcia bardziej męskie. Każdy wolał drugą Sansę - to też mogło sie przyczynić do jej buntu i niechęci wobec Sansy.

Wg mnie wystarczyło wypełnić jej czas treningami. To dziewczynka która nie mogła usiedzieć w miejscu i haftować. Dobrzy trenerzy by jej energię spożytkowali w dobry i kontrolowany sposób. To samo z Branem, miał chłopak zadatki na alpinistę - czemu Catalyn to tępiła? Głupia baba. Bran powinien dostać trenera, uprząż, zabezpieczenie i wspinać się.
A może po prostu Catalyn myślała że WIE LEPIEJ co jest dobre dla jej dzieci, niedostrzegając predyspozycji, potrzeb. Typowe dla wielu rodziców.

Tak mi sie przynajmniej wydaje :) Bo po co z dzieciakiem walczyć, jak można pokierować w takim kierunku w jakim ono chce a nie w jakim sobie rodzice umyślili?

A taka wspinaczka to talent, na pewno by sobie Bran jakieś miejsce w Westeros znalazł. A może za murem? A może jako jakiś zabójca albo złodziej :D

sorry za edytowanie.
Ostatnio zmieniony przez Córka Lavransa 2013-07-01, 12:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-07-01, 12:10   

Trochę robi się off-top na temat wychowania dzieci, więc tylko ostatnie zdanie z mojej strony - dzieci mogą mieć hobby, zachcianki, predyspozycje - cokolwiek. Nie tłumaczy to w żaden sposób ignorowania poleceń rodziców i nauczycieli (akceptowanego przez Starków na zasadzie przymknięcia oka). Ciekawam, skoro Stark był taki wychowany na honorowego, posłusznego swojemu władcy i taki był z tego dumny - dlaczego tak wychowywał swoje młodsze dzieci, że nie były posłuszne jemu, sepcie, matce...?

kenaz napisał/a:
Bran powinien dostać trenera, uprząż, zabezpieczenie i wspinać się.

kenaz napisał/a:
Tak mi sie przynajmniej wydaje Bo po co z dzieciakiem walczyć, jak można pokierować w takim kierunku w jakim ono chce a nie w jakim sobie rodzice umyślili?

Dlatego, że pewnie rzeczy musi opanowac niezależnie od swoich predyspozycji. Takie rzeczy jak szacunek dla rodziców, posłuszeństwo wychowawcy (a przynajmniej podstawowa kultura osobista), umiejętność życia w rodzinie. Starkowi się o tym przypomniało dużo za późno, dopiero w King's Landing strzelił Aryi edukacyjną mówkę. Swoją drogą, tylko Aryi, Sansie już nie - nie dziwota, że potem miała gdzies siostrę, jej nigdy nikt nie uświadomił, że rodzina w obcym miejscu powinna się wspierać i trzymać razem.

Starkowie w ogóle byli do niczego jako rodzina moim zdaniem, najwięcej rozumu tam miał chyba ten młody Robb. Po wypadku Brana Catelyn odstawiała szopki w jego pokoju, nie interesując się kompletnie pozostałymi dziećmi, w tym trzylatkiem. No, litości. Weź się w garść babo, a nie histeryzuj, wiem, że jej wina była ewidentna, bo nie upilnowała dzieciaka, ale tym bardziej powinna się wtedy wziąć za inne. Ciekawe, jakby się w międzyczasie coś stało Rickonowi, to kazałaby go położyć w tym samym pokoju, czy latałaby na dramatyczne sesje - wieczorna u Brana, poranna u Rickona?
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Kamil 



Wiek: 31
Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 3807
Wysłany: 2013-07-01, 13:01   

Córka Lavransa napisał/a:
Takie rzeczy jak szacunek dla rodziców, posłuszeństwo wychowawcy

Nie zdobędzie szacunku tyran który zmusza dziecko do rzeczy, które te dziecko szczerze nienawidzi (a nie oszukujmy się, jesli Arya nie chciała być damą to pewne umiejętności są całkowicie zbędne, strata czasu) a zabrania rzeczy, które to dziecko tak bardzo lubi (z tego co pamiętam Catalyn zabraniała wspinaczki Branowi czyniąc z tego rzecz jeszcze bardziej atrakcyjną - bo zakazaną). Wydaje mi sie że Catalyn z początku właśnie taka chciała dla dzieci być, z braku rezultatów zamiast zmienić taktykę - odpuściła (nieświadomie).
Catelyn nie słuchała swoich dzieci, nawet nie próbowała zrozumieć Aryi. Dlatego Aryę bronię.

Córka Lavransa napisał/a:
Starkowie w ogóle byli do niczego jako rodzina moim zdaniem, najwięcej rozumu tam miał chyba ten młody Robb.

