Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Dom bez książek
Autor Wiadomość
Atłasowa 



Wiek: 31
Dołączyła: 20 Wrz 2011
Posty: 581
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-11-07, 09:28   

kenaz napisał/a:
Najgorsze są półki z niczym. Jeżeli nie książki to fajnie jak są chociaż płyty CD, winyle, filmy, gry, komiksy, cokolwiek z tych rzeczy, zawsze milej do takiego domu wejść, poprzeglądać czyjesz zbiory. Dziwnie jest, gdy brakuje w domu tego wszystkiego, a bywają takie domy... i co to mówi o mieszkańcach? brak zainteresowań albo pasożytniczy charakter (wieczne pożyczanie od wszystkich wokół nie pożyczając nic w zamian). Być może zbyt dobitnie to ująłem, ale myślę że coś w tym jest... Na pewno wielu z was zna osoby, które czytają dużo książek, słuchają dużo muzyki, ale nie posiadają książek i płyt. Książki tylko od znajomych i z biblioteki, a muzyka tylko z internetu (tak to nazwę łagodnie pożyczaniem, bo sam mam dużo mp3, nie sposób wszystko kupować, zresztą nie warto) :mrgreen:


A wziąłeś pod wagę kwestie finansowe? Nie każdego stać na zebranie kolekcji, kupowanie płyt itp. Moje dotychczasowe pensje wystarczały raczej na kolekcjonowanie jedzenie w lodówce przez miesiąc i ewentualnie wymiany garderoby :p Książki wynosiłam z biblioteki i oddawałam haniebnie, zamiast ich kupować. Kupowałam tylko te bez których obejść się nie mogę. I tak po czterech latach życia poza domem rodzinnym mam ich zaledwie kilkanaście. Poza tym często zmieniam wynajmowane mieszkania i nie wyobrażam sobie transportu takich kolekcji na własnych plecach, już moje książki zajmują jedną walizkę, którą ledwo jestem w sanie zatachać do windy.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2011-11-07, 11:17   

Ravena napisał/a:
Ja widzę. Wszystko widzę i sobie w kapowniczku notuję, hehe. R.

No, właśnie. A potem mnie się ciągle wydaje, że pochmurno, a to Wiedźmie klątwy mi nad głową wiszą... :-/

Atłasowa napisał/a:
Poza tym często zmieniam wynajmowane mieszkania i nie wyobrażam sobie transportu takich kolekcji na własnych plecach, już moje książki zajmują jedną walizkę, którą ledwo jestem w sanie zatachać do windy.

To prawda, to jest problem. Ja się z moją biblioteczką przenosiłam trzy razy - raz próbowałam sama, etapami, z plecakiem, ale to nie ma sensu, więc dwa następne to byli mili panowie z przeprowadzek. Za każdym razem, jak widzieli, że mają zamiast dwóch szaf przenieść 300 książek, miny wyciągały im się do ziemi... :mrgreen:
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Żabka 



Dołączyła: 04 Lis 2009
Posty: 1599
Skąd: zewsząd
Wysłany: 2011-11-07, 12:05   

Ja mieszkając u babci miałam taką fazę i potrafiłam odmówić sobie zjedzenia obiadu, żeby kupić jakąś książkę. Dzięki temu obecnie mam mały regalik z książkami... Jednak jak pomyślę sobie, że za jakiś czas być może będziemy się przeprowadzać i trzeba będzie znowu spakować to w kartony i przenosić to odechciewa mi się posiadania książek... Niestety, ale mam nadzieję, że jak w końcu osiądę z mężem to będziemy mieli bibliotekę (tak mi przynajmniej obiecał :-P ) Zobaczymy jak to wyjdzie, a na razie jestem skromnym posiadaczem wielu E-booków i jeszcze większej ilości audiobooków... A książki choć nieliczne stoją na półkach...

To jest przykre kiedy nie można wydać pieniędzy na to, co się chce i podoba się... Jednak to nie usprawiedliwia do nie posiadania w ogóle książek w domu mimo wszystko.
_________________
Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne.
Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe.

Mój blog: http://filmyksiazki.blogspot.com/
 
     
Atłasowa 



Wiek: 31
Dołączyła: 20 Wrz 2011
Posty: 581
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-11-07, 14:00   

Żabka napisał/a:

To jest przykre kiedy nie można wydać pieniędzy na to, co się chce i podoba się... Jednak to nie usprawiedliwia do nie posiadania w ogóle książek w domu mimo wszystko.


