Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Szekspir, William
Autor Wiadomość
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2008-11-10, 17:50   Szekspir, William

"Świat jest teatrem, aktorami ludzie,
Którzy kolejno wchodzą i znikają.
"

Lubujący się w różnorodnych rankingach zachodni dziennikarze wielokrotnie tworzyli listy 100 najwybitniejszych... (postaci, pisarzy itp.) stulecia czy ostatnio tysiąclecia. Na większości z nich nieodmiennie wysoko plasował się angielski dramaturg William Szekspir (a dokładnie Shakespeare).
Niewątpliwie jest to jeden z największych pisarzy wszech czasów. Gdyby ktoś zechciał policzyć liczbę egzemplarzy książek Szekspira, kopii filmów zrealizowanych na podstawie jego utworów, obrazów namalowanych pod wpływem jego dramatów i - co chyba najistotniejsze - teatralnych realizacji sztuk szekspirowskich, to zapewne okazałoby się, że pisarz ze Stratfordu jest najpopularniejszym człowiekiem na Ziemi. Naprawdę, nie zdziwiłbym się, gdyby pierwsze pytanie zadane przez przybyszów z kosmosu dotyczyło właśnie Williama Szekspira. Wydawałoby się więc, że jego życie i twórczość nie powinny mieć dla nas tajemnic. A jednak życiorys Williama Szekspira jest pełen zagadek. Pojawiły się nawet sensacyjne hipotezy, że człowiek znany pod tym nazwiskiem wcale nie napisał wielkich dzieł jemu przypisywanych. Miałyby wyjść spod pióra wielkiego filozofa, Bacona, który wstydząc się tej podrzędnej twórczości, ukrywał się za plecami podrzędnego aktora.
William Szekspir urodził się w 1564 roku w Stratfordzie małym miasteczku położonym niecałe sto pięćdziesiąt kilometrów od Londynu. Dokładna data narodzin nie jest znana, wiemy jedynie, że ochrzczony został 26 kwietnia. Powszechnie przyjmuje się, że przyszedł na świat trzy dni wcześniej.
W Stratford, które stanowiło poważny ośrodek przemysłu skórzanego, jego ojciec był mistrzem cechu rękawiczników i powszechnie szanowanym obywatelem. Doczekał się nawet godności burmistrza.
Łatwo się domyślić, że dzieciństwo i wczesna młodość Williama przebiegały beztrosko i radośnie. Zapewne rozbijał się po mieście, zdzierał ubrania i skórę na kolanach podczas włóczęgi po okolicznych wzgórzach, które do dzisiaj nie zatraciły swego uroku.
Musiał mieć także inne rozrywki. Wiemy, że Rada Miejska Stratfordu chętnie zapraszała wędrowne trupy aktorskie. Trudno sobie wyobrazić, aby mały William opuścił ich występy.
Najwięcej wiadomo nam o szkole, do której uczęszczał Szekspir. Grammar school (odpowiednik naszej szkoły średniej) w Stratfordzie stała na wysokim poziomie. Wykładali w niej absolwenci uniwersytetów Oksford i Cambridge. Podstawowym przedmiotem, jak we wszystkich ówczesnych szkołach, była łacina oraz kultura starożytnego Rzymu. Wśród zadań domowych zapewne znajdowało się także naśladowanie wielkich twórców, którzy stali się pierwszymi mistrzami przyszłego wielkiego dramaturga.
