Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Święta w Księgogrodzie
Autor Wiadomość
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6397
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2011-12-20, 18:45   Święta w Księgogrodzie

Nie zdążyłam na konkurs, ale scenka ta tłukła mi się po głowie od tygodnia i postanowiłam ją spisać... :->

Święta w Księgogrodzie

Obudził go niezwykły rumor, jakby ktoś z hukiem ze sporej wysokości upuścił coś na kamienną posadzkę. Wymamrotał nieprzytomnie jakieś słowa i otworzył niechętnie jedno oko. W mroku nocy jarzyły się zielone cyfry budzika, było kilkanaście minut po drugiej. Hałas bynajmniej nie cichł, po chwili dało się jeszcze słyszeć podniesione głosy, czyjeś kroki na korytarzu i trzaśnięcie drzwiami. Odrobinę zniecierpliwiony, ale i zaintrygowany, odrzucił kołdrę i wygramolił się z łóżka. Za oknem czerń nocy rozświetlał srebrzysty blask księżyca i migotanie wyjątkowo wyraźnie widocznych gwiazd. Co też pobudziło aktywność Księgogrodzian o tak późnej porze? Szczególnie, że wszyscy kładli się grubo po północy, do późnego bowiem wieczora stroili choinkę, zrobionymi głównie przez Procellę i Smoczycę ozdobami i przygotowywali Księgogród na święta. Narzucając na siebie nieodłączną czarną pelerynę z kapturem, Uczeń Czarnoksiężnika podążył ku źródłu hałasu, którym okazała się przestronna komnata z marmurowym kominkiem, zwana przez Księgogrodzian Salą Kominkową. Pełniła ona rolę salonu i podręcznej biblioteki, szczególnie, że główny jej element stanowiły ustawione przy ścianach, zabudowane od podłogi do sufitu regały z książkami. Tu i ówdzie dostęp do książek ułatwiony był poprzez zamontowane urocze antresolki, które umożliwiały sięgnięcie po książki ułożone na najwyższych półkach. Uczeń przekroczył próg sali i zatrzymał się zaskoczony, oczom jego ukazał się bowiem niecodzienny widok. W wielki, nieco wytarty fotel przy kominku wciśnięty był, związany kilkoma metrami złocistej wstążki do prezentów, starszy pan z białą brodą, ubrany w czerwony, teraz lekko wygnieciony, strój. Jego przestraszona mina wskazywała, że najchętniej by się skurczył i zniknął, byle uciec od dwóch pochylających się nad nim postaci. A były to Córka Lavransa, groźnie wymachująca swoim ukochanym tasaczkiem i Eva del Dolores dzierżąca w pogotowiu zestaw nowiutkich błyszczących igieł. Spoza nich ciekawie wyglądała, niedawno pozbawiona dredów, głowa Tify, obok której stał Kenaz i dla odmiany wymachiwał drewnianym amuletem z jakimś wyrytym na nim znakiem runicznym. W drugim fotelu siedział Paleolog ze stoickim spokojem popijając kawę, a wpółleżąc na kanapie, znad książki Tada Williamsa, rozwój sytuacji śledził M, starając się nie tracić wyrazu twarzy pod tytułem „Nie takie rzeczy już widziałem i nic nie jest w stanie mnie zdziwić”.
- Co tu się dzieje? – chciał wiedzieć Uczeń i jakoś udało mu się przebić przez ogólną wrzawę.
- Ha! Złodzieja złapaliśmy – oświadczyła triumfalnie Córka.
- Na gorącym uczynku – skonkretyzowała Eva, kiwając głową.
- Jesteście pewne? – Uczeń z powątpiewaniem przyglądał się mężczyźnie z brodą, wydawał mu się w jakiś dziwny sposób znajomy – On jakoś nie wygląda...
