Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Siostry Bronte
Autor Wiadomość
Radament 
Mniejsze Zło



Wiek: 26
Dołączyła: 05 Wrz 2011
Posty: 2483
Skąd: z R'lyeh
Wysłany: 2013-11-28, 02:06   

Cytat:
Swoją drogą, całe rodzeństwo Bronte dziś kwalifikowałoby się na wieloletnie terapie u psychologów i psychiatrów. Można się u nich dopatrzyć fobii społecznej, depresji, urojeń, uzależnień od używek... Chociaż biorąc pod uwagę historię rodziny, miejsce zamieszkania - przy cmentarzu, w odludnej wiosce pełnej dziwnych typów, można ich w dużym stopniu zrozumieć...

A kto teraz nie kwalifikuje się na terapię... xD
_________________
„Ludzie zawsze myśleli o jutrze. Ja w to nie wierzyłem. Bo jutro nie myślało o nich. Nawet nie wiedziało, że są.”
 
     
Aura 
dama z książką


Dołączyła: 20 Gru 2010
Posty: 253
Wysłany: 2013-11-28, 14:10   

Wszyscy się kwalifikują, ale tej rodzince naprawdę był potrzebny terapeuta ;)
Z drugiej strony, gdyby mieli zdrowszą psychikę, to pewnie nie pisaliby takich książek :cry:
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-11-28, 22:22   

Aura napisał/a:
Inna sprawa, że ówczesne dziwaczne, przylizane fryzury i workowate suknie też niezbyt pomagały w podkreślaniu urody ;)


Mnie się akurat ten styl bardzo podobał.



Wcale nie uważam, żeby ta suknia była "workowata". :lol:

Oczywiście, masz rację, że są gusta i guściki. :)

Aura napisał/a:
nie wydała mi się sympatyczna, raczej irytująca i odpychająca

Zgadzam się. Z tym, że ja jej nie polubiłam ani trochę.

Aura napisał/a:
Swoją drogą, całe rodzeństwo Bronte dziś kwalifikowałoby się na wieloletnie terapie u psychologów i psychiatrów. Można się u nich dopatrzyć fobii społecznej, depresji, urojeń, uzależnień od używek... Chociaż biorąc pod uwagę historię rodziny, miejsce zamieszkania - przy cmentarzu, w odludnej wiosce pełnej dziwnych typów, można ich w dużym stopniu zrozumieć...

Zawsze to mówiłam... ;)
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Aura 
dama z książką


Dołączyła: 20 Gru 2010
Posty: 253
Wysłany: 2013-11-29, 17:06   

Ta suknia jest ładna, ale jestem pewna, że w innym kostiumowym serialu widziałam już znacznie mniej ciekawe kreacje. Pewnie zależy od okresu, o którym mowa :) Fryzury też różnie, nie podoba mi się fryzura Anny ze zdjęcia, właśnie takie przylizane włosy i niefajne upięcie nad uszami.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-11-29, 21:49   

Aura napisał/a:
nie podoba mi się fryzura Anny ze zdjęcia

Jacy różni są ludzie. :) Mnie się właśnie fryzura Anne podoba najbardziej, wyraźny przedziałek i ładnie zaplecione warkocze. Charlotte wygląda, jakby jej ptaszysko narobiło na głowę - i z tych ulizanych fal, i z tego wyrazu twarzy. Najmniej widać Emily, ale się przynajmniej trochę uśmiecha, obejmuje Anne - wygląda na miłą osobę.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Aura 
dama z książką


Dołączyła: 20 Gru 2010
Posty: 253
Wysłany: 2013-11-30, 16:18   

Ale wyglądają inaczej niż na portretach :shock: To mnie chyba zaskoczyło najbardziej. Dobrze, że odnaleziono to zdjęcie. I szkoda, że tylko jedno :-/

Bardzo chciałabym, żeby wyjaśniła się zagadka autorstwa książek. Kto wie, może kiedyś odnajdzie się list Emily lub Anne zawierający zdanie np. "Nie do wiary, krytycy chyba naprawdę uwierzyli, że to ja napisałam Agnes Grey, a nie Charlotte!". Takie tam marzenia : P
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-12-01, 23:43   

Aura napisał/a:
Dobrze, że odnaleziono to zdjęcie.