Ze szkoły musiał wynieść William niezłą znajomość pisarzy antycznych, a także sporą ilość cytatów z ich dzieł wykutych na pamięć. Poza tym poznał historię Anglii w ujęciu najpopularniejszych w tamtym czasie kronikarzy.
Można bez najmniejszego ryzyka błędu przyjąć, że młody Szekspir odebrał niezłe podstawy edukacji.
Dlaczego więc nie kontynuował nauki? Dlaczego nie poszedł na uniwersytet? Taki powinien być zdawałby się naturalny ciąg dalszy kariery syna ambitnego burmistrza.
Być może przyczyna kryje się wśród kłopotów, w jakie popadł jego ojciec. Nękany przez procesy i wierzycieli stopniowo wyzbywał się swojego majątku, a także rezygnował z pełnienia funkcji publicznych. A William być może musiał iść do pracy w rzemiośle.
Jedyny pewny fakt z tego okresu życia Szekspira to ślub 18-letniego Williama ze starszą o 8 lat Anną Hathaway. W sześć miesięcy po ślubie przychodzi na świat pierwsza córka młodych państwa Szekspirów, a w półtora roku później (1585 r.) w ich domu pojawią się bliźnięta.
Potem w życiorysie najsłynniejszego jak się wcześniej powiedziało człowieka na Ziemi następuje siedmioletnia luka. Po prostu biała plama!
W 1592 roku 28-letni Szekspir przebywa w Londynie jako początkujący aktor i zapewne "przepisywacz" oraz "poprawiacz" cudzych sztuk.
Co się z nim działo w tych latach, o których nic nie wiemy? Co spowodowało decyzję o pozostawieniu rodziny i samotnej przeprowadzce do Londynu? Dlaczego porzucił spokojne mieszczańskie życie na rzecz niepewnego losu komedianta?
Te pytania wciąż dręczą szekspirologów. Dysponujemy jedynie plotkami i niepewnymi hipotezami. Skoro nie dysponujemy żadnymi pewnymi przekazami, wszystkie hipotezy są równie prawdziwe (lub nieprawdziwe). Możemy wiec popuścić wodze fantazji i spróbować wymyślić bardziej logiczne wytłumaczenie. Czyż nie lepiej będzie wyglądać hipoteza, że dorosły już William, zabezpieczywszy byt rodziny, postanowił poświęcić się temu, co kochał najbardziej, co było jego pasją i powołaniem teatrowi? Inaczej mówiąc - żeby stać się tym, kim się stał, Szekspir musiał trafić do Londynu, i to jest jedyny, dający jednoznacznie się udowodnić, powód jego wyjazdu ze Stratfordu.
Londyn końca XVI wieku, był wielkim, ruchliwym miastem, zapełnionym przez błyskawicznie dorabiające się mieszczaństwo rzutkich kupców i pracowitych rzemieślników. Główną ich rozrywką jest dynamicznie rozwijający się teatr. Liczba widzów jednak nie jest nieograniczona. Każdy z zespołów, by nie stracić widowni, musi w miesiącu wystawić co najmniej trzy nowe sztuki. Zapotrzebowanie na płodnych dramaturgów jest więc przeogromne. W takim momencie przybywa do Londynu William Szekspir. Udaje mu się przystąpić do grupy aktorskiej Queen's Men (Słudzy Królowej), gdzie zdobywał szlify aktorskie i towarzyskie, między innymi podczas przedstawień na dworze królewskim oraz na dworach magnackich. Zapewne szybko zaczął również pisać, bowiem już w 1592 roku zazdrosny kolega po piórze poświęcił mu kilka zjadliwych słów.
