Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Aldous Huxley
Autor Wiadomość
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-11-18, 21:25   Aldous Huxley

Nowy wspaniały świat
to jedna z najsłynniejszych antyutopii w literaturze XX wieku. Przedstawiona w powieści Huxleya wizja przyszłego społeczeństwa, które osiągnęło stan całkowitego zorganizowania i zrealizowało ideał powszechnej szczęśliwości, jest wizją przerażającą.
W roku 2541 (czyli w 632 roku nowej „ery Forda”) obywatele Republiki świata powstają w rezultacie sztucznego zapłodnienia i klonowania. Od niemowlęcia poddawani są wszechstronnemu psychologicznemu i biologicznemu warunkowaniu - po to, by w wieku dojrzałym stać się cząstkami kastowej społeczności, złożonej z pozbawionych wyższych uczuć ludzkich automatów. Czy ten „wspaniały świat”, w którym dominuje seks, prymitywne rozrywki, narkotyk soma, jest tylko zrodzoną w wyobraźni pisarza fantasmagorią?.

za: lubimyczytac.pl

Wizja świata przedstawiona w dziele Huxleya dla wielu jest przerażająca, szokująca, chora. Mnie przypomniała pewne zdarzenie. Za młodu bywałam na rekolekcjach i między innymi byłam na spotkaniu, na którym młoda animatorka przekonywała nas, jak dobry jest Bóg, obdarzając nas wolnością wyboru. I wtedy jeden z chłopaków zaczął kwestionować jej słowa, pytając - a jeśli nie wiedzielibyśmy, że wybór istnieje? Gdybyśmy żyli w błogiej nieświadomości, że może być inaczej?
Dziewczynie brakowało argumentów w tej dyskusji i wierzę, że wielu osobom nadal ich brakuje. Bo jeśli półkretyn epsilon nie wie, że mógłby żyć inaczej (zresztą, uwarunkowanie mu na to nie pozwala) i o tym nie marzy, jeśli tego nie zazdrości - czyż nie jest szczęśliwszy niż szarpany wątpliwościami alfa?

Ten alfa chciał być nieszczęśliwy, po ludzku, pełnią uczuć... dopóki go to nieszczęście nie spotkało naprawdę.

Wyspa
W warstwie powieściowej dziennikarz z Anglii, który podróżuje po Dalekim Wschodzie, także jako emisariusz żądnego ekspansji magnata naftowego, trafia w dramatycznych okolicznościach na wyspę, której mieszkańcy nie przyjmują do swojego grona osób reprezentujących cywilizację przemysłową. Odkrywa tam idylliczne społeczeństwo, które potrafi zadbać o pełne człowieczeństwo i wykorzystanie potencjału każdej jednostki, bazując na religiach Wschodu i racjonalnym ograniczeniu dostępu do nowoczesnej technologii. Jego studia zasad życia wyspy przeplecione zostały z przewartościowaniem własnej drogi życiowej, zawierającym zapewne refleksje autobiograficzne.
za: lubimyczytac.pl

Przez większą część książki czułam się jak w teatrze, gdzie wszystkie postacie po kolei wychodzą na scenę i wygłaszają swoje kwestie. W tym przypadku - prezentują kolejne teorie, kolejne zdarzenia, kolejne eksperymenty społeczne.
W tym wszystkim zagubiła się gdzieś akcja i choć wiem, że była ona jedynie pretekstem, to jednak jej brak trochę mnie zniechęcił.
Dla mnie - za nudna, trzeba się naprawdę interesować tymi wszystkimi ruchami (mnie, jako prymitywa, tylko seks tantryczny zajął na chwilę :P ), żeby to znieść w takiej dawce.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Radament 
Mniejsze Zło



Wiek: 26
Dołączyła: 05 Wrz 2011
Posty: 2483
Skąd: z R'lyeh
Wysłany: 2013-11-18, 22:33   

Córka Lavransa napisał/a:
Wizja świata przedstawiona w dziele Huxleya dla wielu jest przerażająca, szokująca, chora.

Obrzydliwe, nie wiem dlaczego, ale takie rzeczy wydają mi się zwyczajnie obrzydliwe.
_________________
„Ludzie zawsze myśleli o jutrze. Ja w to nie wierzyłem. Bo jutro nie myślało o nich. Nawet nie wiedziało, że są.”
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-11-18, 23:28   

Radament napisał/a:
obrzydliwe

Akurat ta jakoś nie... Niepokojąca i dająca wiele do myślenia, tak.
Gdyby mnie ktoś zapytał, czy wolałabym żyć w raju i niewiedzy, nie odpowiedziałabym zdecydowanie "nie"...
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Saule 



Wiek: 42
Dołączyła: 06 Gru 2011
Posty: 988
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-11-19, 14:03   

Zgodziłabym się z Córką - raczej właśnie dająca do myślenia.
Jeśli nie ma się pojęcia, że istnieje inna opcja to i człowiek nie odczuwa braku, jest dobrze jak jest. I to niezależnie, czy to jest raj czy piekło. To tak jak w tym przysłowiu - czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-11-19, 14:40   

Saule napisał/a:
I to niezależnie, czy to jest raj czy piekło.

