Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
[lipiec 2013] Gra o tron - George R. R. Martin
Autor Wiadomość
Ribati 
Leniwiec Pospolity



Dołączyła: 14 Cze 2013
Posty: 528
Skąd: Fiołkowe Drzewo
Wysłany: 2013-07-13, 13:25   

kenaz napisał/a:
Ribati napisał/a:
Nie wiem na czym polega jej problem

Jest nudna. To jej problem :D
W Starciu królów jest jeszcze wolniej i jeszcze nudniej i dłużej.
Każdy kolejny tom dłuższy i mniej się dzieje. Słowotok Martina niepowstrzymany, nieutemperowany żadną sensowną redakcją.
Zrezygnowałem po pierwszym tomie Nawałnicy Mieczy.

Owszem, ciekawiły mnie dalsze losy kilku postaci, ale to zbyt mało, żeby brnąć dalej.

Nie dobrze mi czytać takie rzeczy bo prawie cały cykl mam zakupiony :P
czyje losy tak Cię ciekawiły?

O właśnie, coś o czym zapomniałam wspomnieć- słowotok. Do opisów przyrody, budowli etc się nie przyczepiam. Mi to odpowiada, można sobie wyobrazić jak to wszystko wygląda, to duży plus gdy opisy są pisane w miarę lekko. Inaczej sprawa ma się z opisami ubrań :P Na co to komu wiedzieć czy ktoś ma futro z niedźwiedzia czy z wilka albo innych miłych zwierzątek. I jakie kamienie ma ma na sobie?:P co za dużo to nie zdrowo, ale Martin się nie stosuje.

kenaz napisał/a:

Sama Gra o tron podobała mi się (ale też nie było tego czegoś, co sprawiało że z ochotą sięgałbym po książke i czytał do późnej nocy), po Starcie sięgnąłem dobre pół roku później (zwyczajnie nie ciągneło mnie do niej), Nawałnice czytałem, bo mówili że to najciekawsza część z serii... co wg mnie prawdą nie jest.


Właśnie tez się czuje zniechęcona. Myślałam, ze dobrze będe się bawić czy jej czytaniu ale czułam się prawie jakbym czytała lekturę :P Szkoda, że książka robi się ciekawsza pod koniec. Kusi mnie żeby na razie ja odłożyć, ale Jon i Aryia mnie interesują :P

A czy sytuacja za Murem jakoś rozwija?
 
     
Kamil 



Wiek: 31
Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 3807
Wysłany: 2013-07-13, 13:47   

Cytat:
A czy sytuacja za Murem jakoś rozwija?

W Nawałnicy Mieczy śledziłem trochę zaciekawiony tylko wątki z Jamie'm Lannisterem i Jonem właśnie, sytuacja trochę się rozwineła. Z czasem pewna postać skutecznie obrzydziła mi i ten wątek...
Spoiler:
Jon przyłącza się do dzikich żeby być szpiegiem, ale ich polubił :P
"Nic nie wiesz Jonie Snow" powtarzane co chwile przez dziewczynę Jona powodowało że chciałem rzucić książką przez okno
 
 
     
Reiva 
guru pechowców



Wiek: 26
Dołączyła: 24 Maj 2013
Posty: 20
Wysłany: 2013-07-13, 17:05   

Córka Lavransa napisał/a:
Czuj sobie, co tam chcesz - ale nie pokazując tego, zasłużysz na szacunek. Wyżywając się na niewinnym dziecku, robisz się płytką, niedojrzałą babą.

Istotnie, tutaj muszę się zgodzić. Bardziej pisałam o jej uczuciach w sumie. Jeśli chodzi o zachowanie - no cóż... Nie każdy potrafi się zawsze zachować z klasą i schować uczucia do kieszeni, jak widać po Catelyn. Jest w tym coś dziecinnego, infantylnego, czy nie tak?

Córka Lavransa napisał/a:
[Dany] Też nie była dorosła, miała 14 lat.

