Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
[marzec 2010] Przeminęło z Wiatrem - Margaret Mitchel
Autor Wiadomość
Bruixa 



Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 1256
Wysłany: 2010-06-05, 19:42   

Ravena napisał/a:
Nic dziwnego, że taki żywioł jak Scareltt bronił się przed wtłoczeniem w siatkę konwenansów. W czasach współczesnych byłaby pewnie wojującą feministką ;-)

Wątpię - nie miała w sobie nic ze społecznicy, żadnych odruchów solidarności wobec innych kobiet. Prędzej businesswoman, szefową jakiegoś koncernu tnącą koszty, redukującą etaty i uprawiającą "kreatywną księgowość". I bezwzględnie wyzyskującą podwładnych niezależnie od ich płci.

Erendis napisał/a:
Trochę szkoda mi Melanii - była tak wdzięczna i przywiązana do Scarlett, kochała ją, podczas gdy ta najchętniej zostawiłaby ją samą w połogu tuż przed nadejściem Jankesów do Atlanty.

Akurat w tej sytuacji nie dziwię się Scarlett, że miała ochotę zrzucić z siebie ten ciężar, w który ją ubrał Ashley - a jednak została z Melanią. I jedynym sensownym wytłumaczeniem lojalności Melanii wydaje mi się to, że zdawała sobie sprawę, ile zawdzięcza Scarlett: bez niej by nie przeżyła.

Erendis napisał/a:
Był taki słaby i niezaradny, i te jego biedne rączki, które musiały rąbać drewno...

Ravena napisał/a:
Tak, Eresiu, te jego biedne rączki :mrgreen:
Ale tak się sytuacja miała przecież i u nas po powstaniach i na emigracji. Pewnie trochę uogólnię. Zubożała arystokracja, której skonfiskowano majątki też przymierała głodem, ale fizycznie nie pracowali, bo przecież byli "urodzeni"... :roll:

Wydaje mi się, że w przypadku Ashleya nie chodziło o to, że jako dżentelmen gardził pracą fizyczną - on się po prostu do tego nie nadawał. Mnie było go szkoda - nie potrafił się odnaleźć w nowych układach, przystosować do jankeskiego kapitalizmu, jego świat się zawalił, wartości, które wyznawał, nie miały już zastosowania, tylko przeszkadzały. Moim zdaniem Mitchell przesadziła z nieporadnością Ashleya - w końcu był dziedzicem plantacji - powinien więc mieć jakieś pojęcie o zarządzaniu, a jako oficer - o kierowaniu ludźmi. Trudno mi uwierzyć, że zupełnie do niczego się nie nadawał.
Co do Rhetta - nie jest to mój ideał mężczyzny: nazbyt cyniczny, pijak i dziwkarz. A już jego zachowanie wobec Scarlett, gdy przyszła do niego do aresztu zdesperowana wydało mi się wyjątkowo podłe. Ciężko się było domyśleć miłości w tym, jak ją upokorzył.
W ogóle, postaci pierwszplanowe są moim zdaniem przerysowane, te z drugiego planu - sąsiedzi Scarlett i damy z Atlanty - bardziej realistycznie potraktowane.
_________________
Mój blog o książkach
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 13