Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Lektury szkolne - przymus czy przyjemność?
Autor Wiadomość
M 



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 1479
Wysłany: 2010-11-29, 09:13   Lektury szkolne - przymus czy przyjemność?

Będąc na czytelniczej fali, zapraszam wszystkich forumowiczów do udziału w dyskusji w kolejnym czytelniczym wątku :) Tym razem dość kontrowersyjny temat wśród miłośników książek, nauczycieli i filologów - lektury szkolne.

Lubicie (lubiliście) czytać lektury szkolne, czy wasze podejście do nich było jak do jeża? Czy zmuszaliście się do przeczytania, czy wystarczały opracowania i bryki?
Dlaczego?
A może macie jakieś ulubione, które uważacie za genialne, znakomite, warte przeczytania itd.?

Zapraszam do dyskusji 8-)
 
     
Panna Jeż 



Dołączyła: 08 Lip 2009
Posty: 2422
Skąd: z mchu i paproci
Wysłany: 2010-11-29, 14:25   

Jak już pisałam w innym temacie, nie potrafię się zmusić do książek, które mnie nie interesują, więc połowy lektur, może nawet większej, nie przeczytałam. Wolałam z biblioteki wypożyczyć coś, co bardziej trafiało w mój gust. Z opracowań też za bardzo nie korzystałam, bo miałam jakieś takie dziwne poczucie... uczciwości <?>, że wolałam przyznać się, iż danej książki nie przeczytałam, bo mnie nie interesuje, niż wykuć opracowanie i udawać, ze wiem o co chodzi. Za dobrze na tym nie wychodziłam, zwłaszcza, ze moja polonistka uwielbiała odpytywanie z treści lektury.
To dotyczy podstawówki i liceum, bo na studiach już starałam się być na bieżąco, a że kierunek filologiczny, to lektur było dużo. Ale na studiach było o wiele łatwiej, w końcu to wszystko wiązało się z moimi zainteresowaniami :D
_________________
Niepamięć doda Ci skrzydeł...
 
     
M 



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 1479
Wysłany: 2010-11-29, 15:01   

Odnosząc się do pytania zawartego w tytule wątku - przyjemność na pewno wątpliwa - do końca życia nie zapomnę czytania w jedną noc "Sierotki Marysi i 7 krasnoludków" niejakiej pani Konopnickiej. Wyjątkowo durna książka i do tego pojawia się w IV klasie. Chyba po tej właśnie lekturze moje nastawienie do lektur jako takich stało się jednoznacznie negatywnie.
Przymus także nie, bo cały okres edukacji w technikum (czyli 5 lat!) udało mi się bez czytania lektur przeżyć i było całkiem nieźle :mrgreen: Ktoś niebywale mądry wynalazł streszczenia :mrgreen:

Do dnia dzisiejszego przeczytałem tylko jedną lekturę, ale oczywiście stało się to dobre kilka lat po ukończeniu szkoły średniej ;) Z własnej woli sięgnąłem po "Quo Vadis" Henryka Sienkiewicza. Wiąże się to z moimi zainteresowaniami oscylującymi wokół historii starożytnego Rzymu. Poza książkami stricte naukowymi, sięgam właśnie po powieści historyczne, których akcja dzieje się w Rzymie w czasach antycznych.
 
     
Ishikawa 
Crazy tortoise lady



Wiek: 32
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 820
Wysłany: 2010-11-29, 16:05   

Przymus.
Od czasów liceum nie przeczytałam żadnej lektury bo czuje do nich książkowstret.
Ale....ale ekranizację Lalki, Nad Niemnem...mógłbym oglądać często :)
_________________
"Boże! Zrób tak,żeby mnie w lesie zaskoczyła nagła i niespodziewana bajka! Niech ta bajka będzie straszna i groźna, byleby była ciekawa i piękna".
Chwile później na gładkiej skalnej ścianie pojawiają się drzwi wiodące do skarbów Sezamu.
~Ali Baba.
 
     
Paleolog 
czytaczszerokopojęty



Dołączył: 20 Lis 2009
Posty: 789
Skąd: z drakkaru
Wysłany: 2010-11-29, 19:46   

Mimo wszystko przyjemność.

Oczywiście czasem trzeba było się zmuszać, ale gdyby nie zadawane lektury być może nigdy nie sięgnąłbym po takie perły jak 'Lord Jim' czy 'Lalka'. Owszem, było kilka książek, których naprawdę nie lubiłem, ale ze zdecydowanej większości szkolnych lektur jestem zadowolony. A przeczytałem od deski do deski niemal wszystkie - wertowanie bryków uważałem bowiem za dyshonor. Niemal, bo do "Nad Niemnem" jednak się nie zmusiłem, a Orzeszkową będę straszył swoje dzieci ;-)
_________________
... ale nie ułaskawił żadnych filozofów
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2010-11-29, 21:07   

Przede wszystkim ja do jeża podchodzę jak do... Jeża. :mrgreen:

W szkole byłam okropnym kujonem, na dodatek ciągle przed startem do jakiejś olimpiady polonistycznej albo dyktanda albo konkursu o teatrze - a zatem czytałam wszystko, łącznie z nadobowiązkowymi.
Nie narzekam jednakowoż, ponieważ-bo :-P dzięki temu zakochałam się na całe życie w twórczości Reymonta i Prusa. Co prawda droga do tych słodyczy usłana była cierniami w postaci wspomnianego tu już "Lorda Jima" czy innych wieszczów w rodzaju Mickiewicza - ale warto było, oj warto...

