Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Czechow, Antoni
Autor Wiadomość
montano 



Wiek: 27
Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 437
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2009-03-11, 21:44   Czechow, Antoni

Wczoraj oglądałem "Vanya on 42nd street" Louisa Malle'a i zdałem sobie sprawę, że nikt jeszcze nie założył tematu o jednym z najwybitniejszych chyba rosyjskich dramatopisarzy i nowelistów - Antonim Czechowie. Jego pierwsza sztuka spotkała się z bardzo ostrą reakcją zarówno ze strony widzów, jak i krytyków. Wartość dzieła Czechowa docenił dopiero Stanisławski. Adaptacje "Mewy", "Trzech sióstr", "Wujaszka Wani" i "Wiśniowego sadu" spowodowały prawdziwą rewolucję w teatrze, wykreowały zupełnie nowy typ gry aktorskiej, a także przyniosły ogromną popularność Czechowowi. Rosjanin zmarł na początku XX w. w skutek wyniszczenia gruźlicą.

Bohaterami Czechowa najczęściej są ludzie inteligentni, wykształceni, pogrążeni w teoretyzowaniu na najróżniejsze tematy, melancholijni, a przede wszystkim niespełnieni. Doskonale zdają sobie sprawę z tego, że życie przecieka im przez palce, a jednak nie są w stanie nic zmienić - tkwią w marazmie. Determinuje to jednocześnie formę tekstów Czechowa - akcja rozwija się bardzo wolno, a napięcie budowane jest za pomocą subtelnych zmian nastroju. Jednak pytanie, które sobie zadaję najczęściej, czytając Czechowa brzmi: czemu Ci ludzie, uważając siebie ze żałosnych, nie próbują czegoś zmienić. Boją się? Może uważają, że czego by nie zrobili i tak nie będą szczęśliwi? Wolą tkwić w "oswojonym" już nieszczęściu niż narażać się na kolejne rozczarowania. Może gubi ich, podobnie jak Hamleta, refleksyjność z jaką podchodzą do życia, nadwrażliwość? Może wymagają za wiele? Może powinni skupić się na samym dążeniu do szczęścia, zamiast nieustannie żądać osiągnięcia stanu szczęśliwości?

Ja w pewnym sensie boję się Czechowa i odpowiedzi na te pytania, bo czuję że postaci z jego sztuk są mi bardzo bliskie i trochę mnie to przeraża. Ale co do jednego nie mam wątpliwości - Czechow wielkim pisarzem byłem ;-).
_________________
"Nie bój się, nie uciekaj przed snem, bo sen to nic złego, nic takiego, nic wielkiego"
Ostatnio zmieniony przez Córka Lavransa 2012-01-07, 21:21, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
     
Bruixa 



Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 1236
Wysłany: 2009-03-14, 21:05   

Od razu przyznam się bez bicia, że dramatów Czechowa nie czytałam - rzadko sięgam po tekst sztuki teatralnej, wolę obejrzeć spektakl, gdzie ten tekst ożywa. Ale czytałam opowiadania i zgadzam się, że "Czechow wielkim pisarzem był" :)
montano napisał/a:
Jednak pytanie, które sobie zadaję najczęściej, czytając Czechowa brzmi: czemu Ci ludzie, uważając siebie ze żałosnych, nie próbują czegoś zmienić.

A może nie są w stanie, bo
a) taki już mają charakter
b) niewiele od nich zależy?
Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że w grę wchodzą uwarukowania społeczne, że Czechow w pośredni sposób krytykuje ustrój Rosji, z autorytarną władzą, zacofaniem, biurokracją, niekompetencją itd.
Podobne odczucia miałam czytając "Wojnę i pokój" Tołstoja. Większość postaci to głupcy, utracjusze, karierowicze, bo takich władza premiwała i oni dobrze się czuli w tym układzie. Bezuchowa, przy pewnej dozie inteligencji i refleksyjności cechuje zupełna inercja, a Bołkoński - człowiek inteligentny i energiczny nie może przeprowadzić swoich planów (poza własną posiadłością), nikt go nie słucha, jest odsuwany na boczny tor, nawet jego śmierć jest bezsensowna.
Z innych rejonów: "Rozmowa w Katedrze" Vargasa Llosy pokazuje społeczeństwo pod rządami dyktatury wojskowej, w którym człowiek uczciwy i niegłupi nie może znaleźć miejsca, chyba tylko jakąś małą, prywatną niszę. Podobne nastroje panowały u nas w czasie stanu wojennego (i po), większość wybierała "emigrację wewnętrzną".
Odbiegłam od Czechowa, ale jakoś mi się to wszystko razem kojarzy i dostrzegam wspólny mianownik.

