Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Raziel
Autor Wiadomość
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2011-11-12, 19:44   Raziel

Niewymuszona przyjemność czytania. Wszystko i nic w trzech słowach. Nic, bo przecież to zdanie to tylko pusty frazes kierujący temat tego tekstu jedynie na czytelnictwo. Wszystko, ponieważ mogę napisać w tej pracy właściwie wszystko. To mnie właśnie przeraża – jak mam wypowiedzieć się o rzeczy takiej jak czytanie w sensowny sposób, by poruszyć każdy ważny wątek... Nie da się, ale książki piechotą nie chodzą, więc spróbuję i skończę dramatyzować, a zajmę się pracę właściwą.
Czytanie to świetna rzecz. Tak po prostu. Rozwija, daje przyjemność (już drugie słowo kluczowe użyte w tekście, szanse na zwycięstwo rosną), może wpływać na człowieka... Na tym właściwie można zakończyć ten tekst, ale byłby wtedy bezduszny i nie wygrałbym konkursu (proszę jury o docenienie mojej szczerości – zamiast udawać, że piszę tę pracę w celu popisania się erudycją i dla zabawy czy rozwoju mówię otwarcie o jej celu). O, miło, że napisałem "bezduszny". Myślę, że dusza książki to ciekawy temat.
"Jaka "dusza książki", okultysta jaki czy mu odwaliło do reszty?" może zakrzyknąć człowiek odrzucający literaturę. Jednak my, czytelnicy pewnie w mig pojmiemy czym jest ta dusza (pod czytelnicy można podrzucić "elita", żeby pompatyczniej zabrzmiało [muszę skończyć z tymi nawiasami, to już monotematyczne się robi]). Ta dusza to cząstka autora. Stany emocjonalne w jakich ją pisał, jego poglądy czy chociażby fascynacje muzyczne – wszystko odbija się w jego dziele. Ta dusza to także styl i pomysły odzwierciedlające pewne cechy twórcy. To właśnie nadaje sztuce jej mocy – bo przecież cenimy te książki, w których jest charakterystyczna narracja i rozwiązania czy wyróżniająca się fabuła, a nie kolejne romansowe wampiriady. Lubimy filmy z dobrą grą aktorów, oryginalnością i klimatem, a nie setne zapychacze kin z gatunku "zabili go, ale on ich przedtem zabił, a nawet uratował świat, później jednak uciekł i jeszcze kogoś zabił". W muzyce szukamy często czegoś więcej niż chwytliwej, obitej jak twarz boksera gardzącego gardą melodyjki i zupełnie niecharakterystycznych wokali, a cech specyficznych – z jednej strony może to być radość z grania, a z drugiej ładunek emocjonalny. Tak, w moich bulgotach też można znaleźć miejsce na radość i emocje (wiadomo, radość to też emocja, ale na swoje potrzeby nieco ją odrywam od tej klasyfikacji), no ale to już inny temat.
Myślę, że właśnie ta dusza wpływa na mój rytualny stosunek do literatury. Końcówki książek, które mnie mocno poruszyły (np. ostatni tom jakiejś sagi) czytam zawsze w zupełnej ciszy wieczorem – nie wyobrażam sobie poznawać zakończenia losów postaci z którymi się zżyłem w przerwie między kanapką a wyjściem z kolegami. Muszę nadać tej chwili dosyć epickości, jakkolwiek zabawnie to może zabrzmieć. Zawsze po skończeniu dobrej książki siedzę z nią chwilę i próbuję wszystko uporządkować w głowie – od wrażeń z lektury, przez styl autora po zdarzające się po szokującym ostatnim rozdziale "ale...ale jak to?! Jak mógł?!"
Czytanie to dla mnie czynność magiczna i wspaniała, nawet jeśli ostatnio poświęcam jej nieco mniej czasu. Kino nie angażuje mnie dla przykładu nawet w połowie tak jak dobra książka. Stawiam scenę książkową z doskonale oddanymi przeżyciami wewnętrznymi nad jej ekranizację z ileśtamkrotnymi zdobywcami Oscara. Żaden film (poza kilkoma dokumentami) nie zrobił mi takiego "kuku" jak "Władca much" czy "Lot nad kukulczym gniazdem"). Gdy wpada mi w ręce ostatnia część lubianego cyklu nawet paczka płyt, która właśnie przyszła musi odczekać aż zamknę ostatnią stronę. Czytanie to dla mnie czynność magiczna i wspaniała.
Doceniam także wybór, jaki mam. Jednego dnia mogę czuć się zaszokowany czytając reportaż wojenny, drugiego zachwycać się oddaniem epoki w "Wojnie i pokoju", trzeciego dać porwać się"Panu Lodowego Ogrodu", a czwartego drżeć ze strachu przy najnowszej powieści Kinga. Zazwyczaj gdy idę do biblioteki z jakimś konkretnym celem nie mogę się powstrzymać przed wzięciem jeszcze jednej książki. I jeszcze jednej. Kolejna też różnicy nie zrobi... Pech, skończyło się miejsce w plecaku i będę musiał nieść kilka w rękach. No trudno, ale za ile radości będę miał w domu. Tak nawiasem mówiąc kocham to uczucie, gdy czeka na mnie kilka czy kilkanaście książek, których jeszcze nie ruszyłem.
Nieco chaotyczny tekst, prawda? To tak ja moje czytelnictwo. Może zaczynanie pięciu książek na raz zasługuje na naganę, ale pewnie sami to doskonale rozumiecie. Długo na to czekałem, a przeczytam sobie jeden rozdział przed snem z ciekawości, a rzucę okiem tylko na styl pisarza.... Długo można wymieniać takie zachowania, a kończy się zwykle na tym, przynajmniej w moim przypadku, że czyta się kilka rzeczy na raz. Mnie to jednak w niczym nie przeszkadza – przy cięższych lekturach nawet pomaga, bo nie odczuwa się tak ich ciężaru przeplatając z czymś lżejszym.
Książki wprowadzają też w moim przypadku nieco dyscypliny, jakkolwiek to może zdawać się kolidować z poprzednim akapitem. Nigdy nie pozwalam im się walać po całym pokoju, zawsze segregruję je według miejsca czy osoby, od której zdobyłem. Używam zakładek – przyciskanie książek na ostatnio przeczytaj stronie do jakiejś powierzchni zadaje mi psychiczny ból. Kolejna funkcja odkryta, zwycięstwo coraz bliżej (ale mi smutno będzie jak nie wygram, oczywiście to nie szantaż emocjonalny czy coś, oczywiście, że nie).
Skoro poruszyliśmy temat "książka i jej wpływ na rozwijanie pożytecznych cech" to wspomnę, że możliwość zdobycia nowych pozycji poprzez udanie się do biblioteki wzmaga moją determinację. Czy to zimno czy to ciepło do biblioteki biegiem prędko... No, może nie udało mi się napisać dosyć poetycko, ale ważne, że sens oddany. Mało rzeczy daje mi takie przyśpieszenie jak : "muszę zrobić X, Y, a nawet Z, a biblioteka czynna tylko do siedemnastej". Wygląda to co prawda jak opis uzależnienia, ale nie oszukujmy się : czytelnictwo to nałóg.
Nałóg będący zdrowym dla umysłu. Może nie zawsze dla oczu, ale czymże jest noszenie okularów wobec eksploracji nowych światów? Bez czytania bez wątpienia byłbym uboższym duchowo i językowo człowiekiem. Bez tego nałogu dzień traciłbym na jakieś mało istotne bzdury. Ktoś może zakrzyknąć, że czytanie to też bzdury, ale znaczy to tylko, że nie jest czytelnikiem. Kto nigdy nie żył bardziej po tej drukowanej stronie niż prawdziwej nie wie co to bycie czytelnikiem.
Mógłbym jeszcze rozwlec tę pracę, ale nie widzę sensu. Wypunktowałem moim zdaniem najważniejsze rzeczy, jakie kojarzą mi się z książką, a wolę krótko a treściwie, niż rozwlekle i nudno, co nie znaczy oczywiście, że nie lubię długich książek. Smacznej kawy życzę!
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2011-11-12, 20:26   

