Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
[lipiec 2013] Gra o tron - George R. R. Martin
Autor Wiadomość
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-06-29, 00:44   [lipiec 2013] Gra o tron - George R. R. Martin

George R. R. Martin – „Gra o tron”

W Zachodnich Krainach o ośmiu tysiącach lat zapisanej historii widmo wojen i katastrofy nieustannie wisi nad ludźmi. Zbliża się zima, lodowate wichry wieją z północy, gdzie schroniły się wyparte przez ludzi pradawne rasy i starzy bogowie.
Zbuntowani władcy na szczęście pokonali szalonego Smoczego Króla, Aerysa Targaryena, zasiadającego na Żelaznym Tronie Zachodnich Krain, lecz obalony władca pozostawił po sobie potomstwo, równie szalone jak on sam.
Tron objął Robert - najznamienitszy z buntowników. Minęły już lata pokoju i oto możnowładcy zaczynają grę o tron...

Za: lubimyczytac.pl

Na wstępie - UWAGA! Proszę pamiętać, że rozmawiamy WYŁĄCZNIE o pierwszym tomie serii. Wiem, że może to być trudne dla tych z nas, którzy są już bardziej zaawansowani w lekturze, ale starajmy się unikać stwierdzeń typu: „Ale to i tak bez sensu, bo on/ona zginie w następnym tomie”.


„Grę o tron” czytałam na potrzeby tej dyskusji po raz drugi. Dłużyła mi się, zbyt wiele pamiętałam, ale nie można odmówić autorowi rozmachu w konstrukcji powieści. Martin stworzył wielu charakterystycznych bohaterów – mam wrażenie, że ten koktajl ma służyć temu, żeby każdy czytelnik znalazł w powieści coś dla siebie. I tak np. ja jestem zaintrygowana postacią Sandora Clegane – Ogara; bardzo lubię i cenię Tyriona Lannistera – Karła, jestem znudzona Aryą – chłopczycą i trzymam kciuki za dalsze losy Daenerys – młodej władczyni.

Wątki, które poruszyły mnie szczególnie podczas lektury:
1. Stosunek Lady Stark do Jona Snow – dziwaczny, irracjonalny. Pretensje o istnienie bękarta powinna mieć do męża, ewentualnie do jego mitycznej kochanki, a nie do dziecka. Poza ogólną upierdliwością tej postaci samo to przekreśla ją w moich oczach.
2. Egzekucja Damy przez Lorda Starka – było to godne, że zrobił to osobiście, było godne, że nie oddał ciała królowej. Niegodne było to, że w ogóle to zrobił. Honor nakazywał mu posłuchać rozkazu króla – ale czy honorem można tłumaczyć czyn niesprawiedliwy?
3. Mirri Maz Duur i jej lekcja dla Daenerys– „Spójrz na swojego khala i zobacz, co warte jest życie, kiedy odbierzesz wszystko inne”.

Podoba mi się w „Grze o tron” to, że Martin swobodnie żongluje swoimi bohaterami – są tak zmienni, że niemal prawdziwi. Oprócz postaci czarno-białych (i chyba w tej powieści najnudniejszych, jak Ned Stark czy Cersei) jest cała gama postaci niejednoznacznych (jak Ogar czy Mormont). Są postacie, które dorastają – Rob Stark czy Daenerys i zmieniają się całkowicie, są postacie, które tylko na moment pokazują nam inną twarz – jak Tyrion Lannister czy jego brat Jaime. Są postacie, które – jak Littlefinger – od początku do końca powieści są tajemnicą.

Zapraszam do dyskusji.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Raziel 
Jukka Sarasti



Wiek: 24
Dołączył: 13 Lut 2011
Posty: 3387
Wysłany: 2013-06-29, 00:52   

Za niedługo przeczytam ponownie i dołączę, chwilowo mi to wypadło z głowy niestety.
_________________
http://www.thenonprofits.com/
http://www.facebook.com/p...266224913397771
"Because if you're not improving, no matter what you're doing, you're just dying."
www.lowking.pl
 
 
     
Saule 



Wiek: 42
Dołączyła: 06 Gru 2011
Posty: 988
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-06-30, 17:44   

