Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Carsten Jensen "My, topielcy"
Autor Wiadomość
Paleolog 
czytaczszerokopojęty



Dołączył: 20 Lis 2009
Posty: 789
Skąd: z drakkaru
Wysłany: 2012-05-29, 11:37   Carsten Jensen "My, topielcy"

Przy czytaniu książki zwykle towarzyszy mi poczucie słusznego wyboru. Oczywiście nie każdą z moich lektur mogę uznać za dobrą, ale nawet te, które w pewnym stopniu ostatecznie rozczarowują, z różnych powodów uważam za warte czytania - książek w mojej opinii całkiem słabych albo zupełnie mnie nie interesujących zwykle nie kończę. Porzucam je bez żalu.

Owo 'poczucie słusznego wyboru' nawiedza mnie naturalnie z różną intensywnością. Najczęściej czuję, że jakaś książka jest po prostu warta czytania. Czasem, że jest dobra. Rzadziej, że bardzo dobra. Niezapomniana - bardzo rzadko.

Istnieje jeszcze jedna kategoria, do której mogę zakwalifikować tylko kilka rzeczy, jakie w życiu przeczytałem: "książka genialna". "My, topielcy" jest właśnie jedną z nich.

Kiedy myślę o tej niezwykłej... chciałbym napisać powieści, ale uparcie nasuwa mi się inne słowo, bowiem dzieło Jensena nie jest po prostu powieścią. To studium. Studium natury ludzkiej i życia jako takiego. Pod tym względem przypomina mi "Bolesława Chrobrego" Gołubiewa. Tam też w centralnym punkcie stała zbiorowość, choć ukazywana przez pryzmat jednostek. Podobnie jest i tutaj. W "Bolesławie Chrobrym" 'bohaterem' było rodzące się państwo, tu jest nim umierające marynarskie miasteczko Marstal, którego dzieje opisywane są na przestrzeni stu lat. W "Chrobrym" autor pod płaszczykiem wydarzeń historycznych przemycał mnóstwo prawd o psychice ludzkiej i realiach rządzących społecznościami. To samo robi Jensen w "Topielcach". Czytając byłem pod wrażeniem tego jak wiele mądrych, głębokich, alegorycznych a jednocześnie uniwersalnych spostrzeżeń umieścił w tej, na pierwszy rzut oka, zwykłej marynistycznej powieści. Często innym autorom nie udaje się zawrzeć ani jednego podobnego zdania-klucza w całej książce. Jensenowi udało się w nadmiarze. Nie przesadzę pisząc, że spokojnie można by rozdzielić celne pointy na kilka innych opowieści.

W każdym razie, kiedy myślę o tej niezwykłej książce towarzyszy mi uczucie podziwu. Autor jest bardzo, bardzo utalentowanym człowiekiem. Świetnym gawędziarzem, a jednocześnie znakomitym obserwatorem. Kiedy trzeba bawi, kiedy indziej przeraża, wzrusza, poucza. Nie feruje ostatecznych wyroków, malując swój obraz w różnych barwach, które nigdy nie są jaskrawo skrajne. W "Topielcach" nie ma łatwych odpowiedzi na trudne pytania, nie ma złych ludzi. Są po prostu ludzie. Malując swój obraz Duńczyk obficie korzysta z palety różnych odcieni szarości. Lubię to. To prawdziwe - tacy jesteśmy. Niejednoznaczni.

Podoba mi się także sam warsztat pisarza. Jensen z dużą łatwością odnajduje się zarówno w dramatycznych realiach drugiej wojny światowej, jak i w klimatach mórz południowych, którym bliżej do malowniczych opowieści o piratach rodem z "Wyspy skarbów". Udaje mu się połączyć formę z treścią, bardzo dobrze ważąc proporcje.
I chociaż zbliżając się do końca z każdą stroną bałem się, że rozczaruje mnie zakończenie, że autorowi nie uda się postawić 'kropki nad i', że za bardzo rozbudził oczekiwania czytelnika, to jednak tak się nie stało. Udało mu się skończyć swoją opowieść w dobrym stylu, z ciekawym wykorzystaniem motywu tańca śmierci, który jednocześnie w jakimś stopniu jest jednak tańcem życia... Więcej nie zdradzę, kto zechce - sam przeczyta.

Mam świadomość, że może moja ocena jest nieco przesadzona, że za jakiś czas być może 'odkocham się' i "My, topielcy" nieco straci na wartości, że zachwyt minie.
Możliwe.
Ale jeszcze nie teraz, nie dziś.

Tej książki nie da się dobrze opowiedzieć, trzeba ją po prostu przeczytać.

Jest doskonała.
_________________
... ale nie ułaskawił żadnych filozofów
Ostatnio zmieniony przez Paleolog 2012-07-30, 14:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2012-05-30, 22:34   

Chcę przeczytać. :D
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
f 


Dołączył: 31 Mar 2012
Posty: 1
Skąd: Mazowsze
Wysłany: 2012-06-03, 14:36   Re: Carsten Jensen "My, topielcy"

Bardzo zachęcająca recenzja. Trzeba rozejrzeć się po bibliotekach - może leży na jakiejś półce.
 
     
elfrun 
Wojowniczka



Wiek: 46
Dołączyła: 02 Lis 2008
Posty: 2651
Skąd: Langangen
Wysłany: 2012-06-04, 09:39   

Powiesc "My, topielcy" nabylam podczas jednej z moich ostatnich wizyt w Polsce. Mialam przeczucie ze moze byc wspaniala. Jednak pozniej jakos tak zniknela mi z pola widzenia. Paleologu, dziekuje za wspaniala recenzje. Twoj niezwykly opis zachecil mnie do lektury.
_________________
Nie dokarmiaj zlego wilka. :)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum KGB

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 14