Oficjalny debiut autorski Szekspira ma miejsce w 1593 roku. Ukazuje się drukiem poemat "Wenus i Adonis", dedykowany hrabiemu Southampton. Ten znany z artystycznych zainteresowań arystokrata stał się mecenasem (opiekunem) młodego artysty. Zapewne o ich przyjaźni mówi część słynnych "Sonetów" Szekspira (wydane w 1609 r. bez wiedzy autora). Hrabiemu Southampton dedykowany jest także wydany w 1594 roku poemat "Lukrecja".
Dużo trudniej jest datować twórczość dramatyczną geniusza ze Stratfordu. Niemal wszystkie wydania sztuk Szekspira dokonane za jego życia mają charakter piracki. Teatry nie zgadzały się na drukowanie utworów ze swojego repertuaru, bo to odbierało im widzów. Sprytni drukarze zatrudniali specjalnych kopistów, którzy przepisywali tekst ze słuchu podczas przedstawień. Przekupywano także aktorów, by z pamięci wygłaszali cały tekst przed skrybą. Takie wydania, świadczące o sporej popularności dramatów Szekspira, aż roiły się od błędów. Ponadto nie sposób na ich podstawie dokładnie ustalić daty powstania utworu. Możemy jedynie stwierdzić, że dana sztuka powstała przed jakimś rokiem.
Ogólnie twórczość Szekspira dzielimy na następujące fazy:
1. Okres eksperymentalny (do 1595 r.) młody William uczy się zawodu pisarza, próbuje swych sił zarówno w komedii, jak i tragedii, tworzy również udramatyzowane kroniki historyczne. Powstaje w tym okresie m. in. komedia "Poskromienie złośnicy".
2.Okres wielkich komedii (1595 1599) powstaje wówczas większość najsłynniejszych komedii Szekspira (m.in. "Sen nocy letniej"). W tych latach został także napisany "Romeo i Julia".
3.Okres wielkich tragedii (1599 1608) to szczyt dramaturgii wielkiego Anglika. Powstają wówczas największe, najsłynniejsze tragedie ("Hamlet", "Król Lear", "Makbet") oraz wspaniała komedia "Wieczór Trzech Króli".
4. Okres schyłkowy (1608 1612) nie obfituje w wybitne dzieła. Zmienia się gust publiczności, która oczekuje lekkich komedii romansowych, w których Szekspir najwidoczniej nie czuje się zbyt dobrze. Jednak jego ostatnim utworem jest kolejne arcydzieło "Burza".
W roku 1613 powraca na stałe do Stratfordu i osiada z żoną oraz córką w nabytym kilka lat wcześniej domu. Być może wpływ na tę decyzję miał pożar i ruina jego teatru, słynnego "The Globe" (Teatr "Pod Kulą Ziemską").
Ostatnie lata życia upłyną mu wśród rodziny, w dostatku, wręcz dobrobycie, jaki zapewnił sobie i najbliższym własną pracą pisarską. Twórczość przyniosła mu tytuł szlachecki, bogactwo i uznanie tak współczesnych, jak i następnych pokoleń.
Pozostawił po sobie 37 utworów: 10 tzw. kronik historycznych, 14 komedii i 13 tragedii.

