Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Lektury szkolne - przymus czy przyjemność?
Autor Wiadomość
alibaba 


Wiek: 75
Dołączyła: 05 Lip 2009
Posty: 2368
Skąd: Poznań
Wysłany: 2011-01-05, 17:42   

Wszelkie egzaminy powinny być pozbawione konieczności dokonywania interpretacji. Każdy uczeń, obojętnie w jakim wieku, ma prawo myśleć a swoje uwagi przedyskutować na forum klasy. Tak być powinno a nie jest. Podam przykład egzaminu kończącego gimnazjum. Było pytanie dot. Juranda ze Spychowa. Czy uwolnienie Krzyżaka była aktem miłosierdzia i chyba rozsądku czy coś podobnego. Należało odpowiedzieć, że miłosierdzia. Za to były punkty. Tymczasem moja wnuczka, umysł mat.-fiz. uznała, że był to akt rozsądku, bo zabicie Krzyżaka wywołałoby nowe represje ze strony Zakonu, na nowo ginęliby ludzie. Jestem tego samego zdania. Ale wnuczka punktów nie dostała.
To tylko jeden przykład a jest ich na pewno mnóstwo.
Oceniający prace z j.polskiego powinni skupić się na tym, czy uczeń prawidłowo buduje zdania, czy pisze bezbłędnie, czy posiada wiadomości o tych najbardziej podstawowych dziełach literatury i czy może wykazać się znajomością innych, równie wartościowych dzieł.
Każde ocenianie interpretacji będzie niesprawiedliwe.
 
     
Procella 



Wiek: 37
Dołączyła: 28 Maj 2009
Posty: 2210
Wysłany: 2011-01-05, 17:50   

alibaba napisał/a:
Każde ocenianie interpretacji będzie niesprawiedliwe.

Chyba że na zasadzie - czy to się trzyma kupy, czy rozumowanie jest logiczne, czy uczeń umie uzasadnić swoją interpretację. PRzecież do niedawna tak właśnie to wyglądało. Oczywiście, to jest trudniejsze dla nayczyciela.
_________________
Tumblr ~*~ Instagram ~*~ GoodReads
Raziel napisał/a:
Cthulhu fh'tagn i do przodu.
 
     
alibaba 


Wiek: 75
Dołączyła: 05 Lip 2009
Posty: 2368
Skąd: Poznań
Wysłany: 2011-01-05, 20:27   

Tak, masz rację. Tyle, że egzaminy testowe wykluczają taką możliwość. Jedynie pisemny egzamin maturalny mógłby wykazać to o czym piszesz. No i uzasadnienie interpretacji musiałoby stanowić integralną część pisemnej pracy. Kiedyś rzeczywiście tak było. Ale "kiedyś" nauczyciele rozmawiali z uczniami, dyskutowali o problemach zawartych w omawianych utworach. Teraz nie ma na to czasu. Teraz programy przeładowane są zupełnie zbędnymi materiałami.
Moja polonistka tak prowadziła lekcje, że ja, która przez całe liceum przeczytała tylko dwie lektury, potrafiłam napisać wypracowania oceniane na 5 i to nie tylko przez polonistkę ale i wizytatorów. Maturę też napisałam na 5. Ze znajomości lektury, której nigdy nie przeczytałam. Bo prowadzone przez tę panię lekcje pozwoliły zrozumieć istotę utworu i poznać pobieżnie, ale w stopniu wystarczającym, treść.
To była jednak prawdziwa nauczycielka, wykonująca swój zawód z oddaniem i zrozumieniem młodzieży.
Że nie czytam lektur, polonistka przyłapała mnie dopiero w klasie maturalnej, przy omawianiu "Lalki". A przez całe liceum miałam piątkę z j. polskiego.
 
