Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Bolesław Prus
Autor Wiadomość
Bruixa 



Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 1256
Wysłany: 2011-02-23, 20:35   

Raziel napisał/a:
O "Królach przeklętych" nawet nie słyszałem, ja wrażliwy chłopak jestem :P Podejrzewam, że warto sięgnąć po tę pozycję, dzięki.

Służę linkiem:
http://forum-ksiazki.kei.pl/viewtopic.php?t=359
_________________
Mój blog o książkach
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2011-04-12, 08:02   

Ravena napisał/a:
Wielbiciele Faraona łączcie się i przekonajcie jedną Wiedźmę do przeczytania tego tomiszcza! ^^ Nigdy nie udało mi się przebrnąć choćby do połowy ;)


Może kiedyś przyjdzie czas, że przeczytasz. Trudno powiedzieć, co jest z książką nie tak. Mnie, dla odmiany się podobała, przeczytałem dwukrotnie. :) To chyba kwestia indywidualnych upodobań literackich. Czasem trudno jest wyjaśnić dlaczego dziewięciu osobom książka się podoba a jednej nie. :) Nawet największe dzieła mają takich czytelników, którym nie przypadły do gustu.

Ale, mimo wszystko, polecam "Faraona". :)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
jagus 



Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 613
Wysłany: 2011-04-12, 18:26   

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Ale, mimo wszystko, polecam "Faraona". :)

Ja też polecam, niestety z Raveną mamy trochę inne poglądy, więc może nie będę zachęcać ...
_________________
strach przed lataniem i ból doświadczeń
 
     
Tifa Lockhart 



Wiek: 26
Dołączyła: 04 Lis 2008
Posty: 1874
Skąd: Augustów/ Toruń
Wysłany: 2011-04-26, 06:07   

''Faraon'' już za mną. Książka po prostu rewelacyjna. Podobało mi się prawie wszystko poza przydługimi opisami przyrody. A bohaterowie bardzo interesujący. Nawet jędza Kama była bardzo ciekawą postacią. Szkoda mi Ramzesa, no chciał dobrze a mu nie wyszło. Denerwowała mnie Sara- taka cicha, posłuszna, wyrzucił ją to trudno. Rety trochę godności. Bardzo dobrze ukazał Prus mechanizm państwa. To kto komu podlega, ile bierze pieniędzy do kieszeni. A kapłanów też nie oceniam całkowicie negatywnie. Dobra, chcieli władzy za wszelką cenę, ale robili też rzeczy dobre dla ludu. Ogółem świetna książka, myślę, że jeszcze kiedyś ją ponownie przeczytam.
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2011-07-13, 22:28   

Mam prośbę.
Ogromnie podoba mi się wątek pozytywistyczny w książkach takich jak np. "Lalka" Prusa, "Noce i dnie" Dąbrowskiej czy "Rodzina Połanieckich" Sienkiewicza. Ostatnio przeczytałam "Klejnot" Rodziewiczównej i zdziwiłam się, myślałam, że pisała jakieś romansidła, a tam proszę, walka o dziedzictwo i utrzymanie majątku.
Czy możecie mi polecić jeszcze jakieś powieści o podobnym charakterze?
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Aura 
dama z książką


Dołączyła: 20 Gru 2010
Posty: 253
Wysłany: 2011-07-17, 12:08   

Przychodzi mi do głowy jedynie "Nad Niemnem" i "Marta" Orzeszkowej. Ta druga mówi o trudnej sytuacji kobiet w ówczesnych czasach. Zaznaczam, że nie czytałam, wieć nie wiem, jak jest.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2011-07-17, 21:19   

Orzeszkowa przerobiona... :) Wzięłam dziś od mamy trochę Rodziewiczównej, ale widzę, że to ta bardziej romansowa strona jednak. Nie szkodzi, język za to piękny. :)
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
bookfan 


Dołączyła: 14 Lip 2011
Posty: 32
Wysłany: 2011-07-22, 17:48   

Córka Lavransa napisał/a:
Orzeszkowa przerobiona... :) Wzięłam dziś od mamy trochę Rodziewiczównej, ale widzę, że to ta bardziej romansowa strona jednak. Nie szkodzi, język za to piękny. :)

Mi z Rodziewiczówny przychodzi do głowy tylko "Między ustami, a brzegiem pucharu".
Jak przez mgłę pamiętam, że nakręcili ponoć kiedyś film. Po książkę jeszcze nie sięgałam. Pamiętam, że była na półce w rodzinnym domu, ale wydawało mi się wtedy, ze to nie dla mnie. Teraz zaczynam się zastanawiać ;-)
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2011-07-23, 21:40   

Ja wsiąkłam na dobre. :) Przeczytałam już "Ragnarok", "Klejnot" i "Byli i będą". Przyniosłam od mamy "Wrzos", "Anima Vilis" i "Szary proch". Bardzo klimatyczne to...
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
bookfan 


Dołączyła: 14 Lip 2011
Posty: 32
Wysłany: 2011-07-25, 12:59   

Córka Lavransa napisał/a:
Ja wsiąkłam na dobre. :) Przeczytałam już "Ragnarok", "Klejnot" i "Byli i będą". Przyniosłam od mamy "Wrzos", "Anima Vilis" i "Szary proch". Bardzo klimatyczne to...

