Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Kazuo Ishiguro
Autor Wiadomość
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2012-01-15, 22:00   

Tak, dokładnie to.
Od czasu, kiedy to przeczytałam, mam mieszane uczucia co do demokracji... Jak by na to nie patrzeć, znajomy lorda udowodnił, że ma rację... :-/
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2012-01-15, 22:44   

Córka Lavransa napisał/a:
Od czasu, kiedy to przeczytałam, mam mieszane uczucia co do demokracji... Jak by na to nie patrzeć, znajomy lorda udowodnił, że ma rację...


Demokracja w tej najczystszej postaci to rzeczywiście trochę nieporadny ustrój. Utwierdzałem się w tym za każdym razem gdy widziałem w Sejmie ludzi z Samoobrony, a teraz z Ruchu Palikota. Na posła oprócz wyboru przez wyborców dodatkowo powinien być jakiś sprawdzian wiedzy, rozmowa kwalifikacyjna czy coś.

Fragment w książce jest bardzo ciekawy i trafny.
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
alibaba 


Wiek: 75
Dołączyła: 05 Lip 2009
Posty: 2368
Skąd: Poznań
Wysłany: 2012-01-16, 20:22   

Czytając "Okruchy dnia" większą uwagę poświęciłam temu, co kamerdyner ujawniał w sprawie kontaktów lorda Darlingtona z Ribentroppem. Postać lorda fikcyjna, ale wydarzenia tamtych lat potwierdzają, że Ribentropp kontaktował się z osobami mającymi duże wpływy na politykę Wielkiej Brytanii. Świadczy o tym chociażby zawarty w 1935r. układ morski na mocy którego Niemcy mogły zwiększyć tonaż floty do 35% tonażu W.Brytanii.
A demokracja- no cóż, porównanie parlamentu do koła gospodyń wiejskich prowadzących kampanię wojenną wydaje się czasami bardzo słuszne. I to nie tylko u nas.
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2012-01-16, 20:37   

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Utwierdzałem się w tym za każdym razem gdy widziałem w Sejmie ludzi z Samoobrony, a teraz z Ruchu Palikota. Na posła oprócz wyboru przez wyborców dodatkowo powinien być jakiś sprawdzian wiedzy, rozmowa kwalifikacyjna czy coś.

No właśnie, ten sprawdzian wiedzy... Tylko kto takim posłem (albo co gorsza, ministrem) powinien zostać?
Popatrz na naszą minister sportu - jest doktorem ekonomii. Co ona wie o sporcie i jego strukturach, co ona wie o teorii polityki, co ona wie o stanowieniu i wykonywaniu prawa...?
Nie zawsze ten, kto ma wiedzę merytoryczną, sprawdza się w zarządzaniu, dla mnie kuriozum jest to, że sprawami administracyjnymi szpitala często zarządza jeden z lekarzy, który nie ma na ten temat podstawowej wiedzy.
A zatem...?
No i oddawać prawo wyboru konkretnych ludzi na posadki w rządzie w ręce narodu, który o polityce pojęcie ma jak kura o gwiazdach... To też takie... dyskusyjne... :roll:

alibaba napisał/a:
Postać lorda fikcyjna, ale wydarzenia tamtych lat potwierdzają, że Ribentropp kontaktował się z osobami mającymi duże wpływy na politykę Wielkiej Brytanii. Świadczy o tym chociażby zawarty w 1935r. układ morski na mocy którego Niemcy mogły zwiększyć tonaż floty do 35% tonażu W.Brytanii.

Ten motyw przewijał mi się już wcześniej gdzieś w literaturze, nie pamiętam dokładnie, w czym, ale chyba dopiero w "Okruchach dnia" zwróciłam na niego większą uwagę.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Panna Jeż 



Dołączyła: 08 Lip 2009
Posty: 2423
Skąd: z mchu i paproci
Wysłany: 2012-03-21, 10:15   