Zapmniałam się ponownie zalogować, sorry :oops:

Nic nie szkodzi, nudziłabym się jakby nie było czego moderować! ^_^ R.
_________________
Mój blog o książkach
Ostatnio zmieniony przez Ravena 2009-03-15, 13:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
montano 



Wiek: 27
Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 437
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2009-03-22, 12:40   

Bruixa napisał/a:

a) taki już mają charakter


Oczywiście, że to wynika z ich charakteru, ale można próbować go zmienić. Mi się wydaje, że całe nasze życie jest w pewnym sensie walką "ja" ukształtowanego przez dzieciństwo, wychowanie, dziedziczność, jego otoczenie, itp. z tym "ja", które chcielibyśmy posiadać (jeśli można tutaj mówić o posiadaniu). To, co mnie zastanawia, to właśnie brak owej walki u bohaterów Czechowa. Oni zdają sobie sprawę z tego jacy są, a jednak nie potrafią zmusić się do próby zmiany samych siebie. Ja ich nie oceniam i nie krytykuję, bo myślę, że w każdym z nas tkwi taki Wujaszek Wania ;) . Może ludzie po prostu się boją? Jak bolesny jest proces budowania s w o j e j tożsamości najlepiej pokazał Gombrowicz. Może właśnie ze względu na strach przed tym bólem bohaterowie Czechowa kapitulują?

Bruixa napisał/a:

b) niewiele od nich zależy?


Nad tym będę się musiał jeszcze zastanowić i sprawdzić kilka rzeczy, bo ja zazwyczaj nie przywiązuję wagi do kontekstów historycznych, staram się wyciągnąć z literatury, to co jest mi bliskie, osobiste, itd. Ale pomyślę nad tym jeszcze i wtedy Ci odpowiem ;) .
_________________
"Nie bój się, nie uciekaj przed snem, bo sen to nic złego, nic takiego, nic wielkiego"
 
 
     
Bruixa 



Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 1236
Wysłany: 2009-03-22, 20:04   

montano napisał/a:
Oni zdają sobie sprawę z tego jacy są, a jednak nie potrafią zmusić się do próby zmiany samych siebie
Bo to jest cholernie trudne! Naczytałam się furę książek o psychologii, typach osobowości, charakterach, psychoterapii itp, itd; również z autopsji i obserwacji innych osób wiem, że cechy wrodzone i utrwalone w dzieciństwie wzorce są bardzo oporne na zmiany. Nie przypadkiem jedna z książek Stephena Johnsona nosi tytuł: "Przemiana charakterologiczna. Cud ciężkiej pracy".
_________________
Mój blog o książkach
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6412
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2009-03-28, 15:46   

Tak się śmiesznie złożyło, że dość dobrze znam życiorys pisarza, przeczytałam kilka jego biografii w tym jedną beletryzowaną, kojarzę nawet ten jego słynny dom na Krymie (ponoć miejsce niezwykle urokliwe, jak twierdzi znajoma, która tam była), ale twórczość pisarza jest mi praktycznie obca. Oczywiście wiem o czym jest "Wiśniowy sad" czy "Trzy siostry" (Klasyka, rzecz, którą wszyscy świetnie znają ale nikt nie przeczytał, jak mawiał Twain :roll: ), niemniej nigdy nie miałam ciągot do nadrobienia tych braków. A teraz niejaki Przystojniak z pewną Wiedźmą zapełniają mi listy czytelnicze po brzegi i planują mi zaległy urlop :D
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
montano 



Wiek: 27
Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 437
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2009-03-29, 15:28   

Bruixa napisał/a:
Bo to jest cholernie trudne! Naczytałam się furę książek o psychologii, typach osobowości, charakterach, psychoterapii itp, itd; również z autopsji i obserwacji innych osób wiem, że cechy wrodzone i utrwalone w dzieciństwie wzorce są bardzo oporne na zmiany. Nie przypadkiem jedna z książek Stephena Johnsona nosi tytuł: "Przemiana charakterologiczna. Cud ciężkiej pracy".


