Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Christopher A. Ferrara, Wolność, bóg, który zawiódł - Tom I
Autor Wiadomość
rotmistrz 
Elear



Dołączył: 13 Sie 2012
Posty: 114
Skąd: Pomerania
Wysłany: 2017-10-26, 22:53   Christopher A. Ferrara, Wolność, bóg, który zawiódł - Tom I



Z opisu wydawcy:

Dlaczego amerykański eksperyment wolnościowego ładu się nie powiódł? Odpowiedź postępowców brzmi: Ameryce nie udało się sprostać w pełni obietnicom integracji i równości prawdopodobnie w wyniku chciwości korporacji i białych elit. Konserwatysta głównego nurtu albo libertarianin stwierdzi, że odpowiedzi należy szukać w okresie liberalizacji prawa w latach sześćdziesiątych, w okresie tzw. Warren Court albo w utracie konstytucyjnej sprawiedliwości. Christopher Ferrara w swojej książce Wolność, bóg, który zawiódł oferuje zupełnie inną odpowiedź. Opierając się na solidnej argumentacji, demaskuje obietnicę gwarantowanych swobód, jako oszukańczą chimerę. Opisuje, jak fałszywy bożek nowego porządku politycznego idea liberalnej wolności, która narodziła się na długo przed założeniem Ameryki zyskiwał coraz większe poparcie, powoli rosnąc w siłę w pierwszych latach istnienia narodu amerykańskiego. Dziś, gdy idea wolności osiągnęła swoją pełną moc, wbrew złudnym obietnicom dźwigamy ciężar jej przytłaczających dekretów i doświadczamy pustki świeckiego zarządzania, które na nas nałożyła.

Ferrara demaskuje liczne mity konstruowane na użytek świeckiego państwa z nieustępliwością poszukiwacza prawdy. A prawdę o przyczynach fiaska wolnościowego projektu ukrywają zarówno środowiska liberalne, jak i konserwatywno-libertariańskie. W tej błyskotliwej, nowej wersji amerykańskiej historii i życia politycznego autor wzywa czytelników, by odważnie spojrzeli rzeczywistości w oczy, zwłaszcza że rysuje się możliwość odnalezienia utraconej drogi do prawdziwego społecznego ładu i autentycznej wolności, które wciąż mogą być dziedzictwem ludzkości.

***

Książka Chrisa Ferrary w sposób najbardziej przekonujący pokazuje, że wolność negatywna jest idolem i tym samym liberalizm jest ostatnią z ideologii. Faktycznie ujawnia, że zasadniczo taki jest sekret tej ideologii ukryty za wszystkim innym.

John Milbank, University of Nottingham, autor Theology and Social Theory


Bardzo czytelny i intelektualny milowy kamień w katolickiej historii kościelnej. Dzieło to powinno być przeczytane przez każdego zainteresowanego chrześcijańską teologią i kształtowaniem przez nią społeczeństwa, w którym żyjemy.

Graham Ward, Regius profesor teologii,

University of Oxford


Nie mogłem odłożyć tej książki, odkąd ją otworzyłem. Jej narracja jest przekonująca od początku do końca, przyjemna w czytaniu, bogata naukowo i pełna wiedzy. Wolność, bóg, który zawiódł to wyczyn będący dowodem mocy. Wspaniałe osiągnięcie!


Patrick McKinley Brennan, John F. Scarpa,

katedra katolickich nauk prawnych,

Villanova University

Ferrara jest jednoosobową armią występującą przeciwko molochowi świeckiego liberalizmu i stanowemu Lewiatanowi, a książką Wolność, bóg, który zawiódł zadał decydujący cios.

