Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Montgomery Lucy Maud
Autor Wiadomość
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2008-11-11, 14:31   Montgomery Lucy Maud

Któż z nas nie zna historii małej rudej dziewczynki o imieniu Ania, która któregoś dnia trafia na Zielone Wzgórze... Czytelnicy na całym świecie z zapartym tchem śledzili jej losy, utożsamiali się z tą pełną fantazji bohaterką serii książek napisanych przez Lucy Maud Montgomery. Dziś chyba niewiele jest osób, które chociaż nie słyszałoby o Ani Shirley.

Lucy Maud Montgomery urodziła się w Clifton (obecnie Nowy Londyn) na Wyspie Księcia Edwarda. Kiedy miała dwa lata, jej matka zmarła, a ojciec ożenił się ponownie i wyjechał, pozostawiając małą Lucy pod opieką mieszkających na farmie w Cavendish dziadków. Dziewczynka była wychowywana surowo i dorastała w atmosferze ścisłej dyscypliny, dlatego też chętnie uciekała w świat książek. Sama także zaczęła pisać. Jej pierwsze ,,dzieło" opublikowano w lokalnej gazecie - miała wtedy piętnaście lat.
W 1895 roku Lucy Maud Montgomery ukończyła studia pedagogiczne w Prince Wales College w Charlottetown. Po studiach pracowała jako nauczycielka w Bideford i w Lower Bedeque na Wyspie Księcia Edwarda. W latach 1895 - 1896 studiowała literaturę w Dalhouse University w Halifax. Następnie wróciła do Cavendish, by opiekować się babcią. Podjęła także pracę w miejscowym urzędzie pocztowym. W 1911 roku, już po śmierci babci, wyszła za mąż za Ewena Macdonalda, prezbiteriańskiego pastora. Młode małżeństwo osiadło w Ontario.
Pierwszą swoją książkę z serii o Ani pisarka stworzyła w trakcie opieki nad babcią, w Cavendish. Jak można łatwo zauważyć, główną inspiracją do napisania utworu były jej dziewczęce doświadczenia.
"Ania z Zielonego Wzgórza" była wielokrotnie odrzucana przez wydawców. Ryzyko podjęte przez jednego z nich opłaciło się - książka o rudowłosej sierocie od razu zyskała niebywałą popularność. Ania z Zielonego Wzgórza była wielokrotnie filmowana i adaptowana na potrzeby sceny. Przetłumaczono ją na około czterdzieści języków. Radość Lucy Maud Montgomery z sukcesu nie była jednak pełna - zatruwały ją choroba męża i długoletnie spory z wydawcami. Powieściopisarka zmarła 24 kwietnia 1942 roku, pochowana została na cmentarzu w rodzinnym Cavendish.
Nie ulega wątpliwości, że Lucy Maud Montgomery, pisząc swoje książki, korzystała z własnych doświadczeń. Dolina Fiołków, Jezioro Lśniących Wód, Aleja Zakochanych, Biała Droga Rozkoszy to nie do końca fikcyjne miejsca. Ich pierwowzory można odnaleźć na Wyspie Księcia Edwarda.

Lucy Maud Montgomery przedstawiła historię Ani w kolejnych powieściach:

1. Ania z Zielonego Wzgórza (Anne of Green Gables, wyd. 1908)
2. Ania z Avonlea (Anne of Avonlea, 1909)
3. Ania na Uniwersytecie (Anne of the Island, 1915)
4. Ania z Szumiących Topoli (Anne of Windy Poplars, 1936)
5. Wymarzony Dom Ani (Anne's House of Dreams, 1917)
6. Ania ze Złotego Brzegu (Anne of Ingleside, 1939)
7. Dolina Tęczy (Rainbow Valley, 1919)
8. Rilla ze Złotego Brzegu (Rilla of Ingleside, 1921)

Potem pojawiły się też zbiory opowiadań o mieszkańcach Avonlea:

Opowieści z Avonlea (Chronicles of Avonlea, 1912)
Pożegnanie z Avonlea (Further Chronicles of Avonlea, 1920)

Inne książki Lucy Maud:

Seria o Emilce

Emilka z Księżycowego Nowiu
Emilka dojrzewa (Emilka szuka swojej gwiazdy)
Emilka na falach życia (Dorosłe życie Emilki)