Nawet te pożyczone powinny gdzieś w końcu leżeć :p Ale ja raczej oceniam jakościowo, a nie ilościowo. Dlatego pisałam, że jak ktoś ma same lektury szkolne to jest dla mnie podejrzany. Same bestsellery też o czymś świadczą. Nie tak trudno się domyślić, czy ktoś czyta z wyboru, czy tylko robi pozory choćby po nieznajomości innych tytułów, niż te najbardziej znane.
 
     
Radament 
Mniejsze Zło



Wiek: 26
Dołączyła: 05 Wrz 2011
Posty: 2483
Skąd: z R'lyeh
Wysłany: 2011-11-07, 15:33   

Atłasowa napisał/a:
Dlatego pisałam, że jak ktoś ma same lektury szkolne to jest dla mnie podejrzany.

E tam bardzo to porządna literatura. Jeśli ktoś się w ogóle pokusi o jej przeczytanie, bo mimo że klasa humanistyczna, to jestem jedyną osobą, która przeczytała je wszystkie.

Atłasowa napisał/a:
Same bestsellery też o czymś świadczą. Nie tak trudno się domyślić, czy ktoś czyta z wyboru, czy tylko robi pozory choćby po nieznajomości innych tytułów, niż te najbardziej znane.


Dobra, dobra ale dlaczego nie może czytać z wyboru samych bestselerów? Generalnie wychodzą one co chwilę, są reklamowane jakie och i ach. Więc w porządku czytam to co mi polecają. Nie znaczy to, że pozuję tylko na jakiegoś wielkiego miłośnika książek, po prostu jako najbardziej rozpowszechnione, rozreklamowane.

A idąc dalej. To co posiadamy nie oznacza, że nie znamy niczego innego.
_________________
„Ludzie zawsze myśleli o jutrze. Ja w to nie wierzyłem. Bo jutro nie myślało o nich. Nawet nie wiedziało, że są.”
 
     
Atłasowa 



Wiek: 31
Dołączyła: 20 Wrz 2011
Posty: 581
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-11-07, 16:33   

Radament napisał/a:

A idąc dalej. To co posiadamy nie oznacza, że nie znamy niczego innego.


Nie miałam na myśli faktu, że sama biblioteczka oznacza, że właściciel nie zna niczego innego, ale w rozmowie czasem wychodzi, że faktycznie właściciel nie interesuje się żadną dziedziną literatury, lektury to mu jeszcze w szkole rodzice kupili, a bestsellery wpadły mu w ręce w powodów wizerunkowo-marketingowych lub dostał je w prezencie. I tak mamy książki, a nie ma komu ich czytać :p Pominę już fakt, że na liście bestsellerów figuruje dużo książek po prostu głupich, bo i jakieś wartościowe pozycje też można tam znaleźć. To są moje subiektywne spostrzeżenia na podstawie moich doświadczeń. Ludzie, którzy mieli książki każdą z innej beczki, a łączył je tylko znany tytuł (od "Pana Tadeusza" po Grocholę) okazywali się w praktyce nieczytającymi.
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2011-11-07, 16:34   

Radament napisał/a:
Dobra, dobra ale dlaczego nie może czytać z wyboru samych bestselerów?


Myślę, że każdy kto czyta trochę więcej z czasem zaczyna sięgać po rzeczy bardziej wymagające. Po prostu uczymy się, nie stoimy w miejscu. Bestsellery, dobrze się sprzedają, ale nie oszukujmy się, ich jakość często nie jest jakaś przesadnie duża. Średnio, bo są także bardzo dobre książki świetnie się sprzedające.
Kiedy sięgasz po same bestsellery to w zasadzie tak jakby twój własny gust nie istniał, jakby brakowało krytycznego podejścia do lektury. Bo co znaczy 'tylko bestsellery'? Brak chęci poszukiwania, jak ktoś mi walnie po oczach z banerów czy telewizji książką to kupie, a jak nie to, nie.


Radament napisał/a:
A idąc dalej. To co posiadamy nie oznacza, że nie znamy niczego innego.


Od początku towarzyszy nam takie założenie.

Atłasowa napisał/a:
Poza tym często zmieniam wynajmowane mieszkania i nie wyobrażam sobie transportu takich kolekcji na własnych plecach, już moje książki zajmują jedną walizkę, którą ledwo jestem w sanie zatachać do windy.