Pokusiłbym się nawet o twierdzenie, że to jest niemal niemożliwe, ale bohaterowie Czechowa nawet nie podejmują nawet p r ó b zmiany siebie. Są strasznie pasywni, w ich wypowiedziach dominuje całkowita rezygnacja. To mnie najbardziej zastanawia.
Szukałem w literaturze rosyjskiej przykładów ludzi, którzy nie dali się stłamsić przez ówczesny ustrój społeczny i nie znalazłem takich :lol: . Aczkolwiek ja myślę, że ludzi wybierających taką "emigrację wewnętrzną", jak to zgrabnie określiłaś, istnieje mnóstwo i kwestia ustroju społecznego odgrywa tutaj drugoplanową rolę. Najlepszym tego przykładem jest Hamlet, który doskonale pasowałby do świata Czechowa. Czytałem kiedyś wywiad z Nosowską, w którym opowiadała jak przyszedł do niej kiedyś syn i stwierdził "Mamo, ja nie rozumiem tego świata, boję się go czasami", a ona nie była w stanie nic na to odpowiedzieć, bo czuła podobnie. Ja byłbym skłonny właśnie ten strach przed otaczającą nas rzeczywistością uznać za podstawową przyczynę "emigracji wewnętrznej".
_________________
"Nie bój się, nie uciekaj przed snem, bo sen to nic złego, nic takiego, nic wielkiego"
 
 
     
Bruixa 



Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 1236
Wysłany: 2009-04-01, 22:29   

montano, nie ja wymyśliłam "emigrację wewnętrzną" - to się pojawiło w mediach gdzieś w latach 80' na określenie wycofania się ze sfery spraw publicznych w prywatność - zacisze domowe, grono rodziny i bliskich przyjaciół. Chodziło raczej o odmowę uczestnictwa w życiu społecznym, a nie strach przed życiem czy interakcjami z innymi ludźmi.
Jasne, że zawsze i wszędzie (chyba?) znajdzie się osoby, które lękają się rzeczywistości, konfrontacji z innymi, czują się niepewnie, odstają od reszty itp. Zwykle takich nieprzystosowanych nadwrażliwców uważa się za neurotyków. Ale, jeśli dobrze sobie przypominam, Wilhelm Reich uważał, że nerwice mają podłoże społeczne i ich masowe występowanie świadczy, że coś jest nie tak ze społeczeństwem, że to stosunki społeczne są niezdrowe. (Pewnie upraszczam, ale tak to zapamiętałam).

Raveno, jak znajdziesz chwilę luzu, przeczytaj kilka opowiadań Czechowa. Naprawdę warto. Ja mam stare wydanie pt. "Księżna pani" i jest to zbiór dosyć urozmaicony stylistycznie i tematycznie. Trudno mi wyrazić, na czym polega jego wielkość jako pisarza, ale moim zdaniem Czechow pisał "po Bożemu", realistycznie, dopasowując środki wyrazu do treści, z zachowaniem właściwych proporcji między akcją a opisem i dobierając trafne słowa i właściwy ton.
_________________
Mój blog o książkach
 
     
montano 



Wiek: 27
Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 437
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2009-04-01, 23:06   

Bruixa napisał/a:
Ale, jeśli dobrze sobie przypominam, Wilhelm Reich uważał, że nerwice mają podłoże społeczne i ich masowe występowanie świadczy, że coś jest nie tak ze społeczeństwem, że to stosunki społeczne są niezdrowe. (Pewnie upraszczam, ale tak to zapamiętałam).


Nastrój panujący w społeczeństwie wywiera na nas z pewnością ogromny wpływ, bo od społeczeństwa po prostu nie da się uciec ("Od społeczeństwa nie wywiniesz się bratku, z niego wyszedłeś i nic tu nie pomogą żadne abstrakcje" jak stwierdził Witkacy), ale ten strach przed rzeczywistością istniał zawsze, niezależnie od panujących stosunków społecznych. Chociaż "niezależnie" to złe słowo. Każdy rodzaj stosunków społecznych można uznać za niezdrowe - no i dochodzimy do jednego z najbardziej dręczących paradoksów: człowiek musi żyć w społeczeństwie, chociaż nie potrafi sie do niego dostosować. Każda przypisana mu rola będzie ograniczeniem. Myślę, że bohaterowie Czechowa mogliby żyć równie dobrze we Francji z tamtego okresu (zdaje się, że to były czasy III Republiki), a niewiele by to zmieniło.
_________________
"Nie bój się, nie uciekaj przed snem, bo sen to nic złego, nic takiego, nic wielkiego"
 
 
     
iskradeus 


Dołączył: 21 Cze 2012
Posty: 50
Wysłany: 2012-06-21, 01:06   

3 siostry jedynie czytliwe..
_________________
Sex shop http://www.lovecenter.com.pl.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 16