Brawo! Zazdroszczę :D
Mi trochę brakuje czasu na czytanie. Ale liczę, że na urlopie sobie odbiję :mrgreen: i będę czytać całe dnie
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2011-07-26, 00:06   

Ja dla odmiany na urlopie niewiele poczytam. Będę zajmowała się niepodzielnie moim energicznym jedynakiem, i pewnie o pierwszym zmierzchu każdego takiego "relaksacyjnego" dzionka padnę na dziób... :)
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Caroline* 
Dumasoholiczka:)



Wiek: 25
Dołączyła: 05 Sie 2011
Posty: 866
Skąd: imaginacja
Wysłany: 2011-09-10, 13:53   

...a ja właśnie zaczynam "Lalkę"... i mam czas do 19 września,żeby ją przeczytać, bo polonistka dała nam "aż" 2 tygodnie na przeczytanie ponad 600 stron.
Ale to nie ilość stron mnie przeraża, tylko czas :shock: Gdybym nie musiała chodzić do szkoły, to nie byłoby problemu...

I tak od 5 września przeczytałam ok 120 stron...
Jak na razie Wokulski budzi we mnie raczej ciepłe uczucia, podoba mi się, że pomaga innym niekoniecznie dla rozgłosu, że przejmuje się cierpieniem ubogich i jednocześnie wie, jak im zaradzić... Ma bogate wnętrze, jest indywidualistą- dla mnie to zalety,a nie wady. A ukochanej wcale się tak znowu mocno nie narzuca. Nie zmusza jej do niczego.

Z kolei Łęcka... No cóż. Według mnie to pusta lalunia, która nie zna życia. Jak można stwierdzić, że "ludzie, którzy muszą pracować zostali ukarani w ten sposób przez Boga, a ona jest aniołem (i dlatego nie musi pracować) , który im pomaga"...? Mnie się to w głowie nie mieści. Z drugiej strony- nikt nawet nie próbuje wyprowadzić jej z błędu :-o Żal mi tej dziewczyny i nie potępiam jej, bo to w gruncie rzeczy nie jej wina, że tak ją wychowano.


Ale na razie nie przeczytałam nawet 1/4 powieści, więc mój osąd może się zmienić ;-)


Przyznam szczerze, że miałam zamiar pierwszy raz nie przeczytać lektury, posiłkując się jedynie streszczeniem, ale po przeczytaniu tego wątku uznałam, że lepiej ją przeczytać, skoro tylu forumowiczom się podobała, poza tym - żeby wyrobić sobie własną opinię
_________________
"dzięki MP3 możesz biegać jak szalony, nie szkodząc piosenkom. Można słuchać Schuberta, bo Schubertowi nic się nie dzieje, choćby człowiek rozbijał się po wszystkich parkach miejskich, zatykając sobie uszy Schubertem. Ale ludzie wybierają co innego (...), co im rytm wybija."
GOLGOTA PICNIC
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2011-09-10, 16:21   

Tak sobie myślałam ostatnio, czy on Łęcką rzeczywiście kochał?
Wydaje mi się, że nie. Wydaje mi się, że miał tam jakieś swoje kompleksy, i podświadomie na obiekt "uczucia" wybrał sobie najbardziej rzucającą się w oczy lalunię z tej sfery.
Przecież otrzeźwienie przyszło stosunkowo szybko.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Caroline* 
Dumasoholiczka:)



Wiek: 25
Dołączyła: 05 Sie 2011
Posty: 866
Skąd: imaginacja
Wysłany: 2011-09-20, 19:15   

Co nieco się w moim postrzeganiu bohaterów zmieniło :-o Doczytałam książkę do końca.
Izabela nie była aż tak pusta, jak mi się na początku wydawało, po prostu wychowano ją inaczej, niż Wokulskiego, którego nie znała i dlatego nie zgadzała się na małżeństwo. W końcu jednak przyjęła oświadczyny. Ale wystarczyła jedna podsłuchana rozmowa, żeby się rozmyślił :shock:

