Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Siostry Bronte
Autor Wiadomość
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2016-04-27, 22:35   

aybige napisał/a:
Historia miłości aż po grób, tak wymownie opisanej,

Gdzieś ty tam miłość widziała, to mnie ciekawi...

aybige napisał/a:
przeciwieństwo nudnych historii Jane Austen

Apage!!! :zlo
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
aybige 


Dołączyła: 19 Kwi 2016
Posty: 106
Wysłany: 2016-04-28, 10:18   

Heathcliff kochał Katarzynę, na swój sposób, ale jednak była to miłość. :)
_________________
„There’s so many different worlds
So many different suns
And we have just one world
But we live in different ones”.
– Mark Knopfler, „Brothers In Arms”
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2016-04-28, 22:44   

aybige napisał/a:
Heathcliff kochał Katarzynę, na swój sposób, ale jednak była to miłość. :)

Ciekawe. Moim zdaniem, jak mężczyzna kocha kobietę, to robi wszystko, żeby po pierwsze ją zdobyć, a po drugie, utrzymać. A on nie zrobił ani jednego, ani drugiego. No, chyba że usiłował, wyjąc po wrzosowiskach, ale to w takim razie był wyjątkowo tępy na umyśle.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Aura 
dama z książką


Dołączyła: 20 Gru 2010
Posty: 253
Wysłany: 2016-04-30, 12:15   

Miłość? Chore, toksyczne uzależnienie + w przypadku Heathcliffa traktowanie rzekomo ukochanej osoby jak przedmiotu, który należy do niego. Odrażający, przemocowy typ, który nie rozumiał znaczenia słowa "nie".
Jeden z najlepiej opisanych toksycznych związków w literaturze.

Córka napisał/a:
Może to kwestia jej pogardy względem mojej ukochanej Jane Austen, ale czytając te listy, miałam wrażenie, że słucham nadętej dziwaczki

Dlatego jestem prawie pewna, że "Agnes Grey" napisała właśnie Charlotte, nie Anne. Styl świetnie do niej pasuje, to unoszenie się nad cnotami głównej bohaterki i świętojebliwego pastora i pisanie z pogardą o wszystkich pozostałych. Owszem, guwernantka miała ciężko, ale to pisanie z wyższością o podopiecznych, że jedna to taaaka bezbożna flirciara, a druga taka niekobieca chłopczyca... bleh.

Panna Jeż napisał/a:
Taki wynalazek. Wydawnictwo Mg szaleje, ale tym razem się nie skuszę.

Zaciekawiły mnie "Niedokończone historie" Charlotte (może dlatego, że jeszcze nie zdążyła się w nich rozpisać i mnie wkurzyć XD), a to jest ciągiem dalszym jednego z nich. Może kiedyś, przy okazji.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2016-05-03, 01:04   

Aura, zgadzam się z tobą w pełni - od pierwszej litery, do ostatniej kropki. :)
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2016-06-20, 15:33   

Aura napisał/a:
Dlatego jestem prawie pewna, że "Agnes Grey" napisała właśnie Charlotte, nie Anne. Styl świetnie do niej pasuje, to unoszenie się nad cnotami głównej bohaterki i świętojebliwego pastora i pisanie z pogardą o wszystkich pozostałych. Owszem, guwernantka miała ciężko, ale to pisanie z wyższością o podopiecznych, że jedna to taaaka bezbożna flirciara, a druga taka niekobieca chłopczyca... bleh.

To samo było w "Profesorze". Zakładam, że Wiliam to ten jej ukochany Belg, Frances to ona sama, a ta nieszczęsna dyrektorka pensji to jego żona. Wszystkie bez wyjątku uczennice zepsute, tępe i złe, i tylko cudowna Frances jest ostoją kobiecości.
Nie czytało się tego źle, ale bohaterowie strasznie irytujący w tym swoim czarno-białym świecie, a świadomość, że Charlotte w samych superlatywach opisuje samą siebie, wywołuje lekkie uczucie żenady. :-/
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2018-11-10, 21:06   

Szanowne(i),
jest taka sprawa. Kupiłam sobie "Tajemnice Wichrowych Wzgórz" Eryka Ostrowskiego, przyszedł do mnie egzemplarz z zabrudzonym blokiem. Jestem estetką, więc zażądałam wymiany. Sklep zachował się fantastycznie, przysłał szybko nowy egzemplarz, natomiast po zabrudzony nikt się nie zgłosił. To było prawie dwa miesiące temu, egzemplarz leży, wydaje mi się, że już nikt po niego nie przyjdzie (upominałam się w sklepie dwa razy i trzeci raz nie zamierzam).
Myślę, że mogę go bezpiecznie komuś chętnemu przekazać. Byłby ktoś taki?
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Panna Jeż 



Dołączyła: 08 Lip 2009
Posty: 2420
Skąd: z mchu i paproci
Wysłany: 2018-11-11, 17:31   

Zgłaszam się na ochotnika ;)
_________________
Niepamięć doda Ci skrzydeł...
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2018-11-13, 09:31   

Zaklepane. :-D
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Panna Jeż 



Dołączyła: 08 Lip 2009
Posty: 2420
Skąd: z mchu i paproci
Wysłany: 2019-01-07, 13:32   

Córka już wie, ale potwierdzam, że książkę otrzymałam i jestem z tego powodu bardzo zadowolona. Polecam takie deale z Lavransówną ;)
_________________
Niepamięć doda Ci skrzydeł...
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2019-01-07, 21:06   

Lavransówna poleca się. :mrgreen:

Daj znać, jak wrażenia po lekturze, bo u mnie mieszane. Z jednej strony jestem pod wrażeniem pracy badawczej i zaangażowania Ostrowskiego, z drugiej jego manipulowanie źródłami jest dla mnie trochę zbyt widoczne, by bezkrytycznie mu wierzyć.

Ale jak zawsze, po lekturze jego tekstu, pojawia się u mnie dzika chęć przeczytania "czegoś Bronte". Chyba na "Shirley" padnie. :)
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Aura 
dama z książką


Dołączyła: 20 Gru 2010
Posty: 253
Wysłany: 2019-03-03, 21:47   

Jakie manipulowanie źródłami?
Autor jest tak fanatycznie oddany siostrom Bronte, że całkiem możliwe, że obiektywizm zgubił gdzieś po drodze ^^
Teraz niedawno wyszła jego nowa książka, ponoć odkrył jakieś nowe wątki dotyczące rodzeństwa, o których postanowił napisać :)
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2019-03-04, 10:18   

Aura napisał/a:
Jakie manipulowanie źródłami?

Interpretuje te same fakty zupełnie inaczej, w zależności od tego, o czym właśnie pisze.

Aura napisał/a:
Teraz niedawno wyszła jego nowa książka, ponoć odkrył jakieś nowe wątki dotyczące rodzeństwa, o których postanowił napisać

Tak, "Tajemnice Wichrowych Wzgórz". Właśnie o niej pisałam. Nic nowego nie odkrył, on raczej zestawia ze sobą prace badawcze innych osób.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 13