Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
King, Stephen
Autor Wiadomość
Pazzak 
I Love Looking Good



Wiek: 27
Dołączył: 04 Maj 2013
Posty: 488
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-08-22, 16:39   

Z "Kinga" ostatnią książką jaką czytałem były "Cztery Pory Roku", tak ją zrecenzowałem:
Cytat:
Ostatnio przesłuchałem sobie opowiadanie Stephena Kinga "Ciało", było całkiem dobre, oczywiście jak zawsze powielało pewne klisze tak charakterystyczne dla tego autora. Jesteście ciekawi mojej opinii? Zapraszam do czytania dalej...
"Ciało" to w sumie dość krótkie opowiadanie, które jest częścią książki "Cztery pory roku". Ja, niestety, dostałem w swoje ręce tylko to jedno opowiadane, czytane przez pana o dość nijakim głosie (na pewno nie był to nikt znany). Mimo wszystko był to czas naprawdę przyjemnie spędzony, nie zaangażowałem się przesadnie w historię, ponieważ słuchałem tego audiobooka podczas pracy przy komputerze, jednak historia była na tyle ciekawa, że można było bez bólu się w nią wgłębić. O typowych kliszach jak to u Kinga nie będę opowiadał, o wiele śmieszniej zrobił to Nostalgia Critic, którego link jest gdzieś tam w tekście na górze, natomiast opowiem króciutko o tym o czym jest to opowiadanie: mianowicie gdzieś w Maine żyje sobie pewien kilkunastoletni chłopiec i pewnego dnia wraz z paczką kumpli dowiaduje się, że jakieś dziecko zostało potrącone przez pociąg i jego ciało leży gdzieś przy torach; postanawia tam z kolegami wyruszyć, żeby zobaczyć trupa... Jest to doskonały przykład książki w której się nie liczy cel podróży, a sama podróż, droga, którą się przebywa. Niegłupia książka. No i niejeden chłopak z łezką w oku przypomni sobie własne przygody, które przeżywał w takim wieku. Polecam, chociaż bez zbytniego entuzjazmu.
_________________

"Widzę piękne miasto z białego marmuru"
 
 
     
Deina Eldathiel 
Hen Ichaer



Wiek: 36
Dołączyła: 17 Sty 2013
Posty: 725
Skąd: Dol Angra
Wysłany: 2015-08-24, 15:21   

Właśnie wypożyczyłam "Znalezione nie kradzione" i jestem podwójnie ciekawa, bo tłumaczenie robił mój kumpel i ciekawa jestem, jak mu poszło:)
_________________
Czytam bez opamiętania i dobrze mi z tym.
 
     
Tifa Lockhart 



Wiek: 25
Dołączyła: 04 Lis 2008
Posty: 1845
Skąd: Augustów/ Toruń
Wysłany: 2016-01-10, 21:12   

Deina Eldathiel napisał/a:
Właśnie wypożyczyłam "Znalezione nie kradzione" i jestem podwójnie ciekawa, bo tłumaczenie robił mój kumpel i ciekawa jestem, jak mu poszło:)

Deino i jak wrażenia? Znajomy się dobrze spisał? :)
 
 
     
Dominek 



Wiek: 25
Dołączył: 27 Sie 2016
Posty: 50
Wysłany: 2016-09-02, 13:39   

Lubię Kinga, choć uważam jego książki za wyjątkowo skrajne: albo genialne albo nienadające się do czytania :) (Wyjątek stanowią Stukostrachy, które mnie nie pochłonęły, ale skończyłem lekturę bezproblemowo.)
_________________
I choć mam milion rozkoszy
Od Chajki krwawej i ryżej,
To ciężko mi! Nie na sercu,
Lecz wprost przeciwnie i niżej.

Niech się ciężarem tym ze mną
Podzieli któryś z rodaków!
Mój Boże, ile tam siedzi
Głupich endeckich pismaków