Może i tak, ale w tym wieku, w tych czasach już wówczas było się traktowanym jako osoba dorosła, więc od Daenerys trochę rozsądku powinno było się wymagać, pomimo jej młodego wieku, prawda?
Podczas czytania tej książki odnosiłam nieraz wrażenie, że postać od niej młodsza (o niewiele, co prawda) i będąca zupełnie innego charakteru, bo bierniejsza i uleglejsza, była już bardziej rozsądniejsza. A mówię tu bodajże o Sansie. Pomijam różnice środowiskowe.
Lecz to tylko moje odczucia, oczywiście. :)

Jeśli chodzi o Cersei i Joffreya, to myślę, że ona, jako młoda i niedoświadczona matka, popełniła na początku wiele błędów, jednakże sądzę że mimo wszystko je kochała.
Tak jeszcze krążąc wokół tematu Joffreya - pomijając charakter i wychowanie, należałoby dodać, że Joffrey już w dzieciństwie widział zachowanie Roberta, a co za tym idzie, brakowało mu odpowiedniego autorytetu. Robert, jako niezbyt przykładny ojciec, być nim nie mógł. Wino, panny lekkich obyczajów i swawola... Oraz obojętność. Piękny przykład, czyż nie? Jaime? Ależ skąd. Maester? Gdzież tam. Więc kto?
Sądzę, że nie tylko błędy w wychowaniu popełniane przez Cersei oraz otoczenie - próbujące przypodobać się Joffreyowi po jego wstąpieniu na tron - mogły stworzyć go takim jakim się stał. Całe życie czuł odrzucenie ze strony ojca (przynajmniej takie odczucie pamiętam ze swojej lektury), jego brak zainteresowania, podczas gdy dziecko wymagało trochę ojcowskiej uwagi... Trochę żal mi Joffreya pod tym względem.

Ribati napisał/a:
Na co to komu wiedzieć czy ktoś ma futro z niedźwiedzia czy z wilka albo innych miłych zwierzątek. I jakie kamienie ma ma na sobie?:P co za dużo to nie zdrowo, ale Martin się nie stosuje.

Mi to się w sumie podoba. Osobiście bardzo lubię widzieć oczami wyobraźni to wszystko, opisy przyrody, ludzi, szczegóły. Im jest ich więcej, tym lepiej mogę wyobrazić sobie wszystko, a więc tym żywsza wydaje mi się być historia. Jednakże każdy lubi coś innego :)

A co sądzicie o postaciach Brana i Rickona? Coś z nich będzie, a może odwrotnie - nie będzie?
_________________
- Jakimi ludźmi byśmy byli, gdybyśmy nie chodzili do biblioteki?
– Studentami – odparł smętnie pierwszy prymus.
 
     
Ribati 
Leniwiec Pospolity



Dołączyła: 14 Cze 2013
Posty: 528
Skąd: Fiołkowe Drzewo
Wysłany: 2013-07-13, 18:35   

Reiva napisał/a:

Podczas czytania tej książki odnosiłam nieraz wrażenie, że postać od niej młodsza (o niewiele, co prawda) i będąca zupełnie innego charakteru, bo bierniejsza i uleglejsza, była już bardziej rozsądniejsza. A mówię tu bodajże o Sansie. Pomijam różnice środowiskowe.
Lecz to tylko moje odczucia, oczywiście. :)

Jeśli miałam wybrać, która z nich była rozsądniejsza to na pewno nie wybrałabym Sansy. Najbardziej odpychający moment, był wtedy kiedy stanęła po stronie Joffa a nie Ayri. To pewnie wynika z własnych przekonań, bo ja ogólnie jestem bardzo rodzinna i to własnie rodzina stoi na szczycie mojej piramidy wartości. Dlatego też rażą mnie takie zachowania. Aż się prosiła o lanie :d Z Dany historia miała się trochę inaczej, zupełnie inaczej i moim zdaniem to ją trochę usprawiedliwia. A to co zrobiła później...Wściekła kobieta jest jednak okropna :P

Reiva napisał/a:

Ribati napisał/a:
Na co to komu wiedzieć czy ktoś ma futro z niedźwiedzia czy z wilka albo innych miłych zwierzątek. I jakie kamienie ma ma na sobie?:P co za dużo to nie zdrowo, ale Martin się nie stosuje.

