Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Co wpływa na odbiór książki?
Autor Wiadomość
M 



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 1479
Wysłany: 2011-01-13, 15:42   Co wpływa na odbiór książki?

Co waszym zdaniem wpływa na to, że aktualnie czytana książka podoba nam się i czytamy z zainteresowaniem albo nie podoba się totalnie i mamy ochotę rzucić nią o ścianę albo w kąt mieszkania?
Czy wystarczy sam pomysł na fabułę, czy pomysłowa fabuła z powalającym zakończeniem, a może wystarczy samo wybitne zakończenie? Czy w trakcie czytania po plecach muszą przechodzić ciarki, a napięcie musi być niemalże podskórne? A może wystarczy lekki dreszczyk emocji i niepewności co prezentuje kolejna strona? A może po prostu dobra książka to taka, którą się połknie w 4 godziny i nie można się od niej oderwać?

Zapraszam do dyskusji ;-)
 
     
Tifa Lockhart 



Wiek: 26
Dołączyła: 04 Lis 2008
Posty: 1870
Skąd: Augustów/ Toruń
Wysłany: 2011-01-14, 05:27   

Na odbiór książki duży wpływ ma kreacja bohaterów. Gdy są ciekawi, to czytam z zainteresowaniem, A gdy mi się średnio podobają, to już gorzej mi się czyta. Bardzo nie lubię książek pisanych wierszem. Kiedy książka jest wierszowana, od razu jestem nastawiona do niej negatywnie.
 
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2011-01-14, 10:32   

Duży, jeśli nie decydujący wpływ na odbiór książki mamy my sami, nasz sposób postrzegania świata. Jeśli autorowi grają w duszy podobne nuty niemal pewne jest, że się z jego dziełem zaprzyjaźnimy.

Posłużę się przykładem Władcy Pierścieni. Wiem, że już po raz n-ty, niemniej przykład jest tu na miejscu, gdyż mimo, że książka powszechnie lubiana i ceniona, pewne elementy opowieści zawsze budziły skrajne emocje. Przychodzą mi na myśl opisy przyrody. Tolkien był człowiekiem bardzo do natury przywiązanym. Wychowywał się w miasteczku, na obrazie którego wyrosło Shire.
Czy jeśli ktoś odczuwa w duszy podobne zamiłowanie do przyrody nie zachwyci się opisami Tolkiena? Przez Władcę Pierścieni (ale także w innych tekstach) przemawia także niechęć i nieufność do techniki, przywiązanie do tradycji. Są to pewne wartości. Jeśli czytelnik im hołduje, prawie na pewno książka mu się spodoba, gdyż niejako odnajdzie w niej cząstkę siebie.
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
M 



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 1479
Wysłany: 2011-01-14, 10:54   

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Duży, jeśli nie decydujący wpływ na odbiór książki mamy my sami, nasz sposób postrzegania świata. Jeśli autorowi grają w duszy podobne nuty niemal pewne jest, że się z jego dziełem zaprzyjaźnimy. (...) Czy jeśli ktoś odczuwa w duszy podobne zamiłowanie do przyrody nie zachwyci się opisami Tolkiena?
Myślę, że w twoim rozumowaniu nie ma luk i można je przyjąć do wiadomości bez większych zastrzeżeń. Przykładowo ja zawsze miałem pewne skłonności do filozofii i myślicielstwa. Być może właśnie z tego powodu bardzo odpowiada mi twórczość Jacka Dukaja, który dla wielu czytelników pisze w sposób mało zrozumiały i co chwile wplata w fabułę całą masę własnych filozoficznych przemyśleń, co oczywiście w pewien sposób może utrudniać odbiór. Ja uwielbiam Dukaja głównie dlatego, że nie można "biernie" czytać jego powieści i nawet po odejściu od lektury nie przestaję się zastanawiać nad GENIALNOŚCIĄ przemyśleń autora ;-)

W moim przypadku na odbiór książki wpływa kilka rzeczy:

1. Czas i osoba - zdecydowanie wolę książki pisane w trzeciej osobie, te w pierwszej osobie mają u mnie zdecydowanie trudniej.
2. Język i styl. Tu świetnym przykładem będzie "Buszujący w Zbożu". Naprawdę dobra książka, ale irytująca cholernie, bo celowo napisana językiem nastolatka, wyjątkowo paskudnym i ograniczonym. Cóż z niezłej historii i przekazywanych treści, kiedy człowiek ma ochotę rzucać książką o ścianę?
3. Opisy. I tu mały kłopot, bo lubię kiedy są szczegółowe i dopracowane, ale z drugiej strony jeszcze większą frajdą jest pozwolenie swojej wyobraźni na współtworzenie świata przedstawianego przez autora. A zdarza się, że to szczegółowe opisy niestety trochę ograniczają...
4. Wiarygodnie zbudowani i wyraziści bohaterowie. Nie cierpię, kiedy wszyscy mi się mylą nie różniąc się od siebie...
5. Ciągłość akcji - wygodniejsze, zwłaszcza przy dłuższych dziełach jest kiedy człowiek ma jak przerwać, a nie w pół zdania, bo następny rozdział zaczyna się za stron 40. To już omawialiśmy w innym temacie poświęconym rozdziałom i rozdzialikom ;-)

Na razie chyba tyle. Chyba nie rozpisałem się za bardzo? ;-)
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2011-01-14, 11:20   

Martinus napisał/a:
Ja uwielbiam Dukaja głównie dlatego, że nie można "biernie" czytać jego powieści i nawet po odejściu od lektury nie przestaję się zastanawiać nad GENIALNOŚCIĄ przemyśleń autora


A nie każdy lubi kiedy książka od niego wymaga myślenia. :) Ale chyba można zauważyć pewną prawidłowość - jeśli ktoś naprawdę lubi czytać, wraz z doświadczeniem czytelniczym wspina się po skali trudności w górę. Coraz bardziej docenia te bardziej wymagające powieści. Dorasta - może to będzie odpowiednie słowo. Źle jest zatrzymać się w miejscu, nie próbować wskoczyć na wyższy level. :) Tak samo źle jest ograniczać się w wyborze gatunków literackich tylko do jednego. Za to dobrze jest posiadać swego rodzaju literacką ciekawość, chęć poznawania świata literatury, odwagę by nie bać się podejmowania wyzwań.

Co by jednak nie mówić statystyki twierdzą, że większość Polaków nie czyta w ogóle bądź robi to bardzo sporadycznie. Wszelkie rozważania można jedynie zawęzić do czytającej mniejszości.
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
M 



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 1479
Wysłany: 2011-01-14, 14:15   

Uczniu, w swojej wypowiedzi zabrzmiałeś jak stary, zgryźliwy, zgorzkniały tetryk ;-)

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
A nie każdy lubi kiedy książka od niego wymaga myślenia. :)
Oczywiście, spory odsetek czytających książki, chce czytać książki typowo odmóżdżające ;-) Zresztą taka sama tendencja jest przy oglądaniu filmów czy graniu na komputerze - zasada "im prościej i brutalniej, tym lepiej" obowiązuje ;-)

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Ale chyba można zauważyć pewną prawidłowość - jeśli ktoś naprawdę lubi czytać, wraz z doświadczeniem czytelniczym wspina się po skali trudności w górę. Coraz bardziej docenia te bardziej wymagające powieści. Dorasta - może to będzie odpowiednie słowo. Źle jest zatrzymać się w miejscu, nie próbować wskoczyć na wyższy level. :) Tak samo źle jest ograniczać się w wyborze gatunków literackich tylko do jednego. Za to dobrze jest posiadać swego rodzaju literacką ciekawość, chęć poznawania świata literatury, odwagę by nie bać się podejmowania wyzwań.
W zasadzie nie pozostaje mi nic innego, jak tylko podpisać się pod tą wypowiedzią. Wyczerpałem temat w kilku zdaniach ;-)
 
     
Paleolog 
czytaczszerokopojęty



Dołączył: 20 Lis 2009
Posty: 789
Skąd: z drakkaru
Wysłany: 2011-01-15, 11:29   

Martinus napisał/a:
Oczywiście, spory odsetek czytających książki, chce czytać książki typowo odmóżdżające ;-) Zresztą taka sama tendencja jest przy oglądaniu filmów czy graniu na komputerze - zasada "im prościej i brutalniej, tym lepiej" obowiązuje[/quote]

Nie ma w tym nic złego, o ile jest to przerywnik, a nie reguła - myślę, że każdy z nas potrzebuje od czasu do czasu takiego odmóżdżacza. Sam właśnie skończyłem 'Klucz zagłady' Rollinsa - głupie jak but, ale ostatnio mam bardzo dużo pracy i coś lekkiego było mi zwyczajnie niezbędne, jako odskocznia i forma 'oddechu'.

