Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Ulubione wiersze
Autor Wiadomość
montano 



Wiek: 28
Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 437
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2008-11-10, 20:40   Ulubione wiersze

Wpisujcie Wasze ulubione wiersze :D .

Miron Białoszewski - "Klapa"

Czy ja muszę wciąż być Polakiem?
Czy ja muszę wciąż być człowiekiem?
Chwilami zamęt,
ledwie dyszę,
jestem tylko ssakiem


Arthur Rimbaud - "Wrażenie"

W modre, letnie wieczory, pójdę miedzą kłośną,
Łechtany zbóż kitami, deptać trawy płowe:
Marząc, czuć będę świeżość pod stopami rośną.
Dozwolę wiatrom kąpać nagą moją głowę.

Nie będę mówił, myślał. W ciszy niewysłownej,
W duszy miłość ogromna wzbierze mi z pogodą;
I pójdę, het, daleko, jak cygan wędrowny,
W Naturę - szczęsny taki, jak z kobietą młodą.
_________________
"Nie bój się, nie uciekaj przed snem, bo sen to nic złego, nic takiego, nic wielkiego"
 
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 38
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2008-11-11, 13:43   

Bardzo lubię ten wiersz Rimbauda, przytoczony przez Montano. Jakoś tak zawsze mnie uspokaja...
Ja ostatnio na nowo odkrywam Herberta:

Zbigniew Herbert - Dwie krople

Lasy płonęły -
a oni
na szyjach splatali ręce
jak bukiety róż

ludzie zbiegali do schronów -
on mówił że żona ma włosy
w których się można ukryć

okryci jednym kocem
szeptali słowa bezwstydne
litanię zakochanych

Gdy było bardzo źle
skakali w oczy naprzeciw
i zamykali je mocno

tak mocno że nie poczuli ognia
który dochodził do rzęs
do końca byli mężni
do końca byli wierni
do końca byli podobni
jak dwie krople wody
zatrzymane na skraju twarzy

Zbigniew Herbert - Siódmy aniołł

Siódmy anioł
jest zupełnie inny
nazywa się nawet inaczej
Szemkel

to nie co Gabriel
złocisty
podpora tronu
i baldachim

ani to co Rafael
stroiciel chórów

ani także
Azrael
kierowca planet
geometra nieskończoności
doskonały znawca fizyki teoretycznej

Szemkel
jest czarny i nerwowy
i był wielokrotnie karany
za przemyt grzeszników

między otchłanią
a niebem
jego tupot nieustanny

nic nie ceni swojej godności
i utrzymują go w zastępie tylko ze względu na liczbę siedem

ale nie jest taki jak inni

nie to co hetman zastępów
Michał
cały w łuskach i pióropuszach

ani to co Azrafael
dekorator świata
opiekun bujnej wegetacji
ze skrzydłami jak dwa dęby szumiące

ani nawet to co
Dedrael
apologeta i kabalista

Szemkel Szemkel
- sarkają aniołowie
dlaczego nie jesteś doskonały

malarze bizantyjscy
kiedy malują siedmiu
odtwarzają Szemkela
podobnego do tamtych

sądzą bowiem
że popadliby w herezję
gdyby wymalowali go
takim jak jest
czarny nerwowy
w starej wyleniałej aureoli
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
burli 



Wiek: 31
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 725
Skąd: Warszafka
Wysłany: 2008-11-12, 18:10   

a Herbert mieszkał koło mnie! :-P 5 min od mojego domu przy samym parku (bo koło mnie jest park)
_________________
 
     
koncept
Gość
Wysłany: 2008-11-14, 19:40   

Juliusz Słowacki

"Testament mój"


Żyłem z wami, cierpiałem i płakałem z wami,
Nigdy mi, kto szlachetny, nie był obojętny,
Dziś was rzucam i dalej idę w cień - z duchami -
A jak gdyby tu szczęście było - idę smętny.

Nie zostawiłem tutaj żadnego dziedzica
Ani dla mojej lutni, ani dla imienia; -
Imię moje tak przeszło jako błyskawica
I będzie jak dźwięk pusty trwać przez pokolenia.

Lecz wy, coście mnie znali, w podaniach przekażcie,
Żem dla ojczyzny sterał moje lata młode;
A póki okręt walczył - siedziałem na maszcie,
A gdy tonął - z okrętem poszedłem pod wodę...