Tym bardziej, że ocena raj/piekło jest w sumie subiektywna. Taki epsilon nie odczuwał swojego losu jako piekła, ponieważ wszystkie jego potrzeby były zaspokajane.
A że te potrzeby były odpowiednio ustalone, to inna kwestia.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Radament 
Mniejsze Zło



Wiek: 26
Dołączyła: 05 Wrz 2011
Posty: 2483
Skąd: z R'lyeh
Wysłany: 2013-11-19, 14:50   

Ależ, ja nie mówię, że nie daje do myślenia. Nowy wspaniały świat stał się jedną z książek której poświęciłam sporo czasu, zarówno w trakcie, jak i po jej przeczytaniu. Wciąż wydaje mi się ona zwyczajnie obrzydliwa.
_________________
„Ludzie zawsze myśleli o jutrze. Ja w to nie wierzyłem. Bo jutro nie myślało o nich. Nawet nie wiedziało, że są.”
 
     
Belial



Dołączył: 11 Lis 2013
Posty: 571
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-11-19, 15:24   

Kiedyś wezmę się za "nowy wspaniały świat" bo mnie znajomy zachęcił recenzją. ;) A dokładniej fragmentem:

"Najgorszym jednak jest to, że Aldous Huxley wcale się bardzo nie pomylił. Kiedy słusznie odrzucimy wygodę i widzimy, jak bardzo przerażająca jest jego wizja, cieszymy się, że nie żyjemy w tym nowym, wspaniałym świecie. Jednak czy się nie mylimy? Patrząc wnikliwiej na otaczająca nas rzeczywistość, widać jak wiele proroctw się spełniło."
http://skrzydlaksiazek.wo...spanialy-swiat/

Wkrótce mam nadzieję dowiem się co tam takiego przepowiadał.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-11-19, 16:12   

Cytat:
Kiedy słusznie odrzucimy wygodę i widzimy, jak bardzo przerażająca jest jego wizja, cieszymy się, że nie żyjemy w tym nowym, wspaniałym świecie.

Właśnie w tym sęk, że ja nie wiem, czy się cieszę. Uważam, że na tym polega siła "Nowego wspaniałego świata".

Spoiler:
Moim zdaniem zakończenie wyraźnie wskazuje na to, że alfa, który postanowił wyrwać się z tego idealnego systemu i zaznać ludzkich odruchów (przede wszystkim cierpienia, które jego współczesnym było całkowicie obce), żałował swojej decyzji.


Cytat:
widać jak wiele proroctw się spełniło

Moim zdaniem wyłącznie w warstwie powierzchownej. I te problemy, z którymi borykamy się dzisiaj, mają inne podłoże.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Utopiste



Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 1135
Wysłany: 2013-11-20, 07:07   

W NWŚ najgorszy był dla mnie brak możliwości wybporu - jak chcę zostać ignorantem to obecnie zwyczajnie daję sobie spokój z nauką, zabijam w sobie ciekawość świata itp. U Huxleya nikt nie miał wpływu na kształt swojego życia, ponieważ z góry określano ich predyspozycje. Życie w niewiedzy czasem może wydawać się kuszące tylko gorzej jest jak z góry tę niewiedzę się nam narzuca i nie jesteśmy w stanie nic na to poradzić.
_________________
You should be the jewel in the crown, not some dull bauble in a plastic tiara.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-11-20, 10:38   

Utopiste napisał/a:
gorzej jest jak z góry tę niewiedzę się nam narzuca i nie jesteśmy w stanie nic na to poradzić

Ale to w NWŚ nie miało miejsca. Epsilony nie "nie były w stanie nic na to poradzić" - to by było okrutne. Oni nie chcieli nic na to poradzić, ponieważ nie wiedzieli, że coś jest nie tak. I główną kwestią pozostaje, czy rzeczywiście coś było nie tak. Ich potrzeby były kreowane w taki sposób, żeby można je było zaspokoić w pełni, skutkiem czego nie cierpieli, nie było chorób, przemocy i przestępstw. Oczywiście, byli w ten sposób wielu rzeczy pozbawieni, ponieważ cierpienie jest nieodłącznym elementem człowieczeństwa. Pytanie brzmi, czy wszyscy za to człowieczeństwo chcemy tę cenę zapłacić.