     
Procella 



Wiek: 37
Dołączyła: 28 Maj 2009
Posty: 2210
Wysłany: 2011-01-05, 20:53   

I to "kiedyś" wcale nie było tak dawno. Ja się jeszcze zdążyłam załapać, a w tym roku minie dziesięć lat od mojej matury.
alibaba napisał/a:
Teraz nie ma na to czasu. Teraz programy przeładowane są zupełnie zbędnymi materiałami.

A nie ma na to czasu, bo nauczyciele muszą... przygotować młodzież do rozwiązywania tekstu i trafiania w klucz. Poza tym to nawet nie tyle kwestia niepotrzebnego materiału, co skrócenia liceum. Niby uczniowie powinni przynieść część wiedzy z gimnazjum, ale w praktyce jest z tym bardzo różnie i w zasadzie ten sam materiał musi zostać przerobiony w czasie krótszym o rok. Mam pewien kontakt z tymi sprawami, bo moja mama uczy polskiego w liceum - należy właśnie do tych dobrych, "prawdziwych" nauczycieli i bardzo krytycznie podchodzi do nowej matury.
_________________
Tumblr ~*~ Instagram ~*~ GoodReads
Raziel napisał/a:
Cthulhu fh'tagn i do przodu.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2011-01-05, 21:49   

Niestety, współczesna matura odzwierciedla poziom i sposób kształcenia dzisiejszych licealistów i uczniów innych poziomów kształcenia. Kiedy ja chodziłam do szkoły, uczono nas myśleć, wypowiadać głośno swoją opinię i umieć jej bronić. Oczywiście, zdarzali się też nauczyciele starej daty, którzy dyktowali notatki do zeszytu i potem z nich odpytywali (na szczęście nie prowadzili mojej klasy, jeden z nich co prawda sprawdzał moja pracę maturalną, gdzie napisałam same herezje, ale jakoś mi się upiekło...).

Chyba gdzieś tu już pisałam, że na studiach będąc uczyłam angielskiego trzy dziesięciolatki, które z trudem umiały coś napisać. Dla mnie to było przerażające, dla nich - normalne, bo szkoła wymagała od nich tylko stawiania znaczków w odpowiednich miejscach w kolorowych zeszytach ćwiczeń.

Nie czytają, nie piszą, nie myślą. Maturę zdadzą na pewno... :shock:
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Aura 
dama z książką


Dołączyła: 20 Gru 2010
Posty: 253
Wysłany: 2011-01-06, 11:58   

Cytat:
Poza tym to nawet nie tyle kwestia niepotrzebnego materiału, co skrócenia liceum.

To prawda, u mnie w liceum większość nauczycieli i uczniów na to narzekała. Nie wiem, co miało dać wprowadzenie gimnazjów :-? Przez to strasznie "goniliśmy" z materiałem, a sporo rzeczy i tak nie zdążyliśmy przerobić - np. części historii współczesnej, a byłam w klasie humanistycznej. Matematykę, fizykę i niemiecki w ogóle w ostatnim roku potraktowano po macoszemu, bo zwyczajnie nie było na to czasu.
Poza tym musiałam spędzić rok dłuzej z nieciekawą klasą w gimnazjum, podczas gdy w liceum naprawdę trafiłam na sympatycznych ludzi.
 
     
Tifa Lockhart 



Wiek: 26
Dołączyła: 04 Lis 2008
Posty: 1874
Skąd: Augustów/ Toruń
Wysłany: 2011-01-06, 20:36   

Co do lektur- przynajmniej moja polonistka omawia wszystko o wiele za długo. Rozwodzi się nad szczegółami, każe nam to notować i wszystko pamiętać. ''Potop'' omówiliśmy bardzo szybko, a ''Pana Tadeusza'' omawiamy i omawiamy. Trochę odbiegnę od tematu- za to moja pani od historii przy lekcjach ogólnych np. z baroku każe nam wypisywać i umieć dużo dzieł. Ja to rozumiem, ale bez przesady. 3/4 z tego, co musimy na historii znać- autor, tytuł, to nawet na polskim nie było.
 
