Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Lektury szkolne - przymus czy przyjemność?
Autor Wiadomość
Tina 



Dołączyła: 06 Lis 2008
Posty: 765
Skąd: Andrychów
Wysłany: 2011-01-08, 10:58   

Przemek0911 napisał/a:
Jak można nauczyciela którego się nie lubi uważać za dobrego?

Znała się na przedmiocie i potrafiła ciekawie opowiadać. Przez całe gimnazjum musieliśmy sami notować na lekcjach, a ta umiejętność teraz bardzo się przydaje. Choć w gimnazjum o wiele bardziej przykładała się do lekcji, bo w podstawówce lekcje z nią wyglądały tak, że czytaliśmy rozdział z podręcznika i potem uzupełnialiśmy ćwiczenia, a nauczycielka w tym czasie zajmowała się czymś zupełnie innym.
Nie lubiłam jej, bo ciągle miała humorki i wyżywała się na nas. Ale to między innymi dzięki jej lekcjom zainteresowała mnie historią.


Co do matury - ostatnio analizując klucz doszłam do wniosku, ze wcale nie chodzi o to, aby pisać jak najkonkretniej, bez lania wody, co powodowałoby zamknięcie pracy w ścisłych ramach. Zauważyłam, że większość punktów dotyczących treści dotyczy tego samego tylko napisanego w inny sposób. Wychodzi na to, że trzeba pisać o jednej rzeczy z różnych perspektyw.

Mimo iż jestem w klasie humanistycznej większość osób ma problem z pisaniem wypracowań maturalnych i mało kto ma ocenę wyższą niż 3. A ludzie z mojej klasy są w większości naprawdę inteligentni, obeznani z kulturą, czytający różne rzeczy...
_________________
https://www.moneymilioner.pl/69539
 
 
     
alibaba 


Wiek: 75
Dołączyła: 05 Lip 2009
Posty: 2367
Skąd: Poznań
Wysłany: 2011-01-08, 20:09   

O tym, że w sprawach lektur coś zmienia się na lepsze niech świadczy temat ostatniej pracy mojej wnuczki : Odwołując się do przytoczonych fragmentów "Mitu Syzyfa" oraz "Dżumy, przedstaw koncepcje losu ludzkiego w ujęciu Alberta Camusa. Odwołaj się do znajomości utworu.
Jest to niewątpliwie temat wymagający samodzielnego myślenia no i przeczytania książki.
 
     
M 



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 1479
Wysłany: 2011-08-31, 14:35   

Ravena napisał/a:
Te wypowiedzi od razu z góry zakładają, że lektury są "be" i nie ma pośród nich wspaniałych książek. Niezbyt miarodajna opinia, wśród lektur było sporo naprawdę świetnego pisarstwa
Niewątpliwie, droga Raveno, Słońce Naszego Forum :mrgreen: W swojej wypowiedzi poruszyłaś pewną dość drażliwą kwestię, z którą w zasadzie mogę się zgodzić. Wydaje mi się, że na niniejszym forum gdzieś w głębokich "krzaczorach" czaił się wątek poświęcony lekturom szkolnym, w którym bodajże przytoczyłem (albo miałem taki zamiar ;-)) argument, iż do pewnych lektur trzeba "dorosnąć" bądź należy być "bardziej świadomym" czytelnikiem. Dzieciaki i młodzież w wieku nastoletnim do takowych grup się nie zaliczają i jeżeli czytają, to coś, co ich w danym momencie interesuje. Sam jestem tego przykładem, gdyż po lektury nie sięgałem, a jednocześnie pochłaniałem całą masę literatury rozrywkowej - od powieści sensacyjnej, przez thriller, horror, fantasy i science-fiction. I wcale się tego teraz nie wstydzę. Jak napisałem w poprzedniej wypowiedzi, jestem osobą, która nie lubi "nakazów", gdyż takowe działają na mnie jak płachta na byka i od razu mam odruch odmowy i zniechęcenia. Nikt z pedagogów nie starał się mnie przekonać do danej lektury, zainteresować nią, zachęcić. Był tylko odgórny wymóg na zasadzie: "musicie to przeczytać, to dzieła wieszcza narodowego" itp. Na takie praktyki mam tylko jedno rozwiązanie, które polegało na kompletnej ignorancji i nieczytania "bo tak". Zresztą, nie ma co ukrywać, ale kilka pozycji próbowałem "ugryźć", ale po paru stronach zniechęcony odkładałem. Próbowałem "Giaura", "Granicę" i "Lalkę", niestety - bez powodzenia ;-) Nudy, po prostu nudy.