Mi to się w sumie podoba. Osobiście bardzo lubię widzieć oczami wyobraźni to wszystko, opisy przyrody, ludzi, szczegóły. Im jest ich więcej, tym lepiej mogę wyobrazić sobie wszystko, a więc tym żywsza wydaje mi się być historia. Jednakże każdy lubi coś innego :)

Jak już wspomniałam, w umiarze wszytko można znieść. Tego było trochę za dużo. Czasami mi się wydawało, że to taka zapchaj dziura. Możliwe też, że skoro tak mnie to drażniło, że widziałam na wyrost i stałam się czepliwa.

Reiva napisał/a:
A co sądzicie o postaciach Brana i Rickona? Coś z nich będzie, a może odwrotnie - nie będzie?

Mnie trochę jednak zadziwia, że wszystkie te dzieci zachowują się jak ludzie dorośli. Wiem, wiem, środowisko, czasy etc. No ale wciąż są za mało dziecinni :P No może z wyjątkiem tego um... lorda Roberta? tego co tak fruwanie lubił :P dziecko z krwi i kości! :d
A poważnie mówiąc, wątpię czy moje życzenie się spełni ale chciałabym, żeby Rickon szybciej wyrósł. Brana części to też były dla mnie jedne z lepszych, ale bez szału.

Mojej ulubienicy będę bronić :P
Reiva napisał/a:
W zasadzie Dany niewiele różni się od Aryi, może tylko tym, że jednak trochę więcej potrafi sobie przemyśleć, lecz nie wszystko - zatem w ogólnym rozrachunku wychodzi na to samo. Obie są na swój sposób egoistkami, skupionymi tylko na sobie i swoim szczęściu, nie myślą o innych, chociaż to by akurat nie zaszkodziło. O ile w przypadku Aryi można to zrzucić na karb wieku i niewychowania, o tyle Daenerys chyba powinna mieć więcej oleju w głowie. Zdecydowanie nie kibicowałam im dwóm już od samego początku - nie zdają sobie sprawy z tego, że za ich błędy płacą ci, na którym im zależy.

Moim zdaniem nie o egoizm tu się rozchodzi. Dziewczyny są od siebie zupełnie różne, ale żadnej nie nazywałbym egoistką. Aryia, jest zdecydowanie zbyt impulsywna, postępuje sercem a nie rozumem. Przynajmniej miała wpojone pewne zasady od ojca. Czy była niewychowana? ano była, ale umiała też schować dumną do kieszeni. Natomiast Sansa przy właściwie pierwszej okazji pognała to swojego księcia złotego, jednak nie o Sansie tutaj mowa, choć dla mnie idealnie nadaje się na egoistkę. Chodziło tylko o ładne stroje, żeby się podobać, o to jak wypadnie przed Joffem, bądź innym Lorasem. W głowie miała tylko puste formułki i chłopaków :P W każdym razie należ jej współczuje za tak brutalne sprowadzenie na ziemie. Może w końcu odkryje, że wszytko złoto co się świeci :P Ale wracając...
Dany, powiedzmy, miała czas na przemyślenia. Sytuacja była nie do pozazdroszczenia. Ba, ona to zrobiła, no bo przecież z rozmysłem usmażyła panią doktor :P ale zeby zaraz egoistka? Przede wszystkim spełniła życzenie brata i dała się sprzedać. Mi to bardziej zalatywało męczeństwem, którego nie lubię. Była po prostu bez charakteru. Tak naprawdę źle dla nikogo nie chciała. Drogo ratować chciała? chciała. Szczerze jej współczułam z powodu męża i syna? Ja tutaj nie reklamuje "pięknym za nadobne", ale taka zemsta. Mam wrażenie, ze jednak wszystkich nas jeszcze zdziwi.

Gdzieś tam padły jeszcze zarzuty pod adres Starków, że są papierowi i tak dalej, pozwolicie, że cytować nie będę ;3
Z reguły jest tak, że te czarne charaktery są ciekawsze. Zawsze mają coś z zanadrzu, tu nas zaskoczą albo zirytują. Ja osobiście lubię "sielankowe" klimaty rodziny Starków, która też zmaga się z jakimiś problemami, innej natury bo rodzina jest całkiem normalna :P Ciekawi mnie czy latające wróżki sprawią, ze Bran będzie chodził, albo może umrze? Jak poradzi sobie Robb? Czy Catelyn kiedyś zaakceptuje Jona? pewnie nie, ale wciąż mogę mieć nadzieję, bo nie czytałam kolejnych tomów :P Lannisterowie sa dla mnie totalnie wykolejona rodzina (;p) a najgorszy jest dla mnie Joff. Ponieważ nikt nie ma nad nim władzy a matka nie stosowała karnego jeżyka :P
Zastanawia mnie jeszcze Gendry, co to z chłopakiem będzie. Czy wgl coś będzie?
Strasznie dużo tych postaci. Cieszę się, że drugi tom został zaopatrzony w dodatek, w którym sa wypisane postacie dramatu. Ciagle miałam wrażenie, ze trzeba koniecznie wszystkich zapamiętać bo nie wiadomo kiedy tak znajomość się przyda :P