Tylko że chyba nie wiadomo na pewno, że to one. :) Ale miło w to wierzyć. :)
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2014-04-03, 11:52   

Mam pytanie.
Przyciąga oko moje to wydanie:
Jane Eyre. Autobiografia
Czy ktoś wie, jakie jest tłumaczenie? To znaczy, widzę, że spłodziła je Teresa Świderska, ale czy ono jest nowe, czy jest dobre?
Ja czytałam Jane Eyre wydaną chyba przed potopem i mam sentyment do tamtego tłumaczenia, oczywiście nie wiem, czyjego... I teraz nie wiem, czy kupić...
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 38
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6454
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2014-04-03, 15:08   

Możesz zapewne spokojnie nabyć. Stare wydanie "Dziwnych losów Jane Eyre" też tłumaczyła Świderska ^^
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2014-04-03, 17:25   

Dziękuję za potwierdzenie, Wiedźmo. :)
Uruchomiłam serię rozmów telefonicznych, żeby ustalić, które to tłumaczenie mi się spodobało. Rezultat?
a) było to tłumaczenie Świderskiej;
b) najkorzystniejsza z możliwych reakcja, czyli - "A po co masz kupować, przecież ja ci mogę oddać tę moją...".
Co oznacza tyle, że mogę sobie kupić KOLEJNĄ Bronte... Albo może Gaskell... :evil2:
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2014-09-04, 20:13   

Mam za sobą lekturę "Szerokiego Morza Sargassowego" Jean Rhys. Wrzucę opinię tutaj, bo to tutaj pojawił się ten temat i w zasadzie chyba słusznie.

Na wstępie cytat z boskiej Evy, która pięknie podsumowała powieść:
Eva del Dolores napisał/a:
Przeczytałam "Szerokie Morze Sargassowe". W jeden wieczór - 200 stron, wydanie kieszonkowe, czcionka niemała - czytało się błyskawicznie i... podobało mi się. Bardzo ciekawa perspektywa. Książka dzieli się na 3 części. Pierwsza obejmuje dzieciństwo Antoinette (Berthy), druga jej małżeństwo z Rochesterem, a trzecia pobyt w Thornfield Hall. A w zasadzie epizody z tych okresów, bo nie ma ciągłości chronologicznej. Między poszczególnymi etapami są duże luki i jedynie to mi chyba przeszkadzało. Trzecia część jest bardzo krótka, raptem dwadzieścia stron, a ten okres wydaje mi się bardzo interesujący - nie ma nic na temat tego, jaki Bertha miała stosunek do Jane. Może autorka chciała uniknąć porównań do Charlotte Bronte i celowo nie wkraczało już na jej "podwórko". Zastosowano tu narrację pierwszoosobową z punktu widzenia Berthy lub Rochestera. Generalnie styl pisania, choć niepodobny do autorki "Jane Eyre", jest dobry, podobał mi się. Jak dla mnie powieść stanowi odrębną całość i nie doszukiwałam się nawet podobieństw między pisarkami. U Tennant raziło mnie to, że stara się pisać jak Austen, ale jej nie wychodzi. Tu jakoś nie miałam wrażenia, że coś jest pisane na siłę.

No ale co do samej treści, Rhys przedstawiła historię żony Rochestera tak jak i ja bym ją sobie wyobraziła. W tym świetle Antioinette jest raczej ofiarą niesprawiedliwości i uprzedzeń niż nieobliczalnym potworem. Trudne dzieciństwo, niewiele miłości, nienawiść otoczenia i niewielu przyjaciół. Trafia jej się w końcu zaaranżowane małżeństwo, którego nie pragnie, ale godzi się na nie, zmanipulowana przez przyrodniego brata. Mimo wszystko stara się za wszelką cenę dać szczęście swemu małżonkowi. Ten jednak jej nie kocha, nie ufa jej i daje wiarę oszczerstwom. Dodatkowo w całej sytuacji uważa się za jedynego poszkodowanego, przypisuje małżonce zdradę i kłamstwo, sam nie będąc względem niej w porządku... Doprowadza ją do szaleństwa, a na koniec odbiera to, co dla niej najcenniejsze... Odbiera jej nawet imię. Nazywa ją Berthą, choć miała na imię Antoinette. Na moje oko nie wiadomo do końca, czy zachowanie Berthy wynikało z rzeczywistej choroby psychicznej. Raczej to połączenie poczucia krzywdy, które przerodziło się w końcu w nienawiść, desperacji, wyobcowania, reakcja na niesprawiedliwość, przymusową izolację... Dodatkowo pewnie faszerowali ją jakimiś lekami. Całkiem zdrowy człowiek w takich warunkach mógłby zwariować.