"Gra o tron" bardzo mi się spodobała. Choć jak się tak zastanowić to wydaje mi się, że jest to lektura na jeden raz. Do samego świata jeszcze wrócę, bo czytam kolejne tomy. Jednak dla mnie nie jest to cykl to którego wraca się wielokrotnie.
No, ale wracając do "Gry...". Całkowicie zgadzam się z Córką - jest to powieść pełna rozmachu. Świat przedstawiony jest bardzo drobiazgowo, jest rozbudowany, nie brakuje w nim chyba żadnego elementu życia. To sprawia, że cała historia jest bardzo realistyczna, i bardziej przypomina powieść historyczną. Ten realizm to na pewno duża zaleta - łatwiej wczuć się w ten świat. Ale "Gra..." jest w końcu powieścią fantasy, dlatego bardzo podobała mi się obecność tej odrobiny magii, bajecznych stworzeń, tej nuty fantastycznego klimatu. Jest ona tutaj tak tylko delikatnie zarysowana; osobiście nie miałabym nic przeciwko, gdyby było tego ciut więcej.

Ten sam autentyzm można odnieść również do bohaterów. Jedni od razu wzbudzają sympatię, drudzy - wręcz przeciwnie, a jeszcze w stosunku do innych ma się mieszane uczucia. Jak wspomniała Córka - przy takiej ilości postaci każdy chyba znajdzie swoją ulubioną. Moją ulubioną postacią jest Tyrion Lannister - inteligentny, z dystansem do siebie, szczery, dowcipny; jego wygląd powoduje, że nie wszyscy traktują go poważnie, ale on potrafi sobie z tym doskonale radzić. Właściwie powiedziałabym, że to jest jedyna postać, która chyba u każdego od początku potrafi wzbudzić sympatię.
Daenerys też zapada w pamięć. Bardzo się w ciągu tej części zmieniła. Na początku wystraszona, uległa bratu, a potem zyskuje siłę, pewność siebie. Jak na swój wiek musiała wiele przejść. Choć na koniec zaczęłam się trochę zastanawiać czy jednak nie ma w sobie też jakiejś odrobiny szaleństwa swojej rodziny. W każdym bądź razie, bardzo interesujące jest jak dalej rozwinie się jej postać.
Koszmarnie wkurzający jest Joffrey Baratheon - głupi, nadęty i okrutny.
Drażniła mnie również Sansa Stark - taka głupiutka dziewczynka, która zwraca uwagę tylko na to, co powierzchowne. Jednak potem zrobiło mi się jej trochę żal - jakby nie patrzeć została brutalnie wyrwana ze swojego zamkniętego, ograniczonego świata; nagle zobaczyła, że świat nie jest tak do końca piękny, a ludzie, którzy z pozoru wydają się mili, potrafią być okrutni.
Ned Stark rzeczywiście jest nudny. Z kolei do Aryi - w przeciwieństwie do Córki - mam pewną słabość. Może dlatego, że sama też trochę taką chłopczycą byłam:) Owszem, bywa drażniąca, ale ma też w sobie jakąś wojowniczość.
Jeśli chodzi o Ogara, Mormonta czy Littlefingera - mam podobne odczucia jak Córka. Littlefinger - nie wiem, ale ma coś w sobie, co raczej wzbudza we mnie więcej negatywnych odczuć.

Tak jeszcze a propos świata - rzeczywistość "Gry o tron" jest twarda, bywa bardzo okrutna, a przez to dzieci tutaj bardzo szybko dorastają. Muszę przyznać, że czasami zapominałam, że niektóre postacie są tak bardzo młode. Chociażby Daenerys - w wieku podajże 13 lat już zostaje mężatką; Robb musi przejąć rolę ojca. Jak popatrzy się na współczesny świat to można odnieść wrażenie, że współczesne dzieci coraz później dorosłe życie zaczynają.

Córka Lavransa napisał/a:

1. Stosunek Lady Stark do Jona Snow – dziwaczny, irracjonalny. Pretensje o istnienie bękarta powinna mieć do męża, ewentualnie do jego mitycznej kochanki, a nie do dziecka. Poza ogólną upierdliwością tej postaci samo to przekreśla ją w moich oczach.

Też zastanawia mnie stosunek Catelyn do Jona. W ogóle dziwi mnie czemu sprawa matki Jona jest taka tajemnicza. Ned był wyjątkowo wrażliwy na punkcie tej kwestii. Czemu właściwie nie powiedział o niej nic Jonowi, chociażby tylko jemu? W końcu miał chyba prawo wiedzieć kim jest jego matka.