- Przecież oni nigdy nie wyglądają! – oburzyła się Córka – Ma toto taki niewinny wyraz twarzy, oczka czyste i przejrzyste, starszy pan na spacerze, psiakostka! A zanim się obejrzysz pozbawi cię portfela!
- O, ten to dopiero udaje niewiniątko – poparł Córkę Kenaz – Twierdzi jeszcze, że Świętym jest!
- Kto jest Święty? – do sali wkroczył NN, ogarniając zebranych spojrzeniem spoza zsuniętych na czubek nosa przeciwsłonecznych okularów.
- Na Rogera Moore’a to on nie wygląda – prychnęła pogardliwie Córka, dla wzmocnienia opinii, machnąwszy tasakiem.
Mężczyzna ze śnieżną brodą usiłował coś wtrącić, ale nie zdążył, ponieważ do sali wbiegła potargana osóbka, jedną ręką usiłująca zawiązać sznurówki fioletowego gorsetu, drugą zaś zwycięsko wymachiwała, dzierżąc w niej lśniący nowością łom.
- Znalazłam! To komu mam machnąć, z prawej, z lewej...?
- Spokojnie Radament – mitygował zapalczywe dziewczę Uczeń, usiłując spacyfikować podekscytowaną właścicielkę niebezpiecznego narzędzia – Jestem pewien, że to jakieś nieporo...
- Tatku, a co ty właściwie robisz w Księgogrodzie w środku nocy? – zainteresowała się nagle Tifa. Zaintrygowane spojrzenia spoczęły na Nieznanym, który nie zmieszany, odchrząknął, poprawił okulary i oznajmił z patosem w głosie.
- Jakkolwiek by to wyglądało, zapewniam, że to nie jest to, o czym myślicie. Nie doszliśmy jeszcze z Evą do tego etapu naszej znajomości.
Efekt tych zapewnień, jak można się było spodziewać, był dokładnie odwrotny i zaintrygowane spojrzenia powędrowały ku Pannie Jeż. Eva ze spokojem wzięła książkę z najbliższego stolika (w Księgogrodzie praktycznie nie było miejsca, w którym nie leżała czyjaś akurat czytana książka), podeszła do Nieznanego i bez słowa zdzieliła go w głowę ciężkim tomiszczem. NN jęknął, szybko jednak odzyskał równowagę i rozcierając gwałtownie rosnący na łepetynie guz, zapewniał wszystkich:
- To objaw głębokich uczuć, naprawdę. Ach, jak ja uwielbiam takie gwałtowne kobiety...
- No dobrze, to co robimy z nim? – Córka wróciła do meritum, wskazując związanego wstążką siwobrodego. Ten usiłował chyba coś wyjaśnić, każdą jego próbę jednak skutecznie ucinało kolejne machnięcie tasakiem, którym Córka niczym kursywą podkreślała wypowiadane słowa – Nie chce gadać, widzicie?
- Zahipnotyzujmy go – zaproponował Kenaz, unosząc amulet na wysokość oczu.
- Nie, nie, ja go lekko tylko Pazurkiem... – Radament pogładziła czule łom.
- Chwileczkę, chwileczkę, żadnej przemocy – zawołał Uczeń – Jestem pewien, że istnieje jakieś rozsądne wytłumaczenie...
- Jak rozsądnie wytłumaczysz fakt, że znajdujemy obcego faceta w naszym salonie, który najwyraźniej zakradł się tutaj przez komin, a do tego przyniósł ze sobą ogromny worek? I na dodatek nie chce powiedzieć ani słowa. To oczywiste, że ma złe zamiary!
- To jeden z tych metaloffców nienawistnych, mówię wam – tuż przy Uczniu zmaterializował się Raziel, spoglądając ponuro na mężczyznę w fotelu.
- W czerwonym kubraku? – wyraziła wątpliwość Panna Jeż. Raziel pokiwał głową .
- Tak, tak, po nich wszystkiego można się spodziewać – zapewnił.