A wracając do tego co wpływa na odbiór książki - znaczenia ma także to, kto nam daną książkę polecił. Jeśli zrobiła to osoba, którą cenimy, będziemy starali się przebrnąć przez lekturę, nawet jeśli początkowo nas nie zachwyci. Poza tym chcąc nie chcąc raczej dodamy wtedy parę punktów do końcowej oceny.
Miałem tak z "Grą Endera": początkowo było bez szału, ale - ponieważ tytuł poleciła mi pewna niezwykła niewiasta - przeczytałem całość. Było warto (ostatnie zdanie książki wielkie; tak na marginesie to moje małe dziwactwo - kolekcjonowanie ostatnich zdań, które robiły na mnie wrażenie. Zdaniu z "Gry Endera" co prawda w mej prywatnej klasyfikacji dość daleko do tego, które mam w sygnaturze, ale tak czy siak było znakomite ;-) ). Mam jednak świadomość, że gdyby nie osoba polecająca oceniałbym tę książkę nieco niżej.
_________________
... ale nie ułaskawił żadnych filozofów
 
     
Ishikawa 
Crazy tortoise lady



Wiek: 32
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 820
Wysłany: 2011-01-15, 13:16   

Dla mnie niech sobie ludzie czytają kioskowe romanse, czy książki na podstawie gier komputerowych jak np. Diablo czy jak tam sklasyfikujecie odmóżdzacze ;)
. Dla mnie książka to książka...Nie czuje się lepsza z tytułu czytania Dickensa.

A wracając do tematu - ja się kieruję intuicją, pisarzem albo opisem na okładce, czasem ktoś mi coś poleci ale często byłam rozczarowana polecanymi książkami - najlepszy przykład Coelho, jakoś że nie czułam się jaśnie oświecona jego wywodami które ponoć mają moc iście zbawczą :mrgreen:
I co lepsze, dałam mu druga szanse - niestety, powtórka z rozrywki :D
_________________
"Boże! Zrób tak,żeby mnie w lesie zaskoczyła nagła i niespodziewana bajka! Niech ta bajka będzie straszna i groźna, byleby była ciekawa i piękna".
Chwile później na gładkiej skalnej ścianie pojawiają się drzwi wiodące do skarbów Sezamu.
~Ali Baba.
 
     
M 



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 1479
Wysłany: 2011-01-15, 13:44   

Paleolog napisał/a:
Nie ma w tym nic złego, o ile jest to przerywnik, a nie reguła - myślę, że każdy z nas potrzebuje od czasu do czasu takiego odmóżdżacza. Sam właśnie skończyłem 'Klucz zagłady' Rollinsa - głupie jak but, ale ostatnio mam bardzo dużo pracy i coś lekkiego było mi zwyczajnie niezbędne, jako odskocznia i forma 'oddechu'.
To prawda, też tak czasami mam. Praca w administracji publicznej jest dość obciążająca psychicznie i miewam momenty, w których nie mam na nic siły. Wtedy przydaje się książka czy film, które odmóżdżą i dadzą odpocząć psychice...

Ishikawa napisał/a:
Dla mnie niech sobie ludzie czytają kioskowe romanse, czy książki na podstawie gier komputerowych jak np. Diablo czy jak tam sklasyfikujecie odmóżdzacze ;)
. Dla mnie książka to książka...Nie czuje się lepsza z tytułu czytania Dickensa.
A powinnaś ;-) Różnica między Dickensem a romansem spod znaku Herlequina jest dość znacząca. To tak samo jak między ambitnym filmem historycznym, a zwykłą pornograficzną rąbanką ;-) Moim zdaniem, osoba regularnie oglądająca "grzmoty" nie jest na poziomie osoby oglądającej dobre filmy, prawda? Tak samo jest z książkami ;-)
 
     
Ishikawa 
Crazy tortoise lady



Wiek: 32
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 820
Wysłany: 2011-01-15, 14:04   

Martiniusie , nie oceniam ludzie wedle czytanych książek i nie umiem chyba dowartościowywać się w ten sposób.
Po swoich znajomych widzę, że to co czytają , nie ma przekładu na to co reprezentują, sa osoby czytające Harlekiny które się doktoryzują na UJ, a są osoby które czytają wspomnianego Dickensa, i cóż...bystrością nie grzeszą. A wynika z tego,że powinny bo jakże intelektualna lekturę sięgają ?