A skoro tak tu sobie rozmawiamy to ja chyba jednak wezmę się za druga cześć bo ta dyskusja się kiedyś skończy a drugi tom może postawić bohaterów w innym świetle xD
 
     
Tifa Lockhart 



Wiek: 26
Dołączyła: 04 Lis 2008
Posty: 1874
Skąd: Augustów/ Toruń
Wysłany: 2013-07-14, 07:23   

Córka Lavransa napisał/a:
Dowiedział się, dlaczego zginął Jon Arryn i co...? Pobiegł do Cersei, pochwalić się przed nią, jaki jest cwany i domyślny. Szansę jej dać. Choć wiedział, do czego jest zdolna. Na litość, Arryn ZOSTAŁ OTRUTY. Jego syn zrzucony z wieży. A on idzie do tej baby z głupim uśmiechem i tekstem w stylu "Aha, a ja coś wie-em...!"

Ten fragment książki spowodował u mnie bezradne rozłożenie rąk. Zamiast biec i wysłać setki kruków, to dowiedział się o tym tylko lord Stannis o ile dobrze pamiętam? I myślał, że Cersei dobrowolnie ucieknie z dziećmi z dworu. Pozwolę też sobie odnieść się do postaci Neda w serialu. Jak dla mnie on tam wyglądał wiecznie na brudnego. Jakieś tłuste włosy, zmęczony, poszarzały.
Od dłuższego czasu brnę przez ''Starcie królów''. Ale średnio dobrze mi to idzie.
 
 
     
Ribati 
Leniwiec Pospolity



Dołączyła: 14 Cze 2013
Posty: 528
Skąd: Fiołkowe Drzewo
Wysłany: 2013-07-14, 11:08   

może chciał Robertowi oszczędzić wstydu? W końcu Cersei nie miała z nim żadnego dziecka.
Przynajmniej z powodu własnego syna powinien był zareagować jakoś inaczej. Ned to taki rycerz w lśniącej zbroi na białym koniu, szkoda, że zrobili z niego durnia pod sam koniec. Jeśli Martin planował go uśmiercić to mógł mu sprawić bardziej honorową śmierć. A tak umiera jako zdrajca :V
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-07-14, 17:13   

kenaz napisał/a:
Słowotok Martina niepowstrzymany, nieutemperowany żadną sensowną redakcją.

Typowe ostatnio dla fantastyki. Mnie to bardzo męczyło w "Metro 2033".

Reiva napisał/a:
A mówię tu bodajże o Sansie. Pomijam różnice środowiskowe.

Trochę niesłusznie pomijasz - weź pod uwagę, że Sansa była wychowywana, kształcona. Dany natomiast tłukła się za swoim niezrównoważonym bratem po świecie w charakterze niezbyt przydatnej do czegokolwiek przyczepki. To też ją trochę tłumaczy.
Na plus - uczy się dość szybko.

Reiva napisał/a:
Całe życie czuł odrzucenie ze strony ojca (przynajmniej takie odczucie pamiętam ze swojej lektury), jego brak zainteresowania, podczas gdy dziecko wymagało trochę ojcowskiej uwagi...

Zgadzam się.

Reiva napisał/a:
A co sądzicie o postaciach Brana i Rickona? Coś z nich będzie, a może odwrotnie - nie będzie?

O Rickonie trudno się póki co wypowiadać - jest zwyczajnie za mały.
Bran, z racji kalectwa, mógłby wyrosnąć na jakiegoś powieściowego mędrca lub maga - wojownika z niego raczej nie będzie... Jego więź z wilkorem nieźle się zapowiada.