- A może jednak wysłuchamy samego zainteresowanego? – zaproponował Uczeń – Chyba chce coś powiedzieć.
Wszystkie spojrzenia skierowały się na więźnia. Ten uśmiechnął się nieśmiało i potaknął.
- Wyprze się wszystkiego – zaprorokowała Radament.
- No to proszę – Córka uniosła brwi i chwilowo opuściła tasak.
- Od początku usiłuję to wyjaśni – drżącym głosem wymamrotał siwobrody – Nie jestem złodziejem. Wręcz przeciwnie, przyniosłem wam prezenty!
- Strzeżcie się Greków, kiedy niosą dary –odezwał się ponury głos Evy. Więzień poruszył się niespokojnie.
- Proszę wybaczyć, ale nie jestem Grekiem – sprostował pospiesznie, zerkając nerwowo na Córkę, która znów uniosła ostrze tasaka - Mieszkam na bardzo odległej Północy.
Nie zdołał wytłumaczyć nic więcej, ponieważ nagle nad ich głowami rozległ się straszny huk, coś trzasnęło, łupnęło, aż na chwilę zamigotały wszystkie lampy. Potem nastała cisza. Księgogrodzianie porozumieli się wzrokiem. Chwilę później na korytarzu dał się słyszeć gwałtowny stukot obcasów, a drzwi do Sali Kominkowej otwarły się z hukiem. Stanęła w nich wściekła Ravena, w zielonym spiczastym kapeluszu mocno ściągniętym na bakier, niosąc w ręku miotłę, której witki połamały się i rozlazły się na wszystkie strony.
- Ja się pytam –zaczęła groźnie – Jaki idiota wprowadził na dach renifery?!
Odpowiedziało jej zbiorowe, nic nie rozumiejące spojrzenie, które sugerowało także, że najwyraźniej upadek z miotły był tym razem bardziej brzemienny w skutki niż zazwyczaj.
- To moje – przyznał drżącym głosem siwobrody, głośno przełykając. Do wiedźmy chyba dopiero dotarła cała niezwykłość sytuacji, bo powiodła wzrokiem po zgromadzeniu i uniosła pytająco brwi.
- Czy ktoś mi może wytłumaczyć, co tu się dzieje? – powiedziała – I dlaczego związaliście Świętego Mikołaja?
Siwobrody mężczyzna odczuł na sobie ciężar wszystkich spojrzeń, które jak skaner przesuwały się po nim w następnej chwili. Śnieżnobiała broda. Czerwony kubrak z białym obramowaniem. Czarny pas. Czarne buty. Czapka z pomponem. I worek. Zapadła ciężka pełna zrozumienia cisza.
- Ups – całkiem trafnie skomentowała sytuację Tifa.
Potem oczywiście wszystko wyjaśniono, sto tysięcy razy przeproszono, poczęstowano Świętego herbatą i ciasteczkami, zaś Mikołaj rozdał przyniesione przez siebie prezenty. Gdy Księgogrodzianie rzucili się rozpakowywać świąteczne upominki, a co i rusz dały się słyszeć okrzyki zachwytu i szelest niecierpliwie rozdzieranego papieru, Święty wymknął się dyskretnie, przez nikogo nie zauważony. Gdy już na powrót znalazł się w swoich saniach odetchnął z głęboką ulgą i otarł czoło. Skinął na renifery, które ruszyły z kopyta w napowietrzną podróż, ciągnąc za sobą cicho sunące sanie, a towarzyszył temu delikatny, srebrzysty dźwięk dzwoneczków. Mikołaj zrezygnował nawet z tradycyjnego gromkiego „hohoho” popędził swoje wierzchowce i odjechał czym prędzej w wieczorny mrok, myśląc: Jakie to szczęście, że następna moja wizyta w Księgogrodzie będzie dopiero za rok!
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 34
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3861
Wysłany: 2011-12-20, 19:01   