(fragment wstępu do "Romea i Julii", Wydawnictwo Siedmioróg, Wrocław)

Bibliografia:

Kroniki:

Król Jan (King John; ok. 1595-1596)
Henryk VI, część 1 (King Henry VI, Part 1; ok. 1591)
Henryk VI, część 2 (King Henry VI, Part 2; ok. 1591)
Henryk VI, część 3 (King Henry VI, Part 3; ok. 1591)
Ryszard III (King Richard III; 1590-1593)
Henryk V (King Henry V; 1599)
Henryk IV, część 1 (King Henry IV, Part 1; 1596)
Henryk IV, część 2 (King Henry IV, Part 2; 1597)
Ryszard II (King Richard II; 1595)
Henryk VIII (King Henry VIII or All Is True; 1596-1598)

Komedie:

Komedia omyłek (The Comedy of Errors; ok. 1591)
Stracone zachody miłości (Loves' Labour's Lost; 1594)
Poskromienie złośnicy (The Taming of The Shrew; 1594)
Dwaj panowie z Werony (The Two Gentlemen of Verona; 1590-1595)
Sen nocy letniej (A Midsummer Night's Dream; 1595)
Kupiec wenecki (The Merchant of Venice; 1596)
Wiele hałasu o nic (Much Ado about Nothing; ok. 1598-1599)
Jak wam się podoba (As You Like It; 1599-1600)
Wieczór Trzech Króli (Twelfth Night or What You Will; 1600)
Wesołe kumoszki z Windsoru (The Merry Wives of Windsor; 1602)
Perykles, książę Tyru (Pericles, Prince of Tyre; 1608)
Wszystko dobre, co się dobrze kończy (All's Well That Ends Well; 1602-1603)
Miarka za miarkę (Measure for Measure; 1604)
Cymbelin (Cymbeline; 1609)
Opowieść zimowa (The Winter's Tale; 1610-1611)
Burza (The Tempest; 1611)
Dwóch szlachetnych krewnych (Two Noble Kinsmen, 1614)

Tragedie:

Tytus Andronicus (Titus Andronicus; 1593)
Romeo i Julia (Romeo and Juliet; 1595)
Juliusz Cezar (The Tragedy of Julius Caesar; 1600)
Troilus i Kresyda (Troilus and Cressida; 1601)
Hamlet (Hamlet, Prince of Denmark; 1600)
Otello (Othello; 1605)
Król Lear (King Lear; 1605)
Makbet (Macbeth; 1606)
Antoniusz i Kleopatra (Antony and Cleopatra; 1606-1607)
Koriolan (Coriolanus; 1607)
Tymon Ateńczyk (Timon of Athens; 1608)

Wiersze i poematy:

Sonety (Shakespeare's sonnets; 1609)
Wenus i Adonis (Venus and Adonis; 1593)
Gwałt na Lukrecji (The Rape of Lucrece; 1594)
Namiętny pielgrzym (The Passionate Pilgrim; 1599)
Feniks i gołąb (The Phoenix and Turtle; 1601)
Skarga zakochanej (A Lover's Complaint; 1610)
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
Ostatnio zmieniony przez Ravena 2009-02-06, 20:51, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
montano 



Wiek: 28
Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 437
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2008-11-11, 14:04   

Ciężko jest pisać o Szekspirze i nie popaść w banał albo egzaltację, ograniczę się więc do zacytowania Jeleńskiego, który moim zdaniem najlepiej oddaje ducha wspaniałej twórczości Stratfordczyka:
"Wiem po prostu z doświadczenia że Szekspira mogę otworzyć na ślepo, a natrafię na ślad, odbicie czy echo czegoś w przestrzeni między "mną" i "światem" co nada znaczenie egzystencji, o której wiem skądinąd że jest pozbawiona jakiegokolwiek sensu".
_________________
"Nie bój się, nie uciekaj przed snem, bo sen to nic złego, nic takiego, nic wielkiego"
 
 
     
elfrun 
Wojowniczka



Wiek: 46
Dołączyła: 02 Lis 2008
Posty: 2651
Skąd: Langangen
Wysłany: 2008-11-15, 17:34   

Uwielbiam Szekspira. Do niektorych jego utworow takich jak "Sen nocy letniej", "Burza", "Wiele halasu o nic" czy "Romeo i Julia" moge powracac bez konca i za kazdym razem odnalezc w nich dla siebie cos nowego, co zafascynuje i skloni do refleksji i zachwytu nad genialnoscia tego niezwyklego mistrza slowa. Popularnosc Szekspira nigdy nie przestanie mnie zadziwiac. Moj pakistanski przyjaciel Mohsin cytuje fragmenty jego dziel na rowni z fragmentami poematow Rumiego. Mysle ze jest tak dlatego ze Szekspir porusza kwestie gleboko ludzie, typowe dla kazdego z nas bez wzgledu na roznice kultur.
_________________
Nie dokarmiaj zlego wilka. :)
 
     
Tifa Lockhart 



Wiek: 26
Dołączyła: 04 Lis 2008
Posty: 1874
Skąd: Augustów/ Toruń
Wysłany: 2008-12-01, 18:42   

