Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Allende Isabel "Dom duchów"
Autor Wiadomość
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 38
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6454
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2010-01-25, 21:00   Allende Isabel "Dom duchów"



Autor: Isabel Allende
Tytuł: Dom duchów
Tytuł oryginału:La casa de los espíritus
Wydawca: Muza SA
Data wydania: 2008
Pierwsze polskie wydanie: 1996


Są takie książki, które zapadają w pamięć na bardzo, bardzo długo. Albo takie, o których wydawałoby się zapomnieliśmy już, a nagle jakieś słowo, obraz, dźwięk wywołują z naszego umysłu wspomnienie tej jednej lektury. Mam tak z „Domem duchów” Isabelle Allende. Czytałam już spory czas temu, a wciąż tkwi mi na granicy świadomości. Może dlatego, że klimatem przypominał mi tak bardzo, ukochaną powieść Marqueza „Sto lat samotności”? Czułam się, czytając „Dom duchów” jakbym ponownie przeniosła się w świat i atmosferę wyczarowane piórem Marqueza. Piękna ta powieść Allende. W pewien sposób bardzo kobieca, choć jednym z jej narratorów jest mężczyzna. Splatają się w niej losy kilku pokoleń, łączą emocje, odczucia, życiowe wybory i błędy: dziadków, rodziców, dzieci i wnuków. Narratorów mamy tu trzech: dominuje narrator wszechwiedzący, ale pojawią się też zapiski Clary i wspomnienia Estebana. Każdy z bohaterów jest indywidualnością, podąża własną ścieżką, inny jest jego los. Postaci zmagają się z życiem, kochają, nienawidzą, popełniają omyłki. Czytając ma się wrażenie, że oni naprawdę żyją, naprawdę umierają. Bohaterowie Allende są barwni niewątpliwie, a postacią bodaj najistotniejszą, a przynajmniej niczym klamra spinającą całą fabułę, jest Esteban Trueba; mnie osobiście jednak najbardziej zafascynowała Clara – jasnowidzka, przepowiadająca przyszłość, przesuwająca przedmioty siłą umysłu. Dziwaczka, zamknięta we własnym świecie, delikatna i efemeryczna, nie radząca sobie z domowymi obowiązkami i z roztargnieniem gubiąca drogocenną biżuterię, ale która wbrew temu jest osobowością niebywale silną. Nie poddaje się przeciwnościom, jasno ocenia sytuacje i stać ją na trzeźwy osąd, a gdy przychodzą trudne chwile, po prostu „robi to, co możliwe”, choć wydawałoby się, że tak delikatna istota prędzej załamie ręce i zacznie bezsilnie szlochać. Postać Clary jest zlepkiem sprzeczności, może dlatego tak jest intrygująca. To ona jest dobrym duchem domu, scala i jednoczy rodzinę, a równocześnie to ona jest źródłem magii w całej powieści. W pewien sposób nierealna, sprawiająca wrażenie jakby zaraz miała ulecieć gdzieś w eter, równocześnie mocno stąpa po ziemi. Dzieli i rozdaje radość, umie cieszyć się chwilą, wyznając wiarę, że „życie jest kaprysem Boga, więc dlaczego brać je na poważnie?” Kiedy z kart powieści znika Clara, znika też uśmiech i światło. Nieprzypadkowo, bowiem dla Chile, gdzie rozgrywa się akcja powieści, nadchodzi okres gwałtownych zmian politycznych. Rodzi się ruch socjalistyczny, obserwujemy kulisy przejęcia przez nich władzy w kraju, krwawe rozgrywki polityczne, których ofiarą pada Alba, wnuczka Clary. „Dom duchów” (Swoją drogą tytuł filmu, który powstał na podstawie powieści Allende „Dom dusz” wydaje mi się o wiele bardziej trafny!) b to książka bardzo spójna, znakomita w warstwie stylistycznej, ciepła, magiczna.
Cóż mogę powiedzieć – ta powieść się sama czyta. I to jak!

Pierwsze moje zetknięcie z prozą Allende. I zapewniam, że nie ostatnie, oj nie!
A za "Dom duchów" ślicznie dziękuję Elfrun, bo to ona sprezentowała mi to piękne wydanie Muzy. Uwielbiam je :*
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
elfrun 
Wojowniczka



Wiek: 46
Dołączyła: 02 Lis 2008
Posty: 2651
Skąd: Langangen
Wysłany: 2010-01-30, 22:13   

Ravenko nie ma za co dziekowac. To byla wielka przyjemnosc podarowac cos tak przemilej wiedzmie jak Ty. :*

Isabel Allende nalezy do moich ukochanych autorek. Z jej proza zetknelam sie wiele lat temu. Wszystko zaczelo sie od "Ewy Luny". Ksiazka urzekla mnie tak ze zapragnelam przeczytac cos wiecej z jej dorobku. Przeczytalam wszystko co udalo mi sie znalezc w jezyku polskim. Byly pozycje, ktore podobaly mi sie mniej i takie, ktorych lektura wprawila mnie wrecz w ekstaze. Rozkoszowalam sie kazdym zdaniem, chlonelam historie oczarowana ich pieknem i niezwykloscia. Allende pisze w sposob niezwykle osobisty, czytajac jej powiesci czuje sie jej ducha - pelnego sily, optymizmu, glebokiej afirmacji zycia. Uwielbiam to. Ktos porownal Allende do Szecherezady. Mam wrazenie ze to bardzo trafne stwierdzenie. Osobiscie poszlabym krok dalej w mojej ocenie niezwyklego kunsztu pisarskiego i talentu tej pisarki - nazwalabym ja czarodziejka slowa.
_________________
Nie dokarmiaj zlego wilka. :)
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 38
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6454
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2010-01-31, 14:22   