Córka Lavransa napisał/a:

2. Egzekucja Damy przez Lorda Starka – było to godne, że zrobił to osobiście, było godne, że nie oddał ciała królowej. Niegodne było to, że w ogóle to zrobił. Honor nakazywał mu posłuchać rozkazu króla – ale czy honorem można tłumaczyć czyn niesprawiedliwy?

To jest właśnie to - Ned jest postacią bardzo płaską. Wszystko jest albo czarne albo białe. Król wydał rozkaz - to jego obowiązkiem było go usłuchać, niezależnie od tego czy był to rozkaz słuszny. Nie ma tu miejsca na wątpliwości.

Córka Lavransa napisał/a:

3. Mirri Maz Duur i jej lekcja dla Daenerys– „Spójrz na swojego khala i zobacz, co warte jest życie, kiedy odbierzesz wszystko inne”.

No, a Daenerys później odpowiednio odpłaciła się jej za tę lekcję. Swoją drogą, świetna była ta ostatnia z nią scena - ceremonia pogrzebowa, jej wchodzenie w płomienie.

Ciekawym pomysłem był Mur - ta gigantyczna konstrukcja chroniąca przed zewnętrznym światem, a i też przed do końca nieokreślonym złem. Taki trochę tajemniczy wątek - bo w sumie nie wiadomo co tak naprawdę się tam kryje.
A takiego wilkora też bym chciała mieć :)
 
     
Raziel 
Jukka Sarasti



Wiek: 24
Dołączył: 13 Lut 2011
Posty: 3387
Wysłany: 2013-06-30, 19:32   

To ja może nie będę tak słodził.
Co do postaci niestety nie mogę się zgodzić. Zdecydowana większość sprawiała dla mnie wrażenie jednowymiarowych czy wręcz archetypów - Sansa i Arya... Litości, Dobre Głupiutkie Dziecko i Zbuntowana Chłopczyca. No miej litość panie Martin. Ciężko mi znaleźć tutaj z głównych postaci kogoś, kogo nie da się podsumować jednym zdaniem. Może Tyrion. Paradoksalnie ciekawiej wypadadły dla mnie poboczne, chociażby Ogar.
Wątki fantastyczne w tym tomie pojawiają się tak naprawdę dopiero pod koniec - mocne uderzenie związane ze Świtem Żywych Trupów mocno podkręca zainteresowanie tym, co dzieje się za Murem. W zasadzie po zakończeniu "Starcia królów" jest to jedyny wątek, którego kontynuacja bardzo mnie interesuje.
Natomiast Cersei i jej wątek w pierwszym tomie zbytnio mi się nie podobały. Zarówno na płaszczyźnie historii (zły brat, wymuszony związek, wygnanie itp., zabrakło mi jedynie, żeby np. nagle oślepła), jak i fantastycznej. Przeistoczenie w małą boginię wojny pod wpływem smoków (zbytnio mi się prawdę mówiąc pomysł na nie nie podoba) naciągane.

Może chaotycznie, ale póki co książki nie odświeżyłem i jeśli będę w miarę pamiętał wątki (a póki co pamiętam) to jedynie ją przekartkuję dla przypomnienia. Mam nadzieję, że nikt się za to nie obrazi (bo historię sobie przypominałem jeszcze raz przy zeszłorocznej/wczesnotegorocznej [nowe słowa zawsze są super] lekturze "Starcia królów", które podobało mi się bardziej od pierwszej części).
_________________
http://www.thenonprofits.com/
http://www.facebook.com/p...266224913397771
"Because if you're not improving, no matter what you're doing, you're just dying."
www.lowking.pl
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-06-30, 21:28   

Saule napisał/a:
Drażniła mnie również Sansa Stark - taka głupiutka dziewczynka, która zwraca uwagę tylko na to, co powierzchowne. Jednak potem zrobiło mi się jej trochę żal - jakby nie patrzeć została brutalnie wyrwana ze swojego zamkniętego, ograniczonego świata; nagle zobaczyła, że świat nie jest tak do końca piękny, a ludzie, którzy z pozoru wydają się mili, potrafią być okrutni.

Powiem szczerze, że to właśnie Sansa z dwóch sióstr Stark interesuje mnie bardziej. Mam wrażenie, że przejdzie ona większą metamorfozę niż Dany. Z Aryi nic nie będzie - z chłopczycy wyrośnie babochłop i tyle. Takie są moje przewidywania, jeśli chodzi o przyszłość sióstr. :)

Saule napisał/a:
To jest właśnie to - Ned jest postacią bardzo płaską. Wszystko jest albo czarne albo białe.