O tu sie z Tobą zgodzę :)
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-07-01, 13:27   

kenaz napisał/a:
Nie zdobędzie szacunku tyran który zmusza dziecko do rzeczy, które te dziecko szczerze nienawidzi (a nie oszukujmy się, jesli Arya nie chciała być damą to pewne umiejętności są całkowicie zbędne, strata czasu) a zabrania rzeczy, które to dziecko tak bardzo lubi (z tego co pamiętam Catalyn zabraniała wspinaczki Branowi czyniąc z tego rzecz jeszcze bardziej atrakcyjną - bo zakazaną).

"Jeśli Arya nie chciała być damą..." - a co w takim razie zamierzała ze sobą zrobić w przyszłości? Kraść? Plątać się po lasach z mieczykiem jak Brienne i robić z siebie pośmiewisko...? Niestety, rodzice biorą poprawkę na realia, których dziecko nie zna. I nie ma to nic wspólnego z tyranią.

kenaz napisał/a:
Catelyn nie słuchała swoich dzieci, nawet nie próbowała zrozumieć Aryi. Dlatego Aryę bronię.

Arya też nie słuchała i nie próbowała zrozumieć nikogo. Efektem tego była śmierć Micaha i Damy. Szkoda, że dla jej "predyspozycji" doszło do tragedii. Trochę ją to potem otrzeźwiło, ale za późno. Chłopak zginął, bo ona postanowiła postawić na swoim. A Starkowie nie umieli jej wychować.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Saule 



Wiek: 42
Dołączyła: 06 Gru 2011
Posty: 988
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-07-01, 16:19   

Córka Lavransa napisał/a:
Saule napisał/a:
To jest właśnie to - Ned jest postacią bardzo płaską. Wszystko jest albo czarne albo białe.

No właśnie nie całkiem - tuż przed śmiercią przyznał się do zdrady, której nie popełnił, żeby uratować tyłek. Naprawdę, było zginąć honorowo w milczeniu. Żył tak - rzekomo - porządnie (choć moim zdaniem po prostu ślepo posłusznie), a umarł jak śmieć.

Faktycznie, żył posłusznie.
Był przygotowany na śmierć, nie chciał na początku niczego odwoływać. A że później przyznał się do zdrady - wydaje mi się, że to bardziej ze względu na córki (zdaje się, że Varys też go przekonywał). Zawsze żywy mógłby więcej coś zdziałać, nawet jeśli byłby na Murze. Zresztą, siedząc w ciemnej celi, człowiek z pewnością zaczyna patrzeć inaczej na różne sprawy. Więc rzeczywiście, może do końca tak całkiem nie był czarno-biały.

Córka Lavransa napisał/a:
Saule napisał/a:
No, a Daenerys później odpowiednio odpłaciła się jej za tę lekcję.

I niczego na tym nie zyskała. A Mirri Maz Duur nie straciła niczego poza życiem, na którym już jej nie zależało. Nadal uważam, że w tym pojedynku to kapłanka była górą.

Zyskała trzy smoki :) Magia życia i śmierci czy jakoś tak. No wiem, nie o to chodzi :) Tak naprawdę Mirri Maz Duur pojawiła się tylko po to, żeby pozbyć się Drogo. Gdyby żył, nie byłoby dalszej akcji.

Córka Lavransa napisał/a:
Powiem szczerze, że to właśnie Sansa z dwóch sióstr Stark interesuje mnie bardziej. Mam wrażenie, że przejdzie ona większą metamorfozę niż Dany. Z Aryi nic nie będzie - z chłopczycy wyrośnie babochłop i tyle. Takie są moje przewidywania, jeśli chodzi o przyszłość sióstr. :)

Nie z każdej chłopczycy wyrasta babochłop :) Choć zostając w zamku, ze względu na swój charakter, gorzej by sobie radziła. Sansa potrafi się podporządkować, nadal grzecznie odpowiadać, wypowiadać wyuczone formułki; jest bierna. Jest to na pewno jakiś sposób na przetrwanie we wrogim środowisku. Może i jeszcze zaskoczy swoim zachowaniem, ale na razie nie widzę w niej wystarczającej siły.
Arya nie potrafiłaby tak cicho siedzieć i bez słowa wszystko przyjmować. I pewnie skończyłoby się na tym, że zostałaby na dobre zamknięta w komnacie jako więzień albo jeszcze gorzej (np. wkurzyłaby Joffrey'a i ten, tak jak ojca, skróciłby ją o głowę). Ucieczka była dla niej lepszym rozwiązaniem. Że tak powiem - bardziej predysponowana jest do aktywnej walki o przetrwanie.

kenaz napisał/a:
Córka Lavransa napisał/a:
Starkowie w ogóle byli do niczego jako rodzina moim zdaniem, najwięcej rozumu tam miał chyba ten młody Robb.