A oto moja opinia:
Krótka powieść napisana mocno chaotycznym językiem, który wzmaga wrażenie rodzącego się obłędu.
Nie zaszkodziłoby jej kilka zdań więcej, w pewnym momencie szaleństwo Berthy wybucha z pełną siłą, ale czytelnik może poczuć się zagubiony - co było tego powodem? Genetyczne obciążenie, zdrada męża czy nadmiar rumu i narkotyków? Można pozostawić niedomówienie, to zawsze jest intrygujące, ale tutaj poszło to trochę za daleko.
Czułam spory niedosyt podczas lektury dwóch partii powieści - najpierw, kiedy zmienia się stosunek pana Rochestera do żony. Nagle, w ciągu jednej nocy. Dlaczego? Z powodu oszczerczych listów? Bo mu się wydawało, że chce go otruć? Z innej przyczyny? Objawy też są dziwne, nagłe unikanie żony, zmiana imienia. Zastanawiam się, czy autorka nie próbuje nam sugerować, że zmiany nie leżały po stronie męża, ale wpadającej w obłęd Berthy, która pewne sprawy zaczęła odbierać inaczej, inaczej rozłożyła akcenty.
I uważam, że część, w której Rochester opisuje życie z żoną-wariatką została potraktowana po łebkach, więcej tam było filozofowania niż treści. Nie jestem zatem przekonana o rzekomej rozwiązłości Berthy, o jej napadach szału. Wygląda mi to raczej tak, jakby Rochester usiłował tłumaczyć się przed samym sobą ze środków ostrożności, która przedsięwziął na wyrost.
Za to zakończenie naprawdę niezłe. ;)
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 38
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6454
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2014-09-24, 19:11   



Autor: Charlotte Bronte
Tytuł: Niedokończone opowieści
Wydawca: MG
Dostępna w sprzedaży: 10 września 2014

Charlotte Brontë jest bez wątpienia autorką trzech niezwykłych książek: Jane Eyre, Shirley i Villette. Do dziś nie wyjaśniono, czy pozostałe powieści sygnowane nazwiskiem Brontë (Wichrowe Wzgórza, Agnes Grey oraz Lokatorka Wildfell Hall) wyszły spod jej pióra czy też rzeczywiście całe rodzeństwo było na równi utalentowane i mamy do czynienia z twórczością trzech sióstr.
Niewątpliwe jest również to, że Charlotte zostawiła w swoich papierach cztery Niedokończone opowieści. Jest to równie niezwykła proza, jak wszystko co wyszło spod jej pióra. Dlatego też dziś proponujemy czytelnikom i miłośnikom geniuszu Brontë te cztery niedokończone utwory, wierząc, że dalsze ich wątki rozwinie Wasza wyobraźnia.

Za: LC

Zawiera: "Ashworth", "Emma", "Państwo Moore" oraz "Historia Williego Ellina".
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Aura 
dama z książką


Dołączyła: 20 Gru 2010
Posty: 253
Wysłany: 2014-12-06, 17:36   

Dzięki za zaprezentowanie "Niedokończonych opowieści", Raveno :)

Przyniosłam z biblioteki, zabieram się do czytania ^^
 
     
Aura 
dama z książką


Dołączyła: 20 Gru 2010
Posty: 253
Wysłany: 2014-12-07, 15:29   

Kurczę, zła jestem :evil: Wszystkie cztery utwory Charlotte zapowiadały się na świetne powieści! Tak chciałabym poznać ich dalszy ciąg, a tu nic...
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 38
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6454
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2014-12-07, 18:23   

Dlatego nie lubię sięgać po takie niedokończone historie. Człowiek tylko sobie niepotrzebnie narobi apetytu ;) Jeszcze gorzej, gdy jakiś inny pisarz weźmie na warsztat i dopisze zakończenie, kompletnie mijając się ze stylem i zamysłami Autora ^^
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum KGB

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 13