Ja czytałam Romeo i Julię . I za nic więcej nie zamierzam się zabierać . Nienawidzę po prostu tekstów pisanych wierszem . No nie cierpię . Dlatego Romeo i Julia nie podobało mi się .
Ostatnio zmieniony przez Tifa Lockhart 2016-09-26, 15:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
montano 



Wiek: 28
Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 437
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2008-12-06, 16:42   

Moje pierwsze kontakty z Szekspirem również nie wypadły zbyt dobrze. Przeczytałem, podobnie jak Ty, "Romea i Julię" i dałem sobie spokój na długi czas. Potem obejrzałem "Poskromienie złośnicy" i "Burzę" w adaptacji Warlikowskiego. Wróciłem do Szekspira i okazało się, że jest mi on bardzo bliski, a jego "Hamlet" jest jedną z książek, które wywarły na mnie największy wpływ. Ciężko jest przebić się przez ten gruby płaszcz interpretacji, który narósł na dzieła Szekspira w ciągu setek lat i dotrzeć do czegoś nam naprawdę bliskiego, ale warto próbować ;-).

Dużo zależy też od tłumaczenia. Dla mnie najlepszy jest Barańczak, bo on potrafił wierszowanym częściom dramatów Szekspira nadać niezwykłą płynność, przez co czyta się praktycznie jak prozę. W ogóle nie czuje się tego wysiłku włożonego w układanie rymów, a mimo to tekst nie traci na melodyjności. Słomczyński z kolei robi za dużo kalek z języka angielskiego, przez co tekst staje się niekomunikatywny. A tłumaczenia Paszkowskiego toną w archaizmach i komplikowanych na siłę metaforach.

Nie zniechęcaj się, może wróć za jakiś czas, najlepiej popróbuj z kilkoma tłumaczeniami i może się jednak przekonasz. To jest oczywiście tylko propozycja ;-).
_________________
"Nie bój się, nie uciekaj przed snem, bo sen to nic złego, nic takiego, nic wielkiego"
 
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2008-12-06, 19:37   

montano napisał/a:
A tłumaczenia Paszkowskiego toną w archaizmach i komplikowanych na siłę metaforach.

Padłam i nie wstałam! XD Mój ulubiony tłumacz!
Barańczak pisze i tłumaczy bardzo współcześnie i może faktycznie czasem ułatwia odbiór treści i znaczeń ale pozbawia też tekst pewnego poetyckiego uroku i posmaku staroświecczyzny, które zawsze odczuwam czytając Szekspira w przekładzie Paszkowskiego. Niemniej to już rzecz gustu.
A Szekspirowi warto dać szansę, Tifa. Fascynująca twórczość.
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
montano 



Wiek: 28
Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 437
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2008-12-06, 19:42   

Dla mnie poetycki urok i posmak staroświecczyzny jest sprawą drugorzędną, a nawet nieistotną, bo ja szukam w Szekspirze, czegoś co mógłbym przyłożyć do czasów sobie współczesnych, moich lęków i moich pragnień.
No, ale co do jednego się zgadzamy: Szekspir jest fascynujący i warto dać mu szansę :D .
_________________
"Nie bój się, nie uciekaj przed snem, bo sen to nic złego, nic takiego, nic wielkiego"
 
 
     
karinka 
gamoniowa ;)



Dołączyła: 30 Lis 2008
Posty: 353
Skąd: 3city
Wysłany: 2008-12-06, 21:44   

a ja najbardziej lubie Słomczynskiego
potem Paszkowskiego

Baranczaka zniesc nie moge, on taki "fajny" chce byc - ja go tak odbieram
i ta "fajnośc" mnie doprowadza do białej goraczki
prakuje mi tylko "joł men" w tych przekładach
 
     
montano 



Wiek: 28
Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 437
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2008-12-07, 01:22   