O tu sie z Tobą zgodzę :)

Też się zgadzam. Catelyn skupiała się bardziej na nienawiści do Jona niż na własnych dzieciach. Ned myślał tylko o tym, by żyć honorowo. No i później wyszły z tego same problemy.
Arya też chodziła na zajęcia z haftowania, czyli jakoś te swoje obowiązki wykonywała. A że tego nie znosiła, i wychodziło jej to tragicznie, to już inna kwestia. Sansa była lepiej przystosowana do realiów tego świata. Nie miała problemu z przyjęciem swojej roli - czyli zajmować się kobiecymi sprawami, wyjść za mąż (za tego, którego jej wybiorą) i rodzić dzieci. Arya nie potrafiła odnaleźć się w tych zasadach i przez to było jej też ciężej.

Tifa Lockhart napisał/a:
Postać Dany jest mi kompletnie obojętna.

Mnie z kolei Jon specjalnie nie porwał. Trochę się nad sobą użala.
Dany jednak mi zapadła w pamięć, nie tylko ze względu na jej zmianę, ale i jej rolę jako Matki Smoków. Smoki są magiczne, więc liczę, że w dalszych częściach więcej tej magii wniosą do tego świata:)
 
     
Raziel 
Jukka Sarasti



Wiek: 24
Dołączył: 13 Lut 2011
Posty: 3387
Wysłany: 2013-07-01, 17:16   

Co do śmierci Neda nie do końca się zgodzę. Owszem, bardziej honorowe byłoby milczenie itp., ale działał pod presją dobra swoich córek - podejrzewam, że zdawał sobie sprawę z tego, jak prawdopodobnie skończą, jeśli nie przyjmie na siebie winy.
_________________
http://www.thenonprofits.com/
http://www.facebook.com/p...266224913397771
"Because if you're not improving, no matter what you're doing, you're just dying."
www.lowking.pl
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-07-01, 18:19   

Raziel napisał/a:
działał pod presją dobra swoich córek


No ja cię proszę.
Cersei powiedziała mu wprost - wygrywasz, albo giniesz. On nie wygrał, zachowywał się jak średnio inteligentne dziecko w tych chwilach tuż przed i po śmierci króla, naprawdę się spodziewał, że nagle ona albo ktokolwiek z jej rodziny okaże mu łaskę i pozwoli żyć...?
Kobieta, któa pozwoliła wypchnąć małego chłopca z okna wieży, jej brat, który to zrobił, a do kompletu ten, kto wysłał zbira z nożem, żeby dokończyć sprawę...?

Mam wrażenie, że Stark z trudem zapanowałby nad kurnikiem, a chciał rządzić królestwem. Krzywienie się na organizację turnieju nie wystarczy, żeby być dobrym Namiestnikiem...
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Raziel 
Jukka Sarasti



Wiek: 24
Dołączył: 13 Lut 2011
Posty: 3387
Wysłany: 2013-07-01, 22:26   

A jak Stark miał wygrać? W fatalnym stanie fizyczym i psychicznym, wiedząc, że jego dzieci są w rękach wroga. Nie miał żadnej gwarancji, ale nie mógł zrobić niczego innego, a że przedtem zachowywał się jak idiota to inna rzecz.
No jo Cie prosza :P
_________________
http://www.thenonprofits.com/
http://www.facebook.com/p...266224913397771
"Because if you're not improving, no matter what you're doing, you're just dying."
www.lowking.pl
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-07-01, 22:39   

Raziel napisał/a:
No jo Cie prosza :P

Proszę mi tu nie pogrywać w ten sposób, bo mi kolana miękną. :-P

Raziel napisał/a:
A jak Stark miał wygrać?

Wcześniej. Dowiedział się, dlaczego zginął Jon Arryn i co...? Pobiegł do Cersei, pochwalić się przed nią, jaki jest cwany i domyślny. Szansę jej dać. Choć wiedział, do czego jest zdolna. Na litość, Arryn ZOSTAŁ OTRUTY. Jego syn zrzucony z wieży. A on idzie do tej baby z głupim uśmiechem i tekstem w stylu "Aha, a ja coś wie-em...!"
Tym samym podpisał wyrok śmierci na króla, siebie i swoją rodzinę. I nic tego wyroku nie było w stanie zmienić, nawet to, że zrobił sobie przed ludźmi z gęby cholewę, ze swojej rodziny zdrajców i banitów, a ze swojego życia farsę.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 13