Ribati napisał/a:
Najbardziej odpychający moment, był wtedy kiedy stanęła po stronie Joffa a nie Ayri.

Nie stanęła po jego stronie. Wybrała rozwiązanie najgorsze, czyli "nie pamiętam". I to całkiem zrozumiałe, zważywszy na sytuację. Nie skłamała wprost, że Arya była winna zajścia (choć mogła to zrobić, bo w jej przekonaniu na pewno tak było i nie jest to stanowisko pozbawione racji, o czym pisałam wcześniej), ale też nie powiedziała, jak było, co dla mnie jest zrozumiałe - ośmieszyć księcia przed całym dworem byłoby bardzo głupim, choć odważnym posunięciem.

Ribati napisał/a:
Chodziło tylko o ładne stroje, żeby się podobać, o to jak wypadnie przed Joffem, bądź innym Lorasem. W głowie miała tylko puste formułki i chłopaków :P

Zachowywała się dokładnie tak, jak tego od niej oczekiwano. Spełniała wszelkie pokładane w niej nadzieje - septy, rodziców. Nikogo nie skrzywdziła swoim zachowaniem. Moim zdaniem trudno o mniej egoistyczną postać.

Ribati napisał/a:
Jeśli Martin planował go uśmiercić to mógł mu sprawić bardziej honorową śmierć.

Zgadzam się. Już wcześniej pisałam, że to było niepotrzebne.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Ribati 
Leniwiec Pospolity



Dołączyła: 14 Cze 2013
Posty: 528
Skąd: Fiołkowe Drzewo
Wysłany: 2013-07-14, 19:00   

Córka Lavransa napisał/a:

Ribati napisał/a:
Najbardziej odpychający moment, był wtedy kiedy stanęła po stronie Joffa a nie Ayri.

Nie stanęła po jego stronie. Wybrała rozwiązanie najgorsze, czyli "nie pamiętam". I to całkiem zrozumiałe, zważywszy na sytuację. Nie skłamała wprost, że Arya była winna zajścia (choć mogła to zrobić, bo w jej przekonaniu na pewno tak było i nie jest to stanowisko pozbawione racji, o czym pisałam wcześniej), ale też nie powiedziała, jak było, co dla mnie jest zrozumiałe - ośmieszyć księcia przed całym dworem byłoby bardzo głupim, choć odważnym posunięciem.

Niby racja ale nie jestem w stanie tego zaakceptować. Taki półśrodek. Z jednej strony, może faktycznie dobrze się stało bo nie wiadomo co mógłby jej brak obiektywizmu spowodować, ale to też mnie nie przekonuje. Może nie zbyt dobrze, ale z tego co pamiętam wcale nie jestem taka pewna czy to Aryia jest winna. Raczej to chyba Joff miał chęć się pojedynkować? muszę poszukać i sprawdzić.
Córka Lavransa napisał/a:

Ribati napisał/a:
Chodziło tylko o ładne stroje, żeby się podobać, o to jak wypadnie przed Joffem, bądź innym Lorasem. W głowie miała tylko puste formułki i chłopaków :P

Zachowywała się dokładnie tak, jak tego od niej oczekiwano. Spełniała wszelkie pokładane w niej nadzieje - septy, rodziców. Nikogo nie skrzywdziła swoim zachowaniem. Moim zdaniem trudno o mniej egoistyczną postać.

Nie byłabym taka pewna. Tylko "ja, ja, ja, ja". Nawet jeśli nikogo nie skrzywdziła to o nikim innym też nie myślała. W ostateczności nawet w ojca zwątpiła. Może i była zmanipulowana, bo faktycznie zbyt trudne to nie było przy kimś kto albo nie ma mózgu albo go nie używa. "tak jak od niej oczekiwano" i nic poza tym, sztuczna lala :P W tej chwili będę wstrętna i powiem, że płaci cenę za swoje błędy, ale mam nadzieję i trzymam za nią kciuki, żeby odwinęła się porządnie Joffowi.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-07-14, 22:15   

Ribati napisał/a:
wcale nie jestem taka pewna czy to Aryia jest winna. Raczej to chyba Joff miał chęć się pojedynkować?

On, owszem, był nadętym bufonkiem, natomiast to ona doprowadziła do tej sytuacji. Już skomentowałam to obszernie wcześniej, nie będę się powtarzała. :)

Ribati napisał/a:
Nawet jeśli nikogo nie skrzywdziła to o nikim innym też nie myślała.