Ja właśnie czytam kontynuacje Przeminęło z Wiatrem :D romansidło na 102 i chętnie sięgam po inne, także może nie dorastam do takich dysput ;)
_________________
"Boże! Zrób tak,żeby mnie w lesie zaskoczyła nagła i niespodziewana bajka! Niech ta bajka będzie straszna i groźna, byleby była ciekawa i piękna".
Chwile później na gładkiej skalnej ścianie pojawiają się drzwi wiodące do skarbów Sezamu.
~Ali Baba.
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2011-01-15, 16:11   

Martinus napisał/a:
Moim zdaniem, osoba regularnie oglądająca "grzmoty" nie jest na poziomie osoby oglądającej dobre filmy, prawda?


A gdzie się w tej klasyfikacji zmieści taki ja, który prawie w ogóle nie ogląda filmów? :)
Co do książek i tego, kto co czyta. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że książki działają pozytywnie na nasz umysł, że rozwijają człowieka, poszerzają światopogląd, prowokują do myślenia. Są różne rodzaje rozrywki. Jedne kształcą inne są raczej przyjemną stratą czasu. Książki raczej zaliczamy do tych pierwszych.
Ale nie ma nigdzie powiedziane, że jak ktoś nie czyta albo czyta literaturę popularną jest od razu mniej inteligentny. Istnieje tak wiele dziedzin rozwoju, wiele możliwości dla współczesnego człowieka, czytanie jest tylko jedną z nich. Bardzo szlachetną uważam, ale nie niezbędną do życia. Można zrobić doktorat np. z nauk technicznych i nie czytać literatury. Wystarczy skupić się tylko na tym, nad czym się pracuje.

Prywatnie uważam jednak, że człowiek jest istotą, która jednak potrzebuje dostępu do kultury. Że bez niej czegoś mu jednak będzie brakowało. Skończyłem studia techniczne a mój umysł ciągle mimo wszytko zwraca się w stronę literackich światów, nie mających z inżynierią wiele wspólnego.

Co do czytania tanich romansideł... W czasach szkolnych, kiedy graliśmy w kosza na boisku zawsze wolałem być w słabszej drużynie. Gra stawała się bardziej wymagająca, a wygrana (choć te były rzadsze) sprawiała wielką satysfakcję. Powinniśmy od siebie wymagać i stawiać sobie takie zadania, które będą nas rozwijały. Poprzeczka powinna być adekwatna do naszych możliwości. Jeśli ktoś robi doktorat i czyta tylko harlequiny to chyba jednak trochę uwstecznianie się. Choć nie potępiam, to tylko taka moja prywatna refleksja.
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Procella 



Wiek: 36
Dołączyła: 28 Maj 2009
Posty: 2210
Wysłany: 2011-01-15, 16:17   

Martinus napisał/a:
A powinnaś

A ja na przykład mam zasadę: nigdy nie czuć się lepszą od kogokolwiek.
_________________
Tumblr ~*~ Instagram ~*~ GoodReads
Raziel napisał/a:
Cthulhu fh'tagn i do przodu.
 
     
Ishikawa 
Crazy tortoise lady



Wiek: 32
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 820
Wysłany: 2011-01-15, 20:31   

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:

Co do czytania tanich romansideł... W czasach szkolnych, kiedy graliśmy w kosza na boisku zawsze wolałem być w słabszej drużynie. Gra stawała się bardziej wymagająca, a wygrana (choć te były rzadsze) sprawiała wielką satysfakcję. Powinniśmy od siebie wymagać i stawiać sobie takie zadania, które będą nas rozwijały. Poprzeczka powinna być adekwatna do naszych możliwości. Jeśli ktoś robi doktorat i czyta tylko harlequiny to chyba jednak trochę uwstecznianie się. Choć nie potępiam, to tylko taka moja prywatna refleksja.


Uczniu, a może oni właśnie,dzięki takiej prostej lekturze odpoczywają i to dla nich jest relaks ? Odskocznia od codzienności i tym podobne...