Julian Tuwim, “Mój dzionek”
 
     
castagna 



Dołączyła: 25 Wrz 2016
Posty: 203
Wysłany: 2016-09-25, 21:21   

moja przygoda z Kingiem jest naprawdę interesująca, jakoś w podstawówce czytałam Lśnienie, ale jakoś w połowie odłożyłam, nie potrafiłam się wciągnąć, ale to pewnie dlatego, że za wcześnie jeszcze było... po kilku dobrych latach spróbowałam znów, zabrałam się za Komórkę, którą również zostawiłam w połowie, i na półce do dziś stoi niedoczytana, i na razie nie widzę takiej potrzeby, bo dla mnie ta książka to jakaś totalna pomyłka... potem znów przerwa na parę lat i... Cmętarz zwieżąt wpadł w moje ręce, i tak właśnie zaczęła się moja miłość do Kinga, książkę pochłonęłam i zaczęłam czytać inne jego pozycje

od króla przeczytałam:
Cmętarz zwieżąt
Cztery pory roku
Blaze
Dallas '63
(moja ulubiona książka <3)
Doktor Sen
Dolores Claiborne
(świetna)
Dziewczyna, która kochała Toma Gordona
Joyland
Lśnienie
Miasteczko Salem
(genialna)
Misery
Zielona Mila


i jeszcze wiele przede mną, co ogromnie mnie cieszy, a King jest jednym z moich ulubionych autorów
 
     
Justyna 1987 
Wszystko co czytam


Wiek: 31
Dołączył: 08 Lis 2016
Posty: 27
Wysłany: 2016-11-11, 19:26   

Jeśli zaś chodzi o "Pana Mercedesa" to średnio jestem zadowolona. Wcale tak szybko mi nie poszło jej przeczytanie, bo chwilami mnie po prostu nudziła.

Po pierwsze od razu wiemy kto jest "sprafcą",
po drugie bardzo przewidywalna,
po trzecie nie było wcale stopniowo budowanego napięcia i oczekiwania na to co dalej nastąpi,
a co do zakończenia to też słabo, choć jak ma być seria to niby już wiem, że główny bohater musi przeżyć, no ale...
_________________
Zapraszam na mojego bloga: http://wszystkococzytam.blogspot.com/
 
     
ChataChatson 



Wiek: 28
Dołączył: 09 Lip 2016
Posty: 101
Wysłany: 2016-12-08, 19:04   

Justyna 1987, faktycznie pierwsza część nie jest jakaś imponująca. Ale z każdym kolejnym tomem akcja nabiera rozpędu. Daj szansę Kingowi jeszcze raz :D
 
 
     
Sebastian 



Dołączył: 31 Gru 2017
Posty: 34
Wysłany: 2018-01-01, 21:44   

Pierwszy mój kontakt z Kingiem, nie licząc rzecz jasna adaptacji jego książek, które w latach 90. dosyć często leciały w telewizji - to "Martwa strefa" i "Worek kości". Od czasów dzieciństwa do nich nie wracałem i tylko, jak przez mgłę, pamiętam o czym były.

Do moich ulubionych należą:
Carrie - ostatnio powtórzyłem sobie to w formie audiobooka. Pomimo pewnej nieścisłości pojawiającej się pod koniec książki, to nadal świetny horror. Postać matki Carrie, sekciarskiej fanatyczki i histeryczki wydaje się nieprawdopodobna, ale z drugiej strony w US działa sporo sekt w dosyć osobliwy sposób interpretujących słowa PŚ. W każdym razie najbardziej podoba mi się dobre wplecenie retrospekcji, przebitek z przesłuchań, fragmentów analiz naukowców zajmujących się sprawą masakry itd.

Miasteczko Salem - dawno do niego nie wracałem. Ostatni mój kontakt z tym tytułem to chyba któraś z co najmniej dwóch ekranizacji (raczej przeciętnych). W okolicach liceum była moja ulubiona książka Kinga. Żeby powiedzieć coś więcej musiałbym znaleźć chwilkę, żeby się przez nią przegryźć jeszcze raz.

Lśnienie - niewątpliwie jedna z lepszych książek Kinga. Ale przyznam, że to jeden z niewielu przypadków, gdzie wolę ekranizację od książki (chodzi o pierwszą, luźną adaptację Kubricka).

Christine - nie wiem czy pomysł, aby głównym przeciwnikiem w horrorze uczynić samochód-zabójcę wydawał się w latach 80. tak kiczowaty jak dzisiaj, ale King potrafi nawet takie rzeczy zamienić w złoto. "Christine" to ścisła czołówka najlepszych książek tego pisarza. Lubię tą atmosferę amerykańskiego high school, napinki między uczniami, mecze szkolnych drużyn, pierwsze miłostki, chuligankę - i gdzieś tam samochód będący wcieleniem zła.
Podoba mi się umiejętne wpasowanie muzyki do książki (w formie cytatów ze starych, rock'n'rollowych kawałków i powtarzającego się motywu włączającego się odbiornika Christine).
No i warto zwrócić uwagę na dobrze zarysowanych bohaterów, którzy mają swoje problemy wieku dorastania, wkurzających rodziców (autor szczególnie pastwi się nad rodzicami Arniego), ale i pasje. I to wszystko ma wpływ na ich często złe decyzje. W cieniutkiej objętościowo "Carrie" postacie były trochę płytsze.