Nie wiem, co jest teraz w kanonie, bo od lat nie jestem na bieżąco, ale polecam zwłaszcza "Rozmowy z katem" Moczarskiego. Poznane jako lektura, zgłębiane wciąż od nowa i stale zaskakujące.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Tina 



Dołączyła: 06 Lis 2008
Posty: 765
Skąd: Andrychów
Wysłany: 2010-11-29, 21:23   

Zacznę od końca - opracowania czytać trzeba, albo nawet - opracowań trzeba się uczyć.
Nieistotne czy czyta się lektury, czy sprawia to przyjemność, aby sobie poradzić z programem (a co za tym idzie z kluczem i maturą) interpretację wielu utworów trzeba wykuć. A opracowania przydają się też kiedy trzeba nauczyć się na kartkówkę wiedzową z lektury.
Odnosi się to przede wszystkim do osób które zdecydowały się na ten nieprzyjemny krok - zdawanie rozszerzonej matury z polskiego. Ale jeśli ktoś chce mieć dobre oceny też z reguły jest do tego zmuszony.

W gimnazjum lubiłam czytać lektury, większość z nich mi się podobała. W liceum jeszcze prawie nic nie przeczytałam, więc ciężko powiedzieć. Niektórych lektur jestem ciekawa, innych bardzo się obawiam. Ale już teraz wiem, że będzie to przymus, bo narzuciłam sobie tyle obowiązków, że nie mam ochoty nawet dla przyjemności czytać, aby nie wybijać się z rytmu nauki.
_________________
https://www.moneymilioner.pl/69539
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2010-11-29, 22:00   

Tina napisał/a:
Zacznę od końca - opracowania czytać trzeba, albo nawet - opracowań trzeba się uczyć.
Nieistotne czy czyta się lektury, czy sprawia to przyjemność, aby sobie poradzić z programem (a co za tym idzie z kluczem i maturą) interpretację wielu utworów trzeba wykuć. A opracowania przydają się też kiedy trzeba nauczyć się na kartkówkę wiedzową z lektury.


Tina, jak piszesz takie rzeczy, to mi dreszcze latają po plecach... To jest okropne.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Tina 



Dołączyła: 06 Lis 2008
Posty: 765
Skąd: Andrychów
Wysłany: 2010-11-29, 22:11   

Córka Lavransa napisał/a:
Tina, jak piszesz takie rzeczy, to mi dreszcze latają po plecach... To jest okropne.

Mi też wydawało się to okropne. Ale w końcu zobojętniałam. Ostatnim moim wielkim szokiem było zobaczenie klucza do wypracowania maturalnego, paranoja.
Niestety nie mam żadnego wpływy na to, a maturę rozszerzoną napisać dobrze muszę. Poza tym, zajmuję się już tyloma rzeczami, że nie mam czasu i siły myśleć jak bardzo ograniczam moje pole widzenia jeśli chodzi o literaturę. Szkoda trochę.
_________________
https://www.moneymilioner.pl/69539
 
 
     
Panna Jeż 



Dołączyła: 08 Lip 2009
Posty: 2422
Skąd: z mchu i paproci
Wysłany: 2010-11-29, 23:23   

Córka Lavransa napisał/a:
Przede wszystkim ja do jeża podchodzę jak do... Jeża.

Ha, postawa godna pochwały! :D

To ja się cieszę, że mnie przyjemność nowej matury ominęła...
_________________
Niepamięć doda Ci skrzydeł...
 
     
Tifa Lockhart 



Wiek: 26
Dołączyła: 04 Lis 2008
Posty: 1870
Skąd: Augustów/ Toruń
Wysłany: 2010-11-30, 04:43   

Lektury czytam wszystkie, co nie zmienia faktu, że dostaję z kartkówek zazwyczaj 3. Myślę,że jedną z przyczyn są pytania np.: co powiedział Kmicic, gdy strzelał do kogoś tam. Nie będę się przecież uczyła książki na pamięć!. Niektóre są ciekawe, np. ''Chłopi'', których tylko I tom jest lekturą. Ale jak już zaczęłam, to przeczytałam całą książkę. Staram się mieć lektury z opracowaniem, bo czasami nauczycielka żąda takich szczegółów, że bez opracowania nie da rady. A jak już się opracuje lekturę, to też na pamięć wkuwam całą interpretację. Bo przecież wszędzie zaliczają, to co już ustalone, a nie to co uczeń sam o lekturze sądzi :-|
 