W konsekwencji Wokulski rozczarował mnie, sprzedając sklep Szlangbaumowi. Dlaczego nie podarował go Rzeckiemu, który przez lata pomnażał jego majątek i był jego przyjacielem? Gdyby nie Ignacy, Wokulski by zbankrutował, bo w ogóle nie troszczył się o swój sklep. Przecież nie potrzebował pieniędzy, był bogaty. Zresztą...i tak rozdał swój majątek. Sprzedając sklep temu Żydowi pozbawił miejsca pracy swoich pracowników, przede wszystkim Rzeckiego, który stracił sens życia, czuł się niepotrzebny, odrzucony, odstawiony w kąt, do tego jeszcze doszło tajemnicze zniknięcie Wokulskiego i wiadomości o jego prawdopodobnym samobójstwie... i w konsekwencji Rzecki zmarł na zawał :cry:


Tak sobie myślę, co by było, gdyby... Rzecki ożenił się ze Stawską:) Tak bardzo ją kochał, pomagał jej. Myślę że Helena czuła do niego sympatię, i może mogłaby go nawet pokochać... Rzecki nie był dużo starszy od Wokulskiego, którego przecież Stawska kochała.
A poza tym i tak nie wyszła za mąż (już jako wdowa) z miłości, ale oddała rękę pierwszemu, który ją o to poprosił - Mraczewskiemu :-/ oszustowi i złodziejowi (!). Moim zdaniem piękna wdowa mu się po prostu podobała, ale on jej tak na prawdę nie kochał, i sto razy lepszym mężem byłby dla niej właśnie Rzecki. Tym bardziej, że kobieta zapewne bardziej dbała o dobro swojej córeczki, niż o swoje, a dziewczynka lubiła subiekta i znała go dłużej, niż Mraczewskiego. Jestem również pewna, że Ignacy był by dla niej lepszym ojcem. Myślę również, że Rzecki, będąc szczęśliwym mężem i ojcem nie umarłby na zawał. I może wtedy Wokulski podarowałby im sklep w prezencie ślubnym?


...nie lubię smutnych zakończeń :cry:

karinka napisał/a:

potrafiła z dystansem spojrzec na zepędy ojca biznesowe i lepiej niz on orientowała w tych sprawach


tak, tak, tak... :shock: szczególnie, kiedy stwierdziła, że 10 tysięcy od sumy 30 tysięcy to 10% :mrgreen: :lol: Wybacz, ale się z Tobą nie zgodzę :-o

cytuję "Lalkę" (tom I, rozdz. XIX):
,,(...)więc nam zostało trzydzieści (tysięcy) A że poczciwy Wokulski będzie mi płacił od tej sumy dziesięć tysięcy... Trzydzieści trzy procent, wyobraź sobie. - Jak to trzydzieści trzy? - przerwała panna Izabela. Dziesięć tysięcy to dziesięć procent...(...)"
_________________
"dzięki MP3 możesz biegać jak szalony, nie szkodząc piosenkom. Można słuchać Schuberta, bo Schubertowi nic się nie dzieje, choćby człowiek rozbijał się po wszystkich parkach miejskich, zatykając sobie uszy Schubertem. Ale ludzie wybierają co innego (...), co im rytm wybija."
GOLGOTA PICNIC
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2011-09-20, 20:14   

Caroline* napisał/a:
W końcu jednak przyjęła oświadczyny. Ale wystarczyła jedna podsłuchana rozmowa, żeby się rozmyślił :shock:


:) Po pierwsze, zważ, jaka rozmowa. Poza tym, to nie była kwestia treści tej jednej rozmowy. Po prostu ta urocza pogawędka uświadomiła Wokulskiemu, że Łęcka to tak naprawdę pusta panna bez serca i potwierdziła wszystkie jego, nawet te do końca nie uświadomione, podejrzenia co do niej. Lepiej późno, niż wcale.

Caroline* napisał/a:
Dlaczego nie podarował go Rzeckiemu, który przez lata pomnażał jego majątek i był jego przyjacielem?


Rzecki nie pomnażał majątku Wokulskiego, on go pilnował jak stary pies. Rzecki nie nadawał się do prowadzenia biznesu i nie czułby się dobrze w roli pryncypała. Są tacy ludzie, niezawodni, solidni, ale bez polotu. Można postawić ich na straży, ale nie na czele, i Wokulski to rozumiał.

Caroline* napisał/a:
...nie lubię smutnych zakończeń :cry:


Moim zdaniem zakończenie nie było smutne. Chyba należę do osób, dla których szklanka jest w połowie pełna, ale wolę wierzyć, że Wokulski, uwolniwszy się wreszcie z tego dziwacznego zauroczenia, pognał w świat szukać metalu lżejszego od powietrza i innych cudów.

Co do Stawskiej się nie wypowiadam, jak dla mnie ta postać była tak bezbarwna, że stanowiła wyłącznie tło dla głównego bohatera. Nie kojarzą mi się z nią żadne emocje. :)
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 13