Thaddeus Koziński, autor The Political Problem of Religious Pluralism

Christopher A. Ferrara jest prawnikiem oraz prezesem i głównym pełnomocnikiem procesowym American Catholic Lawyers Association, specjalizującym się w sprawach dotyczącej pierwszej poprawki do Konstytucji Stanów Zjednoczonych oraz w zagadnieniach prawa cywilnego. Jest autorem kilkuset artykułów i sześciu książek, w tym powszechnie uznanej The Church and the Libertarian publikacji poświęconej obronie katolickiej nauki społecznej, oraz The Great Facade autorskiego studium poświęconego zmianom, jakie nastąpiły w Kościele po Soborze Watykańskim II. Obecnie książka ta jest uważana za jedną z najlepszych diagnoz, jaką kiedykolwiek na ten temat napisano.


Jestem w połowie książki, ale już wiem, że to jest kapitalne dzieło!. Po lekturze coś dorzucę.
_________________
"Koń, szabla krzywa, czyste pole, to jego sława"
 
     
rotmistrz 
Elear



Dołączył: 13 Sie 2012
Posty: 114
Skąd: Pomerania
Wysłany: 2017-11-15, 23:40   

Fragment książki, dający obraz tego co jest dalej:

"W latach sześćdziesiątych XVII stulecia w Anglii trwała ciągnąca się wiele lat walka o władzę polityczną, której stronami byli złożeni z urzędów, a później przywróceni na nie hierarchowie Kościoła anglikańskiego, wyniesieni do władzy, ale ostatecznie pokonani i wygnani z kraju purytanie, oraz rozmaite sekty, takie jak Odstępcy, Niezależni i Separatyści. Najważniejszą z nich byli purytanie, których rządy w czasach Cromwella lud zapamiętał jako szczególnie okrutne i przerażające.

Hobbes i Locke przedstawili propozycję uzdrowienia tej sytuacji. Ich zdaniem, należało po prostu podporządkować religię władzy państwa, dzięki czemu niekończące się swary religijne, tak charakterystyczne dla protestantyzmu, nie miały już żadnych konsekwencji natury politycznej. Zdaniem obu filozofów, aby to osiągnąć, należało odrzucić osadzony w tradycji helleńsko-katolickiej dualizm religijno-polityczny, który omówiliśmy w rozdziale pierwszym tej książki. Zarówno w myśli Hobbesa jak i Locke'a nie ma miejsca dla dwóch doczesnych rodzajów władzy, czyli władzy świeckiej i władzy kościelnej, które funkcjonują w odrębnych dziedzinach, ale tam, gdzie ich kompetencje się nakładają, pierwsza z nich jest podporządkowana drugiej. W świecie Hobbesa i Locke św. Ambroży nie mógłby ekskomunikować cesarza Teodozjusza za nadużywanie władzy i w ten sposób wymóc na nim skruchę oraz nawrócić władcę na właściwą drogę. Hobbes uważa, że „nawet jeśli prawdą jest", że św. Ambroży wyklął Teodozjusza, to ekskomunika ta „była zbrodnią zasługującą na karę śmierci". Dziwnym trafem, Hobbes nie okazuje już tak krytycznego stosunku ani wobec Cromwella, ani w stosunku do jego zwolenników, którzy dopuścili się jawnego mordu na królu Karolu I. Hobbes i Locke nie podejmują nawet kwestii rozdziału kościoła od państwa, lecz postulując pozbawienie Kościoła wszelkiego bezpośredniego i pośredniego wpływu na politykę, dążą do podporządkowania go państwu, związki wyznaniowe i kościoły sprowadzają zaś do roli prywatnych klubów, których władze mogą co prawda wydawać zarządzenia, ale są one obowiązujące jedynie dla ich własnych członków. Myśliciele ci różnią się co do sposobu, w jaki dochodzą do zanegowania wspomnianego tradycyjnego dualizmu oraz postulatu całkowitego podporządkowania władzy duchownej władzy świeckiej, ale obaj zmierzali do dokładnie tego samego celu, jego urzeczywistnieniem jest zaś obecna rzeczywistość w której my, ludzie Zachodu żyjemy.

