Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
David Mitchell
Autor Wiadomość
moniszka 



Wiek: 24
Dołączyła: 21 Sty 2013
Posty: 24
Wysłany: 2013-01-22, 22:16   David Mitchell

Brak tego tematu mnie rani :( :P

O "Atlasie chmur" słyszał chyba każdy. Premiera książki w UW, trailery i plakaty filmu - nie można było tego nie zauważyć.

27 pozycja w serii Uczta wyobraźni wygląda następująco:



Opis:
Cytat:
Pasażer statku, z utęsknieniem wyglądający końca podróży przez Pacyfik w 1850 roku; wydziedziczony kompozytor, usiłujący oszustwem zarobić na chleb w Belgii lat międzywojennych; dziennikarka-idealistka w Kalifornii rządzonej przez gubernatora Reagana; wydawca książek, uciekający przed gangsterami, którym jest winien pieniądze; genetycznie modyfikowana usługująca z restauracji, w oczekiwaniu na wykonanie wyroku śmierci; i Zachariasz, chłopak z wysp Pacyfiku, który przygląda się, jak dogasa światło nauki i cywilizacji – narratorzy Atlasu Chmur słyszą nawzajem swoje echa poprzez meandry dziejów, co odmienia ich los zarówno w błahym, jak i w doniosłym wymiarze.



Za książkę zabrałam się przed pójściem do kina i to był bardzo dobry wybór. Ale najpierw o książce.

Autor przedstawia nam historię sześciu różnych osób, czy też wcieleń jednej osoby na przełomie wieków. Życie każdej postaci jest opisywane do momentu jakiegoś przełomowego wydarzenia, na którego dalszy rozwój czeka czytelnik, by zostać przerwane kolejną historią. I tak przez pięć postaci. Szóstą opowieść dane jest nam poznać w całości, a następnie w odwrotnej kolejności poznajemy zakończenia wcześniej rozpoczętych opisów życia danej postaci.
Dodatkowo każda historia przedstawiona jest w inny sposób. Pierwsza to dziennik z podróży, kolejna w formie listów, następna to kryminał, dalej powieść humorystyczna, następnie wywiad. Jak dla mnie bardzo ciekawy zabieg, dzięki temu czytelnik się nie nudził.

Najbardziej do gustu przypadła mi historia Sonmi~451, pracownicy jadłodajni z przyszłości. Natomiast najmniej ciekawie przedstawiona była historia Zachariasza.

A jeśli chodzi o film?
Bardzo byłam zadowolona, że poszłam do kina po przeczytaniu książki. Dzięki temu film bardzo mi się podobał. Bez tego miałabym problem z odnalezieniem się w fabule. Głównie ze względu na to, że każdy aktor grał po kilka ról i widz odnosił mylne wrażenie, że np. Tom Hanks w każdej roli to wcielenie tej samej postaci. Drugą rzeczą, która by mi przeszkadzała było zbyt szybkie przeskakiwanie scen do różnych postaci przez co zupełnie nie można było się połapać o co chodzi w danej historii. Dzięki znajomości książki odbierałam film zupełnie inaczej, lepiej. Szczerze mówiąc, byłą to po prostu książka przeniesiona na ekran. Ozdobiona pięknymi widokami oraz świetną muzyką.

Natomiast jeżeli chodzi o aktorów i grane przez nich postacie. Jak wspominałam każdy aktor grał po kilka ról, jednak dane postacie nie były ze sobą zupełnie związane. Sześć wcieleń, które są głównymi bohaterami książki gra sześciu różnych aktorów.
Tutaj bardzo fajnie pokazane wszystkie postacie z filmu. Szczególną uwagę zwraca charakteryzacja Halle Berry - białą kobieta oraz Azjata, a także Hugo Weaving jako kobieta.
 
     
M 



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 1492
Wysłany: 2013-01-23, 11:24   

Książka niewątpliwie bardzo dobra, choć zdecydowanie przereklamowana swoją niby "wielkością". Powiązania pomiędzy poszczególnymi opowieściami w kilku przypadkach robione nieco na siłę. Same historie nieco nierówne - oprócz rewelacyjnych współistnieją średnie i bardzo słabe. Całość jednak czytało się naprawdę dobrze i książkę (chwilowo) usadowiłem w czołówce UW. Czytałem jednak dopiero 12 książek, więc pewnie wkrótce spadnie niżej :mrgreen:
 
     
moniszka 



Wiek: 24
Dołączyła: 21 Sty 2013
Posty: 24
Wysłany: 2013-01-23, 22:38   

M napisał/a:
Książka niewątpliwie bardzo dobra, choć zdecydowanie przereklamowana swoją niby "wielkością".