Przeczytałam wczoraj "Okruchy dnia". To było moje trzecie podejście do książki. Dwa poprzednie zakończyły się gdzieś w początkach. Język powieści jest niezwykle elegancki, nie powiem, piękny, a historia bardzo ciekawa. Do lektury zachęciła mnie również wspaniała ekranizacja z Anthonym Hopkinsem, ale sama książka niestety nie urzekła aż tak bardzo jak Was. Właściwie niewiele brakowało, a odłożyłabym książkę po raz kolejny na bliżej nieokreśloną przyszłość, ale jednak bliski termin zwrotu do biblioteki zmobilizował mnie do dalszej lektury. Po prawdzie nie mogę zarzucić jej niczego szczególnego. Warsztat autora robi wrażenie, książka porusza wiele ciekawych tematów, które ładnie skomponowano. Ale dałam jednak tylko 6/10 punktów, a to przez ogólne wrażenie, bo "Okruchy" zwyczajnie mnie zmęczyły. Wydaje mi się, że to jedna z takich książek, do których trzeba mieć wenę i czytać w odpowiednich warunkach. Długo to pierwsze nie mogło do mnie przyjść, a drugie zawsze było z jakichś powodów nieodpowiednie (a to pośpiech i gwar dookoła, a to bałagan w pokoju... :-P). No ale w końcu przeczytałam i... czułam się po lekturze jak po rozmowie kwalifikacyjnej, na której od początku do końca używasz super ugrzecznionej mowy, siedzisz spięty i nie czujesz się sobą. Na razie nie sięgnę po Ishiguro, za to mam ochotę na "Okruchy dnia" w wersji filmowej.
_________________
Niepamięć doda Ci skrzydeł...
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2012-04-16, 13:27   

Raveno, przeczytałaś już może zbiorek Nokturny? :)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 38
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2012-04-16, 15:33   

Nie, niestety nie. Książka czeka na swoją kolej, a ponieważ, jak zwykle mam stos książek z etykietka "pilne", to nie wiem kiedy się doczeka ;-)
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Paleolog 
czytaczszerokopojęty



Dołączył: 20 Lis 2009
Posty: 789
Skąd: z drakkaru
Wysłany: 2012-05-13, 12:48   

Nie czytałem tak tu przez was chwalonych "Okruchów dnia". Przeczytałem natomiast "Kiedy byliśmy sierotami" i mam mieszane uczucia. Z jednej strony książka zachwyca językiem i stylem. Sposób snucia opowieści jest świetny, tak bardzo brytyjski, że aż trudno to oddać słowami, to po prostu trzeba poczuć. Z drugiej jednak strony kuleje trochę sama historia - mnie osobiście rozczarowała. Na początku dostałem obietnicę czegoś wielkiego, po to by na końcu przekonać się, że tego czegoś jednak wcale tam nie ma. Szkoda.

Z "Kiedy byliśmy sierotami" jest trochę tak jak z herbatą z torebki podaną w pięknej, porcelanowej filiżance. Forma piękna, gorzej z treścią.
Jednak w przyszłości zamierzam zmierzyć się jeszcze z jakąś książką tego autora - choćby ze względu na sam sposób narracji i język, jakiego używa.
_________________
... ale nie ułaskawił żadnych filozofów
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 41
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8520
Wysłany: 2012-05-13, 20:16   

Paleolog napisał/a:
Sposób snucia opowieści jest świetny, tak bardzo brytyjski, że aż trudno to oddać słowami, to po prostu trzeba poczuć.

Paleologu, jakbyś pisał o "Okruchach dnia". Nie miałam w ręku "Kiedy byliśmy sierotami", ale zaczęłam jakiś czas temu (dłuższy, przyznaję) "Malarza świata ułudy" w oryginale i tam dla odmiany klimat jest do szpiku kości japoński. Dla mnie to fenomen.
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2012-05-15, 17:53   

Gdy zaczęliśmy tutaj rozmawiać o prozie Ishiguro nie znałem jeszcze żadnej jego książki. Potem kupiłem pierwszą - Okruchy dnia. świetna rzecz. Potem następną i jeszcze. Teraz mam już cztery. :) Część czeka na przeczytanie, ale po Okruchach dnia jestem w stanie uwierzyć w autora i mieć zaufanie, że pozostałe jego książki też są na dość dobrym poziomie. Nokturny, choć nie majstersztyk, ale mnie nie rozczarowały.