Aktualnie mieszkam poza domem rodzinnym, jak sobie policzyłem na regale stoi około 300 książek. A kupuję kolejne. Jeszcze przez rok na pewno będę tu mieszkał, może dłużej. A jak nie i będzie trzeba się wyprowadzić i tak będę musiał przenieść fotele, biurko, szafę, regały książkowe. Skoro tyle majdanu będę musiał powynosić to i książki podejrzewam, da radę.
Podobnie jak wyżej można powiedzieć - nie kupuję książek bo nie mieszczą mi się na półce..
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Panna Jeż 



Dołączyła: 08 Lip 2009
Posty: 2423
Skąd: z mchu i paproci
Wysłany: 2011-11-07, 16:50   

Radament napisał/a:
To co posiadamy nie oznacza, że nie znamy niczego innego.

Jeżeli tak jest, to się takim osobom chwali ^^ Ale naprawdę istnieją ludzie, którzy książkami dekorują mieszkania, a Ci którzy chcą być sprytniejsi pofatygują się po prostu, by sprawdzić, co tam jest na topie ^^'
Atłasowa napisał/a:
Moje dotychczasowe pensje wystarczały raczej na kolekcjonowanie jedzenie w lodówce przez miesiąc i ewentualnie wymiany garderoby :p

O, pod tym zdaniem się podpisuję, bo sama mam podobnie. Książki kupowałam częściej, gdy byłam na studiach. Miałam wtedy stały dochód + stypendium. Teraz kupuję rzadziej, bo zarobki marne. Przez półtora roku nie było ich wcale xD Z drugiej jednak strony jakąś sumę i tak wydaję na tak zwane fiu bździu. Gdyby z tego zrezygnować, jedna książka na miesiąc czy dwa byłaby czymś realnym. Gdyby częściowo ograniczyć, jedna książka na kwartał powiedzmy - czyli też nie najgorzej. Lepszy rydz niż nic, w każdym razie. Mam nad czym myśleć ^^

kenaz napisał/a:
Najgorsze są półki z niczym.

To fakt. Zupełnie nie w moim stylu. Choć np. u znajomej książki są pochowane do szafek. Na widoku ma tylko wazoniki, świeczniki, ramki ze zdjęciami etc. I to w niewielkiej ilości. Powiedzmy jedna rzecz na półkę. Po prostu uważa, że wygląda to schludniej. Hmmm, nie moja bajka ^^
_________________
Niepamięć doda Ci skrzydeł...
 
     
Atłasowa 



Wiek: 31
Dołączyła: 20 Wrz 2011
Posty: 581
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-11-07, 17:05   

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:

Aktualnie mieszkam poza domem rodzinnym, jak sobie policzyłem na regale stoi około 300 książek. A kupuję kolejne. Jeszcze przez rok na pewno będę tu mieszkał, może dłużej. A jak nie i będzie trzeba się wyprowadzić i tak będę musiał przenieść fotele, biurko, szafę, regały książkowe. Skoro tyle majdanu będę musiał powynosić to i książki podejrzewam, da radę.
Podobnie jak wyżej można powiedzieć - nie kupuję książek bo nie mieszczą mi się na półce..


No a dla mnie to już poważna przeszkoda, ostatnio przeprowadzałam się dwa razy i to z miasta do miasta, na odległość 300km, wynajęcie firmy przeprowadzkowej kosztowałoby fortunę, gdyż takie firmy liczą sobie od kilometra. Do dyspozycji miałam więc tylko Corsę :p i byłam bardzo szczęśliwa, że z mebli mam tylko biurko i książek tylko kilkanaście.
 
     
Kamil 



Wiek: 31
Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 3807
Wysłany: 2011-11-07, 17:05   

Atłasowa napisał/a:
I tak mamy książki, a nie ma komu ich czytać :p
Zawsze to lepiej niż jakby tych książek nie było w ogóle ;-)

Jasne, że nie wszystko kupujemy, że znamy dużo więcej niż posiadamy (wymiana, pożyczanie, sprzedaż przeczytanych, ebooki, itp.) i to jest oczywiste. Ale dla mnie dom z książkami (czy płytami itd..) jest bardziej domem, a mieszkańcy zyskują w moich oczach :) Tak po prostu. Co nie znaczy, że kogoś oceniam czy skreślam.

Atłasowa napisał/a:
Same bestsellery też o czymś świadczą. Nie tak trudno się domyślić, czy ktoś czyta z wyboru, czy tylko robi pozory choćby po nieznajomości innych tytułów, niż te najbardziej znane.
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Kiedy sięgasz po same bestsellery to w zasadzie tak jakby twój własny gust nie istniał,
Bo może dopiero się kształtuje :) zresztą jak napisałeś 'z czasem zaczyna sięgać po rzeczy bardziej wymagające'.