Tzn na czym niby polegała ta jej "wielkość"?

M napisał/a:
Powiązania pomiędzy poszczególnymi opowieściami w kilku przypadkach robione nieco na siłę.


Czemu na siłę? Dla mnie były pokazane połączenia
Spoiler:
Dziennik z Adama czytał Robert, jego listy czytała Luiza, książkę o Luizie czytał Timothy, Sonmi oglądał film o Timothym, a Zachariasz czcił Sonmi jako boginię
 
     
M 



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 1492
Wysłany: 2013-01-24, 13:15   

moniszka napisał/a:
Tzn na czym niby polegała ta jej "wielkość"?
Na przykład na genialnym przedstawieniu połączeń między opowiadanymi historiami, a ponadto na ponadprzeciętnym prowadzeniu fabuły, stylizacji językowej, kompozycji i koncepcie. Takie opinie do mnie docierały w momencie sięgania po tę książkę. Zdecydowanie są one na wyrost. Książka bardzo dobra, ale nie ma nic wspólnego z ponadprzeciętnością. Średniak w UW.

moniszka napisał/a:
M napisał/a:
Powiązania pomiędzy poszczególnymi opowieściami w kilku przypadkach robione nieco na siłę.


Czemu na siłę? Dla mnie były pokazane połączenia
Połączenia były, widoczne na pierwszy rzut oka, ale czy nie uważasz, że były one mocno naciągane? Tak naprawdę te powiązania nie spajały poszczególnych opowieści w jedną całość. Gdzieś czytałem, że powiązania nie stworzyły jednego wspólnego obrazka. Podoba mi się taki zwrot, gdyż trafia w sedno. Cała książka jest warta polecenia, to naprawdę dobre czytadło, ale nic ponad to... tym bardziej, że "Atlas Chmur" sprawiał wrażenie, że ma do zaproponowania więcej niż wyszło w rzeczywistości. Niestety. Choć równie prawdopodobny jest fakt, że uległem zbyt wielkim oczekiwaniom w stosunku do tej pozycji :)
 
     
moniszka 



Wiek: 24
Dołączyła: 21 Sty 2013
Posty: 24
Wysłany: 2013-01-27, 00:22   

M napisał/a:
Na przykład na genialnym przedstawieniu połączeń między opowiadanymi historiami, a ponadto na ponadprzeciętnym prowadzeniu fabuły, stylizacji językowej, kompozycji i koncepcie. Takie opinie do mnie docierały w momencie sięgania po tę książkę. Zdecydowanie są one na wyrost. Książka bardzo dobra, ale nie ma nic wspólnego z ponadprzeciętnością. Średniak w UW.


Połączenia były, widoczne na pierwszy rzut oka, ale czy nie uważasz, że były one mocno naciągane? Tak naprawdę te powiązania nie spajały poszczególnych opowieści w jedną całość. Gdzieś czytałem, że powiązania nie stworzyły jednego wspólnego obrazka. Podoba mi się taki zwrot, gdyż trafia w sedno. Cała książka jest warta polecenia, to naprawdę dobre czytadło, ale nic ponad to... tym bardziej, że "Atlas Chmur" sprawiał wrażenie, że ma do zaproponowania więcej niż wyszło w rzeczywistości. Niestety. Choć równie prawdopodobny jest fakt, że uległem zbyt wielkim oczekiwaniom w stosunku do tej pozycji :)