Ostatnio kupiłem "Pejzaż w kolorze sepii".
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 38
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2012-05-16, 11:30   

Chyba Ishiguro należy do tych pisarzy, których ciężko oceniać po jednej książce. Pamiętam, że "Pejzaż" swego czasu nie przypadł mi do gustu i porzuciłam tę powieść bez żalu, za to "Nie opuszczaj mnie" wciągnęło mnie nad wyraz :)
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Paleolog 
czytaczszerokopojęty



Dołączył: 20 Lis 2009
Posty: 789
Skąd: z drakkaru
Wysłany: 2012-07-30, 11:24   

Jestem świeżo po lekturze "Malarza świata ułudy". Pod względem języka i oddania klimatu miejsca, w którym dzieje się akcja mam podobne wrażenia, co po przeczytaniu "Kiedy byliśmy sierotami" - jest świetnie. Książka jest japońska do bólu, podobnie jak "Kiedy byliśmy..." było do bólu brytyjskie. Jest natomiast lepiej, jeżeli idzie o zakończenie: tym razem po przeczytaniu ostatniego zdania nie towarzyszyło mi uczucie rozczarowania i braku 'kropki nad i'.
To ważna powieść, w pewien sposób rozliczająca wojenną przeszłość Japonii. Autor robi to bardzo delikatnie, niejako na marginesie snutej opowieści. Swoją drogą ciekawy jestem jak faktycznie lata drugiej wojny światowej oceniają współcześni Japończycy, ale to już zupełnie inna historia.

Jednak pomimo pięknego języka, jakiego używa autor, lektura "Malarza..." nie porwała mnie. Nie pochłonąłem tej książki jednym tchem, serce przy czytaniu nie biło mi szybciej.

Proza Kazuo Ishiguro jest dla mnie trochę jak filiżanka dobrej herbaty podana w drogocennej, porcelanowej filiżance, pita pod bacznym spojrzeniem wytwornego gospodarza. Z pewnością jest wyśmienita, ale konwencja powoduje, że podczas takiej konwersacji trudno prawdziwie się wzruszyć, a człowiek pomiędzy jednym a drugim łykiem drży o to, by przypadkiem nie złamać etykiety, ograniczając się do kurtuazyjnych uśmiechów.
Wykwintna, ale nie daje takiej przyjemności, jakiej bym oczekiwał.

Dlatego klimat Japonii wolę poznawać z książek typu "Shogun" Clavella. A dobrą herbatę pijam w kubkach.


Nieprędko sięgnę po kolejną pozycję spod znaku Kazuo Ishiguro. Nie dlatego, żeby to nie był dobry pisarz. Jest. Po prostu znam autorów, których książki wybieram chętniej, a czasu na czytanie przecież i tak zawsze jest za mało...
_________________
... ale nie ułaskawił żadnych filozofów
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2012-12-26, 08:02   

Skończyłem wczoraj czytać książkę "Nie opuszczaj mnie" Kazuo Ishiguro. Wiedziałem wcześniej z opowieści forumowiczów, że rzecz traktuje o dylematach związanych z klonowaniem i byłem ciekaw jak autor tę sprawę przedstawi.

I w sumie to mam mieszane uczucia. Mógłbym o samej książce powiedzieć niemal to samo, co jakiś czas temu Ravena:

Cytat:
Niedawno miałam okazję przeczytać "Nie opuszczaj mnie" - historia zrobiła na mnie duże wrażenie, od książki nie mogłam się oderwać, styl i sposób pisania o bohaterach bardzo przypadły mi do gustu, ale kiedy chciałam stworzyć jakąś recenzję tej książki, nie umiałam sklecić zdania.


Trudno byłoby mi napisać recenzję. Może dlatego, że jakoś nie potrafiłem się zżyć z bohaterami, zidentyfikować się z nimi. Nie wzbudzili we mnie emocji a często ich zachowanie wprowadzało mnie w irytacje. No, ale mniejsza o to.

Skoro miało być o dylematach klonowania, czy można się z książki czegoś więcej o tym dowiedzieć? Jak na mój gust niewiele. Przez większość powieści nic się prawie o tym nie mówi, dopiero pod sam koniec trochę, ale to mnie nie zadowoliło.

