Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Lisa Dalby - Opowieść Murasaki
Autor Wiadomość
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2011-04-08, 17:48   Lisa Dalby - Opowieść Murasaki



Lisa Dalby
Opowieść Murasaki
Wydawca: Albatros
Data wydania: 2003


Lubię czytać o Japonii. Wszystko, co się nawinie pod rękę. Tym razem nawinęła się "Opowieść Murasaki" Lisy Dalby. Autorki trudno nie skojarzyć, zyskała sobie sporą popularność i sławę, gdy została pierwszą na świecie gejszą nie-Japonką. Swoje antropologiczne obserwacje opisała później w "Gejszy" i jest to z pewnością jedna z tych pozycji, które bibliofil-japonofil powinien znać. Przygotowanie merytoryczne i znajomość rzeczy są w przypadku tej kultury i tej epoki, jakiej dotyczy "Opowieść Murasaki" bardzo istotne, a pani Dalby wykazała się i jednym i drugim.

Osobie interesującej się choć trochę historią Japonii trudno byłoby nie słyszeć o Genjim. "Genji monogatari" – Opowieść o Księciu Promienistym, to najczęściej bodaj opracowywany i cytowany przez wszystkie pokolenia utwór w Japonii. Znaleźć Japończyka, który nie zna historii o Genjim, byłoby równie trudno jak znaleźć Polaka, który nie słyszał o „Panu Tadeuszu”. Chociaż... tu mam wątpliwość, co do słuszności tego porównania, w świetle niedawnej rozmowy z absolwentką gimnazjum, która z dużą pewnością siebie twierdziła, że autorem wymienionej epopei jest Sienkiewicz... Ale zostawmy tę dygresję i wróćmy do Genjiego (a on sam w sobie mógłby być tematem na osobną recenzję!) Twórczynią tej postaci i jej przygód na cesarskim dworze była Murasaki Shikibu. Żyła na przełomie X/XI wieku, a choć pozostawiła po sobie całkiem znaczną spuściznę literacką, pamiętnik, wiersze i "Opowieść o Genjim", która zapewniła jej miejsce w historii, wciąż niewiele o niej wiadomo. Dokładne daty jej urodzin i śmierci nie są pewne, nie znamy też jej prawdziwego imienia, Murasaki jest bowiem pseudonimem artystycznym i imieniem jednej z jej powieściowych bohaterek. Lisa Dalby podjęła się rekonstrukcji białych plam w życiorysie tej niezwykłej kobiety i w oparciu o jej pamiętniki oraz źródła historyczne stworzyła własną "Murasaki Monogatari". A jest to opowieść, przyznam, urzekająca. Przede wszystkim opisem i przedstawieniem tła. Dalby nie zagłębia się szczegółowo w zawiłości historyczne, nie podaje detalicznego opisu wydarzeń od-do, epoka po prostu wyłania się z historii, którą opowiada. Ja sama o okresie Heian miałam dość mgliste pojęcie, zawsze bardziej interesował mnie wiek XIX, niż japońskie średniowiecze, ale "Opowieść Murasaki" rozbudziła moją ciekawość. Interesujące czasy, obyczajowość, zasady estetyki. To jeszcze nie jest ta ukształtowana Japonia, o której myślimy dzisiaj, jeszcze nikomu nie śniło się o samurajach, gejszach czy ceremonii herbacianej, tak silnie dziś kojarzonymi z tradycją Kraju Kwitnącej Wiśni. Ta epoka jest fascynująca, pociągająca złożonym pojęciem obyczajności, obowiązującym poczuciem piękna – epoka kultury dworskiej.
W "Opowieści Murasaki", jeśli istnieje klasa społeczna poza arystokracją, jest niewiele lepsza od dzikich, bezrozumnych zwierząt. Zachwyciła mnie, choć równocześnie odrobinę rozbawiła dworska etykieta, konieczność dobierania kilkuwarstwowych szat, których barwy musiały idealnie współgrać, nie tylko ze sobą, ale z osobowością noszącej je kobiety, jej kolorytem, a nawet z powszechnie przyjętą filozofią buddyjską. Tej banalnej wydawałoby się sprawie, poświęcano mnóstwo wysiłku i uwagi, a od właściwie dobranych kolorów nieraz zależała pozycja damy w kręgu cesarzowej. Lisa Dalby pisze o tym świetnie, żywo i bardzo plastycznie, niespostrzeżenie wciągając czytelnika w świat epoki, oswajając go jakby mimochodem z bądź co bądź egzotyczną tematyką, aż w końcu zaczyna się w nim czuć zupełnie swojsko. Wspomniałam o buddyjskiej filozofii. Nie bez przyczyny, bowiem autorka bardzo zgrabnie wplata w powieść nastrojowość charakterystyczną dla buddyzmu, smutek egzystencjalny właściwy ówczesnej epoce. To co wtedy nazywano "mono-no aware" (pojęcie zresztą trudno definiowalne i wieloznaczne) silnie odzwierciedliło się w kulturze. Choć świadomość religijna w społeczeństwie Heian bywała różna, buddyzm szybko wplótł się w codzienne życie, kształtując światopogląd, moralność, a także wpływając w wielkim stopniu na sztukę. Dalby znakomicie to wychwyciła i przekuła w powieściowy klimat, narracja przesiąknięta jest tą trudną do określenia melancholijną zadumą i smutkiem, który w tamtej epoce należał do dobrego tonu. Sama Murasaki również wydaje się nacechowana tą delikatną melancholią, dystansująca się od świata, od którego skutecznie odciąga ją wyimaginowany idealny książę, którego stworzyła. To także jest interesujące w tej powieści, to jak Dalby przedstawia proces twórczy, powstawanie najsłynniejszego dzieła japońskiego, jak dama Murasaki traktuje swoich bohaterów, wydarzenia, sięga po doświadczenia z życia dworskiego, korzysta z relacji innych, przekuwa własną rzeczywistość w świat wyimaginowany. Jest to tak prawdopodobne, że ma się ochotę potraktować powieściową relację Dalby jak dokument.
Przez karty "Opowieści Murasaki" przewija się też grupa postaci historycznych tamtego czasu, które w interpretacji Dalby nabierają cech indywidualnych – jak choćby Michinaga, Korechika, Michikane czy Sei Shonagon, rywalka Murasaki w dziedzinie literatury, z której zresztą Dalby uczyniła bardzo ciekawą osobowość.