Smętarz dla zwierzaków - kolejna powtórka w formie audiobooka i kolejny klasyk. Momentami, zwłaszcza kiedy Jud opowiada stare historie związane z cmentarzyskiem Mikmaków kojarzyły mi się trochę z Lovecraftem, szczególnie z "Kolorem z przestworzy".

Bezsenność - to właściwie bardziej powieść obyczajowa z elementami fantastyki (właściwie która książka Kinga to nie jest powieść obyczajowa), ale bardzo mi się podobała.

Oprócz tego warte uwagi są: "Sklepik z marzeniami", "Pod kopułą", "Ostatni bastion Barta Daviesa" (jako Bachman).
Mniej lubię "Misery", "Zielonej Mili".
Nie udało mi się przebrnąć przez "Bastion", ale będę próbował. Nie skończyłem też "Cujo". Do "Stukostrachów" nawet nie mam zamiaru wracać. "Mroczna wieża" mnie nie porwała. "Podpalaczkę" też chyba kiedyś wypożyczyłem z biblioteki, ale nie pamiętam, żebym to czytał.

Jeżeli chodzi o nowsze książki to poziom jest bardzo nierówny. Wciągnęła mnie "Ręka mistrza" (podobnie jak w przypadku "Bezsenności" lubię kiedy bohaterami są osoby starsze), ale już np. "Historia Lisey" mnie znudziła (specyficzna narracja).
Ostatnio sprawdziłem też "Joyland" - robi trochę wrażenie powieści dla młodzieży (bardziej niż "Carrie" i "Christine"). Nie jest wybitny, ale też nie straciłem przy nim dużo czasu.

Zakupiłem ostatnio "Śpiące królewny", ale nie miałem jeszcze czasu, żeby się za to zabrać. Może założę osobny temat.
O kilku pozycjach na pewno zapomniałem; nadal jest sporo książek amerykanina, których nie znam, a chciałbym to nadrobić ("To" - chociaż widziałem pierwszą ekranizację, "Rok wilkołaka", "Oczy smoka", "Mroczna połowa", "Gra Geralda", "Buick 8").
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8420
Wysłany: 2018-01-15, 16:49   

Sebastian napisał/a:
Mniej lubię "Misery"

Na litość, dlaczego?

Ja u Kinga cenię najwyżej warstwę psychologiczno-obyczajową - "Rose Madder", "Pod kopułą", "To", "Chudszy".
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Sebastian 



Dołączył: 31 Gru 2017
Posty: 34
Wysłany: 2018-01-15, 23:40   

"Misery" po prostu mnie znudziła. Z drugiej strony to były moje pierwsze podejścia do Kinga i należy im się uczciwe drugie podejście... kiedyś.
Córka Lavransa napisał/a:
Ja u Kinga cenię najwyżej warstwę psychologiczno-obyczajową - "Rose Madder", "Pod kopułą", "To", "Chudszy".
Obyczajówki nie brakuje w większości książek Kinga. Tutaj muszę przyznać Ci rację. Chyba bardziej dla tego czytuję Kinga, niż ze względu na elementy fantastyczno-straszne. Ciekawa jest u niego taka krytyka małomiasteczkowej mentalności pomieszczana z sympatią i fascynacją (np. "Sklepik..." albo "Pod kopułą").
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8420
Wysłany: 2018-01-16, 14:53   

Sebastian napisał/a:
Chyba bardziej dla tego czytuję Kinga, niż ze względu na elementy fantastyczno-straszne.

Mam to samo, tym bardziej, że mam wrażenie, że tych elementów bywa u niego coraz mniej i są coraz mniej straszne - w "Pod kopułą" na przykład zupełnie nie było się czego bać w sensie jakiegoś upiora czy innego. Bardziej przerażająca - choć może tylko refleksyjna - była sama koncepcja, wciśnięta zresztą pod koniec jakoś tak na przyczepkę. :)
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 13