Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Lektury szkolne - przymus czy przyjemność?
Autor Wiadomość
Jelon 


Dołączył: 25 Lis 2010
Posty: 107
Wysłany: 2010-12-07, 13:41   

Ja osobiście lektur nie czytam. Szczerze mowiac nie lubie jak mnie ktos do czegos zmusza. Tym bardziej gdy pozniej okazujej sie ze tmimo moich szczerych checi ja nic z tej ksiazki nie rozumiem. Dlatego wolalem streszczenia :)
 
     
M 



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 1479
Wysłany: 2010-12-07, 14:03   

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Ale wyobraźcie sobie nauczyciela pasjonata, kochającego książki, lubiącego się nimi dzielić ze wszystkimi wokół. Opowiadającego na lekcjach (prócz standardowej notatki czy charakterystyki utworu) ciekawostki literackie. Przecież wtedy czytanie lektur może być przygodą.
Niestety takich nauczycieli jest mało. Miałem przyjemność w swoim liceum spotkać jednego, ale siostra już miała polonistkę, która wręcz sposobem prowadzenia lekcji zniechęcała do czytania.
Ja w technikum miałem polonistkę działającą podobnie jak ta, która uczyła twoją siostrę. Była ostra i dość nietolerancyjna, często nieprzebierająca w słowach w momencie zwracania się do uczniów - nieuków lub ignorantów. O niej raczej nikt nie mówił obojętnie - budziła silne emocje ;)

Za to w szkole średniej miałem świetną historyczkę (niestety później zastąpioną przez strasznie beznadziejną piłę) z pasją, która tylko robiła wykład, a nie sprawdzała notatek i nie oceniała zeszytów. Dowcipna, wyluzowana, tylko potrafiła się wściec, kiedy ktoś nie odrabiał zadań albo się nie przygotował do odpowiedzi (zresztą, który nauczyciel by się wtedy nie wkurzył) i nie lubiła kujonów - oczekiwała zrozumienia przekazywanej treści. Często opowiadała różne ciekawostki, umiała zainteresować słuchaczy. Poza tym była zamiłowanym podróżnikiem - jedną całą lekcję poświęciła na relacjonowanie swojej podróży na Daleki Wschód.
 
     
Tina 



Dołączyła: 06 Lis 2008
Posty: 765
Skąd: Andrychów
Wysłany: 2010-12-12, 19:13   

Martinus Jachus napisał/a:
Poza tym była zamiłowanym podróżnikiem - jedną całą lekcję poświęciła na relacjonowanie swojej podróży na Daleki Wschód.

Znaczna część lekcji historii w gimnazjum tak u mnie wyglądała. Nauczycielka sporo opowiadała nam o podróżach, ale z reguły znajdywała czas na przeprowadzenie lekcji. O historii też opowiadała bardzo ciekawie. I nauczyłam się przy niej robić notatki, bo była jedynym nauczycielem w gimnazjum, który nie dyktował ich. Nie lubiłam jej jako osoby, ale nauczycielem była dobrym i potrafiła zaciekawić.

W liceum też mam świetną historyczkę. Jest bardzo, hm... Określmy to, że zawsze ma dużo energii.

Wracając do omawiania lektur - u mnie na lekcjach polskiego zdarzają się takie sytuacje, że jakaś osoba rozgada się o jakimś teksie, przedstawi własną interpretację po to tylko, aby nauczycielka po skończeniu wypowiedzi ucznia stwierdziła "to przejdźmy teraz do tematu" i usiłuje nas naprowadzić na tą jedyną słuszną interpretację.
_________________
https://www.moneymilioner.pl/69539
 
 
     
Tifa Lockhart 



Wiek: 26
Dołączyła: 04 Lis 2008
Posty: 1870
Skąd: Augustów/ Toruń
Wysłany: 2010-12-12, 19:46   

Tina napisał/a:
u mnie na lekcjach polskiego zdarzają się takie sytuacje, że jakaś osoba rozgada się o jakimś teksie, przedstawi własną interpretację po to tylko, aby nauczycielka po skończeniu wypowiedzi ucznia stwierdziła "to przejdźmy teraz do tematu" i usiłuje nas naprowadzić na tą jedyną słuszną interpretację.

Denerwuję się, gdy ludzie mówią: ooo, w dzisiejszych czasach w szkole jest tyle okazji do wykazania swojej kreatywności. Oni chyba nigdy nie byli w szkole. Na lekcjach polskiego albo masz wkute na pamięć interpretacje albo jesteś geniuszem, który wie o co chodziło dla autora. Co z tego, że ja uważam, że autor w tym wierszu mówił, np. o śmierci. Nie wpasuję się w klucz na maturze i zero punktów za zadanie.
 
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2010-12-13, 08:33   

Tifa Lockhart napisał/a:
albo jesteś geniuszem, który wie o co chodziło dla autora.