Jak zauważa Jeffrey Collins, Hobbes „należał do pierwszego pokolenia Anglików, którzy wyrośli w całkowicie protestanckim środowisku intelektualnym". Generacja ta wkroczyła na scenę w „najwcześniejszym okresie kształtowania się antykatolickiego dyskursu", będącego odpowiedzią na wcześniejsze dokonania wielkich postaci katolickiej kontrreformacji, Bellarmina i Suareza, którzy w „klarowny i dobitny sposób uzasadnili ponadnarodowy charakter władzy papieskiej, oparty na tomistycznej wizji Kościoła powszechnego", czyli tysiącletniej helleńsko-katolickiej tradycji mówiącej o organicznej relacji pomiędzy Kościołem i państwem, a także o obowiązku państwa polegającym na przestrzeganiu nakazów prawdziwej religii oraz jej czynnej obrony.

Minimalistyczna wizja chrześcijaństwa Hobbesa jest odzwierciedleniem jego omówionej tu wcześniej teorii poznania, materializmu oraz odrzucenia przezeń całego arystotelesowsko-tomistycznego rozumienia metafizyki, polityki i etyki. Hobbes żywił pogardę dla wszystkiego, co poczytywał za katolickie przesądy, do których zaliczał królestwo ducha, substancje niematerialne, doktryny Kościoła, dogmaty oraz liturgię i obrzędy. Negował dogmat o Trójcy Świętej i zastąpił ją Trójcą „reprezentantów Boga", składająca się z Mojżesza, Jezusa oraz „Ducha", rozumianego jako „sukcesja apostolska" ziemskich władców. Hobbes był „wyjątkowo powściągliwy w kwestii boskości Chrystusa i Zmartwychwstania". Zredukowanie religii chrześcijańskiej do jednego tylko artykułu wiary, mówiącego że „Jezus jest Chrystusem” - cokolwiek Hobbes przez to rozumiał - nawet współcześni mu protestanci ocenili trafnie jako „antychrześcijańską filozofię ukrytą pod nieszczerymi deklaracjami wiary". Teologia Hobbesa jest „naznaczona odrzuceniem objawienia, co zdecydowanie wyklucza go z chrześcijańskiej tradycji teologicznej". Po powrocie na tron króla Karola II, anglikańscy przeciwnicy autora Lewiatana „wnikliwie i definitywnie obnażyli wrogi stosunek Hobbesa do chrześcijaństwa” . Paradoksalnie, Hobbes przyjął jednak katolicki punkt widzenia i ostatecznie uznał niezbędność władzy religijnej jako ostatniej deski ratunku w kwestii zakończenia rywalizacji i sporów między protestanckimi kościołami (…).

Lockeańska koncepcja tolerancji wykraczą dalece poza przekaz tradycji helleńsko-katolickiej, wedle którego władca nie powinien zakazywać popełniania wszelkich możliwych występków, a jedynie tych które szkodzą wspólnemu dobru, rozumianemu jako doczesne i duchowe dobro poddanych. Zgodnie z zasadą Locke'a, która głosi, że jedyną podstawą prawa jest użyteczność społeczna rozumiana jako warunek istnienia społeczeństwa obywatelskiego, prerogatywą władzy publicznej jest decydowanie o tym, co jest występkiem, a co cnotą i może ona nawet - jeśli uzna to za konieczne dla „dobra społeczności" - nie kierować się nakazami prawa ustanowionymi przez Boga.

Jak widać, Locke, mimo że wyraża się w bardziej zawoalowany sposób niż Hobbes, jest takim samym nominalistą i pozytywistą jak wspomniany twórca „klasycznego liberalizmu". Niezależnie od tego, jakie intencje mu przyświecały, zgodnie z tezami obu tych filozofów nic nie stoi na przeszkodzie nie tylko zalegalizowaniu rozwodów, ale także jawnemu cudzołóstwu, publicznej obrazie uczuć religijnych, rozpuście, sprzedaży pornografii i środków antykoncepcyjnych, aborcji, eutanazji, „gejowskim małżeństwom" i wszelkim innym „konsensualnym" i „prywatnym" zachowaniom, które zdaniem współczesnych liberałów i libertarian nie mogą podlegać żadnym ograniczeniom ani sankcjom prawnym, ponieważ nie naruszają one praw własności oraz wąsko rozumianego „pokoju społecznego".