Seria o Pat

Pat ze Srebrnego Gaju
Pani na Srebrnym Gaju

Seria o Historynce

Historynka (Wakacje na starej farmie)
Złoty gościniec (Złocista droga)

Powieści nie związane z serią:

Jana ze Wzgórza Latarni
Błękitny zamek
W pajęczynie życia ( Dzban ciotki Becky)
Kilmeny ze starego sadu
Czary Marigold

Ania Shirley i inne bohaterki książek Lucy Maud towarzyszą mi od dzieciństwa, a słoneczna atmosfera Zielonego Wzgórza, radość życia i barwny świat wyobraźni rudowłosego dziewczątka niejednokrotnie ratowały mnie od złego nastroju i poczucia beznadziei. Książki L.M Montgomery sprawiały mi i wciąż sprawiają ogromną przyjemność, bo nadal do nich wracam, chociaż bohaterów i wydarzenia znam na wylot. Ale to jest właśnie magia tej prozy, nigdy nie nuży, a można w niej znaleźć wytchnienie od dokuczliwej czasem codzienności. Te książki jakoś sie nie starzeją, chociaż przecież mentalność i świat tak bardzo sie zmieniły przez te sto lat, od czasu, gdy "Ania z zielonego Wzgórza" ukazała się w druku.

(tekst o życiu i twórczości za: Wydawnictwo Literackie)
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
Ostatnio zmieniony przez Ravena 2009-02-06, 21:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
jagus 



Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 613
Wysłany: 2008-11-11, 14:52   

Również uwielbiam Anie. Przeczytałam wszystkie tomy, mam za sobą również serie o Emilce czy Pat, jednak nie wzbudziły we mnie tak pozytywnych emocji. Jednak nie mogę zrozumieć, dlaczego moje siostry nie podzielają mojego entuzjazmu. Mają w tej chwili po 11 lat i - tak jak cała ich klasa - uważają, że Ania jest beznadziejna, nudna, głupia, nieźle kopnięta. Pisząc wypracowanie "Czy Ani mogłaby zostać Twoim przyjacielem?", tylko jedna osoba napisała, że tak. Byłam zszokowana. Moje siostry chyba nawet nie przeczytały do końca lektury, bo uznały "że nie chcą tracić czasu na taką beznadziejna książkę". Nie wiem czy to takie pokolenie, czy po prostu telewizja tak wyniszczyła im mózgi, że nie potrafią docenić pięknej książki. Trochę mi wstyd, że moje siostry stały się takimi "pannami", ale nie zmuszę ich do czytania.
_________________
strach przed lataniem i ból doświadczeń
 
     
Tifa Lockhart 



Wiek: 26
Dołączyła: 04 Lis 2008
Posty: 1874
Skąd: Augustów/ Toruń
Wysłany: 2008-11-11, 17:19   

Przeczytałam tomy do ,,Wymarzony dom Ani''. I doszłam do wniosku ,że jej nie lubię . Po prostu jej charakter mnie denerwował . Może dlatego ,że Ania jest taką marzycielką . . To co przeczytałam jest dla mnie takie no za słodkie. W tym czasie fascynowałam się Dywizjonem 303. Takie rodzaje książek są po prostu nie dla mnie .
Ostatnio zmieniony przez Tifa Lockhart 2016-01-10, 21:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Nula 
gem set pasja



Wiek: 29
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 272
Wysłany: 2008-11-12, 20:39   

Ania, Ania, Ania, moja kochana Ania ! :D
Obok "Dzieci z Bullerbyn" są to moje najmilsze książkowe wspomnienia z okresu dzieciństwa.
Do tej pory potrafię przeczytać ostatnie rozdziały mojego ulubionego tomu "Ania na uniwersytecie", mam do niej największy sentyment i chyba była to moja pierwsz książka, która wzbudziła we mnie emocje, (w osobie, która na ogół wszystko traktuje z dystansem - od zawsze tak miałam ), dosłownie wszystko mnie w tej książce wzruszało.

<3
 
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2008-11-12, 21:06   

Tak, 'Ania na uniwersytecie" to również była długo, długo moja ulubiona część. I w zasadzie chyba najczęściej do nie wracam. Uwielbiam "Ustronie Patty" i ciotkę Jakubinę, oba koty, uczuciowe zawirowania w życiu rudzielca, chociaż przecież i tak wiadomo jak się to skończy. I te drobne historie, które Lucy Maud zawsze wplatała w swoje powieści, jak choćby ta o Janie Douglasie.
Jedną z moich ulubionych postaci jest też panna Lavenda z Chatki Ech, która nigdy nie przestała marzyć i niesforny Tadzio i Rebeka Dew... Te książki mają w sobie tyle ciepła!
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
jagus 



Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 613
Wysłany: 2008-11-13, 00:03   

Ravena napisał/a:
Tak, 'Ania na uniwersytecie" to również była długo, długo moja ulubiona część.