Ocena Jury:

Czytelnik Amator - Brr.. jak ja nie lubię kawy! ;-) Nierówny tekst, ale ma potencjał. Gdyby autor jeszcze się nad nim pochylił, zastanowił, uporządkował, wygładził pewne sformułowania, pewne wyrzucił, byłoby to bardzo dobre rozwinięcie zadanego tematu. A tak jest mi trochę żal, bo miejscami naprawdę świetnie się czyta i wielu czytelników mogłoby się pod tymi słowami podpisać.
Incognito – tekst ma świetne momenty, ale nierówność jest jednak wadą.
Ginewra - Przyznałabym drugie miejsce, za humor, którym mnie ujął, a wręcz rozwalił. Z tego tekstu wyziera optymizm i ekstrawersja autora, z chęcią bym go poznała, ale, że zajęta jestem, to musi się chłopak smakiem obejść. A poza tym - pisał o kawie! Fuj fuj! Spodobało mi się to opisanie duszy książki i przedstawienie autora nie jako kreatora i 'właściciela' użytych postaci, ale jako osobę, która zostawia w każdym swoim dziele cząstkę duszy (niczym Voldemort :lol: )
Ravena – Jak ja uwielbiam kawę! :D Niestety, obiektywizm i wrodzona uczciwość każe mi się podpisać pod opiniami powyżej – byłoby świetnie, gdyby nie ten poziom, nierówny jak Marcowy Zając ^^
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum KGB

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 12