Ale kiedyś - o smętnych losach zadumany
Mojej biednej ojczyzny - przyzna, kto szlachetny,
Że płaszcz na moim duchu był nie wyżebrany,
Lecz świetnościami dawnych moich przodków świetny.

Niech przyjaciele moi w nocy się zgromadzą
I biedne serce moje spalą w aloesie,
I tej, która mi dała to serce, oddadzą -
Tak się matkom wypłaca świat, gdy proch odniesie...

Niech przyjaciele moi siądą przy pucharze
I zapiją mój pogrzeb - oraz własną biedę:
Jeżeli będę duchem, to się im pokażę,
Jeśli Bóg [mię] uwolni od męki - nie przyjdę...

Lecz zaklinam - niech żywi nie tracą nadziei
I przed narodem niosą oświaty kaganiec;
A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,
Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!...

Co do mnie - ja zostawiam maleńką tu drużbę
Tych, co mogli pokochać serce moje dumne;
Znać, że srogą spełniłem, twardą bożą służbę
I zgodziłem się tu mieć - niepłakaną trumnę.

Kto drugi tak bez świata oklasków się zgodzi
Iść... taką obojętność, jak ja, mieć dla świata?
Być sternikiem duchami napełnionej łodzi,
I tak cicho odlecieć, jak duch, gdy odlata?

Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna,
Co mi żywemu na nic... tylko czoło zdobi;
Lecz po śmierci was będzie gniotła niewidzialna,
Aż was, zjadacze chleba - w aniołów przerobi.





Edward Stachura

Człowiek Człowiekowi

Człowiek człowiekowi wilkiem
Człowiek człowiekowi strykiem
Lecz ty się nie daj zgnębić
Lecz ty się nie daj spętlić

Człowiek człowiekowi szpadą
Człowiek człowiekowi zdradą
Lecz ty się nie daj zgładzić
Lecz ty się nie daj zdradzić

Człowiek człowiekowi pumą
Człowiek człowiekowi dżumą
Lecz ty się nie daj pumie
Lecz ty się nie daj dżumie

Człowiek człowiekowi łomem
Człowiek człowiekowi gromem
Lecz ty się nie daj zgłuszyć
Lecz ty się nie daj skruszyć

Człowiek człowiekowi wilkiem
Lecz ty się nie daj zwilczyć
Człowiek człowiekowi bliźnim
Z bliźnim się możesz zabliźnić
 
     
Czarna Stopa 


Dołączył: 16 Lis 2008
Posty: 337
Wysłany: 2008-11-16, 17:01   

Kazimierz Przerwa-Tetmajer, jeden z moich ulubionych poetów, bratnia dusza, gdy jest źle na sercu - jego utwory są bardzo przejmujące i poruszające.


DUSZA W POWROCIE

Szukam na próżno - odnaleźć nie mogę -
nie mogę znaleźć dawnej duszy mojej...
Gdzież jest? Gdzie znikła?... Ach! przede mną stoi
jakiś cień - jodła widna przez szeżogę.

Jakiś, cień, mara blada, znikła zjawa -
smutno się, trwożnie, bojaźliwie do mnie
zza mgły uśmiecha - patrzę nieprzytomnie,
strach mi wśród piersi zrywa się i wstawa!

To widmo - to jest - moja dusza!? Moja
dusza!? To widmo?! Ten cień!? To konanie!?
To dusza moja!? Naokół otchłanie
i mgły... Tak jest: to ona. Mówi: to ja.

To ja... Tak jest: to ty... Ty... Gdzieżeś była?
Milczy. - Skąd wracasz? Powiedz... Schyla głowę.
Mów... Głowa na piersi spada... Przez niezdrowe
szłaś kraje?... Drży, jak haszyszem opiła.

Wróciłaś?... Szepce: tak - i patrzy w oczy,
jak pies, co zwlókł się i wraca ku nodze.
Ty jesteś dusza moja... po złej drodze
szłaś - nawet krew ci, spojrzyj, stopy broczy.

Nie czujesz?... Przeczy głową. Zziębła, blada,
nie czuje bólu, krwi na stopach. - Długo
błądziłaś kędyś -patrz: czerwoną strugą
za tobą bieży krew, co z nóg twych pada.