Też tak miałam :) Pamiętam, że chyba na pamięć znałam fragment, w którym Ania daje kosza Gilbertowi :D
_________________
strach przed lataniem i ból doświadczeń
 
     
elfrun 
Wojowniczka



Wiek: 46
Dołączyła: 02 Lis 2008
Posty: 2651
Skąd: Langangen
Wysłany: 2008-11-15, 13:30   

Uwielbiam ksiazki o Ani! Towarzyszyly mi i moim kuzynkom od czasow kiedy mialysmy po kilka lat. Wracalysmy do nich wielokrotnie. Mam ze soba w Norwegii stare, pozolkle, sczytane kompletnie wydania z mojego dziecinstwa. Te ksiazki sa dla mnie jak swiete relikwie. :-P ;-) Nie wracam do nich od kilku dobrych lat a jednak sama ich obecnosc na moich polkach sprawia ze robi mi sie cieplutko na sercu. Wiem ze jeszcze do nich wroce. Swiat Ani jest piekny, krysztalowo czysty i przesycony dobrem. Uwielbiam jej marzycielska nature. Nie zgodze sie jednak z tym ze Ania jest tylko marzycielka. Ona aktywnie wprowadza w zycie to w co gleboko wierzy. Moze nie ma w tym zyciu spektakularnych wydarzen jak w zyciu czlonkow dywizjonu 303 a jednak dla mnie rownie bohaterskie jest to ze zyje sie w pelni w zgodzie z samym soba. Do tego potrzeba rownie wielkiej odwagi.
 
     
karinka 
gamoniowa ;)



Dołączyła: 30 Lis 2008
Posty: 353
Skąd: 3city
Wysłany: 2008-11-30, 18:32   

Przeczytalam cały cykl Ani kilka razy. Do dzis co jakis czas wracam i czytam wszystkie czesci po kolei.
naukochansza jest zdecydowanie "Rilla"

natomiast zadnych Emilek i niczego innego znieśc nie moge :lol:
 
     
Riannon 
:P



Dołączyła: 02 Lis 2008
Posty: 114
Skąd: Zamość
Wysłany: 2009-05-20, 08:29   

jejku! ja juz zupelnie zapomnialam, jaka to jest śliczna książka, mimo ze plakat wisi nad łóżkiem:D dobrze jednak, ze moja siostra nie miala zbyt wielkich zapedow czytelniczych, bo gdyby sobie w sobote nie przypomniala, ze do srody musi przeczytac Anie, podczas gdy przeczytala zaledwie 1/4 przez trzy miesiace, to bym sobie nie przypomniala. Na glos jej czytalam, i mimo ze na poczatku bylo podobnie, do tego co pisze jagusia - ta ksiażka poczatkowo strasznie dzieciaki nudzi, ale gdy nagle zaczelo sie robic nie 2 a 60 stron dziennie, to moja dziewczynka jest teraz wprost zachwycona, juz zaczyna "Anie z Avonlea".

Ale musze Wam powiedziec, ze jeszcze nigdy sie nad Ania nie wzruszalam tyle co ostatnio. Juz sama scena pozegnania Ani i Diany, po tym jak Diana wrocila od Ani pijana i pani Barr zakazala im sie spotykac. Wiec - scena pozegnania, mimo ze przeciez wiedzialam, co dalej, ale wzruszyla mnie po prostu do lez. Albo kazda scena kiedy taka twarda, surowa, ironiczna Maryla popatrzy na ta nasza biedna sierotke czule i uswiadamia sobie samej jak bardzo ja kocha... w ogole nie wspominam nawet o przedostatnim rozdziale :(

a z drugiej strony chyba tez nigdy sie tyle nie smialam czytajac o kroplach walerianowych, o zielonych wlosach i tych wszystkich pomylkach roztrzepanej Ani! :D cudowna książka!
 