Nie neguję wartości literackiej niektórych lektur, a być może nawet większości. W swoim życiu przeczytałem tylko jedną książkę zaliczającą się do kanonu lektur, którą jest "Quo Vadis" Henryka Sienkiewicza. Niestety, ku twej niewątpliwej rozpaczy, przyznam się szczerze, ze nastąpiło to ładnych parę lat po ukończeniu szkoły średniej. Ba! To było bodaj dwa lata po obronie pracy magisterskiej :mrgreen: Sięgnąłem po nią wtedy, kiedy czułem, że jej przeczytanie przyniesie mi pewną korzyść. Ogólnie była niezła, ale bez rewelacji, a dodatkowo denerwowała mnie nieco nadmiernie eksponowana otoczka chrześcijańska, ale akurat to można spokojnie przeżyć. Podobnie miałem z pierwszą częścią "Trylogii Rzymskiej" Miki Waltariego i wcale nie przeszkadza mi to bardzo pozytywnie oceniać tej pozycji.
 
     
Kamil 



Wiek: 31
Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 3807
Wysłany: 2011-08-31, 15:00   

M napisał/a:
jestem osobą, która nie lubi "nakazów", gdyż takowe działają na mnie jak płachta na byka i od razu mam odruch odmowy i zniechęcenia.

To jakby o mnie.
Na polski robiłem tylko tyle, aby zdać do następnej klasy. Średnia do niczego w życiu potrzebna nie jest a na studia humanistyczne się nie wybierałem.

Ravena napisał/a:
wśród lektur było sporo naprawdę świetnego pisarstwa

Być może, ale nie z punktu widzenia gimnazjalisty, który chętnie sięgnie po Felixa, Pottera a z poważniejszych po Władcę Pierścieni. Sam zachwyciłem się Władcą w wieku 12 lat, a lektury żadnej nie zniosłem choć kilkakrotnie próbowałem (chyba tylko Edypa skończyłem).

A jeśli chodzi o obowiązek czytania lektur to widzę, że kobiety chętniej się dostosowują do wymogów szkolnych i robią to co system wymaga. Może to sprawa genów, mnie nikt do Ferdydurki nie przymusił i nie przymusi. Ale nie wykluczam, że kiedyś sięgnę po jakąś z lektur, chociażby Potop.
Też żadnym argumentem nie jest to, że trzeba znać lektury żeby zdać maturę. Ja zdałem dobrze, pisałem pracę z Lalki której nie znam i nie wiem nawet o co tam chodzi. Matura sprawdza myślenie a wiedzę tylko w minimalnym stopniu.

Przeglądałem dziś podręcznik do pierwszej liceum. Samo przeglądanie spisu treści i obrazków zanudziło mnie totalnie. Współczuję licealistom - facetom, bo kobiety jakoś to przeżyją, a niektóre nawet się dostosują i polubią.

Ale się OT zrobił :mrgreen:
 
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2011-08-31, 15:31   

Esz, ot i buntownicy ;-)
M napisał/a:
do pewnych lektur trzeba "dorosnąć" bądź należy być "bardziej świadomym" czytelnikiem. Dzieciaki i młodzież w wieku nastoletnim do takowych grup się nie zaliczają i jeżeli czytają, to coś, co ich w danym momencie interesuje.

Zgoda z pierwszym zdaniem, polemizuję natomiast z drugim. Na co dzień mam do czynienia z młodzieżą, która czyta bardzo "dorosłe" lektury, sporo z nich wyciąga i metryka ma tu niewiele do rzeczy. I wcale nie takie to rzadkie zjawisko młodzi sięgający po literaturę ambitniejszą, miast stricte rozrywkową. Nawet obserwuję zapotrzebowanie na lekturę mniej "papkowatą", niż to, co teraz serwuje się młodzieży na rynku wydawniczym. Inna sprawa, że kanon lektur wymaga przebudowy, bo zwyczajnie w większości ich realia i problematyka są niedzisiejsze.
Hmm, wygląda jakbym zaprzeczyła sama sobie, ale nie wiem, jak to inaczej ubrać w słowa. chyba wiecie o co mi chodzi ^^ No, ale to temat na osobną dyskusję ;-) I żeby nie było OTa, przenoszę do bardziej odpowiedniego wątku...
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Procella 