Długo nie było cię. Pójdź, chcę ci rany
obetrzeć z krwi... lecz gdzie są skrzydła twoje?...
Gdzie skrzydła!? Powiedz! Mów! Jak orzeł dwoje
skrzydeł szerokich miałaś, jak orkany!

Mówi Mów! Na Bogal Gdzie twe skrzydła? Duszo!
Dwa miałaś skrzydła, wielkie, silne, duże,
gdzież są!? - Noc legła na całej naturze,
mgły kłębem spadły w dół i światło głuszą.

Gdzie skrzydła?... Pustka... Zapomniałem ciebie,
nagle uczułem w sobie, że cię nie ma;
zacząłem szukać - przyszłaś, jesteś... Niema
cisza na ziemi zwisła i na niebie.

Nagle cię znaleźć i mieć zapragnąłem:
jesteś - ta sama, co tam, na Jeziorze, --
chłonęłaś w siebie świat... Przyszłaś w pokorze
z bezwładną ręką i spuszczonym czołem...

W źrenicach suchość masz, w skroniach pożogę,
twe skrzydła strzęp, proch duma twa i siła,
na stopach twoich krew... Wiem już, gdzieś była -
anioł cię śmierci wwiódł na swoją drogę.



DO SNU

Nie mam dosyć odwagi, aby przed złem życia
w śmierci szukać zbawienia
i wiecznego ukrycia,
ani wiem, czy śmierć kresem ludzkiego istnienia
jest wieczystym?... Ani wiem, czy zło w tej zaziemnej
bezwiednie przeczuwanej przestrzeni tajemnej
nie władnie? Lecz strudzony walką bezowocną
z siłą losu przemocną,
ciebie wołam, śnie cichy... O! gdybyś przez wieki
nie schodził z mej powieki...
Śnie! Ileż razy westchnę do ciebie, gdy jasna
okrutna prawda mózg mój i serce rozdziera...
Jeszcze godzina jedna, dwie - - a potem zasnę
i cichość mnie śmiertelna
kołysze na swym łonie... Duch we mnie umiera,
i jestem, jak trup żywy, bez czucia, bez myśli,
więc złemu niedostępny... Ty mi słodycz zeszłej,
śnie - - chcę choć wizji szczęścia. O! gdybyś przez wieki
nie schodził z mej powieki...


A choćbym dziś zasnąwszy, zamiast spodziewanej
ulgi, miał śpiący stać się łupem widm cierpienia
lub choćby się jątrzyły w nocy owe rany,
zdobyte w walce dziennej,
których ja zapomnienia
szukam w martwości sennej:
jeszcze do cię zawołam, śnie, obyś przez wieki
nie schodził z mej powieki...
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2008-11-16, 17:44   

Czarna Stopa napisał/a:
Kazimierz Przerwa-Tetmajer, jeden z moich ulubionych poetów, bratnia dusza, gdy jest źle na sercu - jego utwory są bardzo przejmujące i poruszające.


Akurat tych dwóch wierszy nie znam, ale Kazimierz Przerwa-Tetmajer również jest jednym z moich ulubionych poetów. Lubiłem czytać zwłaszcza jego smutne wiersze, szczególnie wtedy, gdy było mi smutno. Słowa wierszy Tetmajera zawsze dość łatwo do mnie trafiały i dogłębnie przemawiały.

Warto również wspomnieć jego wiersze dotyczące Tatr, bardzo pięknie umiał przedstawiać przyrodę.

Ten czarny, smutny kwiat, co tu przed nami kwitnie,
on cały oczom świat zasłania kirem liści;
ach nigdy, nigdy on nie zwiędnie, nie przekwitnie,
nie zagra złoty dzwon, marzenie sie nie ziści.




Parodia życia

Żyjemy często, jako te smutne jelenie
urodzone i w puszczy wyrosłe za młodu,
które - stworzone wielkie przebiegać przestrzenie -
zamknięto do zwierzyńca, w trzy morgi ogrodu.

Mogą w biegu korzystać z sił swoich zapasu,
mają drzewa i wodę w potoku do picia,
żyją całkiem jak w puszczy - na trzech morgach lasu - -
zabija je smutek tej parodii życia.




Ze wzgardą patrzę na to nędzne życie,
gdzie błoto bryzga aż na samą skroń,
gdzie się oddycha gnijącym powietrzem
i musząc ująć, z wstrętem cofa dłoń.