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2010-11-30, 07:27   

Cytat:
ponieważ-bo :-P


Bo, ponieważ, że.. takie książki to jednak trzeba czytać. :)


A wracając - zupełnie inaczej patrzy się na pojęcie 'lektury' w szkole, kiedy jest się z nimi na bieżąco, kiedy jesteśmy doń 'zmuszani', kiedy są kartkówki ze znajomości treści, kiedy czytanie traktowane jest jako obowiązek. Nie znaczy to, że nie można znaleźć przyjemności z czytania, ale mimo wszystko jest to obowiązek. Jak jeszcze dorzucić, że trzeba je czytać na szybkiego, bo program jest napięty a rok szkolny krótki, to nie ma kiedy się książką podelektować, przemyśleć jej treści, zastanowić się. Czyta się więc na termin, później dwie trzy lekcje, standardowe omówienie, standardowa notatka na lekcji lub praca domowa typu 'napisz charakterystykę...". I za tydzień następna lektura. Przyznacie, że to nie jest atmosfera do cieszenia się książkami.

Ale jest też druga strona obrazu sytuacji, kiedy to człowiekowi lat przybędzie, kiedy na mury szkoły patrzy już tylko czasem, przechodząc przypadkiem obok niej będąc akurat w tej części miasta. Wtedy taka "Zbrodnia i kara" nie jest już męczącą lekturą, a książką Dostojewskiego, wielkiego rosyjskiego mistrza pióra. Arcydziełem światowej literatury. Być może, jeśli kiedyś się nie podobało, nadal nic się nie zmieni w naszym jej odbiorze, ale mimo wszystko, ta sama książka, a inaczej się ją postrzega.

Lektury, tak nieraz nielubiane, są w istocie dziełami literackimi na wysokim zwykle poziomie, książkami, które w przeważającej ilości warto przeczytać i warto znać. Dla siebie, dla własnego rozwoju intelektualnego. Nie są żadną karą dla młodzieży wymyśloną przez ZŁEGO jako wymyślna tortura. (Byłaś dziś niegrzeczna, za karę przeczytasz Jądro Ciemności Conrada! :evil2: ) A że tak są postrzegane, trochę niesprawiedliwe to jest.

Nie mogę już wypowiadać się jak traktowałbym dziś lektury, gdyż z wieku szkolnego już wyrosłem. Traktuję książki jako rzeczy w moim życiu ważne i nigdy nie zabraknie na moich półkach miejsca dla dobrej książki. Myślę, że wiele z 'lektur' też trafi do mojego domu, i przeczytam je jeszcze raz (a niektóre po raz pierwszy) i tym sposobem po latach zostaną w pewien sposób zrehabilitowane, a dawne szkolne oskarżenie o nudę okażę się nieprawdziwe. :)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2010-12-07, 12:45   

Jak to jest według Was - przyda się zasuszonemu "Kanonowi lektur" mała aktualizacja? :) Otwartość nauczycieli na nowe, np. więcej literatury obcej i książki współczesne?
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2010-12-07, 12:47   

Zdecydowanie. Kanon przetrzepać, pozbyć się kurzu i odświeżyć. stanowczo. Mówie to jako były nauczyciel z całym przekonaniem. W tym momencie lektury są przestarzałe i kompletnie nie trafiają do odbiorcy. Pytanie tylko czy przymus lekturowy nie zmieni każdej, choćby najbardziej interesującej powieści w odrażajacą konieczność?
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2010-12-07, 12:55   

Ravena napisał/a:
Pytanie tylko czy przymus lekturowy nie zmieni każdej, choćby najbardziej interesującej powieści w odrażajacą konieczność?


Przy dobrym podejściu (vide John Keating ze Stowarzyszenia umarłych poetów, niemniej sam miałem nauczyciela polonistę, który potrafił zainspirować do lektury) nie powinno się tak zdarzyć. Z reguły niechęć do czytania lektur (za wyjątkiem sytuacji, kiedy ktoś po prostu nie ma zwyczaju czytać i nawet pod przymusem i na torturach się nie splami lekturą) wynika z braku entuzjazmu nauczyciela, w schematyczności "omawiania", czy czytaniu na termin, bo harmonogram roku napięty a wszystko trzeba przerobić.
Ale wyobraźcie sobie nauczyciela pasjonata, kochającego książki, lubiącego się nimi dzielić ze wszystkimi wokół. Opowiadającego na lekcjach (prócz standardowej notatki czy charakterystyki utworu) ciekawostki literackie. Przecież wtedy czytanie lektur może być przygodą.
Niestety takich nauczycieli jest mało. Miałem przyjemność w swoim liceum spotkać jednego, ale siostra już miała polonistkę, która wręcz sposobem prowadzenia lekcji zniechęcała do czytania.
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum KGB

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 13