Uważam, że człowiek nie znosi żadnych ograniczeń, że pragnienie wolności ma gdzieś wpisane głęboko w genach, podobnie jak opór przed wszelkim rodzajem kajdan. Skoro autor przedstawia tezę, że bohaterowie jego książki w zasadzie są takimi samymi ludźmi jak my, mają te same pragnienia, tak samo czują, dlaczego wszyscy godzą się na los jaki im zgotowano, dlaczego nie pojawił się wewnętrzny opór? Tak po prawdzie tego właśnie oczekiwałem przez całą książkę i się nie doczekałem.
Po opuszczeniu ośrodków wychowawczych wychowankowie żyją w normalnym świecie, mogą swobodnie podróżować, oglądać telewizję, czytać prasę, kontaktować się z ludźmi. Niemożliwe, żeby nie zetknęli się z zagadnieniem hodowli klonów. Mam wrażenie, że autor przedstawił temat zbyt płytko, tylko z perspektywy głównych bohaterów, tylko z jednej strony. Jakby temat, który przecież dziś elektryzuje cały świat, praktycznie nie istniał na zewnątrz, poza ośrodkami takimi jak Hailsham, nie budził żadnych kontrowersji.

Gdy czytałem zamiast sympatyzować się z wiecznie niezdecydowaną i obojętną Kathy, wiecznie pozującą i kapryśną Ruth czy nieporadnym Tommym zadawałem sobie pytanie:
- Czy nikt nigdy nie próbował uciec z tych ośrodków wychowawczych.
- Czy już po ich opuszczeniu i wezwaniu na donację nikt nie próbował stawiać oporu?
- Jeśli tak to jak egzekwowano przymusowe doprowadzenie na donację?

Klony w powieści traktowały oddawanie organów jako swoją życiową powinność, coś naturalnego. Co trudno jest pojąć kiedy autor przez całą powieść dowodzi, że są w zasadzie takimi samymi ludźmi jak każdy z nas. Są więc czy nie są?

Po przeczytaniu książki wrażenie, że autor nie przedstawił tematu całościowo mnie nie upuściło. Powieść mnie nie zachwyciła, tak jakby mogła. Choć czyta się dobrze, mnie zajęło to jeden dzień. :)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Deina Eldathiel 
Hen Ichaer



Wiek: 37
Dołączyła: 17 Sty 2013
Posty: 784
Skąd: Dol Angra
Wysłany: 2013-01-17, 17:19   

Jak dotąd przeczytałam trzy - "Nie opuszczaj mnie", "Okruchy dnia" (uwielbiam film) i "Nokturny". Doceniam elegancki styl Ishiguro, ale w serce mi nie zapada. Jest taki dziwnie chłodny, nadmiernie oszczędny, jakby ktoś przemawiał z zasznurowanymi ustami. Pomysł na "Nokturny" jest świetny, ale chyba nie do końca, nomen omen, wybrzmiał. Sądziłam, że może tylko dla laika - ale moja znajoma, zawodowa pianistka rozmiłowana w literaturze, potwierdziła mi to wrażenie, więc coś w tym jest. Brakuje mi w książkach Ishiguro jakiejś iskry ożywienia, czegoś poza kliniczną obserwacją.
_________________
Czytam bez opamiętania i dobrze mi z tym.
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 38
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2013-01-17, 19:56   

Deina Eldathiel napisał/a:
Pomysł na "Nokturny" jest świetny, ale chyba nie do końca, nomen omen, wybrzmiał. Sądziłam, że może tylko dla laika - ale moja znajoma, zawodowa pianistka rozmiłowana w literaturze, potwierdziła mi to wrażenie, więc coś w tym jest.

Wiesz, coś w tym niewątpliwie jest. Bardzo czekałam na te opowiadania, chciałam koniecznie przeczytać, bo uwielbiam muzykę w literaturze, ale "Nokturny" przeszły bez większego wrażenia i właściwie mnie rozczarowały. Spodziewałam się, sama nie wiem czego... Jakiegoś większego entuzjazmu, pasji? Miłość do muzyki taka chyba powinna być? Jest za to fantastycznie "zrobiony" klimat melancholii, jakiejś schyłkowości, lekkiego poczucia beznadziei. Stylistycznie książce też nic nie można zarzucić. Jest nastrój. I nic poza tym. Odszukałam też utwory muzyczne wspomniane w opowiadaniach, niektórych nie udało mi się znaleźć - nie wiem czy są więc tak niszowe, czy po prostu nie istnieją wymyślone na potrzeby prozy.
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum KGB

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 12