I przetrzymali Świętego Mikołaja. I niektóre dzieci nie dostały przez to prezentów na czas. :P
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Nieznany 
Carrot Monster



Wiek: 43
Dołączył: 13 Gru 2008
Posty: 3438
Skąd: inąd
Wysłany: 2011-12-20, 19:04   

Wiedźmooo.... ja Cię zabiję, zginiesz na męczarniach! :hehe: <idzie zebrać drewno na stos>
_________________
Nenek, jesteś mistrzem, uwielbiam Cię!
Obi
Jesteś moim bohaterem!
Caroline*
 
 
     
Panna Jeż 
niewidzialna



Dołączyła: 08 Lip 2009
Posty: 2364
Skąd: z mchu i paproci
Wysłany: 2011-12-20, 19:06   

To jest boskie, Raveno :hehe:
Ravena napisał/a:
Eva ze spokojem wzięła książkę z najbliższego stolika (w Księgogrodzie praktycznie nie było miejsca, w którym nie leżała czyjaś akurat czytana książka), podeszła do Nieznanego i bez słowa zdzieliła go w głowę ciężkim tomiszczem.
I jakie prawdziwe! :hehe: Mógł być to nawet egzemplarz "Eneidy", skorom Wergilego cytowała :D
_________________
Niepamięć doda Ci skrzydeł...
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8384
Wysłany: 2011-12-20, 19:49   

Ravena napisał/a:
prychnęła pogardliwie Córka, dla wzmocnienia opinii, machnąwszy tasakiem.

Kocham Cię, Wiedźmo. :)
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Kamil 



Wiek: 30
Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 3807
Wysłany: 2011-12-20, 19:51   

:hehe:
świetny tekst :D
 
 
     
motylek727 
Nakmîktrân



Wiek: 28
Dołączyła: 23 Lis 2011
Posty: 1739
Skąd: Poznań
Wysłany: 2011-12-20, 20:03   

Świetne opowiadanie! Strasznie mi się podoba :D
_________________
Nothing is true. Everything is permitted.
 
 
     
Paleolog 
czytaczszerokopojęty



Dołączył: 20 Lis 2009
Posty: 778
Skąd: z drakkaru
Wysłany: 2011-12-20, 21:00   

A Ravena jak zwykle spóźniona: nawet w opowiadaniu wpada na scenę jako ostatnia :mrgreen:

Bardzo mi się podobało. Pomysł z umieszczeniem forumowiczów w treści świetny, choć nieco ryzykowny - tym, którzy nie znaleźli się w opowiadaniu zawsze może być trochę przykro.

Wygląda na to, że dopisało mi szczęście*

Myślę jednak, że mimo wszystko kiepsko, żeby o nagrodzie decydował łut szczęścia, a poza tym był to konkurs świąteczny, dlaczego więc nie mielibyśmy na nim skorzystać wszyscy? Dlatego zaproponowałem Uczniowi, żeby książka kupiona przez organizatora przeszła najpierw przez krąg czytelników Niewidocznej Biblioteki. Mam nadzieję, że jako (przyszły) Czarnoksiężnik o dobrym sercu ustosunkuje się do tego pozytywnie. W końcu nie chodzi o łupy, a o przyjemność czytania.

Oczywiście niewymuszoną ;-)





* - zwane również wiedźmim nieprzybyciem na czas
_________________
... ale nie ułaskawił żadnych filozofów
 
     
Czarna_Smoczyca 



Wiek: 36
Dołączyła: 09 Lis 2011
Posty: 489
Skąd: Emmeloord
Wysłany: 2011-12-20, 21:04   

Raveno wysmienity tekst. Jestes pewna, ze jestes wiedzma a nie wrozka??? Wyczarowac cos takiego nie lada wyczyn
_________________
Herbata
 
 
     
Panna Jeż 
niewidzialna



Dołączyła: 08 Lip 2009
Posty: 2364
Skąd: z mchu i paproci
Wysłany: 2011-12-20, 21:17   

Zacna idea, Paleologu <wzruszyła się> :)
A jeszcze co do Raveny... To jej "spóźnienie" mi wygląda na zręczny manewr 8-)
No i głowa jej pełna pomysłów, więc i innych użytkowników zapewne kiedyś ujrzymy :D A właściwie oni wszyscy tam byli, spali i czekali na prezenty :D
_________________
Niepamięć doda Ci skrzydeł...
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8384
Wysłany: 2011-12-20, 21:20   