W "Wyspie" Huxley kreuje świat, w którym najważniejsze jest twoje i tylko twoje ja, całkowicie oderwane od ja innych osób. Taki np. model wychowania - 20 par zastępczych rodziców wychowuje 40-50 adoptowanych dzieci. W akceptacji, ale nie w miłości. I to dla niego jest utopia, a nie dystopia, przypominam. Podoba się wam taki model? Mnie jakoś nie.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Utopiste



Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 1135
Wysłany: 2013-11-20, 11:02   

Chodziło mi o to, że nie chcieli nic poradzić, ponieważ w taki sposób zostali stworzeni, nie mieli absolutnie żadnego wpływu na swój rozwój. I to jest dla mnie straszne, że można zadecydować o całym życiu danej osoby i ten ktoś nie będzie mógł na to nic poradzić. Niby obecnie też nie do końca kontrolujemy nasze życie, ale jednak możemy w nim coś zmienić . A życie bez minimalnej chociaż dawki cierpienia czy bólu nie jest możliwe. Każdy organizm żywy je odczuwa i dzięki temu wytwarzają się w nim normalne odruchy. Nie mówię, że od razu mamy zamieniać się w męczenników, ale nawet niewielka dawka bólu (rozumianego w najróżniejszy sposób) czyni nas bardziej ludzkimi.
_________________
You should be the jewel in the crown, not some dull bauble in a plastic tiara.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-11-20, 21:03   

Utopiste napisał/a:
nawet niewielka dawka bólu (rozumianego w najróżniejszy sposób) czyni nas bardziej ludzkimi

Bezsprzecznie, nie zamierzam z tym polemizować.
Pytanie tylko, czy wszyscy na pewno CHCEMY BYĆ LUDZCY ZA CENĘ CIERPIENIA. Ta cena jest w niektórych przypadkach ogromna... Społeczność NWŚ nie miała tego problemu.

Utopiste napisał/a:
A życie bez minimalnej chociaż dawki cierpienia czy bólu nie jest możliwe. Każdy organizm żywy je odczuwa i dzięki temu wytwarzają się w nim normalne odruchy.


I tłumieniu tych odruchów służyła m.in. soma.

A co, jeśli cierpienie jest przesadne? Ponad miarę? Kiedyś twierdzono, że uszlachetnia, ale życie zweryfikowało ten pogląd.
Wydaje mi się, że wiele osób oddałoby swoje "człowieczeństwo" bez wahania, gdyby mogli dzięki temu uniknąć cierpienia i bólu.

I jeszcze jedna kwestia - człowieczeństwo w naszych czasach. Ile się teraz słyszy narzekania na ludzką znieczulicę, ile się jej samemu doświadcza. Gdzieś nam się to człowieczeństwo gubi, mimo że cierpienia wcale na świecie nie jest coraz mniej.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Utopiste



Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 1135
Wysłany: 2013-11-21, 09:53   

Dlatego też mówi się, że wizja Huxleya jest dużo bardziej aktualna niż to co stworzył Orwell - ludzie sami rezygnują z rozwoju, preferują niewiedzę i wygodnie jest im z taką znieczulicą, ponieważ takie życie jest dużo prostsze. Zresztą widać to chociażby po tym co ludzie czytają, oglądają.

Jeżeli chodzi o miarę cierpienia to jest to chyba kwestia bardzo indywidualna - niektórzy chcą się go za wszelką cenę pozbyć, inni są w stanie znieść dużo więcej. Ale w wielu przypadkach mamy wybór (chociażby w kwestaich medycznych).
_________________
You should be the jewel in the crown, not some dull bauble in a plastic tiara.
 
     
Bruixa 



Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 1256
Wysłany: 2013-12-12, 22:58   

Huxleya czytałam tylko "Drzwi percepcji" :oops:
_________________
Mój blog o książkach
 
     
Sebastian 



Dołączył: 31 Gru 2017
Posty: 35
Wysłany: 2018-01-01, 22:25   

Bruixa napisał/a:
Huxleya czytałam tylko "Drzwi percepcji"
inteligenci nawet z brania psychodelików potrafią zrobić nudny esej o estetyce :)

NWŚ to była dla mnie ważna książka. Przeczytałem ją po raz pierwszy pod koniec podstawówki. Potem miałem przynajmniej jedną powtórkę. Z roku na rok, kiedy dorastałem byłem pod coraz większym wrażeniem tego ile zjawisk społecznych Huxley przewidział. Dopiero "Cząstki elementarne" Houellebecqua uświadomiły mi, że on nie tyle przewidział np. rewolucję seksualną, upowszechnienie środków psychoaktywnych (chodzi mi raczej o prozak itp.), rozluźnienie więzi międzyludzkich - co je nakręcił. Wiele z opisywanych przez niego zjawisk miało miejsce już za jego życia i dzisiaj uznajemy je na szczęście za pseudonakę, jak eugenika.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum KGB

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 12