 
     
M 



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 1479
Wysłany: 2011-01-06, 20:50   

Córka Lavransa napisał/a:
Nie czytają, nie piszą, nie myślą. Maturę zdadzą na pewno... :shock:
Oczywiście. Dodatkowo pewnie dostaną się na humanistyczne studia, które skończą z tytułem magistra stosunków międzynarodowych (lub pokrewnych). Do pracy się tacy ludzie nie będą nadawać, bo "nas myśleć nie uczono", więc zasilą szeregi wykształconych bezrobotnych... Zresztą o to właśnie chodzi - o bezrozumną masę, mającą głosować na określoną partię. O to chodziło włodarzom Związku Sowieckiego, tyle że oni się do tego zabrali nie od tej strony co powinni - chcieli to wprowadzić przymusowo, a ludzkość nie lubi przymusu. Teraz się to nazywa "oferta edukacyjna" czy "wyrównywanie szans rozwoju" - ludzie kończą studia, które poziomem odstają od przedwojennych gimnazjów. Efekt populistyczny spełniony - mamy jeden z najwyższych wskaźników absolwentów szkół średnich, ale za nim nie idzie poziom inteligencji...
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3878
Wysłany: 2011-01-07, 19:38   

alibaba napisał/a:
Każde ocenianie interpretacji będzie niesprawiedliwe.

Córka Lavransa napisał/a:
Kiedy ja chodziłam do szkoły, uczono nas myśleć, wypowiadać głośno swoją opinię i umieć jej bronić.


Mój nauczyciel j. polskiego mówił do nas takimi słowami: na maturze możesz, a nawet powinieneś wyrazić własną opinię, pod warunkiem, że będziesz w stanie ją rzetelnie uargumentować. I nawet jak napiszesz, że poezja Mickiewicza jest do niczego, że Ci się nie podoba itp, to żaden polonista nie będzie miał prawa Cię oblać. Zapamiętałem to, bo te słowa wydają mi się mądre. Wszak nie o to chodzi by bezmyślnie powtarzać wyuczone formułki, ale myśleć, posiadać własne poglądy, i potrafić je wyrażać. I nie ma, że "Słowacki wielkim poetą był", skoro mnie "nie zachwyca". A bo to nie można mieć innego zdania? :)

Opowieść Alibaby o Jurandzie to dobry przykład na to, co pisałem wcześniej, że próbuje się uczynić z języka naukę ścisłą. Według mnie oba poglądy mogą być prawidłowe, i ten o miłosierdziu i ten o rozsądku. Nie powinno się oceniać wypowiedzi na zasadzie 0-1.

Procella napisał/a:
I to "kiedyś" wcale nie było tak dawno. Ja się jeszcze zdążyłam załapać, a w tym roku minie dziesięć lat od mojej matury.


U mnie gdzieś także tyle lat minie odkąd pisałem maturę. Pamiętam, że bałem się strasznie, a okazała się ona najmilszym sprawdzianem w moim życiu. Pytania nie były nad wyraz trudne. A z polskiego dostałem temat, który mogłem uważać za wymarzony. Żadnych Dziadów, żadnego Mickiewicza, Żeromskiego itp, nic z tego, co teraz na maturze się powtarza rok rocznie.
A temat brzmiał mniej więcej (do dziś pamiętam :) ): Czy istnieją dzieła literackie, które są w stanie oprzeć się kulturze masowej? Odpowiedz uzasadnij na dwóch wybranych przykładach.
Wybrałem temat łączony, w pierwszej części rozwiązywało się test do tekstu publicystycznego. Akurat był o literaturze popularnej i kulturze masowej. W drugiej części były do wyboru trzy tematy. Wybierało się jeden z nich i należało napisać tekst na 3 strony podaniowe. 3!!! :) Ile procent maturzystów dziś jest w stanie rozwinąć swoje myśli na 3 strony? W tematach, które nie zawierały tekstu publicystycznego dozwolone było stron sześć. :)
Powiem Wam szczerze, że chciałbym przeczytać dziś swoją pracę maturalną. Być może uśmiechnąłbym się z powodu naiwności tekstu. Niemniej byłoby to ciekawe doświadczenie. Zobaczyć, co myślało się o literaturze 10 lat temu. :)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
M 