Nie była sztuczną lalą. Była dziewczyną, której najpierw spełniają się wszystkie marzenia, a potem nagle wszystko wali się w gruzy. Była zagubiona, nie sztuczna.

Ribati napisał/a:
płaci cenę za swoje błędy

Tak, ona płaci za swoje błędy. Za to za błędy Aryi zapłacił wilkor Sansy oraz Micah. Oboje życiem.
Ale to, oczywiście, malutki detal. Kto by się przejmował jakimś synem rzeźnika...
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Ribati 
Leniwiec Pospolity



Dołączyła: 14 Cze 2013
Posty: 528
Skąd: Fiołkowe Drzewo
Wysłany: 2013-07-14, 22:47   

Córka Lavransa napisał/a:
Ribati napisał/a:
Nawet jeśli nikogo nie skrzywdziła to o nikim innym też nie myślała.

Nie była sztuczną lalą. Była dziewczyną, której najpierw spełniają się wszystkie marzenia, a potem nagle wszystko wali się w gruzy. Była zagubiona, nie sztuczna.

odniosłam się do słów, że jej zachowanie wynikało z oczekiwań innych. Może słowo >sztuczna< faktycznie jest nie na miejscu. Moich oczach jest takim tworem wychowanym na formułkach, tak jak inni chcieli. Jakby wgl nie żyła w realnym świecie, bo oprócz chłopców i pięknych sukienek jest w życiu coś więcej. Już sama nie wiem jak tą dziewczynę określić, ale nie lubię jej :P Nie rozumiem wartości jakie ta dziewczyna wyznaje. Poza tym nie przepadam za takim pięknymi i niewinnymi kwiatuszkami. Każdy ma sympatie i antypatię. Może jak nabierze nieco charakteru zmienię o niej zdanie.

Córka Lavransa napisał/a:
Ribati napisał/a:
płaci cenę za swoje błędy

Tak, ona płaci za swoje błędy. Za to za błędy Aryi zapłacił wilkor Sansy oraz Micah. Oboje życiem.
Ale to, oczywiście, malutki detal. Kto by się przejmował jakimś synem rzeźnika...

Czy aby na pewno? Robert sam przyznał jaki jest jego syn. Przecież on także mógłby się inaczej zachować a wszystko skończyłoby się inaczej. Jeśli ktoś miałby zmienić sytuacje to tylko on. Mam wrażenie, że w tej historii akurat jest winna więcej niż jedna osoba. Poza tym wilkor Ayir też miał zostać zabity, prawda? Aryia za swoje błędy jeszcze może zapłacić, a może miała to być świadomość, że jej przyjaciel nie żyje?
Zastanawiam się zmienić się ona jeszcze może. Te dzieci i tak sa już za dojrzałe jak na dzieci, ale wróże jej mniej działania pod wpływem emocji :P
 
     
Kamil 



Wiek: 31
Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 3807
Wysłany: 2013-07-14, 23:13   

Córka Lavransa napisał/a:
Typowe ostatnio dla fantastyki. Mnie to bardzo męczyło w "Metro 2033".

A to mogła być naprawdę świetna książka. Wyciąć bzdury, dodać dynamizmu. Ale mimo to ujeła mnie swoją atmosferą (ale to za mało, żeby w ogóle dotykać kolejny tom). To samo tyczy sie drugiego tomu Pustynnej Włóczni, bo Wojnę nie wiem czy by udało sie uratować. Chyba że z tych 1300 stron zrobić książeczke 300 stron i dodać dalsze losy (to co zaplanowane na kolejne tomy) - może by coś wtedy z tego było. Ale to całe gadanie "od zawsze planowałem pięć tomów!", mimo że miało być trzy - i pewnie gdyby było trzy, to by seria tyle nie straciła.