Czylibyż cała ziemia była błotem,
wszystkież by rzeczy ziemskie kalał brud?
Czy jest świat inny, czystszy i piękniejszy,
a tylko mnie doń nie otwarto wrót?...



PONURE WIDMO…

Ponure widmo, co nad wodne głębie
płyniesz w obłoków zawichrzonych kłębie,
niesione wichrem rozszalałym halnym,
straszne, że smreki drżą na brzegu skalnym:

mnie nie przerazisz… Gdyby wyszła ze mnie
mara mej duszy na te wodne ciemnie,
to przed jej smutkiem ty, górskie widziadło,
cofnęłobyś się i w turniach przepadło


Dla przykładu. Jest jeszcze sporo innych, które w jakiś sposób do mnie przemówiły, ale nie mam ich teraz pod ręką. Należą do nich znany zapewne wszystkim Evviva L'arte oraz Koniec wieku XIX
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 38
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2008-11-16, 20:37   

Moja ulubiona poetka z Nowej Anglii, Emily Dickinson. Kocham jej poezję, najbardziej w przekładzie Barańczaka, ale i Marjańskiej i Iłłakowiczównie udało się wyłowić z jej wierszy ten charakterystyczny ton.

"Nadzieja" jest tym upierzonym
Stworzeniem na gałązce
Duszy - co śpiewa melodie
Bez słów i nie milknące -

W świście Wichru - brzmi uszom najsłodziej -
I srogich by trzeba Nawałnic -
Aby spłoszyć maleńkiego ptaka,
Co tak wielu zdołał ogrzać i nakarmić -

Śpiewał mi już na Morzach Obcości -
W Krainach Chłodu -
Nie żądając w zamian Okruszka -
Choć konał z Głodu

I jeszcze jeden:

Wody - uczy pragnienie.
Brzegu - morskie przestrzenie.
Ekstazy - ból tępy jak ćwiek -
Pokoju - o Bitwach pamięć -
Miłości - nagrobny Kamień -
Ptaków - Śnieg.
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Lumen 
Zimowy spioch



Wiek: 38
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 81
Skąd: Podkarpacie
Wysłany: 2008-11-21, 23:22   

Ptaki pytaki

Poznacie ich po dobrych chęciach
Dużo tych stworów w naszym kraju
Co mają cienki głos pisklęcia
i nim pytania wciąż zadają
Tą działalnością wywierciły
W niejednym całokształcie dziurę
Potem szalenie się dziwiły
Zbierając opieprz, czyli burę

Ptaki -
Pytaki
Głupie pingwiny
Z dziobem otwartym na oścież
Takich rzucają
Mądre dziewczyny
Jak Cezar rzucił kości
Ptaki -
Pytaki
Sensu szukają
Dziobami w liter ziarnie
Im więcej znoszą
Kolumba jajek
Tym rozmnażają się marniej

Poluje na nie się z przynętą
Trochę problemów podsypawszy
Czekamy, aż się zlecą zewsząd
I dziób wysunie co ciekawszy
I wtedy cap go! Cap za słówko
I załatwimy w ustnym zwarciu
Już nie zagrozi łamigłówką
Ptaszek - pytaszek na wymarciu

Ptaki -
Pytaki
Nie śpią nocami
Przez wyobraźni erupcję
Jak zaczną trzaskać
Swymi dziobami
Zepsują każdą dyskusję
Tak by-
ły ładnie
Zaplanowane
Wydźwięk i oddźwięk, i skala
A taki wstanie
Zada pytania
I brzydko gniazdo własne pokala

Mają dziecinne wątpliwości
Wiele zastrzeżeń do jakości
Z każdej, tak zwanej, szczerej troski
Na siłę wyciągają wnioski
Poznacie ich po dobrych chęciach
Serio podejściu do tematu
Po tym, że mają głos pisklęcia
Że uciekają z rezerwatów

Ptaki -
Pytaki
Brzydkie kaczątka
Którym łatwizna obrzydła
Kiedyś się pewnie
Dodziobią wątku
Wtedy urosną im skrzydła
Potem
Się wzbiją
Ponad głowami
Innych, pożółkłych z zazdrości
Tych, którzy pytań
Nie zadawali
I skrzydła im nie urosły

"Ptaki- pytaki" to Jonasz Kofta.