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 1479
Wysłany: 2011-01-07, 20:31   

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
A temat brzmiał mniej więcej (do dziś pamiętam :) ): Czy istnieją dzieła literackie, które są w stanie oprzeć się kulturze masowej? Odpowiedz uzasadnij na dwóch wybranych przykładach.
Ja swój pamiętam mniej więcej, ale sprawdziłem w necie i cytuję dokładnie: Dobro własne czy sprawy publiczne. Rozwiń temat, oceniając postawy wybranych bohaterów literatury dawnej i współczesnej.

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Wybrałem temat łączony, w pierwszej części rozwiązywało się test do tekstu publicystycznego. Akurat był o literaturze popularnej i kulturze masowej. W drugiej części były do wyboru trzy tematy. Wybierało się jeden z nich i należało napisać tekst na 3 strony podaniowe. 3!!! :)
Mój temat rozwinąłem na 14 stron A4 :mrgreen: Moja polonistka musiała otrzeć się o zawał :mrgreen: Zresztą, na historii (gdzie wybrałem tekst źródłowy) napisałem 12 stron. Historyczka w czasie czytania była histeryczką :mrgreen:

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Powiem Wam szczerze, że chciałbym przeczytać dziś swoją pracę maturalną. Być może uśmiechnąłbym się z powodu naiwności tekstu. Niemniej byłoby to ciekawe doświadczenie. Zobaczyć, co myślało się o literaturze 10 lat temu. :)
Też bym chciał przeczytać swoje prace maturalne. Prawdopodobnie uśmiałbym się do łez z głupot, które tam wypisywałem. Chyba nigdy wcześniej w życiu więcej wody nie polałem :mrgreen: Nie, nie... kłamię was - więcej wody polałem na studiach na egzaminie z historii doktryn politycznych i prawnych. To była dopiero przesada ;-)
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3878
Wysłany: 2011-01-07, 21:10   

Martinus napisał/a:
Dobro własne czy sprawy publiczne. Rozwiń temat, oceniając postawy wybranych bohaterów literatury dawnej i współczesnej.


Najlepszą cechą "starych" tematów był ich ostatni fragment: wybranych bohaterów literatury dawnej i współczesnej. Owo magiczne "wybranych". Żadnego konkretnego nakazu, żadnych Dziadów czy Kordiana. Temat odwołuje się wyłącznie do wiedzy literackiej zdającego. A im ma większą, tym bardziej może się wykazać.

Martinus napisał/a:
Mój temat rozwinąłem na 14 stron A4 :mrgreen: Moja polonistka musiała otrzeć się o zawał


Nas polonista straszył, że jak ktoś napisze więcej niż limit to odkreśli nadmiar i nie będzie tego sprawdzał. Starałem się więc zmieścić w górnej granicy normy czyli owych trzech stronach. A było ciężko, mniej więcej w połowie tekstu zmieniłem czcionkę na o połowę mniejszą, żeby zmieścić wszystkie swoje myśli. :)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
alibaba 


Wiek: 75
Dołączyła: 05 Lip 2009
Posty: 2368
Skąd: Poznań
Wysłany: 2011-01-07, 22:13   