Ale offtop mi wyszedł. Niedługo skończe tego Bretta nieszczęsnego to przestane sie nad nim pastwić :D
 
 
     
czarownica 
włóczęga



Wiek: 32
Dołączyła: 03 Maj 2013
Posty: 241
Skąd: z lasu
Wysłany: 2013-07-15, 22:36   

Dopiero wczoraj udało mi się skończyć czytać "Grę o tron". Nigdzie nie umiałam jej dostać,więc w końcu zaczęłam czytać pdf-a,szło mi to powoli,bo moje oczy protestowały. Jako,że najpierw widziałam serial (2 sezony) to miałam już jakieś zdanie wyrobione,książka zmieniła je trochę na lepsze,chociaż nie ma w niej tego czegoś,co sprawia,że myślę o książce w chwilach,kiedy jej nie czytam i co powoduje,że mogę czytać do późna,żeby tylko wiedzieć jak się skończy,niemniej jednak czytało się ją przyjemnie.

Do moich ulubionych postaci mogę zaliczyć Aryę (mam z nią wiele wspólnych cech,też taka chłopczyca ze mnie,ale uważam,że czasami mogłaby pomyśleć zanim zareaguje),Jona Snowa (też się z nim poniekąd identyfikuję,poza tym ciekawi mnie to,co się dzieje na Murze),Daenerys (jakoś budzi moją sympatię,poza tym jestem ciekawa co będzie dalej ze smokami) i Tyriona ( jest inny niż jego rodzina). Lubiłam też Neda Starka,szkoda,że zginął,ale był zbyt honorowy i uczciwy,czasami postępował głupio.
Nie lubię Cersei (okrutna,mająca dzieci ze związku z własnym bratem),Joffreya (okrutny,zbyt pewny siebie),Viserysa (za to jak traktował siostrę) i Sansy ( w ogóle nie lubię takich dziewczyn,które żyją chyba w swoim własnym świecie,marząc o księciu i nie dostrzegają,że prawdziwe życie wygląda zupełnie inaczej niż ich romantyczne wyobrażenia,jest naiwna,postrzega ludzi powierzchownie).
Postacią,o której nie wiem co myśleć jest Jaime Lannister.
_________________
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą. "- Robert A. Heinlein

"Od smutków życia są dwie ucieczki: muzyka i koty." - Albert Schweitzer
 
 
     
Ribati 
Leniwiec Pospolity



Dołączyła: 14 Cze 2013
Posty: 528
Skąd: Fiołkowe Drzewo
Wysłany: 2013-07-15, 23:03   

czarownica napisał/a:

Postacią,o której nie wiem co myśleć jest Jaime Lannister.

Gwiazdor!
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-07-16, 09:51   

czarownica napisał/a:
nie dostrzegają,że prawdziwe życie wygląda zupełnie inaczej niż ich romantyczne wyobrażenia

Ale co to jest prawdziwe życie według ciebie?
Bo zważ, że dla niej prawdziwe życie to zupełnie co innego niż w twoim przypadku. Gdyby wszystko poszło zgodnie z planem, jej prawdziwe życie to byłyby komnaty królewskie, stroje i turnieje. Plus rodzenie dzieci. I to wszystko.
Chyba trochę o tym zapomniacie, oceniając Sansę przez pryzmat tego, co jest dostępne dla was.

czarownica napisał/a:
Postacią,o której nie wiem co myśleć jest Jaime Lannister.

Ja go lubię. Intryguje mnie.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
czarownica 
włóczęga



Wiek: 32
Dołączyła: 03 Maj 2013
Posty: 241
Skąd: z lasu
Wysłany: 2013-07-16, 11:43   

Córka Lavransa napisał/a:
Ale co to jest prawdziwe życie według ciebie?
Bo zważ, że dla niej prawdziwe życie to zupełnie co innego niż w twoim przypadku. Gdyby wszystko poszło zgodnie z planem, jej prawdziwe życie to byłyby komnaty królewskie, stroje i turnieje. Plus rodzenie dzieci. I to wszystko.
Chyba trochę o tym zapomniacie, oceniając Sansę przez pryzmat tego, co jest dostępne dla was.

W zasadzie się zgadzam,że prawdziwe życie to dla niej coś innego niż dla mnie;tylko,że ona żyje takimi wyobrażeniami o tym,jak to jej prawdziwe życie powinno wyglądać (np. książę powinien być dobry,czuły i romantyczny),a tymczasem jest zupełnie inaczej.
_________________
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą. "- Robert A. Heinlein

"Od smutków życia są dwie ucieczki: muzyka i koty." - Albert Schweitzer
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum KGB

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 12