Wiek: 36
Dołączyła: 28 Maj 2009
Posty: 2210
Wysłany: 2011-08-31, 15:33   

kenaz napisał/a:
Być może, ale nie z punktu widzenia gimnazjalisty, który chętnie sięgnie po Felixa, Pottera a z poważniejszych po Władcę Pierścieni. Sam zachwyciłem się Władcą w wieku 12 lat, a lektury żadnej nie zniosłem choć kilkakrotnie próbowałem

Coś w tym jest. Niektóre lektury faktycznie nie są za dobrze dobrane do wieku uczniów, zwłaszcza, kiedy są omawiane bez szerszego kontekstu, wyrwane z epoki, kiedy powstawały.
_________________
Tumblr ~*~ Instagram ~*~ GoodReads
Raziel napisał/a:
Cthulhu fh'tagn i do przodu.
 
     
M 



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 1479
Wysłany: 2011-08-31, 15:50   

Ravena napisał/a:
M napisał/a:
do pewnych lektur trzeba "dorosnąć" bądź należy być "bardziej świadomym" czytelnikiem. Dzieciaki i młodzież w wieku nastoletnim do takowych grup się nie zaliczają i jeżeli czytają, to coś, co ich w danym momencie interesuje.

Zgoda z pierwszym zdaniem, polemizuję natomiast z drugim. Na co dzień mam do czynienia z młodzieżą, która czyta bardzo "dorosłe" lektury, sporo z nich wyciąga i metryka ma tu niewiele do rzeczy. I wcale nie takie to rzadkie zjawisko młodzi sięgający po literaturę ambitniejszą, miast stricte rozrywkową. Nawet obserwuję zapotrzebowanie na lekturę mniej "papkowatą", niż to, co teraz serwuje się młodzieży na rynku wydawniczym. Inna sprawa, że kanon lektur wymaga przebudowy, bo zwyczajnie w większości ich realia i problematyka są niedzisiejsze.
Rav, zgadzam się z tobą, ale nie całkiem. Jeżeli w swojej pracy spotykasz osoby młode sięgające po lekturę ambitniejszą, to wcale nie oznacza, że to automatycznie musi się przekładać na zmuszanie wszystkich do czytania tejże literatury w szkole. Szkoła przede wszystkim powinna mobilizować do sięgania po książki. Inną sprawą jest nieadekwatność tematyki lektur do dzisiejszych czasów i potrzeb współczesnego społeczeństwa. Tak jak zauważyłem w poprzedniej swojej wypowiedzi, tak powtórzę teraz: Nikt z pedagogów nie starał się mnie przekonać do danej lektury, zainteresować nią, zachęcić. Był tylko odgórny wymóg na zasadzie: "musicie to przeczytać, to dzieła wieszcza narodowego" itp. Gdyby była zmiana postrzegania kanonu lektur i jego przyswajania, być może niektórzy uczniowie sięgaliby chętniej po "obowiązkowe lektury". Ale do tego jest potrzebna zmiana podejścia nauczycieli, aby zachęcać, a nie zmuszać.

Procella napisał/a:
Coś w tym jest. Niektóre lektury faktycznie nie są za dobrze dobrane do wieku uczniów, zwłaszcza, kiedy są omawiane bez szerszego kontekstu, wyrwane z epoki, kiedy powstawały.
Mam wrażenie, że poruszone przez ciebie zjawisko ma miejsce nie tylko na lekcjach języka polskiego, ale także na lekcjach historii. Z wiedzą na temat historii u dzisiejszej młodzieży jest ciężko i wynika to ze sposobu nauczania - program jest dość obszerny, młodzież nie lubi uczyć się historii, bo w większości przypadków na lekcjach nie są omawiane mechanizmy ciągłości danych zdarzeń - wszystko jest prowadzone na zasadzie "data - wydarzenie - zakuć - zapomnieć". Jeżeli chodzi o świadomość historyczną, to odnoszę wrażenie, że jest nieco lepiej - młodzież wie, jak bogatą historię ma nasz kraj (mimo, że sama część faktograficzna leży i kwiczy, większość młodzieży zna zaledwie kilka dat i jakieś naprawdę elementarne wydarzenia typu bitwa pod Grunwaldem - choć zdarzają się przypadki, że i tego nie wiedzą). Mimo to młodzi Polacy są świadomi tego, że Polska przez wieki musiała walczyć o to, by dziś być niepodległym i wolnym krajem - i mam nadzieję, że są z tego dumni. I chociaż świadomość historyczna mocno kuleje przy braku wiedzy, to jednak istnieje i myślę, że coś z tego będzie ;-)
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2011-08-31, 16:10   