Wszystko to razem wzięte sprawia, że "Opowieść Murasaki" czyta się doprawdy z ogromną przyjemnością, choć niewątpliwie większą sprawi tym, którzy interesują się Japonią; przy czym powieść Lisy Dalby ma niezaprzeczalny walor edukacyjny. Jest to książka przesiąknięta duchem Heian, a autorka bardzo zgrabnie połączyła wątki znane z życia Shikibu z czystą fikcją literacką, tak zgrabnie, że praktycznie nie widać złączenia. Kusi nawet by uznać kreację powieściową za prawdziwą.
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Loki 
Viking Redhead



Wiek: 24
Dołączyła: 23 Wrz 2011
Posty: 225
Skąd: z Marchii Cienia
Wysłany: 2011-10-07, 12:00   

Nie zliczę, ile razy wracałam do "Opowieści Murasaki"...na pewno ponad dziesięć. Książka urzekła mnie pięknem świata, trochę romantycznym i nostalgicznym, jednak jakże żywym i barwnym. Do tego naprawdę pięknie pokazana poezja japońska w formie malutkich wierszy oraz to, jak postrzegali wtedy Japończyków Chińczycy i jak poezja chińska była widziana na dworze cesarskim.

To piękna książka. Czasy, o których opowiada są tak ciekawe, że trudno oderwać się od lektury. Dla mnie, idąc w rytmie zasady "im dawniej tym lepiej", było to coś szczególnego.

W ogóle dla mnie "Opowieść Murasaki" to szczególna książka, która stanowi dla mnie punkt zwrotny w mojej pasji historycznej i literackiej.
_________________
Never walk
away from home
ahead of your axe and sword.
You can't feel a battle
in your bones
or foresee a fight.
 
     
Atłasowa 



Wiek: 31
Dołączyła: 20 Wrz 2011
Posty: 581
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-10-19, 15:00   

Czytałam "Gejsze" tej autorki i przyznam szczerze, że mnie zanudziła. Dużo faktów, ale topornie opisanych. Choć temat niewątpliwie jeden z ciekawszych.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 12