Znacie ludzi, którzy gardzą bestsellerami z zasady? Czasem ktoś taki się trafia i niestety często są to ludzie, którzy wrednie wytkną mi Pottera czy Browna na półce, z którymi nie da się za bardzo rozmawiać, bo oni zawsze mają rację, bo tylko oni wiedzą co dobre, po prostu snoby. Więc już wolę osoby czytające same bestsellery, podchodzą do literatury mniej poważnie a do ludzi czytających co innego z większą tolerancją.
 
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2011-11-07, 17:42   

kenaz napisał/a:
Znacie ludzi, którzy gardzą bestsellerami z zasady? Czasem ktoś taki się trafia i niestety często są to ludzie, którzy wrednie wytkną mi Pottera czy Browna na półce, z którymi nie da się za bardzo rozmawiać, bo oni zawsze mają rację, bo tylko oni wiedzą co dobre, po prostu snoby.


Ja może nie tyle gardzę, ale tyle razy zweryfikowałem te 'ochy i achy', które serwowały media i w dużej części się rozczarowałem. Nie powiedziałbym, że gardzę, ale podchodze dość nieufnie. :) Browna na półce nie mam, ale przeczytałem Kod i Anioły i Demony i nie żałuję. Chociaż mam zastrzeżenia. :)

kenaz napisał/a:
Ale dla mnie dom z książkami (czy płytami itd..) jest bardziej domem


Tak, dom z książkami to tak jak zwykły dom, tylko bardziej. :)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Tifa Lockhart 



Wiek: 26
Dołączyła: 04 Lis 2008
Posty: 1874
Skąd: Augustów/ Toruń
Wysłany: 2011-11-08, 05:53   

Wchodząc do domu. w którym nie ma książek czuję się trochę dziwnie. Nie wyobrażam sobie, żebym ja nie miała biblioteczki. Ale w sumie rozumiem, że ktoś może nie chce marnować pieniędzy i czyta ebooki. Będąc jednak u kogoś kto nie ma żadnych książek i wiem, że wcale nie czyta czuję się skonsternowana. Bo obawiam się zawsze, że nie będzie o czym i w jaki sposób rozmawiać z taką osobą.
 
 
     
Atłasowa 



Wiek: 31
Dołączyła: 20 Wrz 2011
Posty: 581
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-11-08, 09:15   

To nie jest tak, że z "nieczytającymi" nie ma o czym rozmawiać, ale tematy pewnie będą inne. Pewnie o mnie też dużo osób myśli, że nie ma o czym ze mną rozmawiać, kiedy na przykład na wywody na temat ich ulubionego serialu potrafię zareagować tylko głupią miną.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2011-11-08, 09:40   

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Podobnie jak wyżej można powiedzieć - nie kupuję książek bo nie mieszczą mi się na półce..

Ja bym się pod tym musiała podpisac, niestety. Dzielę mieszkanie z dwiema osobami i to nie jest tak, że mogę sobie każdą wolną przestrzeń zabudować półkami na książki. To mi się kojarzy trochę z rybkami w akwarium - jak mają za mało miejsca, to przestają rosnąć. :) To zupełnie jak moja biblioteczka.
Od czasu do czasu robię korektę, tzn. wynoszę x tytułów do biblioteki, albo zmieniam ustawienie, żeby zyska trochę miejsca. Ale jak go nie ma, to go nie ma, i wtedy się ograniczam albo przestaję kupować i na jakiś czas przerzucam się na rzeczy wypożyczone od przyjaciół albo z biblioteki.

kenaz napisał/a:
Znacie ludzi, którzy gardzą bestsellerami z zasady?

Znam, i uważam, że to głupia zasada. Ja wolę moją - nie gardzę, dopóki nie spróbuję chociaż przeczytać. :) Efekt jest taki, że z czystym sumieniem mogę potem odrzucić zarówno wypociny pani Meyer, jak i "wielką" klasykę Whartona czy Coelho.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Żabka 



Dołączyła: 04 Lis 2009
Posty: 1599
Skąd: zewsząd
Wysłany: 2011-11-08, 14:21   

kenaz napisał/a:
Znacie ludzi, którzy gardzą bestsellerami z zasady?


Może nie gardzę, ale jakoś tak bardzo sceptycznie podchodzę do nowości, które natychmiast stają się bestsellerami. Nie mówię, że nie czytam, bo wiadomo jak to jest, ale raczej unikam. Musi mnie zachęcić ktoś ze znajomych lub tutaj i wtedy prawdopodobnie się skuszę ;-)
_________________
Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne.
Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe.

Mój blog: http://filmyksiazki.blogspot.com/
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 13