Paleolog napisał/a:
Myślę jednak, że mimo wszystko kiepsko, żeby o nagrodzie decydował łut szczęścia, a poza tym był to konkurs świąteczny, dlaczego więc nie mielibyśmy na nim skorzystać wszyscy? Dlatego zaproponowałem Uczniowi, żeby książka kupiona przez organizatora przeszła najpierw przez krąg czytelników Niewidocznej Biblioteki. Mam nadzieję, że jako (przyszły) Czarnoksiężnik o dobrym sercu ustosunkuje się do tego pozytywnie. W końcu nie chodzi o łupy, a o przyjemność czytania.
Oczywiście niewymuszoną ;-)


Paleologu, gratulacje ponownie. Po pierwsze, świetny pomysł i jesteśmy bardzo wdzięczni, a po drugie, jakże korzystnie prezentujesz się teraz na tle poprzednich, nieużytych zwycięzców i wyróżnionych... ;-)
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 34
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3861
Wysłany: 2011-12-20, 21:25   

Paleolog napisał/a:
Myślę jednak, że mimo wszystko kiepsko, żeby o nagrodzie decydował łut szczęścia, a poza tym był to konkurs świąteczny, dlaczego więc nie mielibyśmy na nim skorzystać wszyscy? Dlatego zaproponowałem Uczniowi, żeby książka kupiona przez organizatora przeszła najpierw przez krąg czytelników Niewidocznej Biblioteki. Mam nadzieję, że jako (przyszły) Czarnoksiężnik o dobrym sercu ustosunkuje się do tego pozytywnie. W końcu nie chodzi o łupy, a o przyjemność czytania.


Oczywiście, że ustosunkuję się pozytywnie. Ale, żeby było trochę więcej zabawy z niespodzianką Paleolog powie mi w sekrecie, co sobie upatrzył a pierwsza osoba z łańcuszka NB będzie miała ? :)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Paleolog 
czytaczszerokopojęty



Dołączył: 20 Lis 2009
Posty: 778
Skąd: z drakkaru
Wysłany: 2011-12-20, 21:31   

Córka Lavransa napisał/a:
Paleologu, gratulacje ponownie. Po pierwsze, świetny pomysł i jesteśmy bardzo wdzięczni, a po drugie, jakże korzystnie prezentujesz się teraz na tle poprzednich, nieużytych zwycięzców i wyróżnionych... ;-)


Czysty koniunkturalizm. Dzięki temu dalekowzrocznemu posunięciu, kiedyś w przyszłości, kiedy zapragnę podstępnie zepchnąć Cię ze stanowiska, a Ty w zdrowym odruchu zamachniesz się na mnie tasakiem (swoją drogą uważam, że jak każdy legendarny oręż powinien mieć nazwę), to być może forumowicze zasłonią mnie własnymi piersiami :mrgreen:


A tak, przebiegłym. I chytrym.
_________________
... ale nie ułaskawił żadnych filozofów
 
     
Córka Lavransa 
Ma na imię Dżeny...



Wiek: 40
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 8384
Wysłany: 2011-12-20, 21:43   

Paleolog napisał/a:
Dzięki temu dalekowzrocznemu posunięciu, kiedyś w przyszłości, kiedy zapragnę podstępnie zepchnąć Cię ze stanowiska, a Ty w zdrowym odruchu zamachniesz się na mnie tasakiem (swoją drogą uważam, że jak każdy legendarny oręż powinien mieć nazwę), to być może forumowicze zasłonią mnie własnymi piersiami :mrgreen:


FOCH!
<w pośpiechu zbiera szczękę z podłogi, odruchowo sprawdzając, czy obecna jest mocno już nadwerężona lewa górna szóstka i zastanawiając się gorączkowo, gdzie też mógł się podziać tasakowy najautentyczniejszy z autentycznych certyfikat rodowodowy, nabyty całkiem świeżo na pobliskim bazarku, na którym, jest całkiem pewna, widnieje jakaś nazwa...>
:evil:

@EDIT:
A imię jego... DŻENY!
_________________
Life is a game of inches.

Jestem tylko małym modkiem z wielkim Tasakiem.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 12