Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Steinbeck, John
Autor Wiadomość
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 38
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2011-04-08, 13:24   Steinbeck, John



John Steinbeck
Tortilla Flat


Podczas wizyty u znajomej wiedźmy, której biblioteczka zawiera prawdziwe literackie skarby, wpadł mi w oko tytuł Tortilla Flat, a skoro książka niejako sama się nasunęła, nie wypadałoby jej nie przeczytać, czyż nie?
Najlepszym określeniem tej powieści będą słowa: zabawna, przyjemna, ironiczna. Bohaterowie to mieszkańcy najbiedniejszej dzielnicy Monterey, zwanej Tortilla Flat. Nie posiadają ani domu ani pracy, nie posiadają właściwie niczego. Mają za to niezmienny pociąg do podłego wina i kobiet obyczajów nie ciężkich, co nie zawsze wychodzi im na dobre, a prowadzi do rozmaitych, zabawnych perypetii. Danny, Pilon, Pablo, Pirat i Wielki Joe to doborowa kompania utracjuszy, złodziejaszków i drobnych krętaczy, którzy pędzą życie paisanos. Na pierwszy rzut oka, jak zresztą i na każdy kolejny, przegrani pijaczkowie, bez szans na poprawę. Ale Steinbeck nie pisze o nich po to, by moralizować. Powieść jest jedną wielką ironią, a Danny i jego przyjaciele zostali przedstawieni z ciepłem i życzliwością. Pomimo ich oczywistych wad, wzbudzają sympatię czytelnika. W kolejnych rozdziałach tej niewielkiej powieści jesteśmy świadkami poszukiwania skarbu, podchodów miłosnych, rycerskiej pomocy Damie w Opresji i kilku życiowych tragedii, potraktowanych z mocnym przymrużeniem oka. Nawet śmierć jest tu czymś na granicy pastiszu. Tortilla Flat to ciepła, humorystyczna książka o pogodzonych z losem łotrzykach, którzy piją, wdają się w bójki, a od czasu do czasu ulegają porywom sumienia i filozofują. Czytelnik się śmieje, trochę wzrusza, a choć całość wieńczy akcent dramatyczny, Steinbeck zachowuje ironiczną wymowę i nigdy nie popada w patos. Ot, takie jest życie, trochę w nim śmiechu, trochę łez, mogliby stwierdzić powieściowi paisanos, którzy zanim odejdą, oddadzą jeszcze jedną przyjacielską przysługę. W końcu w Tortilla Flat przyjaźń (najlepiej wzmocniona gąsiorkiem wina) rzecz święta.
Polecam. Dla rozrywki i dużej dawki ciepła emanującej z kart tej książki.
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
Ostatnio zmieniony przez Córka Lavransa 2019-01-08, 14:38, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Paleolog 
czytaczszerokopojęty



Dołączył: 20 Lis 2009
Posty: 789
Skąd: z drakkaru
Wysłany: 2011-04-08, 21:19   

"Tortilla Flat" to książka, która zajmuje na mojej półce szczególne miejsce.

Jest fantastycznie napisana - poczucie humoru autora bije z każdego zdania, ale jednocześnie uśmiech, jaki pojawia się na twarzy czytelnika w trakcie lektury nie jest pusty - gdzieś w jego kąciku przycupnęła sobie bowiem szczypta mądrości. I prawdy o życiu.

Lubię tę książkę także ze względu na sentyment do czasów studenckich, do przyjaźni, które w wielu przypadkach były wtedy świeższe niż dzisiaj, przepuszczanego przez palce czasu i trunków, niewiele lepszych od tych, jakimi raczył się Danny ze swoją kompanią.

Bardzo, ale to bardzo lubię też dwa zdania z tej książki. Na tyle, że mam je zaołówkowane.

"Twierdzono uporczywie w Tortilla Flat, że tego wieczoru Danny sam wypił trzy galony wina. Trzeba jednak pamiętać, że obecnie Danny jest bogiem. Za parę lat ludzie będą mówić, że wypił trzydzieści galonów. A za dwadzieścia lat wszyscy dokładnie będą sobie przypominać, że rozbłysły na niebie chmury, układając się w świetlisty napis DANNY, z księżyca kapały wielkie krople krwi, natomiast Wilk Świata zawył proroczo z Mlecznej Drogi."

I drugie, kończące książkę:

"Mieszkańcy Tortilla Flat wsiąkli w mrok, przyjaciele Danny'ego jeszcze stali, przyglądając się dymiącym szczątkom. Potem wzrok ich się spotkał i znowu wrócił na zgliszcza. A potem obrócili się i odeszli powoli, a każdy szedł oddzielnie".