Zasada powszechnej tolerancji przedstawiona w „Eseju o tolerancji” przewiduje jednak, że stosowanie jej nie odnosi się do „papistów i fanatyków", czyli katolików oraz protestantów odrzucających „latitudinariański anglikanizm" Locke'a i obstających przy krytykowanych przez niego „systemach". W przypadku katolików władze nie powinny okazywać im tolerancji, ponieważ „do praktykowania religii i swoich mniemań dołączają doktryny jednoznacznie destrukcyjne dla społeczeństwa, w którym żyją, jasne jest bowiem, że rzymscy katolicy żadnego innego władcy oprócz papieża nad sobą nie uznają" Pisząc o destrukcyjnych" doktrynach miał Locke na myśli te elementy nauki katolickiej, które dzisiejsi liberałowie nazywają triumfalizmem, czyli niezbędność Kościoła katolickiego w dziele zbawienia powszechną jurysdykcję i pośrednią świecką władzę papiestwa, obowiązek państwa polegający na obronie katolicyzm i uznaniu go za religię państwową, społeczne panowanie Chrystusa Króla urzeczywistniane poprzez Jego Kościół oraz instytucie społeczne, w tym także rządy państw, podporządkowane prawu ewangelicznemu, jak tego naucza Kościół. Locke przestrzega, że katolicy, ponieważ mieszają takie przekonania z wyznawaną przez siebie religią, otaczając je czcią jako prawdy fundamentalne i podporządkowując się im jako artykułom wiary, w praktykowaniu swojej religii nie powinni być przez rządzącego tolerowani, jeśli nie ma pewności, że może na to pozwolić, nie dopuszczając do rozpowszechniania się tychże przekonań i że poglądy te nie zostaną przejęte i nie będą głoszone przez wszystkich tych, którzy łączą z nimi w praktykowaniu wiary, co, jak sądzę, jest niezmiernie trudne do osiągnięcia.

Locke tłumaczy, że „papistów" nie można tolerować w społeczeństwie, ponieważ „tam, gdzie władza spoczywa w ich rękach, czują się w obowiązku, aby odmawiać jej innym (jakby sam Locke i jego protoplaści republikanów nie robili dokładnie tego samego). W tym konkretnym przypadku chodzi mu o to, że katolicy, jeśli tylko mają po temu możliwości, ustanawiają państwo wyznaniowe, zgodne z helleńsko-katolicką koncepcją społeczeństwa politycznego jako bytu moralnego, którego przeznaczenie, inaczej niż u Locke'a, nie ogranicza się tylko do sfery doczesności. Co więcej, katolicy są nieprzejednanymi wrogami" protestanckiego władcy, ponieważ winni są ślepe posłuszeństwo nieomylnemu papieżowi, który dzierży u pasa klucze do ich sumień i może, zależnie od sytuacji, zwolnić ich ze wszystkich złożonych przez nich przysiąg, obietnic oraz obowiązków względem panującego (...) i wesprzeć ich w buncie przeciw władzy. Dlatego katolicy nie będą przestrzegali praw ani nie będą akceptowali działań sprzecznych z nauczaniem Kościoła. Katolikom nie należy też współczuć, jeśli władze zwalczają ich nieakceptowane poglądy, „gdyż spotyka ich tylko to, na co okrucieństwo ich zasad oraz praktyk zasługuje”. Wynika z tego, te w państwie Locke'a katolicy mają być traktowani taki sam sposób w jaki traktuje się jawnych heretyków w katolickim państwie wyznaniowym o tysiącletniej tradycji".
_________________
"Koń, szabla krzywa, czyste pole, to jego sława"
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum KGB

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 12