Ks. Twardowski

Czekanie

Kiedy na miłość niecierpliwie czekasz
pomiędzy dzwonkiem a otwieraniem drzwi
czasem wepchnie się kurczak, za chudy na rosół
opluje deszcz
nie kracz
jeszcze podziękujesz Bogu
gdy przyjdzie tylko pies


Bliscy i oddaleni

Bo widzisz tu są tacy, którzy się kochają
i muszą się spotkać aby się ominąć
bliscy i oddaleni jakby stali w lustrze
piszą do siebie listy gorące i zimne
rozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiaty
by nie wiedzieć do końca czemu tak się stało
są inni, co się nawet po ciemku odnajdą
lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać
tak czyści i spokojni jakby śnieg się zaczął
byliby doskonali lecz wad im zabrakło

Bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej
niektórzy umierają - to znaczy już wiedzą
miłości się nie szuka - jest albo jej nie ma
nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek
są i tacy co się na zawsze kochają
i dopiero dlatego nie moga byc razem
jak bażanty, co nigdy nie chodzą parami

Można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie
Nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem
Ostatnio zmieniony przez Ravena 2008-11-22, 17:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Camelai 
forumowa Kolumbijka



Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 331
Skąd: Częstochowa/Wrocław
Wysłany: 2008-11-29, 17:29   

"Sen" Wisława Szymborska

Mój poległy, mój w proch obrócony, mój ziemia,
przybrawszy postać, jaką ma na fotografii:
z cieniem liścia na twarzy, z muszlą morską w ręce,
wyrusza do mojego snu.

Wędruje przez ciemności od nigdy zagasłe,
przez pustki otworzone ku sobie na zawsze,
przez siedem razy siedem razy siedem cisz.

Zjawia się na wewnętrznej stronie moich powiek,
na tym jednym jedynym dostępnym mu świecie.
Bije mu serce przestrzelone.
Zrywa się z włosów pierwszy wiatr.

Zaczyna istnieć łąka między nami.
Nadlatują niebiosa z chmurami i ptactwem,
na horyzoncie cicho wybuchają góry
i rzeka spływa w dół w poszukiwaniu morza.

Już tak daleko widać, tak daleko,
że dzień i noc stają się równoczesne,
a wszystkie pory roku zaznawane naraz.

Księżyc czterokwadrowy wachlarz rozpościera,
wirują płatki śniegu razem z motylami
i z kwitnącego drzewa spadają owoce.

Zbliżamy się do siebie. Nie wiem czy we łzach
i nie wiem czy w uśmiechach. Jeszcze jeden krok
i posłuchamy razem twojej muszli morskiej,
jaki tam szum tysiącznych orkiestr,
jaki tam nasz weselny marsz.
_________________
'Czekanie sprawia że gorzknieje cała słodycz w nas
Ogromny zgrzyt znieczula nas na szept
Tak trudno znaleźć drogę w ciepły sen
(...)
Nadwrażliwość jest jak bilet w jedną stronę stąd'

Coma "Leszek Żukowski"

 
     
Tifa Lockhart 



Wiek: 26
Dołączyła: 04 Lis 2008
Posty: 1874
Skąd: Augustów/ Toruń
Wysłany: 2008-12-06, 08:32   

A to jest mój ulubiony wiersz. Przeczytałam go w 6 klasie i od tego czasu jest moim numerem jeden .
Edward Stachura Człowiek Człowiekowi



Człowiek człowiekowi wilkiem
Człowiek człowiekowi strykiem
Lecz ty nie daj się zgnębić
Lecz ty nie daj się spętlić



Człowiek człowiekowi szpadą
Człowiek człowiekowi zdradą
Lecz ty nie daj się zgładzić
Lecz ty nie daj się zdradzić



Człowiek człowiekowi pumą
Człowiek człowiekowi dżumą
Lecz ty nie daj się pumie
Lecz ty nie daj się dżumie



Człowiek człowiekowi łomem
Człowiek człowiekowi gromem
Lecz ty nie daj się zgłuszyć
Lecz ty nie daj się skruszyć



Człowiek człowiekowi wilkiem
Lecz ty nie daj się zwilczyć
Człowiek człowiekowi bliźnim
Z bliźnim możesz się zabliźnić .
 