Książka dla wszystkich. Dla niektórych będzie przyjemna i lekko napisana, przyprawiająca o uśmiech. Dla niektórych do ogólnego wrażenia dojdzie jeszcze szczypta melancholii. A jeszcze dla innych będzie po prostu genialna.
_________________
... ale nie ułaskawił żadnych filozofów
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2011-04-09, 05:33   

Dziękuję za te krótkie recenzje i odrobinę refleksji. Tak się składa, że w domu moim ta książeczka stoi sobie na półce brata, który ją nawet przeczytał i poleca. Ostatnio kupiłem sobie jeszcze dwie inne książki Steinbecka - opowiadania Długa dolina i Grona gniewu. A u brata stoi jeszcze Na wschód od Edenu.
Przymierzam się do Steinbecka od jakiegoś czasu i w końcu muszę ten zamiar zrealizować.
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2011-05-30, 10:58   

Od ostatniego posta minęło trochę czasu i jestem już po lekturze paru książek Steinbecka a aktualnie czytam Grona gniewu. Ogólnie powiem, że podoba mi się styl autora, zdążyłem się z nim zżyć i do niego przyzwyczaić. Autor zwykle nie tworzy akcji zapierającej dech w piersiach, raczej są to powolnie rozwijające się, leniwe wręcz opowieści, ale równocześnie ciekawe. I przyjemne w odbiorze, nawet jak niewiele się dzieje to czytanie kolejnych stron nie męczy.

Napisze coś więcej po Gronach gniewu, teraz tylko mogę rzec, że polecam, jeśli jeszcze nie czytaliście. :)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Atłasowa 



Wiek: 31
Dołączyła: 20 Wrz 2011
Posty: 581
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-08-24, 15:01   

Steinbeck przyjemny i zabawny? Chyba sięgnę po tę książkę, bo jak do tej pory autor wywołał we mnie egzystencjalny smutek, całkiem przyjemny i twórczy nie powiem, ale jednak smutek.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2019-01-08, 14:41   

Zawsze się bałam Steinbecka. Jako dziewczę młode obejrzałam film "Myszy i ludzie" z Malkovichem w roli głównej i tak mnie to poszarpało psychicznie, że stwierdziłam, że kijem nie dotknę.

Wreszcie się przełamałam i wzięłam do ręki "Grona gniewu".
Pięknie to jest napisane. I choć doskonale wiadomo, że skończy się źle, bo inaczej być nie może, nie chce się przestawać czytać. Mnie lektura zajęła dwa dni. Zostawiła mnie z uczuciem męczącego smutku, ale i chęci na więcej.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Raziel 
Jukka Sarasti



Wiek: 24
Dołączył: 13 Lut 2011
Posty: 3388
Wysłany: 2019-01-08, 19:50   

Córka Lavransa napisał/a:
Zawsze się bałam Steinbecka. Jako dziewczę młode obejrzałam film "Myszy i ludzie" z Malkovichem w roli głównej i tak mnie to poszarpało psychicznie, że stwierdziłam, że kijem nie dotknę.

Wreszcie się przełamałam i wzięłam do ręki "Grona gniewu".
Pięknie to jest napisane. I choć doskonale wiadomo, że skończy się źle, bo inaczej być nie może, nie chce się przestawać czytać. Mnie lektura zajęła dwa dni. Zostawiła mnie z uczuciem męczącego smutku, ale i chęci na więcej.


Wyżej cenię sobie "Na wschód od Edenu" (ale też to czytałem jakoś w liceum), natomiast porównywalnie dobre, choć inne są "Myszy i ludzie" i "Tortilla Flat".
_________________
http://www.thenonprofits.com/
http://www.facebook.com/p...266224913397771
"Because if you're not improving, no matter what you're doing, you're just dying."
www.lowking.pl
 
 
     
Deina Eldathiel 
Hen Ichaer



Wiek: 37
Dołączyła: 17 Sty 2013
Posty: 784
Skąd: Dol Angra
Wysłany: 2019-01-09, 09:09   

Miałam ze Steinbeckiem podobnie jak Córka i też przez ten sam film - kiedy w końcu wypożyczyłam sobie z biblioteki "Grona gniewu", jeszcze nie skończyłam pierwszych dwudziestu stron, a już leciałam po "Na wschód od Edenu". Zachwycił mnie. To był, pamiętam, dobry tydzień czytelniczy, bo odkryłam wówczas również "Pokutę" Iana McEwana, do której film nawet startu nie ma.
_________________
Czytam bez opamiętania i dobrze mi z tym.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2019-01-09, 15:43   

Deina Eldathiel napisał/a:
"Pokutę" Iana McEwana, do której film nawet startu nie ma

Widziałam film i byłam pod wrażeniem. Muszę zdobyć gdzieś powieść. Kurczę, a miałam ja już w koszyku w Bonito kiedyś...! :P

Deina Eldathiel napisał/a:
Zachwycił mnie.