Do mnie nic takiego nie dotarło, ale ja zakładam sobie, żeby nie czytać recenzji przez czytaniem książki, co się bardzo dobrze sprawdza. Co z kolei sprowadza nas do drugiej części Twojej wypowiedzi, bo dzięki temu nie mam wygórowanych oczekiwań w stosunku do literatury.
Atlas nie niesie ze sobą jakiegoś wspaniałego przesłania jak żyć, ale jest bardzo dobrze napisany. Mamy wplecione różne gatunki w zależności od historii... A co do tworzenia [i]jednego wspólnego obrazka[i] to byłoby zupełnie bez sensu... Po co tworzyć 6 historii skoro miałyby w efekcie końcowym tworzyć jeden wspólny? Wspólnym mianownikiem były tylko wcielenia danej postaci - szczerze mówiąc jak dla mnie było związane tylko tym znamieniem. Notatki, listy, film czy książka były tylko narzędziami do przejścia do kolejnej historii... Co dało świetny efekt, zupełnie inaczej czytałoby się 6 historii opowiedzianych jedna po drugiej, przerywanie dało świetny efekt. Co z kolei słabo udało się w filmie, za szybko skakali scenami po poszczególnych historiach.
Wniosek? Nie szukaj ocen za wiele (lub wcale, zależy jak podchodzisz do UW, ja po prostu chcę przeczytać wszystko, bo dobór jest zróżnicowany), wtedy twoja ocena nie będzie sugerowana, ani zakrzywiona zbyt wygórowanymi oczekiwaniami :)
 
     
M 



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 1492
Wysłany: 2013-01-28, 13:19   

moniszka napisał/a:
Do mnie nic takiego nie dotarło, ale ja zakładam sobie, żeby nie czytać recenzji przez czytaniem książki, co się bardzo dobrze sprawdza. Co z kolei sprowadza nas do drugiej części Twojej wypowiedzi, bo dzięki temu nie mam wygórowanych oczekiwań w stosunku do literatury.
A ja wręcz przeciwnie - lubię czytać recenzje, aby na ich podstawie ocenić całościowe spektrum warunków jakie spełnia powieść na literackim rynku. Wbrew pozorom, czytamy nie tylko dla relaksu. Osobiście nie lubię książek zupełnie szablonowych i kompletnie bezwartościowych, które poza przelotną funkcją rozrywkową (która zresztą jest względna - jeśli rozrywką nazwiemy po prostu to, co kogo bawi, a nie to, co odpręża), bo jest zaprzeczeniem wysiłku intelektualnego. A ja lubię książki, które zmuszają do wysiłku i żłobią nowe ścieżki w moim umyśle ;) Tu jednak jest wymagany główny argument - utwór musi być logicznie spójny i wiarygodny. "Atlas Chmur" do końca nie jest. Oczywiście nie przeszkadza mu to w byciu dobrą powieścią.

moniszka napisał/a:
Wniosek? Nie szukaj ocen za wiele (lub wcale, zależy jak podchodzisz do UW, ja po prostu chcę przeczytać wszystko, bo dobór jest zróżnicowany)
Czytam i kupuję wszystko, bo lubię obcować z literaturą na wyższym poziomie niż standardowa sztampa i pulpa.
 
     
moniszka 



Wiek: 24
Dołączyła: 21 Sty 2013
Posty: 24
Wysłany: 2013-01-28, 17:30   

M napisał/a:
Czytam i kupuję wszystko, bo lubię obcować z literaturą na wyższym poziomie niż standardowa sztampa i pulpa.

Właśnie dlatego czytamy UW, aby obcować z czymś (z założenia) ambitniejszym. Z tego co do tej pory przeczytałam w UW, nie ma tutaj schematycznych, typowych powieści, dlatego jest taka wyjątkowa. Kupuję to w ciemno. Z dotychczas przeczytanych tylko "Wieki światła" mnie zmęczyły, mimo, że byłą dobra, to musiałam włożyć ogromny wysiłek w czytanie

Trochę odbiegamy od tematu, brakuje tu więcej piszących :(
 
     
M 



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 1492
Wysłany: 2013-01-30, 15:38   

moniszka napisał/a:
Z tego co do tej pory przeczytałam w UW
Czyli?

moniszka napisał/a:
Z dotychczas przeczytanych tylko "Wieki światła" mnie zmęczyły, mimo, że byłą dobra, to musiałam włożyć ogromny wysiłek w czytanie
Hmmm... nieco mnie zaskoczyłaś, bo to przecież stosunkowo łatwa w odbiorze powieść. Mi sporo problemów sprawiły poszczególne rozdziały "Rzeki bogów" McDonalda, nie jestem wszak fizykiem ;)
 
