Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Czesław Miłosz "Piosenka o końcu świata"
Autor Wiadomość
Żabka 



Dołączyła: 04 Lis 2009
Posty: 1599
Skąd: zewsząd
Wysłany: 2012-01-25, 08:16   Czesław Miłosz "Piosenka o końcu świata"

Postanowiłam wrzucić ten wiersz, bo po pierwsze bardzo go lubię, a po drugie opisywałam go na maturze, więc ciekawa jestem jaka interpretacja będzie wasza :)

Czesław Miłosz
Piosenka o końcu świata


W dzień końca świata
Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
Rybak naprawia błyszczącą sieć.
Skaczą w morzu wesołe delfiny,
Młode wróble czepiają się rynny
I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.
W dzień końca świata
Kobiety idą polem pod parasolkami,
Pijak zasypia na brzegu trawnika,
Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
I noc gwiaździstą odmyka.
A którzy czekali błyskawic i gromów,
Są zawiedzeni.
A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
Nie wierzą, że staje się już.
Dopóki słońce i księżyc są w górze,
Dopóki trzmiel nawiedza różę,
Dopóki dzieci różowe się rodzą,
Nikt nie wierzy, że staje się już.
Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
Powiada przewiązując pomidory:
Innego końca świata nie będzie,
Innego końca świata nie będzie.
_________________
Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne.
Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe.

Mój blog: http://filmyksiazki.blogspot.com/
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2012-01-25, 10:41   

Brawo, Żabko! Dzięki za kontynuowanie zabawy. :D

To jest wiersz, którym na języku polskim w podstawówce zabłysnęłam oświadczając stanowczo, że dla każdego człowieka koniec świata staje się w momencie jego śmierci, więc tak naprawdę koniec świata dzieje się cały czas. I od tej pory była to już interpretacja obowiązująca w mojej klasie. :-P Bardzo zresztą ten wiersz lubię, mimo tematu uważam go za bardzo pogodny.

A żeby pokusić się o głębszą interpretację, to chciałam tu zaznaczyć, że moim zdaniem głównym bohaterem tego wiersza jest ten pijaczek, dla którego koniec świata jest codziennie... :-P
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Żabka 



Dołączyła: 04 Lis 2009
Posty: 1599
Skąd: zewsząd
Wysłany: 2012-01-25, 15:16   

Córka Lavransa napisał/a:
dla każdego człowieka koniec świata staje się w momencie jego śmierci, więc tak naprawdę koniec świata dzieje się cały czas.


Świetna interpretacja ;-)
Mi najbardziej podobał się fragment gdzie powiedziano, że niektórzy są zawiedzeni, że nie ma żadnych znaków i archanielskich trąb.
Według mnie ten wiersz tchn8ie nadzieją. Jest pozytywny i przyjemny. A co autor mial na myśli? Może to, że wszyscy jesteśmy tak zajęci swoimi sprawami, że nie zauważymy kiedy przyjdzie ten koniec...
_________________
Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne.
Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe.

Mój blog: http://filmyksiazki.blogspot.com/
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 38
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6453
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2012-01-25, 20:24   

Obrazek poetycki tchnie sielskością, ale to zabieg celowy, który miał być skonfrontowany z powszechnym wyobrażeniem końca świata, jako wizji zdarzeń przerażających, by nie rzec makabrycznych. Pamiętacie młodopolski katastrofizm? W zestawieniu z takim "Dies irae" Kasprowicza, zapis Miłosza jest wręcz kiczowatym landszaftem, który sobie spokojnie może wisieć w jakimś mieszczańskim pokoiku.
Wszystko co dzieje się codziennie, odtwarza się swoim własnym spokojnym rytmem, dobrze znanej powtarzalności i następująca apokalipsa (które to słowo samo w sobie jest tutaj absolutnie sprzeczne!) niczego w tym nienaruszalnym porządku dnia nie zmienia. A raczej, jest nie do uwierzenia, nie do uzmysłowienia, bez całej tej biblijnej otoczki prosto z wizji świętego Jana - po prostu niemożliwa.
Podobała mi się zawsze w tym utworze postać siwego staruszka "który mógłby być prorokiem, ale nim nie jest, bo ma inne zajęcie". To ciekawe zestawienie. Dbanie o warzywny ogródek jest ważniejsze niż prorokowanie? Jest niemal oazą spokoju, mimo, że jako jedyny zdaje sobie sprawę z nadchodzącego końca. Nie robi wcale jednak wielkiego halo, nie grzmi na cały świat. On sobie spokojnie "przewiązuje pomidory". Ignoruje fakt, że Jutra nie będzie czy po prostu stwierdza, że dlaczego ostatni dzień miałby się różnić od zwyczajnej swojskiej codzienności? A może to koniec jego świata?
Ostatecznie jak zauważyła Córka, wyrażenie to może dla każdego oznaczać coś innego. Dość powszechnie mawia się, że danej osobie z jakiegoś powodu "skończył się świat". Najczęściej oczywiście chodzi o śmierć. Czy prorok, który nie chce być prorokiem przeczuwa własny kres? Czy jednak chodzi o kres świata w ogólności? ^^
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum KGB

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 13