Ja go właśnie za to najbardziej cenię, chociaż mi się wydaje, że do "joł men" jeszcze mu daleko ;-).
A w ogóle to nie znalazłem jeszcze tłumacza, który przełożyłby Szekspira, tak żebym nie miał żadnych zastrzeżeń. Próbowałem kiedyś "Otella" w oryginale przeczytać, ale nie dałem rady. Staroangielski to już za wysoka półka dla mnie.
_________________
"Nie bój się, nie uciekaj przed snem, bo sen to nic złego, nic takiego, nic wielkiego"
 
 
     
Utopiste



Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 1135
Wysłany: 2008-12-07, 14:03   

e tam, jaki staroangielski, przecież Szekspir pisał w XVI wieku, to już się posługiwali troszkę lepszym językiem ;)
_________________
You should be the jewel in the crown, not some dull bauble in a plastic tiara.
 
     
montano 



Wiek: 28
Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 437
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2008-12-07, 14:48   

Ale dla mnie wciąż za starym ;-).
Straciłem cierpliwość po połowie pierwszego aktu.
Tym bardziej, że ja teraz przeżywam regres, jeśli chodzi o znajomość angielskiego, bo w II klasie liceum, uczę się o stopniowaniu przymiotników :roll:
_________________
"Nie bój się, nie uciekaj przed snem, bo sen to nic złego, nic takiego, nic wielkiego"
 
 
     
Utopiste



Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 1135
Wysłany: 2008-12-07, 16:39   

ja jak pierwszy raz zetknęłam się z Szekspirem w oryginale (kiedy to było..) to byłam w stanie przeczytać tylko monolog Hamleta i spasowałam. Niedługo jednak nie będzie odwrotu :D
_________________
You should be the jewel in the crown, not some dull bauble in a plastic tiara.
 
     
Czarna Stopa 


Dołączył: 16 Lis 2008
Posty: 337
Wysłany: 2008-12-10, 18:34   

Ravena napisał/a:
Barańczak pisze i tłumaczy bardzo współcześnie i może faktycznie czasem ułatwia odbiór treści i znaczeń ale pozbawia też tekst pewnego poetyckiego uroku i posmaku staroświecczyzny, które zawsze odczuwam czytając Szekspira w przekładzie Paszkowskiego.


Tak, tak, ja również to bardzo cenię u Paszkowskiego, którego przedkładam nad innych tłumaczy. O tłumaczeniach Słomczyńskiego trochę sobie poczytałem w Serwisie Tłumacza i na wszelki wypadek omijam go z daleka, choć doceniam za przekład "Ulissesa".
_________________
Howgh!
 
     
karinka 
gamoniowa ;)



Dołączyła: 30 Lis 2008
Posty: 353
Skąd: 3city
Wysłany: 2008-12-10, 19:37   

mnie zupelnie nie obchodzi
co pisza na temat Słomczynskiego w serwisie tlumacza
choc musialam to przeczytac do pewnej pracy

porównywalam wszystkich trzech do oryginalu
bo musialam na zajeciach,
Słomczynski mi sie podoba najbardziej i juz :D
jak czytam jego tlumaczenie to czuje sie blizej Szekspira
jak czytam Paszkowskiego czuje sie blizej epoki
jak czytam Baranczaka to mnie krew zalewa :lol:
 
     
algreholt 



Wiek: 38
Dołączył: 10 Sty 2009
Posty: 133
Skąd: z nikąd
Wysłany: 2009-01-27, 21:17   

Ja z racji tego, że musiałem, (anglistyka) to czytałem Szekspira i w oryginale i po polsku. I nie powiem, wielkim pisarzem był itp, itd, ale do mnie jednak zdecydowanie bardzoej trafia w teatrze, jak byłem na "Burzy" w moim mieście w teatrze to dopiero powiedziałem WOW. Jednak to prtawda, że dramtu się nie cyta, tylko się chłonie patrząc na prawdziwych ludzi mówiących na scenie.
_________________
Power of speech is given to all,
Wisdom of mind to few!
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum KGB

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 14