Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Gotowanie w książkach
Autor Wiadomość
Paleolog 
czytaczszerokopojęty



Dołączył: 20 Lis 2009
Posty: 789
Skąd: z drakkaru
Wysłany: 2010-08-31, 19:41   Gotowanie w książkach

Czytaliście książkę w której jedzenie odgrywa ważną rolę? Taką, gdzie przewijają się nazwy egzotycznych potraw? A może ich poszczególne składniki? Lub - o bogowie, tak! - nawet cały przepis?
Ewentualnie taką, w której znajduje się ciekawa anegdota związana z potrawami albo zwyczajami kulinarnymi?

Jeśli tak - proponuję się podzielić ;-)

Na początek ode mnie parę cytatów z książek Elif Safak:

Najpierw przełożyła do miseczki pastę z cieciorki i ozdobiła listkami mięty. Potem ułożyła na półmiskach pozostałe dania: sałatkę z fasoli, pastę z bakłażana, fasolkę w oliwie, kurę po czerkiesku... rozłożyła sigara boregi (ruloniki z ciasta podobnego do makaronowego, przypominające kształtem cygara, wypełnione farszem ze słonego białego sera, smażone na tłuszczu i podawane na gorąco) - gdy przyjdzie, wrzuci je na patelnię (Pchli pałac)

Otworzyła szafę i wyjęła z niej ogromny kocioł do przyrządzania asure (danie na słodko z różnego rodzaju ziaren i orzechów, podawane dziesiątego dnia miesiąca muharrem na pamiątkę opadnięcia wód potopou. Panie domu częstują przygotowanym przez siebie asure krewnych, przyjaciół i sąsiadów).
Składniki: pół kubka ciecierzycy, kubek łuskanej pszenicy, kubek białego ryżu, półtora kubka cukru, pół kubka prażonych i posiekanych orzechów laskowych, pół kubka orzeszków pistacjowych, pół kubka orzeszków piniowych, łyżeczka wanilii, jedna trzecia kubka złotych rodzynków, jedna trzecia kubka suszonych fig, jedna trzecia kubka suszonych moreli, pół kubka skórki pomarańczowej, dwie łyżki wody różanej.
Przybranie: dwie łyżki cynamonu, pół kubka zblanszowanych płatków migdałowych, pół kubka pestek granatu.
Przygotowanie: większość składników namoczyć dzień wcześniej w osobnych miskach. W jednej misce zalać na noc zimną wodą ciecierzycę. Pszenicę i ryż starannie przepłukać i zalać wodą w drugiej misce. Figi, morele i skórkę pomarańczową moczyć pół godziny w gorącej wodzie, a po odlaniu wody (którą należy zachować na później) posiekać, wymieszać ze złotymi rodzynkami i odstawić.
Gotowanie: zalać ciecierzycę czterema litrami zimnej wody, zagotować i trzymać na średnim ogniu, póki trochę nie zmięknie, czyli około godziny. Przez ten czas zagotować dwa litry wody, wsypać do niej pszenicę oraz ryż i gotować na małym ogniu, aż zmiękną, często mieszając. Połączyć z ciecierzycą. Dolać do tego wodę po suszonych owocach, dodać cukier, siekane orzechy laskowe, pistacjowe oraz piniowe i wszystko razem zagotować na średnim ogniu, stale mieszając. Gotować na małym ogniu i mieszać przez pół godziny lub dłużej, aż całość zgęstnieje do konsystencji zawiesistej zupy. Dodać wanilię, rodzynki, figi, morele, skórkę pomarańczową i gotować jeszcze dwadzieścia minut, stale mieszając. Wyłączyć palnik, dolać wodę różaną i zamieszać. Postawić w temperaturze pokojowej na godzinę lub dłużej. Posypać cynamonem, przybrać struganymi migdałami i pestkami granatu.
(Bękart ze Stambułu)

I jeszcze jeden fragment, już nie tak kuchennie egzotyczny, ale lubię go, bo to całkiem zgrabny cytat:

- Powiedz co chciałbyś zjeść.
- Makaron - odpowiedziałem.
Z początku ten pomysł nie przypadł jej do gustu, ale przekonało ją to, że był łatwy. Ja zająłem się gotowaniem makaronu, ona zaś przygotowywaniem z ograniczonych składników, które akurat były w domu, sosu pomidorowo-tymiankowego. Myślę, że to z tego powodu mnie lubi. W przeciwieństwie do innych mężczyzn, którzy pojawiali się w jej życiu. oczekiwałem od niej dużo mniej, niż mogła mi dać. A w zamian otrzymywałem dużo więcej, niż chciałem
(Pchli pałac)

