Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Błędy w książkach
Autor Wiadomość
Atłasowa 



Wiek: 31
Dołączyła: 20 Wrz 2011
Posty: 581
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-09-02, 02:26   

Ja ostatnio zaczynam znajdować błędy w książkach Czarnego. Brrr... Zgroza. Już się nawet tak zbulwersowałam, że upubliczniłam mój bulwers na ich fanpage. I przeprosili. Hi, hi...

A z tym Jakiem to jest tak, że w miejscowniku potrzeba zmiękczenia. Nie mówisz /żakem/ tylko /żakiem/. Więc trzeba wstawić "i". Forma fonetyczna zawsze ma pierwszeństwo przed zapisem w wypadku nazwisk, dlatego zapis może czasem wyglądać dziwnie.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2014-09-02, 14:06   

Atłasowa napisał/a:
A z tym Jakiem to jest tak, że w miejscowniku potrzeba zmiękczenia.

Ja rozumiem, że takie było założenie. Tylko ilu czytelników czyta to imię poprawnie w myślach...? Większość pewnie nawet nie przygląda się kolejności liter, tylko kojarzy ten dziwny zlepek z właściwą postacią powieści. A z drugiej strony, skoro forma fonetyczna ma pierwszeństwo, to kto wymawia Jacques przez "j"? Kolejna niekonsekwencja...
Dobra, dobra, już się nie czepiam. :)
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Atłasowa 



Wiek: 31
Dołączyła: 20 Wrz 2011
Posty: 581
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-09-02, 16:30   

Zawsze jest to jakiś kompromis, w Radzie Języka Polskiego też się pewnie o to kłócili. Z jednej strony chce się zachować oryginalną pisownie obcego imienia, z drugiej trzeba to u diabła jakoś zapisać. A w naszym systemie "i" zmiękcza, tylko kiedy jest przyklejone do tego, co jest zmiękczane. Ja tam lepszego pomysłu nie mam, jak to zapisać, więc przyjmuję to rozwiązanie.

A że się ludziom nie kojarzy, to już niczyja wina. Tego w szkole uczą, mogli nie chodzić na wagary. :evil2:
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2014-09-02, 21:12   

Atłasowa napisał/a:
Tego w szkole uczą, mogli nie chodzić na wagary. :evil2:

Tak lekko off-topicznie - znałam osobiście dziewoję, która miała celujący z francuskiego, za to na polskim potrafiła powiedzieć "Eugeniusz de Rastignak". Nie kojarzyła, że to po francusku, skoro książka po polsku.... :hehe:
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Gorm1 
Gorm


Dołączyła: 16 Sty 2014
Posty: 131
Wysłany: 2014-09-04, 14:47   

Każda książka powinna mieć 3 korekty a nawet 4. A czasami mają ledwie jedna niestety ;-)
 
     
andy 



Dołączył: 21 Gru 2008
Posty: 675
Wysłany: 2014-09-04, 18:11   

Gorm1 napisał/a:
Każda książka powinna mieć 3 korekty a nawet 4.

I korektor też powinien być kumaty w temacie. Kfiatki w tlomaczeniach niejedne widziałem
_________________
Wszystko jest możliwe, jeżeli pozwalają na to prawa fizyki.
 
     
Atłasowa 



Wiek: 31
Dołączyła: 20 Wrz 2011
Posty: 581
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-09-11, 22:34   

Jakiś czas temu skończyłam podyplomówkę z edytorstwa. Dostawaliśmy tam różne teksty do poprawienia, które miały na nas zrobić wrażenie. Najgorsze i w sumie najdziwniejsze były właśnie tłumaczenia studentów różnych filologii obcych. Coś jest z tymi ludźmi, którzy dobrze sobie radzą z językami obcymi, często bywają na bakier z własnym.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2014-09-11, 23:52   

Atłasowa napisał/a:
Coś jest z tymi ludźmi, którzy dobrze sobie radzą z językami obcymi, często bywają na bakier z własnym.

Myślę, że to kwestia nauki języka. Kiedy mnie uczono języka angielskiego, uczono mnie myśleć po angielsku, bez "przekładania sobie" tego w głowie na polski. I potrafię to zrobić. Tylko potem, kiedy byłam na tłumaczeniówce, miałam problemy związane właśnie z tym, że logiczny był dla mnie tekst po polsku, logiczny po angielsku, ale nie było prosto "połapać je" razem. Sporo moich kolegów i koleżanek strasznie kaleczyło język polski właśnie przy przekładach z tego powodu.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Atłasowa 



Wiek: 31
Dołączyła: 20 Wrz 2011
Posty: 581
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-09-12, 00:26   

Pewnie masz rację, kiedy się próbuje użyć dwóch naraz najłatwiej je pomieszać (stąd np. tyle kalek w tekstach). Ale ja myślę, że to też kwestia traktowania po macoszemu polszczyzny na filologiach obcych. Nawet studenci, którzy są na specjalizacji bądź w sekcji tłumaczeniowej, niewiele miewają zajęć poświęconych językowi polskiemu. A przecież, kiedy się przekłada, to jest się trochę takim podwójnym filologiem, a nie np. tylko angielskim.
 
     
Bruixa 



Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 1249
Wysłany: 2014-10-12, 22:57   

Ostatnio w dwóch brytyjskich kryminałach przeczytałam o "włosach w kolorze kukurydzy". Najwyraźniej wyrosło nam pokolenie tłumaczy wykarmionych popcornem, nieświadomych, że "corn" to zboże, a kukurydza - "maize".
_________________
Mój blog o książkach
 
     
Atłasowa 



Wiek: 31
Dołączyła: 20 Wrz 2011
Posty: 581
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-10-13, 12:07   

Właśnie się dowiedziałam, że istnieje coś takiego, jak gra w krokieta. Najpierw myślałam, że to litrówka! Faktycznie była taka gra popularna na przełomie XIX i XX wieku.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2014-12-18, 22:32   

Czytam "Alicję" Piekary. Nawet niezłe, ale jak dotąd (połowa książki) ubawiły mnie dwie rzeczy.
1. Na ścianie budynku, w którym mieszka główny bohater, jest napis "Legia kurwa". Wg Piekary jest to posądzenie klubu o... nieprawe pochodzenie. :mrgreen:
2. Piekara wspomina też coś o dzieciach z biednych afrykańskich wiosek, biegnących obok pociągu, którym jadą biali sahibowie. Dlaczego sahibowie są biali, i co robią w Afryce (chyba, że to te dzieci biedne wybrały się na wycieczkę do Indii, nie wiem) nie wyjaśnił... ;)
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2014-12-20, 21:35   

Tom drugi "Alicji" - Piekara nie odpuszcza. Tym razem pojawił się szpital "dla bardzo, bardzo nerwowo chorych"... :hehe:
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Belial



Dołączył: 11 Lis 2013
Posty: 571
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-12-20, 21:40   

Nie wiem co lepsze, sahibowie w Afryce, czy ten bardzo bardzo nerwowy szpital. ;)

A chwila, w którym kraju w Afryce? Wiesz, może tam duża diaspora indyjska... :P
_________________
Różne Czytanie O książkach i komiksach ze świata.
For Culture's Sake O kulturze ze świata po ang.
Nocna podróż z książką po świecie Noc Książek w Warszawie (w planach).
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2014-12-20, 22:54   

Kiedy właśnie nic nie było o Afryce. Była mowa o dzieciach z biednych afrykańskich wiosek. Może więc te dzieci były importowane...? Specjalnie celem biegania obok pociągu...? :mrgreen:
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 13