Mi się czasem wydaje, że często autor wcale nie miał tak rozległego klucza interpretacyjnego jakim częstują nas poloniści. Napisanie wiersza to czasem kwestia chwili natchnienia, np. zauroczenia jakimś pięknym widokiem bądź twórcza reakcja na zaobserwowane wydarzenie. Słowa nagle zaczynają się układać w większą całość i tak powstaje wiersz. Czy autor zastanawiał się wtedy jak powinno się interpretować poszczególne zwroty, co jest metaforą i co wyraża? Szczerze mówiąc, trudno mi w to uwierzyć.

Wreszcie, jestem zdania, że literatura, a poezja w szczególności może mieć wiele interpretacji, każdy może zobaczyć w niej trochę co innego. A jeśli wiersz nie trafi czytelnikowi do serca to na nic wmawiać mu, że zachwyca, skoro nie zachwyca.
I to jest w poezji piękne, że nie ma jednej interpretacji, że nie jest jak równanie matematyczne, że nie ma tylko jednego słusznego rozwiązania.

Toteż nauczyłem się doceniać i rozkoszować się czytaniem poezji dopiero po zakończeniu szkoły, kiedy sam brałem sobie tomik poezji danego poety i kartkowałem do dopóty, dopóki nie znalazłem wiersza, który naprawdę do mnie trafia. Nie zawsze były to te sztandarowe pozycje z podręczników szkolnych. Czasem jakiś krótki wiersz, czasem bez tytułu, ot dwie zwrotki, ale takie, które zawsze będę miał w pamięci.
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Jelon 


Dołączył: 25 Lis 2010
Posty: 107
Wysłany: 2010-12-13, 16:10   

Dokładnie. Czasem wydaje mi się, że poloniści na siłę próbują znaleźć jakąś interpretację wiersza. Często to w ogóle nie ma sensu - moim zdaniem. Zresztą moja polonistka z gimnazjum, będąc na spotkaniu z Wisławą Szymborską przyznała, że całkiem inaczej ona interpretowała jej utwory, niż to miało miejsce przez autorkę.
 
     
elfrun 
Wojowniczka



Wiek: 46
Dołączyła: 02 Lis 2008
Posty: 2651
Skąd: Langangen
Wysłany: 2011-01-01, 15:01   

Jedyne lektury, ktore mnie szczerze uradowaly to Karolcia, Muminki, Dzieci z Bulerbyn i Filonek Bezogonek. Reszta nie wzbudzila mojego zachwytu. ;-)
_________________
Nie dokarmiaj zlego wilka. :)
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2011-01-03, 18:43   

Jelon napisał/a:
Czasem wydaje mi się, że poloniści na siłę próbują znaleźć jakąś interpretację wiersza.


Niekoniecznie na siłę. Zapewne istnieją jakieś uznane interpretacje wiersza i nauczyciele się tego trzymają. A to nie koniecznie tak. Nie jest najważniejsze co autor miał na myśli, ważne jest, co ty, jako czytelnik rozumiesz przez słowa autora. Interpretacji poezji nie da się nauczyć na pamięć, nie ma jednej słusznej. Taka lekcja interpretacyjna powinna wyglądać raczej w taki sposób, że uczniowie mogą swobodnie wyrazić, co przez dany wiersz, daną strofę rozumieją. A nauczyciel powinien tym rozważaniem kierować, wspierać w tym uczniów. A nie narzucić jedną oficjalną wersję i na drugi dzień z tego pytać. :)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
M 



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 1479
Wysłany: 2011-01-03, 20:10   

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Nie jest najważniejsze co autor miał na myśli, ważne jest, co ty, jako czytelnik rozumiesz przez słowa autora. Interpretacji poezji nie da się nauczyć na pamięć, nie ma jednej słusznej.
No właśnie jest tak, że chcąc zdać maturę musisz nauczyc się słów kluczy i jedynej obowiązującej interpretacji danego utworu. Wszelka własna inwencja twórcza jest piętnowana przez brak punktów na egzaminie maturalnym.

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Taka lekcja interpretacyjna powinna wyglądać raczej w taki sposób, że uczniowie mogą swobodnie wyrazić, co przez dany wiersz, daną strofę rozumieją. A nauczyciel powinien tym rozważaniem kierować, wspierać w tym uczniów. A nie narzucić jedną oficjalną wersję i na drugi dzień z tego pytać. :)
Ładnie napisałeś to, co powinno być, ale to jest taka school-fiction ;-) U nas w kraju nigdy tak nie będzie, dopóki szkoły będą w jakikolwiek sposób zależne od Ministra Edukacji, który układa plan nauczania. Kanon lektur i ich interpretacja jest obecnie narzucany przez ludzi, uważających się za patriotów i nauczyciele specjalnie nie mają wyboru, bo:
1) przy innych interpretacjach uczniowie nie zdadzą matury,
2) przy "marnych" zarobkach nauczycieli, nie chcą się oni angażować w rozwój uczniów, bo najzwyczajniej im się nie chce...
3) niech się tylko jakiś "patriota" dowie, że nauczyciel pozwala inaczej interpretować wieszcza narodowego... oj ;-)

Reasumując: w najbliższym czasie nie widzę szans na poprawę ;-)
 