Z góry zastrzegam, że za diabła nie wiem - i nie pragnę wiedzieć - co znaczy 'zblanszowany' 8-)

Wszystkie cytaty w stu procentach pochodzą z wymienionych książek.
Umieszczenie przepisu kulinarnego w beletrystyce uważam za przedni pomysł i jeszcze lepszy kawał :)
_________________
... ale nie ułaskawił żadnych filozofów
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2010-08-31, 20:32   Re: Gotowanie w książkach

Z kulinariami w książkach to jest tak, że nadają im smaczek 8-) , ale rzadko kiedy odgrywają główną rolę. Ja na przykład wiem na pewno, że czytałam mnóstwo książek, w których były niezłe przepisy czy wzmianki o ciekawych potrawach - ale nie umiem wymienić ani jednej... :)

Dla mnie seria, w której jedzenie odgrywa ważną rolę, to - uwaga! - Breslau Marka Krajewskiego. To, czym się w starym Wrocławiu zajada Mock, to poezja. Ja sobie nie umiem wyobrazić czlowieka, który jest w stanie pochłonąć takie ilości tłustych i ciężkich potraw, jakie mu tam serwują - i tak się zastanawiam, czy Krajewski pisze z własnego doświadczenia czy bezczelnie konfabuluje? W tym drugim przypadku zresztą całkowicie mu wybaczam, bo uwielbiam jeść, a czytanie o jedzącym Mocku jest prawie tak smaczne, jak jedzenie - a o wiele mniej kaloryczne... :)

Pamiętam jeszcze "Czekoladę" Joanne Harris. Czytając tę książkę stale czułam słodki posmak na języku. :) Mistrzostwo. :)

Aha - jestem wielką fanką Millennium Larssona. Tam jedzą bajgle, za każdym razem starannie opisując "wkład". :) Mój smak pokrywa się ze smakiem Blomkvista, co mnie dziecinnie cieszy.
Lisbeth za to jada nałogowo Billy's Pan Pizza - sprawdziłam w Google i wygląda mocno smakowicie, choć z pewnością nie jest jedzeniem tak wyrafinowanym, jak wspominane przez Ciebie asure. :)


Paleolog napisał/a:

Z góry zastrzegam, że za diabła nie wiem - i nie pragnę wiedzieć - co znaczy 'zblanszowany' 8-)


Poczekaj, poczekaj, zacząłeś od ryby smażonej, teraz już pójdzie piorunem, nawet się nie obejrzysz, jak sobie coś zblanszujesz... :) A ja, jak natknę się na coś ciekawego w jakiejś książce, to tutaj umieszczę. :) Ku pokrzepieniu żołądków. :)
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
elfrun 
Wojowniczka



Wiek: 46
Dołączyła: 02 Lis 2008
Posty: 2651
Skąd: Langangen
Wysłany: 2010-09-01, 10:59   

Zdecydowanie "Przepiorki w platkach rozy" Laury Esquivel, poza tym jeszcze ksiazki Marshy Mehran "Zupa z granatow" i "Woda rozana i chleb na sodzie".
_________________
Nie dokarmiaj zlego wilka. :)
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 38
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6454
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2010-09-01, 11:54   

elfrun napisał/a:
Zdecydowanie "Przepiorki w platkach rozy" Laury Esquivel

O tak. Bardzo, bardzo apetyczna powieść! ;-)
A "Dzieci z bullerbyn"? Tam też były opisy jedzenia, od których ślinka napływała do ust!
No i pamiętam, że niezmiernie podobały mi się nazwy i opisy potraw w kawiarniach Księgogrodu z Miasta Śniących Książek Moersa :)
A sama klasyka, choćby rosyjska i francuska przepełniona jest opisami jedzenia... Do dzis dnia mam ogromny smak, za każdym razem jak czytam o magdalenkach u Prousta :)
A "Uczta Babette" kochani? Ostrygi i wina u Hemingwaya w "Ruchomym święcie", mmm...
W Jeżycjadzie Musierowicz też pamiętam było trochę o jedzeniu, nieprawda? Te dżemiki i rosołki... :D
Elfrun zapomniała chyba o "Mistrzyni przypraw" Chintra Banerjee Divakaruni, hm? ;-)
No, ale nie szukajac daleko, jakie mamy opisy jedzenia w kalsycznej polskiej literaturze! Korczyn, Nawłoć, Soplicowo :)
Muszę poszukać konkretnych cytatów ^^
Dziś podam tylko ten z Mickiewicza, mój ulubiony:

Różne też były dla dam i mężczyzn potrawy:
Tu roznoszono tace z całą służbą kawy,
Tace ogromne, w kwiaty ślicznie malowane,
Na nich kurzące wonnie imbryki blaszane
I z porcelany saskiej złote filiżanki;
Przy każdej garnuszeczek mały do śmietanki.
Takiej kawy jak w Polszcze nie ma w żadnym kraju:
W Polszcze, w domu porządnym, z dawnego zwyczaju,
Jest do robienia kawy osobna niewiasta,
Nazywa się kawiarka; ta sprowadza z miasta
Lub z wicin bierze ziarna w najlepszym gatunku
I zna tajne sposoby gotowania trunku,
Który ma czarność węgla, przejrzystość bursztynu,
Zapach moki i gęstość miodowego płynu.
Wiadomo, czem dla kawy jest dobra śmietana;
Na wsi nietrudno o nię: bo kawiarka z rana,
Przystawiwszy imbryki, odwiedza mleczarnie
I sama lekko świeży nabiału kwiat garnie
Do każdej filiżanki w osobny garnuszek,
Aby każdą z nich ubrać w osobny kożuszek.


Ach, aż się chce kawy, nieprawdaż? ;-)
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
elfrun 
Wojowniczka



Wiek: 46
Dołączyła: 02 Lis 2008
Posty: 2651
Skąd: Langangen
Wysłany: 2010-09-03, 10:22   

Elfrun zapomniała chyba o "Mistrzyni przypraw" Chintra Banerjee Divakaruni, hm? ;-)

Ravenko w sumie to nawet pomyslalam o tej ksiazce z tymze tam to raczej bylo o przyprawach i o tym jak moga pomoc ludziom odnalezc szczescie w zyciu a nie o samym procesie gotowania. Ale w sumie czemu nie, czym by bylo danie bez szczypty przypraw? :)
_________________
Nie dokarmiaj zlego wilka. :)
 
     
Bruixa 



Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 1257
Wysłany: 2010-09-19, 23:09   

elfrun napisał/a:
Zdecydowanie "Przepiorki w platkach rozy" Laury Esquivel
To pierwsza książka, tóra mi przyszła na myśl w tym temacie. A zaraz potem "Uczta Babette" Karen Blixen.
Sporo wstawek kulinarnych jest u Chmielewskiej, np. gotowanie bobu, wymiączko w czasach peerelowskich... W "Nie-boszczyku mężu" występuje pewna genialna kucharka, która gotuje pyszności za grosze, m. in. rozmaite pierogi.
Bardzo smakowite wstawki są u Sapkowskiego: węgorzyki z koprem, ślimaki, jakieś kluchy w "Narrenturm".
Z Muminków pamiętam naleśniki z jabłkami i sok porzeczkowy.
W kryminałach Izzo główny bohater zajada się kuchnią prowansalską, a u Marininy generał milicji je... ziemniaki i kiszoną kapustę (za to złoczyńca wcina gruzińskie danie z kury).
_________________
Mój blog o książkach
 
     
Procella 



Wiek: 37
Dołączyła: 28 Maj 2009
Posty: 2210
Wysłany: 2010-09-20, 07:05   

A "Smażonych zielonych pomidorów" nikt nie wymienił? Czemuż to? Pasuje jak najbardziej :mrgreen:
_________________
Tumblr ~*~ Instagram ~*~ GoodReads
Raziel napisał/a:
Cthulhu fh'tagn i do przodu.
 
     
Paleolog 
czytaczszerokopojęty



Dołączył: 20 Lis 2009
Posty: 789
Skąd: z drakkaru
Wysłany: 2010-10-25, 18:32   

- Jaką rybę nam podasz?
Sadi lubił czasami przybierać pozę niezdecydowania i wymieniał kilka gatunków: - Wetlinek, dorada, barwena, miecznik, płastuga... - Opisując smak i świeżość każdej z nich, ruszał brwiami i wąsami w górę i w dół. Niekiedy jednak mówił krótko - tak było tym razem:
- Podam okonia z patelni, panie Zaimie. Dziś niczego innego nie polecałbym.
- Co do niego?
- Ziemniaki z wody, rukola i co tam pan sobie zażyczy.
- A co na przekąskę?
- Jest już tegoroczny tuńczyk solony.
- Przynieś też czerwoną cebulę - poprosił Zaim, nie odwracając wzroku od karty, którą trzymał otwartą na stronie zatytułowanej "Napoje".