M napisał/a:
Nikt z pedagogów nie starał się mnie przekonać do danej lektury, zainteresować nią, zachęcić. Był tylko odgórny wymóg na zasadzie: "musicie to przeczytać, to dzieła wieszcza narodowego" itp. Gdyby była zmiana postrzegania kanonu lektur i jego przyswajania, być może niektórzy uczniowie sięgaliby chętniej po "obowiązkowe lektury". Ale do tego jest potrzebna zmiana podejścia nauczycieli, aby zachęcać, a nie zmuszać.

Nie pozostaje mi nic innego jak zgodzić się z tobą, choć czynię to z pewną niechęcią :-P A poważnie mówiąc, szkoła ma to do siebie, że ma swoje, czasem idiotyczne, ograniczenia i wymogi. W pewnym momencie dla nauczyciela ważniejsze są wyniki i "zdążyć z materiałem" niż uczeń, co przekłada się na jakość nauczania. Z drugiej strony sami nauczyciele często gęsto dość mają lektur, które omawiają po raz tysięczny. Sama przeszłam tę przypadłość, gdy miałam lekcje w gimnazjum. Omawianie w kilku klasach "Balladyny" sprawiało, że mówiąc kolokwialnie miałam odruch wymiotny na jej widok, choć zaczynałam z dużym sentymentem do tej książki. I stawałam na głowie, żeby każdą lekcję przeprowadzić inaczej, co z tego "punkty" musiały być zrealizowane, bo "to się może znaleźć na rozprawce".
Dopóki nie zmieni się system egzaminów "od-do", w którym brak miejsca na inwencję, nie będzie też lekcji "zachęcających" do lektury. Nauczyciele borykają się w tej chwili także z masą papierologii i giną pod warstwą bzdurnych przepisów i wymagań.
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Procella 



Wiek: 36
Dołączyła: 28 Maj 2009
Posty: 2210
Wysłany: 2011-08-31, 17:47   

Dodam, że to "wyrwanie z kontekstu", o którym wspominałam, dotyczy przede wszystkim szkoły podstawowej. No ale to wtedy wyrabia się nawyk (nie)czytania.
_________________
Tumblr ~*~ Instagram ~*~ GoodReads
Raziel napisał/a:
Cthulhu fh'tagn i do przodu.
 
     
Kamil 



Wiek: 31
Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 3807
Wysłany: 2011-08-31, 18:14   

Ravena napisał/a:
Nauczyciele borykają się w tej chwili także z masą papierologii i giną pod warstwą bzdurnych przepisów i wymagań.

Tak jak cała reszta. Dochodzi do tego że pielęgniarka poświęca więcej czasu na wypełnianie papierów niż dla pacjenta albo do tego, że w zwykłej małej hurtowni są stosy papierów (co z tego że wszystko jest też w komputerze?) a pracownicy marnują czas na drukowanie, wypełnianie, podpisywanie...
i znowu OT :mrgreen: niedobry ja
Ravena napisał/a:
Omawianie w kilku klasach "Balladyny" sprawiało, że mówiąc kolokwialnie miałam odruch wymiotny na jej widok,

Dlatego nie ma co sie dziwić że te lekcje są tak nudne i beznadziejne, może powinna być jakaś rotacja w lekturach? Kilka podstawowych na maturę + pokaźny zestaw do wyboru przez nauczyciela (lub uczniów).
 