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2009-05-20, 10:53   

karinka napisał/a:
naukochansza jest zdecydowanie "Rilla"

A moja najmniej ulubiona! Walter umiera, jest wojna, wszyscy smutni, jacyś tacy dojrzali. Przy scenie powitania z Wtorkiem po prostu ryczałam.Ta książka to jak pożegnanie z dzieciństwem.
Riannon napisał/a:
a z drugiej strony chyba tez nigdy sie tyle nie smialam czytajac o kroplach walerianowych, o zielonych wlosach i tych wszystkich pomylkach roztrzepanej Ani! cudowna książka!

Nio! 8-)
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
ultramaryna 



Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 9
Skąd: spod Krakowa
Wysłany: 2009-08-31, 20:12   

Wciąż uwielbiam Montgomery :) "Anie" zaczęłam czytać w II klasie podstawówki i już wtedy mnie zachwyciły. Teraz moja sympatia do tej autorki bardziej wynika chyba z ogromnego sentymentu. Ale tak czy siak bardzo, bardzo lubię Montgomery. A najbardziej "Błękitny zamek" i "Dzban ciotki Becky". Przeczytałam chyba wszystkie jej powieści i trzy tomy opowiadań. To piękne, zabawne, radosne książki, od których robi się weselej. Moim ulubionym tomem serii o Ani jest chyba "Ania na uniwersytecie".
_________________
"Któż to ci powiedział, że nie ma już na świecie prawdziwej, wiernej, wiecznej miłości? A niechże wyrwą temu kłamcy jego plugawy język!"

"Mistrz i Małgorzata" - Michaił Bułhakow
 
     
Ladybug 



Wiek: 22
Dołączyła: 27 Sie 2009
Posty: 85
Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-08-31, 21:23   

Przeczytałam serie o Ani, do "Szumiących topoli". Może była to wina tłumaczek, które myliły sobie imiona jednego z epizodycznych postaci, zamieniając je na dwa inne (już nie pamiętam jakie), literówki, poprzekręcane wyrazy - o zgrozo! Za to inne powieści przeczytałam prawie wszystkie (wyjątkami są "Historynka" i "Czary Marigold") i bardzo mi się podobały, szczególnie "Dzban ciotki Becky".
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2009-08-31, 22:05   

Uwielbiam "Anie". Dziewczynka, Która Miała Być Chłopcem :P to jedna z moich ulubionych postaci literackich. Czytałam, czytam, wracam, i pamiętam, że specjalnie dla serii pięciu kaset ze słuchowiskiem o Ani (gdzie rolę dorosłej Ani grała Anna Romantowska, której głos Ania ma dla mnie do dziś) wybłagałam u rodziców magnetofon...
Moją ulubioną częścią jest "Ania z Szumiących Topoli". Fascynująca postać Rebeki Dew i przesłodki ród Pringle'ów dodawał powieści smaczku.

Ale ukochaną książką autorstwa L. M. Montgomery zawsze będzie dla mnie "Błękitny Zamek". Podziwiam główną bohaterkę, nie poddała się losowi w obliczu śmiertelnej choroby, ale zaczęła walczyć o swoje życie w tym krótkim okresie, który - jak sądziła - jej pozostał.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Panna Jeż 



Dołączyła: 08 Lip 2009
Posty: 2422
Skąd: z mchu i paproci
Wysłany: 2009-09-01, 16:41   

Ja za Anię zabrałam się w tym roku po raz pierwszy, mając lat 25 ^^. Przedwczoraj skończyłam "Anię na uniwersytecie". Na razie ta część podoba mi się najmniej :roll:
_________________
Niepamięć doda Ci skrzydeł...
 
     
Zorina


Dołączył: 21 Sie 2010
Posty: 4
Wysłany: 2010-08-21, 20:51   Montogomery Lucy Maud

Uwielbiałam jej wszystkie książki ,ale ostatnio mam wrażenie że już z nich wyrosłam.
Denerwują mnie bohaterki ,które lubią gotować ,piec i zajmować się ogrodem.
Po za tym (może to wina czasów w jakich zostały napisane ) to kwestia staropanieństwa.
Jakby największym nieszczęściem na świecie było to że nie wyszło się za mąż.
Nie lubię również Rilli ,tej najmłodszej córki Ani.
To znaczy pod koniec książki ją polubiłam,bo zmądrzała i wydoroślała ,ale wcześniej bardzo działała mi na nerwy.
Taka pusta dziewucha myśląca tylko o zabawie i chłopakach.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum KGB

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 13