Pamuk "Muzeum niewinności".

Swoją drogę zauważyłem, że w tureckich powieściach bohaterowie jedzą mnóstwo tamtejszych przysmaków i piją sporo alkoholu, ale o dziwo nie pijają kawy! Tę natomiast hektolitrami piją postacie ze skandynawskich kryminałów :)

Dziwne, wydawało mi się, że ceremonia picia, a nawet parzenia kawy odgrywa nad Bosforem ważną rolę, a tu proszę :)
_________________
... ale nie ułaskawił żadnych filozofów
 
     
Paleolog 
czytaczszerokopojęty



Dołączył: 20 Lis 2009
Posty: 789
Skąd: z drakkaru
Wysłany: 2011-05-03, 21:00   

Na początku kanapka z chrupkiego chleba z jajkiem i anchois. Do tego kilka plasterków fileta z łosia, które szybko rozmroził w mikrofali, a potem przyrządził w brytfance, dzięki czemu zachowały czerwony kolor i soczysty smak. Dodał do tego smażone ziemniaki i domowej roboty masło czosnkowe. Przygotował klasyczny szwedzki posiłek, godny mieszkańca Norrlandu, który wróćił na łono rodziny po przygodach za granicą

Leif G.W. Persson "Między tęsknotą lata, a chłodem zimy"

Filet z łosia sprawił, że nie mogłem powstrzymać się przed zamieszczeniem cytatu. Niestety, biorąc pod uwagę błędy redakcyjne, nie można wykluczyć, że w oryginale był to jednak filet z łososia ;-)
_________________
... ale nie ułaskawił żadnych filozofów
 
     
zonka_88 



Wiek: 31
Dołączyła: 28 Lut 2011
Posty: 63
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2011-05-16, 08:51   

A "Julie i Julia"? Świetna książka, choć teraz nie jestem w stanie przytoczyć wszystkich potraw, bo czytałam dość dawno, a książka została u rodziców...
Opisy potraw świetnie przeplatają się z życiem codziennym bohaterki :)
_________________
"Ironia życia leży w tym, że żyje się je do przodu, a rozumie do tyłu" S. Kierkegaard
 
 
     
Kamil 



Wiek: 31
Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 3807
Wysłany: 2011-05-16, 16:29   

Z gotowaniem kojarzy mi się tylko Jakub Wędrowycz i jego przepis na Hot Doga :mrgreen: a i na Ghost Doga :)
nie mogłem się powstrzymać... :D
 
 
     
elfrun 
Wojowniczka



Wiek: 46
Dołączyła: 02 Lis 2008
Posty: 2651
Skąd: Langangen
Wysłany: 2011-05-25, 08:06   

U Fannie Flagg z tego co pamietam tez pojawiaja sie niekiedy przepisy.
_________________
Nie dokarmiaj zlego wilka. :)
 
     
zonka_88 



Wiek: 31
Dołączyła: 28 Lut 2011
Posty: 63
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2011-06-29, 20:13   

elfrun napisał/a:
U Fannie Flagg z tego co pamietam tez pojawiaja sie niekiedy przepisy.

Mam teraz "Boże Narodzenie w Lost River" tej autorki i choć jeszcze nie zaczęłam czytać, to po pobieżnym przejrzeniu wiem, że są przepisy.

Kolejna pozycja to "Pod słońcem Toskanii". W środku książki jest cały jeden rozdział tylko i wyłącznie z przepisami. A opisy potraw, win, krzewów winnych i drzew owocowych sprawiają, że ślinka napływa do ust :)
_________________
"Ironia życia leży w tym, że żyje się je do przodu, a rozumie do tyłu" S. Kierkegaard
 
 
     
zonka_88 



Wiek: 31
Dołączyła: 28 Lut 2011
Posty: 63
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2011-07-11, 19:22   

Skończyłam już "Boże narodzenie w Lost River" i tak szczerze to o jedzeniu jakoś wiele nie ma, więcej o ptakach. NO ale przepisy na końcu książki są :)
_________________
"Ironia życia leży w tym, że żyje się je do przodu, a rozumie do tyłu" S. Kierkegaard
 
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 38
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6454
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2012-10-22, 10:22   

Tak a propos tematu... :)
http://booklips.pl/newsy/...znych-powiesci/
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 12