No właśnie nie całkiem - tuż przed śmiercią przyznał się do zdrady, której nie popełnił, żeby uratować tyłek. Naprawdę, było zginąć honorowo w milczeniu. Żył tak - rzekomo - porządnie (choć moim zdaniem po prostu ślepo posłusznie), a umarł jak śmieć.

Saule napisał/a:
No, a Daenerys później odpowiednio odpłaciła się jej za tę lekcję.

I niczego na tym nie zyskała. A Mirri Maz Duur nie straciła niczego poza życiem, na którym już jej nie zależało. Nadal uważam, że w tym pojedynku to kapłanka była górą.

Raziel napisał/a:
Paradoksalnie ciekawiej wypadadły dla mnie poboczne, chociażby Ogar.

To prawda. :) Postacie główne to Szlachetny Rycerz, Zdradzony Król, Wiedźma, Dręczona Księżniczka, itp. itd. We mnie nie wzbudzają większych emocji.

Raziel napisał/a:
Natomiast Cersei i jej wątek w pierwszym tomie zbytnio mi się nie podobały. Zarówno na płaszczyźnie historii (zły brat, wymuszony związek, wygnanie itp., zabrakło mi jedynie, żeby np. nagle oślepła), jak i fantastycznej. Przeistoczenie w małą boginię wojny pod wpływem smoków (zbytnio mi się prawdę mówiąc pomysł na nie nie podoba) naciągane.

Daenerys, nie Cersei. :) Nie sposób odmówić ci racji, zmiana Dany moim zdaniem była zbyt oczywista i rzeczywiście za dużo się tam skumulowało tragedii. To, że khal zginie, było logiczne, bo ona jakoś na swoje musiała wyjść, ale jakoś tak wszystkie wątki po drodze rozwiązywały się jak na życzenie. Zbyt to było poukładane, nie było elementu zaskoczenia.
O wiele bardziej podobała mi się przemiana Robba Starka w Lorda Starka - opisywana przez Martina wyłącznie z boku, bo Robb nie miał swoich rozdziałów, a mimo to wyraźna.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Raziel 
Jukka Sarasti



Wiek: 24
Dołączył: 13 Lut 2011
Posty: 3387
Wysłany: 2013-06-30, 23:06   

Faktycznie, przy czym w trakcie lektury imiona cały czas mi się myliły i w poszczególnych rozdziałach zawsze chwilę poświęcałem na rozkminę o kim czytam :D
Swoją drogą nie wiem czy tylko ja odnoszę takie wrażenie, ale powiedzmy, że w przypadku dwóch postaci niemal pewne jest, że one akurat dożyją ostatniego tomu - Jon Snow jako łącznik ze światem zza muru i Danka jako Nadchodząca Zemsta ze Smokami ze Starego Rodu.
_________________
http://www.thenonprofits.com/
http://www.facebook.com/p...266224913397771
"Because if you're not improving, no matter what you're doing, you're just dying."
www.lowking.pl
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-06-30, 23:28   

Ja bym na końcu chętnie widziała Dankę po jednej, a Sansę po drugiej stronie. :lol:

Jon... taki kompletny mydłek bez wyrazu. Koszmar, tylko Arya i Catelyn Stark są od niego gorsze. :roll:
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Raziel 
Jukka Sarasti



Wiek: 24
Dołączył: 13 Lut 2011
Posty: 3387
Wysłany: 2013-06-30, 23:37   

Ja kibicuję Robbowi, ale nie wiem czy mnie w trzecim tomie nie zniechęci/przeżyje ;)
Jona w sumie wolę od większości postaci, mimo, że też czarno - biały, ale przynajmniej wraz z nim poznaje się tę ciekawszą część świata.
_________________
http://www.thenonprofits.com/
http://www.facebook.com/p...266224913397771
"Because if you're not improving, no matter what you're doing, you're just dying."
www.lowking.pl
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-06-30, 23:43   

Zaczynają się trudności w dyskusji - chciałoby się coś powiedzieć, a trzeba się ograniczyć do "Gry o tron". ;)

Mur nie zafascynował mnie aż tak, jak większość czytelników powieści. Mnie bardziej ciekawią rozgrywki polityczne, przetasowania u władzy, ruchy wojsk, niż jakieś tak zombiaki zza muru. Może przyjdą, może nie, będziemy się nimi martwić, kiedy się pojawią.
A całe te rozdziały o musztrze, Jonie i Samie (zupełnie jak Frodo i Sam, Martin pojechał po bandzie z tym imieniem dla kolegi przy kości) nudziły mnie równie mocno, co Aryi pogoń za kotami i drętwe gadki Forela.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Raziel 
Jukka Sarasti