Miałam nadzieje,że chociaż książki unikną podziału na te dla tych ambitnych i tych mniej, bo zewsząd ludzie coś dzielą, jak nie muzykę, to filmy, jak nie filmy to sztuki.
Trochę zawiódł mnie ten wątek tak szczerze.
_________________
"Boże! Zrób tak,żeby mnie w lesie zaskoczyła nagła i niespodziewana bajka! Niech ta bajka będzie straszna i groźna, byleby była ciekawa i piękna".
Chwile później na gładkiej skalnej ścianie pojawiają się drzwi wiodące do skarbów Sezamu.
~Ali Baba.
 
     
M 



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 1479
Wysłany: 2011-01-15, 20:54   

Ishikawa napisał/a:
sa osoby czytające Harlekiny które się doktoryzują na UJ
To nie jest dobry przykład, dlatego że osoby mające otwarty przewód doktorski i piszący rozprawę doktorską są niejako zmuszeni do czytania fachowej literatury... więc taki Harlequin jest jak najbardziej przyjęty w formie relaksu intelektualnego ;-)

Ishikawa napisał/a:
a są osoby które czytają wspomnianego Dickensa, i cóż...bystrością nie grzeszą. A wynika z tego,że powinny bo jakże intelektualna lekturę sięgają ?
Moja narzeczona czyta jedną książkę na 2-3 lata i jest bardziej inteligentna od wielu osób czytających "ambitną" literaturę. Nie w tym rzecz. Źle patrzysz na to, co napisałem.
Zgadzam się z Uczniem, że człowiek potrzebuje obcowania z kulturą. Ja uważam, że ludzie kontemplujący kulturę są o wiele więcej warci niż miłośnicy walk kogutów i etatowi obsługiwacze pilotów od telewizora, ale to nie ma nic wspólnego z inteligencją. Człowiek oczytany wcale nie musi być inteligentny. Można być geniuszem, mieć IQ przewyższające Pałac Kultury i Nauki, a całe życie spędzić w analizach giełdowych lub fizycznych równaniach. Ludzie o ścisłych umysłach rzadko są wybitnymi czytelnikami (tylko Uczeń jest wyjątkiem :mrgreen: ). Z kolei często pochłaniacze wielkiej ilości literatury nie potrafią w żaden sposób skorzystać z tego, co czytają. Nie ma bezpośredniego związku między oczytaniem a inteligencją.

Procella napisał/a:
A ja na przykład mam zasadę: nigdy nie czuć się lepszą od kogokolwiek.
Na swój sposób masz rację, też uważam że ludzie są równi wobec siebie. Jednakże jako osoba obcująca z kulturą, uważam się za o wiele bogatszą intelektualnie i kulturalnie od blondynki oglądającej "Miłość w rytmie Daisy" czy "Zakochaj się w Tili Tequili" ;-) Taka osoba prezentuje sobą tylko dno i dwa metry mułu :mrgreen:

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
W czasach szkolnych, kiedy graliśmy w kosza na boisku zawsze wolałem być w słabszej drużynie. Gra stawała się bardziej wymagająca, a wygrana (choć te były rzadsze) sprawiała wielką satysfakcję.
A ja na odwrót :mrgreen: A wiesz dlaczego? Dlatego, że w lepszej drużynie piłkarskiej łatwiej było o sytuacje strzeleckie, a w słabszej czasem były sytuacje, że piłki nie dotknąłem :mrgreen:
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2011-01-15, 21:33   

Martinus napisał/a:
Jednakże jako osoba obcująca z kulturą, uważam się za o wiele bogatszą intelektualnie i kulturalnie od blondynki oglądającej "Miłość w rytmie Daisy" czy "Zakochaj się w Tili Tequili" ;-) Taka osoba prezentuje sobą tylko dno i dwa metry mułu :mrgreen:


O, jak mnie ładnie podsumowałeś. Co prawda blondynką nie jestem, ale oglądałam obydwa sezony "Tili Tequili". Oglądałam też mnóstwo innych tego typu programów. Nie oglądam za to czeskiego kina ambitnego ani irańskich dramatów. Definitywnie nie obcuję zatem z kulturą.

Może powinnam ustąpić z funkcji moderatora forum i przenieść się na stronę dla "dwóch metrów mułu"? Jak uważasz?
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 12