A co najbardziej Ci się podobało, Elfie? Mam zamiar nabyć "Ewę Lunę" w najbliższym czasie, a potem powolutku nabywać kolejne pozycje tej autorki. Jeśli jeszcze w wydaniu takim jak Muzy, to będę przeszczęśliwa ^^ Co być najbardziej polecała z jej dorobku?
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Bruixa 



Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 1257
Wysłany: 2010-01-31, 21:01   

Nabyłam "Ewę Lunę" za grosze (po fakcie okazało się, że źle wydrukowano kilka początkowych stron), ale się rozczarowałam. Początek mnie zainteresował, ale gdzieś od połowy zaczęła mnie męczyć. Coraz więcej dziwacznych postaci i sytuacji, coraz więcej nieprawdopodbieństw. Fatalnie to zabrzmi, ale zaczęłam sobie zadawać pytanie "czemu to miało służyć?" Odniosłam wrażenie, że Allende opowiada byle opowiadać, jakby się nie mogła powstrzymać. Grafomanią mi to zalatuje, chociaż niewątpliwie ma łatwość wypowiedzi, a opisy są bardzo obrazowe i zmysłowe.
_________________
Mój blog o książkach
 
     
Ishikawa 
Crazy tortoise lady



Wiek: 33
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 820
Wysłany: 2010-02-01, 22:07   

Czytałam 2 razy,widziałam film (piekny). Ta ksiazka ma w sobie jakąs magie, niewiem, jak to nazwac...
_________________
"Boże! Zrób tak,żeby mnie w lesie zaskoczyła nagła i niespodziewana bajka! Niech ta bajka będzie straszna i groźna, byleby była ciekawa i piękna".
Chwile później na gładkiej skalnej ścianie pojawiają się drzwi wiodące do skarbów Sezamu.
~Ali Baba.
 
     
Monikucha 


Dołączyła: 29 Maj 2014
Posty: 32
Wysłany: 2014-05-29, 21:31   

Film widziałam z 3 razy, na pewno obejrzałabym go jeszcze raz, książkę również przeczytałam, szalenie mi się podobała. poza Domem duchów czytałam również inne książki Allende i wszystkie mi się podobały.
_________________
Zapraszam na moje blogi:
http://my-caribbean-life.blogspot.com/
http://cookingmonika.blogspot.com/
 
     
elfrun 
Wojowniczka



Wiek: 46
Dołączyła: 02 Lis 2008
Posty: 2651
Skąd: Langangen
Wysłany: 2014-09-08, 13:42   

Czytam wlasnie "Podmorska wyspe". Przyznam, ze ksiazka mnie rozczarowala. Temat wydaje sie interesujacy, szczegoly historyczne wiernie odtworzone, jednak sama opowiesc jakos mnie nie wciaga. Postaci sa tak nakreslone, ze wydaja sie obce, odlegle i zupelnie nierealne. Nie wzbudzaja zadnych uczuc. To juz trzecia z kolei ksiazka Isabel Allende, ktora nie wzbudzila mojego entuzjazmu. Poprzednie "Inez, pani mej duszy" i "Dziennik Mai" z niczym nie przypominaly wspanialej powiesci "Dom duchow". Kilka dni temu widzialam w bibliotece norweskie wydanie najnowszej powiesci Isabel Allende. Wyglada na to, ze autorka pokusila sie tym razem o watek kryminalny. Chyba jednak sie nie skusze.
_________________
Nie dokarmiaj zlego wilka. :)
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2014-09-08, 20:35   

Elfie, chyba doszło u Ciebie do przesytu Allende. Ja też tak miałam.
To, co czytałam na początku ("Dom duchów", "Zorro", "Inez, pani mojej duszy") podobało mi się i podoba nadal. Ale już kolejne ("Portret w sepii", "Córka fortuny") zmęczyły mnie i zniechęciły na dłuższy czas do tej autorki. Od tamtej pory, a to już kilka lat, nie miałam w ręku niczego, co napisała, i nie mam na to szczególnej ochoty.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Tifa Lockhart 



Wiek: 26
Dołączyła: 04 Lis 2008
Posty: 1874
Skąd: Augustów/ Toruń
Wysłany: 2015-07-15, 07:11   

"Dom dusz" obejrzałam będąc w liceum, zawsze jednak odkładałam na później twórczość Allende. W maju wgrałam na mp3 "Córkę Fortuny" i powoli słuchałam. Początkowo byłam zachwycona książką, wręcz nie mogłam się oderwać. Potem jednak nastąpił przesyt i zrobiłam dwa tygodnie przerwy. Ostatnio miałam dużo pracy w przydomowym ogródku, więc to była idealna okazja do przesłuchania powieści do końca. :)
Autorka ma przepiękny styl pisarski. Wszystkie opisane sytuacje z najmniejszymi szczegółami odmalowywałam sobie w wyobraźni. Jednak pod koniec zaczęłam się męczyć. Nie mogłam się powstrzymać przed myślami typu:
Spoiler:
co robi ta Eliza, przecież ma miłość pod bokiem!
czy też niestety pod koniec: kiedy wreszcie to się skończy.
Sama historia jest pasjonująca, a główna bohaterka Eliza Sommers jest silną, inteligentną dziewczyną. Polubiłam ją i bardzo współczułam niekiedy. Autorka oprócz sytuacji w Chile wplotła również opisy Cesarstwa Chińskiego co było bardzo ciekawe (poza stopami, fuj!).
Z jednej strony chciałabym przeczytać jak najszybciej "Portret w Sepii", żeby dowiedzieć się o dalszych losach bohaterów i ich potomków, ale z drugiej strony nie mam na to sił.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 13