Wiek: 24
Dołączył: 13 Lut 2011
Posty: 3387
Wysłany: 2013-06-30, 23:46   

Ja jestem jednak prostym chłopakiem i polityczne, średnio subtelne zresztą zagrywki, zbytnio mnie nie bawiły. Poza tym polityka dla mnie zaczyna się dopiero od drugiego tomu - pierwszy był w nią dla mnie zbyt ubogi w stosunku do oczekiwań.
_________________
http://www.thenonprofits.com/
http://www.facebook.com/p...266224913397771
"Because if you're not improving, no matter what you're doing, you're just dying."
www.lowking.pl
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-06-30, 23:51   

Raziel napisał/a:
polityczne, średnio subtelne zresztą zagrywki, zbytnio mnie nie bawiły

Że mało subtelne, to prawda. Zakładam, że Martin wyłożył kawę na ławę w pierwszym tomie, żeby wprowadzić czytelnika w świat Westeros i potem pójdzie już lepiej.
Historia Targaryenów była powtarzana tyle razy i z tylu różnych perspektyw, że daje to nadzieję na przyszłość (po to zakuwasz, żeby potem mieć na czym bazować).
Trochę mnie zawsze bawi (i irytuje) postać (w tym przypadku Varysa i Littlefingera), która zawsze wie wszystko, wszystko potrafi przewidzieć i wszystko załatwić. Owszem, przy rozbudowanej siatce jest to możliwe, ale potknięcia też się zdarzają, czego tu nie było widać (znowu czarno-bialy świat Martina).
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Raziel 
Jukka Sarasti



Wiek: 24
Dołączył: 13 Lut 2011
Posty: 3387
Wysłany: 2013-07-01, 00:01   

O tak. Do tego tak naprawdę bardzo mało wiadomo o tym, jak to wszystko funkcjonuje na poziomie innym niż głowy rodów czy powiedzmy ekonomicznym. Niby gra toczy się o znany świat, ale o tym świecie tak naprawdę mało co wiadomo.
Ciekaw jestem innych powieści Martina, bo podejrzewam, żę tutaj za bardzo chciał wczuć się w konwencję sagi fantasy, a z tego co się orientuję, to jego korzenie są dużo bliższe sf/horrorowi niż stutomowym fantasy.
_________________
http://www.thenonprofits.com/
http://www.facebook.com/p...266224913397771
"Because if you're not improving, no matter what you're doing, you're just dying."
www.lowking.pl
 
 
     
Tifa Lockhart 



Wiek: 26
Dołączyła: 04 Lis 2008
Posty: 1870
Skąd: Augustów/ Toruń
Wysłany: 2013-07-01, 06:35   

Ja też mam słabość do Aryi. :mg: Od zawsze wolałam chłopczyce od płaczących dziewczątek. Co do Sansy, to początkowo nie mogłam jej ścierpieć. Irytowało mnie jej zachowanie. Miała trochę wypaczone pojęcie damy. :P Tutaj turnieje, hołdy od rycerzy, bycie narzeczoną księcia, ale zapomniała, że trzeba jednak mieć swój mózg. :P Bardzo zdenerowało mnie to, że zapomniała kompletnie o siostrze podczas pisania listów. Damy tak się nie zachowują. Ale potem jednak zaczęło mi być jej szkoda. Została osamotniona na dworze pełnego wrogów jej rodziny, w dodatku narzeczoną mordercy ojca.
Cersei i Jaimiego nie lubię ze względu na ich kazirodczy związek. Ktoś kto sypia z własnym rodzeństwem nie wzbudza mojej sympatii. Co do Muru to początkowo byłam bardzo ciekawa jak tam jest, czy żyją Inni, jak Jon sobie radzi. Niestety im dalej tym nudnej. A Snow zaczął się przeistaczać w naburmuszonego chłopca.
Postać Dany jest mi kompletnie obojętna. Myślę jednak, że nie może zginąć bo zrobiłoby się nudno. :P Catelyn ze swoim stosunkiem do Jona- powinna być zła na Neda, a nie na niego. Sam się na ten świat nie przywołał. :P Zresztą ja się w ogóle zastanawiam czy to na pewno dziecko Eddarda. Jest podobny bardzo do niego, ale kilkakrotnie było wspomniane i prośbie Lyanny przed samiutką śmiercią. Może to jej dziecko? :D Ale wtedy to już byłaby opera mydlana wręcz. :P
Varys mnie irytuje tym, że wszystko wie. Co to za bohater, skoro nic go nie może zaskoczyć. Ciekawą postacią jest Tyrion. Lannister, ale jednocześnie nie jest taki bezwzględny jak reszta rodu.
Westeros jest bardzo ciekawą krainą, ciesze się, że w książce zawarte były mapki. Niestety miałam czasem wrażenie, że niektóre rozdziały- np. Catelyn, które zupełnie mnie nie interesowały, były czasem wrzucone w książkę na siłę, po to by była obszerniejsza.
 