     
Jelon 


Dołączył: 25 Lis 2010
Posty: 107
Wysłany: 2011-01-04, 14:22   

W całości się z Wami zgadzam. Ale przy takim rozwiązaniu jak Wy mówicie, pisanie matury byłoby bardzo ciężkie. Tzn. z jednej strony nauczyciel mógłby dać za wszystko punkty, z drugiej zaś za wszystko nie dać. Należałoby więc ewentualne interpretacje utworów znieść, gdyż skala przy wszelkiego rodzaju egzaminach jest bardzo ważna.
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2011-01-05, 09:54   

A propos matury. Nie uważacie, że formuła nowej matury dąży jakby do sprowadzenia języka w wąskie ramy rodem z nauk ścisłych? Język ze swej natury jest bogaty, jedną rzecz można na wiele sposobów wyrazić, na wiele sposobów zrozumieć, rozważać pod wieloma kątami. A dziś mamy pytania na które istnieje tylko jedna, jedynie słuszna odpowiedź, ta, którą wymyślił ktoś układający klucz. To trochę wąskie spojrzenie na język i w ogóle na umiejętności uczniów.
Egzamin z języka powinien weryfikować czy dany człowiek rzeczywiście ów język dobrze zna i umie się nim posługiwać, czy orientuje się w literaturze i ogólnie w kulturze. Dawniej dostawało się do wyboru jeden z czterech tematów i droga wolna, pisz co chcesz, o czym chcesz, byle tylko wiązało się z postawionym tematem.
A dziś jak słyszę ciągle tylko trzeba odpowiadać na pytania z Chłopów, Dziadów, Wesela i kilku innych lektur, które non stop się powtarzają.
Bezsens. Dobrze, że to już dawno za mną i że miałem jeszcze szczęście załapać się na starą maturę.
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Jelon 


Dołączył: 25 Lis 2010
Posty: 107
Wysłany: 2011-01-05, 10:05   

Tak, z pewnością masz rację. Tylko jak wtedy można ocenić umiejętności ucznia? Każdy nauczyciel ma przecież swój punkt widzenia i swoje zdanie. Nam może wydawać się, że wypracowanie jest świetne - innym, że beznadziejne. I chyba w tym tkwi problem...
 
     
M 



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 1479
Wysłany: 2011-01-05, 10:23   

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Nie uważacie, że formuła nowej matury dąży jakby do sprowadzenia języka w wąskie ramy rodem z nauk ścisłych?
Ja mam wrażenie, że to nie o to tak naprawdę chodzi. Bardziej jest to związane z trendem, aby stworzyć całe pokolenie bezmyślnie działających ludzi, którzy nie będą potrafili samodzielnie myśleć. Przecież wiadomo, że niewykształconym motłochem o wiele łatwiej się manipuluje. Szkoły od początku edukacji małych dzieci zaniżają poziom, aby słabsze osoby nie odstawały od pozostałych, co dzieje się kosztem tych bystrzejszych. Maluchy są coraz głupsze, robią coraz mniej, potrafią coraz mniej, a szkoły jeszcze pozbawiają je możliwości rozwijania się. Cały czas przeraża mnie opowieść, jak nauczycielka z mojej byłej podstawówki musi czytać lektury na lekcji, żeby przerobić je zgodnie z programem nauczania, bo niektóre dzieci mają poważne problemy z czytaniem...
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2011-01-05, 14:47   

Martinus napisał/a:
Ja mam wrażenie, że to nie o to tak naprawdę chodzi. Bardziej jest to związane z trendem, aby stworzyć całe pokolenie bezmyślnie działających ludzi, którzy nie będą potrafili samodzielnie myśleć.


Może czasem efekty reform sprawiają wrażenie, że tak to w istocie wygląda, ale chyba nie to samo w sobie było celem reform.
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
M 



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 1479
Wysłany: 2011-01-05, 15:11   

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Może czasem efekty reform sprawiają wrażenie, że tak to w istocie wygląda, ale chyba nie to samo w sobie było celem reform.
Moim zdaniem właśnie to jest główny cel. Czym innym mogą być reformy sprawiające, że poziom edukacji systematycznie spada? Założeniem jest, żeby jak najwięcej uczniów szkół średnich zdało egzamin maturalny (w 2010 roku zdało 81 procent maturzystów) i jak najwięcej rozpoczęło studia (obowiązkowo na kierunkach humanistycznych, czemu sprzyja fatalny poziom nauki przedmiotów ścisłych w polskich szkołach, że maturzyści "boją się" uczelni ścisłych). I tak się dzieje - masa ludzi kończy bezsensowne kierunki jak politologia, stosunki międzynarodowe, socjologia czy kulturoznawstwo, a potem są kompletnie niedopasowani do potrzeb rynku pracy. Pal licho, że są niedopasowani, ale dodatkowo nie są kreatywni i nie potrafią się przekwalifikować i tylko biadolą, że Polska nie gwarantuje im pracy, a oni tak są wykształceni i inteligentni, że muszą wyjeżdżać za granicę na zmywak... A taki "złoty narybek" to idealny elektorat dla populistycznych partii, które obiecają, ze zwalcza bezrobocie i stworzą tysiące miejsc pracy...
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum KGB

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 13