     
Raziel 
Jukka Sarasti



Wiek: 22
Dołączył: 13 Lut 2011
Posty: 3425
Wysłany: 2013-01-30, 15:59   

M napisał/a:
Mi sporo problemów sprawiły poszczególne rozdziały "Rzeki bogów" McDonalda, nie jestem wszak fizykiem ;)

"Zrekompensuję" się za MacDonalda ;) , "mnie" powinno być :)
"Wieki światła" również mocno mnie ciekawią. Natomiast jakoś parcia na "Atlas..." w chwili obecnej zupełnie nie czuję. Jeśli będzie w bibliotece to zapewne wypożyczę, ale na liście zakupowej na chwilę obecną się nie znajduje.
_________________
http://www.thenonprofits.com/
http://www.facebook.com/p...266224913397771
"Because if you're not improving, no matter what you're doing, you're just dying."
www.lowking.pl
 
 
     
moniszka 



Wiek: 24
Dołączyła: 21 Sty 2013
Posty: 24
Wysłany: 2013-02-03, 14:46   

M napisał/a:
moniszka napisał/a:
Z tego co do tej pory przeczytałam w UW
Czyli?


Opowieści sieroty x 2; Nieśmiertelny, Atlas chmur, Smok Griaule, Wieki światła

Wiem, że to szału nie robi, ale zupełnie się tym nie przejmuję i czytam sobie po kolei wszystko, na dłużej mi starczy :) Nie posiadam wszystkich książek z serii, brakuje jeszcze kilku tytułów.

A tak poza tym, to smutno mi patrzeć na te wasze dygresje o poprawianiu swoich błędów itp. Przykro mi stwierdzić, że pan M może mieć rację i próżno szukać tutaj kompanów do merytorycznych rozmów o literaturze ;(
 
     
Saule 



Wiek: 40
Dołączyła: 06 Gru 2011
Posty: 1067
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-02-03, 15:36   

Informacja o "Atlasie chmur" dotarła do mnie w kinie, gdy zobaczyłam zwiastun filmu. Tak więc najpierw był film, a potem dopiero książka. Wydaje mi się, że w moim przypadku to była właściwa kolejność. Film miał w sobie jakiś klimat, który zachęcił mnie do sięgnięcia po książkę.
Jest to na pewno pozycja nietypowa. Jeszcze nie spotkałam się z książką, w której byłoby takie nagromadzenie różnych stylów literackich czy językowych. Przyznam, że w przypadku opowieści Adama, a jeszcze bardziej Zachariasza, właśnie ten specyficzny język nieco utrudniał mi czytanie - wymagały one większego skupienia na słowie pisanym. Z drugiej strony, zastosowanie takich odmiennych języków (gramatyki, słowotwórstwa, ortografii) doskonale podkreślało klimat danego okresu.
Ze wszystkich historii najbardziej podobały mi się trzy:
    listy Roberta (biła od nich taka prawdziwość, pełne były życia; sam Robert był postacią wyrazistą, z charakterem, która ma swoje wady i zalety),
    opowieść Timothy'ego (pełna czarnego humoru, cynizmu, ironii; lekko napisana)
    oraz wywiad z Sonmi (doskonale ukazane realia przyszłości, klimat tego czasu; Sonmi była bardzo przekonywująca).

Historia Adama była nieco nudnawa, nużąca, zresztą tak jak i Adam. W opowieści Zachariasza najbardziej przeszkadzał mi chyba język. Natomiast najmniej podobała mi się zagadka Luisy - zupełnie nie zapada w pamięć, do tego była jakoś drętwo napisana.
Jeśli chodzi o połączenia, to zgodzę się z M - były widoczne, ale rzeczywiście nieco naciągane.

moniszka napisał/a:
A co do tworzenia jednego wspólnego obrazka to byłoby zupełnie bez sensu... Po co tworzyć 6 historii skoro miałyby w efekcie końcowym tworzyć jeden wspólny? Wspólnym mianownikiem były tylko wcielenia danej postaci - szczerze mówiąc jak dla mnie było związane tylko tym znamieniem.