Maturę pisałam 50 lat temu. To jednak jest takie przeżycie, że pozostaje w pamięci na zawsze. Dokładnie tematu nie pamiętam, ale wiem, że pisałam o Zapolskiej - nie przeczytałam ani jednej książki tej pani. I wiem też, że miałam coś tam udowodnić a więc było tak, jak być powinno.
A swoją drogą, chciałabym to kiedyś przeczytać. Wiem, wiem, to nie jest możliwe. Ale byłoby fajnie.
Na studiach raczej wody się nie lało. Przynajmniej na moim kierunku. Natomiast pamiętam, że na egzaminie wstępnym z historii, jak się później dowiedziałam, na ok.120 piszących byłam jedyną osobą która pisała o wojnie polsko- radzieckiej. Ale miałam odwagę! To były przecież lata ciężkiego zauroczenia ZSRR. Widocznie jednak nalałam tyle wody, że się spodobało i pozwolono mi studiować.
Wracając do lektur- myślę, że coś w tej materii się zmienia. Widzę to po tematach prac moich wnuczek- uczennic I kl. LO. Są to prace wymagające samodzielnego myślenia. Zresztą tak było już i w gimnazjum. I choć obydwie są na kier. mat-fiz to i z j.polskiego i z historii często muszą same rozwinąć podaną przez nauczyciela myśl i udowodnić dlaczego tak a nie inaczej myślą. Co się im wcale a wcale nie podoba.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2011-01-08, 08:10   

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Mój nauczyciel j. polskiego mówił do nas takimi słowami: na maturze możesz, a nawet powinieneś wyrazić własną opinię, pod warunkiem, że będziesz w stanie ją rzetelnie uargumentować. I nawet jak napiszesz, że poezja Mickiewicza jest do niczego, że Ci się nie podoba itp, to żaden polonista nie będzie miał prawa Cię oblać. Zapamiętałem to, bo te słowa wydają mi się mądre. Wszak nie o to chodzi by bezmyślnie powtarzać wyuczone formułki, ale myśleć, posiadać własne poglądy, i potrafić je wyrażać. I nie ma, że "Słowacki wielkim poetą był", skoro mnie "nie zachwyca". A bo to nie można mieć innego zdania? :)


Otóż to. Ja dokładnie mojego tematu nie pamiętam, ale sens był taki, że na podstawie przykładów bohaterów różnych epok literackich miałam napisać, z kim bym chciała zmieniać świat.
Zjechałam okropnie wszystkich romantyków, nawiedzonych Judymów i innych księży Piotrów i napisałam, że wybieram Bogumiła Niechcica z "Nocy i dni" i doktora Bernarda Rieux z "Dżumy" Camusa.
Sześć stron drobnego tekstu.
A po oddaniu pracy dowiedziałam się, że będzie ją sprawdzał nauczyciel, który swoją klasę prowadził ściśle wg litery podręczników, uwielbiał romantyzm i dla którego idealna praca maturalna miała stron co najmniej dziesięć.
To była ciężki okres, te kilka dni przed wynikami... ale dostałam szóstkę. :)
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3878
Wysłany: 2011-01-08, 08:29   

Córka Lavransa napisał/a:
To była ciężki okres, te kilka dni przed wynikami... ale dostałam szóstkę.


Ja również. :) A nigdy nie byłem gigantem umysłowym jeśli chodzi o język polski. To był jeden z najprzyjemniejszych dni w moim życiu. A na pewno totalne zaskoczenie. Choć nigdy nie wykorzystałem nigdzie tej oceny wybierając studia techniczne, to jednak była dla mnie ważna, tak prywatnie, wewnętrznie.
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Przemek0911
Stały czytelnik



Dołączył: 30 Gru 2010
Posty: 55
Skąd: Radom
Wysłany: 2011-01-08, 09:28   

Tina napisał/a:
Nie lubiłam jej jako osoby, ale nauczycielem była dobrym i potrafiła zaciekawić.
Jak można nauczyciela którego się nie lubi uważać za dobrego? Ja zwykle czytam lektury. W podstawówce miałem dosyć fajne tj. Hobbita, Anie z zielonego wzgórza i nie było ich zbyt dużo, dlatego mogłem czytać co mi się podobało. W gimnazjum nie czytałem tylko Romea i Julii.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum KGB

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 12