 
     
Żabka 



Dołączyła: 04 Lis 2009
Posty: 1599
Skąd: zewsząd
Wysłany: 2011-09-01, 12:52   

Tak się zastanawiam czy nie można byłoby stworzyć czegoś takiego jak urozmaicenie na lekcjach z polskiego i ich lektur. Miałam nauczycielkę od polskiego ,która była świetna, bo zachęcała nas do przeczytania fragmentów jakiś lektur dzięki temu miałam możliwość przeczytania części z nich w całości. Niemniej jednak popełniała ten błąd, że wpadała w rutynę i przez to tematy powtarzały się w każdej klasie... Co by nie mówić ja miałam szczęście jeśli chodzi o nauczycielkę, bo faktycznie byliśmy zapoznani z lekturami i to nie tylko dziewczyny, ale chłopcy też...

Osobiście jestem przeciwna przymusowi czytania lektur przede wszystkim, że nauczyciele dają bardzo krótki czas na zapoznanie się z książką, nie mówiąc o przemyśleniu jej czy zastanowieniu nad ideą danej pozycji... Poza tym tego typu książki są często niezbyt ciekawe dla młodego człowieka, który ma do odrobienia jeszcze milion prac domowych i chęć spędzenia trochę inaczej czasu niż ciągłe myślenie o szkole... Myślę, że to główny problem... Ja nigdy nie umiałam się wyrobić z przeczytaniem na czas lektury i w rezultacie kończyło się na streszczeniu. Dopiero jak na lekcjach byłam zachęcona to czytałam i spóźniałam się z kolejną lekturą... Kółko zamknięte...
_________________
Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne.
Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe.

Mój blog: http://filmyksiazki.blogspot.com/
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2011-09-10, 07:51   

Ravena napisał/a:
W pewnym momencie dla nauczyciela ważniejsze są wyniki i "zdążyć z materiałem" niż uczeń, co przekłada się na jakość nauczania.


Siostra opowiedziała mi ciekawą rzecz. Kończyła te same liceum co ja tylko parę lat później. Miałem w tej szkole świetnego nauczyciela od języka polskiego. Zawsze temat omawiany na lekcji starał się nam przekazać dość gruntownie. Gdy omawialiśmy lektury nie trwało to jedną lekcję (no, góra dwie), ale zwykle dłużej. Zwykle też prócz tej teorii, interpretacji, która podaje nauczyciel był też czas na dyskusje w klasie. Czasem były całkiem ciekawe. Miał też zwyczaj ów nauczyciel stawiać plusy za aktywność, co zachęcało nas do wyrażania swojego zdania. Oczywiście skutkiem takiego podejścia do lekcji było, że na koniec roku zwykle byliśmy nieco w tyle za innymi klasami.

A do czego zmierzam.. Otóż rówieśnicy mojej siostry na owego nauczyciela właśnie narzekali. Że niby u niego słabiej maturę zdają. Że nie wyrabia się z programem. A sama przyjemność obcowania z językiem już nie jest istotna? Może uczniowie (w jakiejś części) zaczęli już traktować szkołę tak jakoś beznamiętnie, mechanicznie. Zrobię notatki, nauczę się na klasówkę, zdam maturę i pójdę dalej. A jak znajdzie się w szkole jakiś pan Keating, który zapragnie zaszczepić w uczniach trochę miłości do przedmiotu, to traktowany jest z nieufnością. :)

U mojej siostry pani polonistka się raczej wyrabiała z programem. Grubą książkę potrafiła omówić na jednej lekcji, zwykle podając standardowe podręcznikowe interpretacje, bez odrobiny refleksji czy własnych opinii (nie wspominając już o jakiejkolwiek dyskusji w klasie). Chyba to niewiele miało z duchem literatury. Nie było żadnego zachęcania do czytania, jakiejś próby zaciekawienia ucznia. Za tydzień przerabiamy to i to - proszę przeczytać.
Ok, powiedzmy, że nawet znalazło się kilkoro pionierów, którzy w tym krótkim czasie książkę przeczytali z własnej chęci. Nie wiem jak oni, ale ja był się czuł zawiedziony mając głowę pełną wrażeń po lekturze i chęć podzielenia się nimi i wysłuchania opinii innych, gdyby książka została omówiona tak szablonowo jak to było u mojej siostry.
I pewnie następnej lektury już tak chętnie bym nie czytał.
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 13