 
     
burli 



Wiek: 31
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 725
Skąd: Warszafka
Wysłany: 2008-12-11, 10:11   

mam pytanie. Pamiętam z liceum i to chyba współczesność już była .... a raczej na pewno bo wiersz nawiązujący do II WŚ nie wiem czy to nie był Herbert .... ale wujek Google nie pomógł ... wiersz jeżeli się nie mylę miał w tytule Barbarzyńcy "przyszli barbarzyńczy' czy coś takiego. na pewno ostatnia zwrotka tak brzmiała. albo podobnie jakoś .... wiersz opowiada o lekcjach łaciny bardzo trudnych. O tym, że póki nie nauczysz się całej gramatyki i słówek nie ma co się zabierać za tłumaczenia. i o tym, że jak już się cała klasa wszystkiego nauczyła i mieli się zabierać za tłumaczenie pierwszego wiersza "weszli barbarzyńcy" - zaczęła się wojna. przypominacie sobie coś takiego ?
_________________
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 38
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2008-12-11, 12:21   

Mnie się kojarzy tylko wiersz Kawafisa "Czekając na barbarzyńców", ale tam o lekcjach łaciny nic nie było.
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
karinka 
gamoniowa ;)



Dołączyła: 30 Lis 2008
Posty: 353
Skąd: 3city
Wysłany: 2008-12-11, 15:55   

to nie wiersz
to esej Herberta pt. "Lekcja łaciny" z tomu "Labirynt nad morzem" z 2000 roku :)
 
     
burli 



Wiek: 31
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 725
Skąd: Warszafka
Wysłany: 2008-12-12, 00:04   

chyba tak ale nie mogę znaleźć :cry: wujek Google nie pomaga !! :cry:

mój inny ulubiony wiersz:

Julian Tuwim-Lokomotywa


Stoi na stacji lokomotywa,
Ciężka, ogromna i pot z niej spływa -
Tłusta oliwa.
Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:
Buch - jak gorąco!
Uch - jak gorąco!
Puff - jak gorąco!
Uff - jak gorąco!
Już ledwo sapie, już ledwo zipie,
A jeszcze palacz węgiel w nią sypie.
Wagony do niej podoczepiali
Wielkie i ciężkie, z żelaza, stali,
I pełno ludzi w każdym wagonie,
A w jednym krowy, a w drugim konie,
A w trzecim siedzą same grubasy,
Siedzą i jedzą tłuste kiełbasy.
A czwarty wagon pełen bananów,
A w piątym stoi sześć fortepianów,
W szóstym armata, o! jaka wielka!
Pod każdym kołem żelazna belka!
W siódmym dębowe stoły i szafy,
W ósmym słoń, niedźwiedź i dwie żyrafy,
W dziewiątym - same tuczone świnie,
W dziesiątym - kufry, paki i skrzynie,
A tych wagonów jest ze czterdzieści,
Sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści.

Lecz choćby przyszło tysiąc atletów
I każdy zjadłby tysiąc kotletów,
I każdy nie wiem jak się natężał,
To nie udźwigną - taki to ciężar!

Nagle - gwizd!
Nagle - świst!
Para - buch!
Koła - w ruch!

Najpierw
powoli
jak żółw
ociężale
Ruszyła
maszyna
po szynach
ospale.
Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,
I kręci się, kręci się koło za kołem,
I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
I dudni, i stuka, łomoce i pędzi.

A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
Po torze, po torze, po torze, przez most,
Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las
I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas,
Do taktu turkoce i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to,
Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,
Jak gdyby to była piłeczka, nie stal,
Nie ciężka maszyna zziajana, zdyszana,
Lecz raszka, igraszka, zabawka blaszana.

A skądże to, jakże to, czemu tak gna?
A co to to, co to to, kto to tak pcha?
Że pędzi, że wali, że bucha, buch-buch?
To para gorąca wprawiła to w ruch,
To para, co z kotła rurami do tłoków,
A tłoki kołami ruszają z dwóch boków
I gnają, i pchają, i pociąg się toczy,
Bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy,,
I koła turkocą, i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!...


Wasi rodzice też znali go na pamięć?
_________________
 
     
karinka 
gamoniowa ;)



Dołączyła: 30 Lis 2008
Posty: 353
Skąd: 3city
Wysłany: 2008-12-12, 16:58   

nie chyba tylko na pewno ;)
mam to w wersji papierowej
w google jest w takim pliku pdf-u który ma zabiezpieczenia przed kopiowaniem
na upartego mozna zrobic print screena ;)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum KGB

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 14