 
     
Kamil 



Wiek: 31
Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 3807
Wysłany: 2013-07-01, 08:50   

Cytat:
Postać Dany jest mi kompletnie obojętna. Myślę jednak, że nie może zginąć bo zrobiłoby się nudno.

Nie zgineła a i tak stało się nudno. Przelatywałem z nią rozdziały w przyśpieszonym tempie. Tak samo zresztą z większością postaci, które, jak wspomniał Raziel, są jednowymiarowe. Gdzie ta złożoność o której tak pieją fani? Chyba dopiero w tomie trzecim (Jamie, który z czasem zaczął wzbudzać moją sympatię). No ale tu nie o tym...
Polityka? Mało, przewidywalna (w tomie trzecim też było do przewidzenia kto zejdzie).

Aryę lubię. Nie powiedziałbym, że to chłopczyca. Dziewczyna po prostu woli większe igły od Sansy ;) i ma trochę mózgu (choć robi sporo głupot, no ale w końcu to mała dziewczynka).

Co do Sansy - mimo że jej nie lubie, to jedna z tych postaci, które mogą się ciekawie rozwinąć i nie wiem co sie po niej spodziewać. Może jeszcze czytelników zaskoczyć, tak sądzę.

Przez kolejne tomy brnąłem tylko ze względu na Tyriona i Jamiego.
Rozdziały z Jonem - z początku jedne z ciekawszych rozdziałów, z czasem też stały się nudne i irytujące (ale to w kolejnych tomach).
 
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2013-07-01, 09:11   

Tifa Lockhart napisał/a:
Co do Sansy, to początkowo nie mogłam jej ścierpieć. Irytowało mnie jej zachowanie. Miała trochę wypaczone pojęcie damy. Tutaj turnieje, hołdy od rycerzy, bycie narzeczoną księcia, ale zapomniała, że trzeba jednak mieć swój mózg.

To moim zdaniem czyni jej postać autentyczną. Damy co do zasady rzadko używały mózgu, były wychowywane na dokładnie takie osoby, jaką na początku była Sansa... ;)

Tifa Lockhart napisał/a:
Cersei i Jaimiego nie lubię ze względu na ich kazirodczy związek.

Taka trochę telenowela wenezuelska, ale o coś Martin zaczepić musiał. Zaczepił całkiem nieźle, ale ja Cersei nie lubię ze względu na "papierowość" tej postaci. Wziął sobie autor złą królową z Królewny Śnieżki i zmienił jej imię. Zero głębi w tej kobiecie.

Tifa Lockhart napisał/a:
Zresztą ja się w ogóle zastanawiam czy to na pewno dziecko Eddarda. Jest podobny bardzo do niego, ale kilkakrotnie było wspomniane i prośbie Lyanny przed samiutką śmiercią. Może to jej dziecko?

Ciekawa koncepcja, mnie to do głowy nie przyszło. Ale jeśli tak było, to żeby wyszło na jaw, telenowela musiałaby się nieźle rozkręcić - w końcu i Ned, i Lyanna już nie żyją. To kto mógłby ujawnić tę straszną prawdę? Zaginiony, ślepy brat-bliźniak? :-D

Tifa Lockhart napisał/a:
Niestety miałam czasem wrażenie, że niektóre rozdziały- np. Catelyn, które zupełnie mnie nie interesowały, były czasem wrzucone w książkę na siłę, po to by była obszerniejsza.

Myślę, że to wynika włąśnie z tego, że Martin tworzył różne postaci dla różnych typów czytelników. I dlatego chyba każdy, kto czytał "Grę o tron", jedne rozdziały czyta dokłądnie, drugie tylko kartkuje.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 14