To jest powieść, a nie zbiór odrębnych opowiadań, więc wydaje mi się, że jednak tworzenie wspólnego obrazka byłoby tutaj mile widziane. W innym przypadku mógłby po prostu napisać sześć różnych opowiadań, o sześciu różnych ludziach, i darować sobie wprowadzanie tych drobnych elementów, mających na celu scalenie wszystkich historii.
Sama idea reinkarnacji, w postaci symbolu jakim było znamię, zupełnie do mnie nie przemówiła, jakoś to płytko wyszło. I szczerze mówiąc, ta koncepcja w powieści, całkiem mi umykała. Inne kwestie bardziej zwracały moją uwagę. Chociażby to, że zmieniają się czasy, okoliczności życia, ale człowiek zawsze pozostaje taki sam. Cały czas rządzą nim emocje. Zawsze pojawiają się tacy, którzy wykorzystują innych, są zachłanni, samolubni, pełni nienawiści. Ale są i tacy, którzy cenią miłość, wyciągną pomocną dłoń, mają w sobie odwagę, żeby coś zmienić - choć po przeczytaniu tej powieści można odnieść wrażenie, że takie jednostki są zdecydowanie w mniejszości. Ludzie wpływają na siebie nawzajem. Osobiście bardzo podobała mi się ta warstwa psychologiczna. Każdy z bohaterów został postawiony w takiej czy innej sytuacji, musiał podjąć decyzję, znaleźć w sobie odwagę czy "otworzyć" oczy. Tak więc ogólne wrażenie z powieści jest bardzo dobre. Książka jest naprawdę dobrze napisana i wydaje mi się, że każdy znajdzie coś tylko dla siebie.
 
     
Utopiste



Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 1158
Wysłany: 2014-03-28, 13:03   

Czytanie idzie mi dosyć wolno (ach ten brak czasu) ale kilka spostrzeżeń już mam. Poza pierwszym rozdziałem książkę czyta się bardzo dobrze. Listy Frobishera są wprost cudowne (widać, że autor zna się na muzyce). Cavendish też mnie rozbawił. Przydaje się znajomość francuskiego i niderlandzkiego (ponieważ angielscy wydawcy nie mają w zwyczaju tłumaczyć wstawek w obcych językach, taka tradycja). Bardziej traktuję całość jako zbiór opowiadań niż jedną powieść, ale może to się zmieni.

Rozmawiałam jednak z koleżanką, która tak ja Córka czytała Mitchella po polsku i była bardzo niezadowolona. Ponieważ tez jest tłumaczką strasznie narzekała na polski przekład i uważała, że dlatego książka straciła dużo uroku. Na razie jestem w stanie się z tym zgodzić. Językowo Atlas chmur jest prawdziwą ucztą, często sięgam po słownik i aż sama się dziwię, że nigdy wcześniej nie trafiłam na te słowa :) Zobaczymy czy wrażenie się utrzyma.
_________________
You should be the jewel in the crown, not some dull bauble in a plastic tiara.
 
     
banansong


Dołączył: 19 Kwi 2017
Posty: 1
Wysłany: 2017-04-19, 23:45   

Witajcie, jestem świeżo po lekturze książki "Atlas Chmur". Sięgnęłam po nią po obejrzeniu filmu, co prawda po kilku latach ociągania się, ale zawsze. Nie do końca zrozumiałam końcówkę wątku Sonmi, w której wyjaśnia się że wszystko było tak naprawdę spektaklem wyreżyserowanym przez Jednomyślność. To znaczy że Hae-Joo nie był wcale członkiem Unii, tylko statystą który miał odegrać w tym wyznaczoną rolę? A członek Rady Mephi który podobno popełnił samobójstwo, przed przesłuchaniem, czy aż tak bardzo "wczułby się" w rolę? Czy wiadomość o jego śmierci była sfabrykowana? Naprawdę chciałabym zrozumieć wątek z książki bo w filmie było to pokazane jednak trochę inaczej i spodziewałam się podobnego zakończenia.

Pomóżcie bo nie będę mogła spać tej nocy! Albo następnej i następnej ;)
 
     
Raziel 
Jukka Sarasti



Wiek: 22
Dołączył: 13 Lut 2011
Posty: 3425
Wysłany: 2017-04-20, 17:06   

Czytałem sporo czasu temu, ale tak, to była jakaś całościowa prowokacja, coby pokazać, że klony nie są okej. Jakby nie dało się po prostu zrobić czegoś na wzór wiadomości w TVP czy TVN.
_________________
http://www.thenonprofits.com/
http://www.facebook.com/p...266224913397771
"Because if you're not improving, no matter what you're doing, you're just dying."
www.lowking.pl
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 13