Mnie też. Bardzo. I teraz mi się marzy kolekcja nowych wydań na półce... :shock:

Raziel napisał/a:
Wyżej cenię sobie "Na wschód od Edenu"

To też tylko widziałam na razie, ale za młodu, więc takiego szoku nie było.
Na pewno będę czytała wszystko, co mi w ręce wpadnie. :)
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2019-01-09, 22:29   

Cieszę się, że ożył temat Steinbecka, bo żywię do jego książek bardzo ciepłe uczucia. Pierwsze było "Na wschód od Edenu", dawno dawno temu. Pamiętam, że nie mogłem się oderwać. Język Steinbecka oddziałuje na mnie szczególnie. I nie wiem, czy sprawia to "to coś", po czym poznajemy dobrą literaturę, nie potrafiąc wyjaśnić dlaczego zachwyca, czy to ten powiew smutku z książek Steinbecka, czy też sposób w jaki opisuje relacje międzyludzkie?
Później przeczytałem Grona gniewu, już pamiętam, że mniej mnie zachwycało, nie było tam bohaterów pokroju Li czy Samuela. A potem, gdy Prószyński wydawał kolejne tomy dzieł Steinbecka kupowałem posłusznie, dokładając kolejne na półkę, aż uzbierała się mała kolekcja.

A "Na wschód od Edenu" zawsze będzie należeć do mojej top listy. :)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2019-01-10, 09:18   

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
I nie wiem, czy sprawia to "to coś", po czym poznajemy dobrą literaturę, nie potrafiąc wyjaśnić dlaczego zachwyca

Mam dokładnie to samo wrażenie. "Grona gniewu" były po prostu piękne, to, jak w samym środku dramatycznych losów rodziny pojawiają się małe, urocze obrazki (jak ten żółw na drodze), czy scenki rodzajowe, jest niesamowite.
Trudno to wyjaśnić, ale ta powieść ma szalony, choć gęsty i smutny klimat.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
macieklew 



Wiek: 55
Dołączył: 07 Gru 2018
Posty: 7
Skąd: Szkocja
Wysłany: 2019-01-11, 21:19   

Steinbeckiem zachwyciłem się jakieś 30 - 35 lat temu, jeszcze chyba w liceum. Teraz, od jakiegoś czasu, przypominam sobie jego powieści, tym razem czytam w oryginale - i zachwycają mnie jeszcze bardziej. "Grona gniewu", poza oczywiście warstwą fabularną, napisane są tak pięknym językiem, że aż się nie chce wierzyć. "Na wschód od Edenu" też piękne, ale "Grona gniewu" to dla mnie największa powieść Steibecka, jedna z największych amerykańskich generalnie.
_________________
Poczytane.pl Książki z całego świata
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2019-01-14, 08:57   

macieklew napisał/a:
napisane są tak pięknym językiem, że aż się nie chce wierzyć

Myślałam o tym podczas lektury. Przekład miałam wyjątkowo udany, bo czuć było tę poetykę, ale zastanawiałam się, jak to brzmi w oryginale. Jak odkopię się z czytelniczych zaległości (a trochę ich jest), to chyba sięgnę po wersję angielską.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
macieklew 



Wiek: 55
Dołączył: 07 Gru 2018
Posty: 7
Skąd: Szkocja
Wysłany: 2019-01-24, 18:36   

Córka Lavransa napisał/a:
macieklew napisał/a:
napisane są tak pięknym językiem, że aż się nie chce wierzyć

Myślałam o tym podczas lektury. Przekład miałam wyjątkowo udany, bo czuć było tę poetykę, ale zastanawiałam się, jak to brzmi w oryginale. Jak odkopię się z czytelniczych zaległości (a trochę ich jest), to chyba sięgnę po wersję angielską.


Czytaj koniecznie po angielsku!

Od kilku lat, od kiedy czytam po agielsku, zauważam, ile traciłem, czytając (nawet najlepsze) przekłady.
Teraz tylko nauczyć się hiszpańskiego :)
_________________
Poczytane.pl Książki z całego świata
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2019-01-25, 21:19   

macieklew napisał/a:
Czytaj koniecznie po angielsku!

Dużo czytam w oryginale, bo akuratnie umiem. ;-) Ostatnio Miasteczko Peyton Place Grace Metallious. Najpiękniejszy styl, jaki dotąd widziałam, ma zdecydowanie Kazuo Ishiguro. Jego powieści to absolutne arcydzieła językowe.

Steinbecka właśnie sobie zorganizowałam na czytnik - mam "Tortilla Flat". Niedługo zaczynam. :)
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum KGB

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 14