Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Waltari, Mika
Autor Wiadomość
Paleolog 
czytaczszerokopojęty



Dołączył: 20 Lis 2009
Posty: 790
Skąd: z drakkaru
Wysłany: 2009-11-22, 19:34   

Ach, Waltari... Mistrz!

I wcale nie przeszkadza, że schemat konstrukcji głównego bohatera we wszystkich jego książkach jest bardzo podobny - centralna postać okazuje się zwykle wielce naiwna w relacjach z innymi, kieruje się określonymi zasadami, a, po tym jak już spadnie na nią mnóstwo nieszczęść, kończy samotnie, 'przegrana', albo po prostu ginie. Ale przy tym Fin tworzy bohaterów, z którymi niezwykle łatwo się identyfikować, opowiada fascynujące historie, a wszystko podlewa wyrazistym sosem, którego głównym składnikiem jest melancholia, odmierzana bynajmniej nie w szczyptach.

I choć za jego najdojrzalszą powieść uważam 'Trylogię rzymską', a moim prywatnym faworytem jest 'Czarny anioł', to 'Egipcjanina...' także darzę wyjątkową sympatią, jak zresztą większość książek Waltariego. Polecam każdemu - ten autor to władca nastroju, a jednocześnie cesarz narracji :mrgreen: Poza tym sam jego życiorys - historia popadającego w okresowe depresje alkoholika - nadaje się na niezłą opowieść.

Waltari jest też autorem książki, którą najbardziej chciałbym przeczytać, a pewnie nie będzie mi dane - o swojej kolejowej podróży do Stambułu (oryginalnego tytułu nie pomnę). Niestety, póki co nie została przetłumaczona na żaden ludzki język.
_________________
... ale nie ułaskawił żadnych filozofów
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 36
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3884
Wysłany: 2009-11-22, 21:17   

Trudno się z przedmówcą nie zgodzić. Mnie także urzekł w pewien sposób styl pisania Waltariego, na przykładzie Egipcjanina Sinuhe, jak na razie jedynej książki autora, którą czytałem.
Dawniej widziałem jeszcze z wydania Książnicy Trylogię rzymską, ale jakoś nigdzie nie można jej obecnie dostać. Jakby nakład się wyczerpał i dodruku nikt nie planuje. A szkoda, bo chętnie by nabył. Wtedy pożałowałem pieniędzy a teraz nie mogę znaleźć...
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Paleolog 
czytaczszerokopojęty



Dołączył: 20 Lis 2009
Posty: 790
Skąd: z drakkaru
Wysłany: 2009-11-23, 12:07   

Zdaje się, że Książnica wydała nie tak dawno większość powieści tego autora - na pewno oprócz 'Trylogii' także 'Turmsa" i 'Mikaela'. Czy są łatwo dostępne nie wiem, ale jeśli koledze nie przeszkadza czytanie wersji ebookowych wystarczy wygooglować 'Mika Waltari pdf' i po kłopocie - do wyboru, do koloru, choć oczywiście przyjemność czytania takich wersji jest znacznie mniejsza niż lektura wydań książkowych.
_________________
... ale nie ułaskawił żadnych filozofów
 
     
andy 



Dołączył: 21 Gru 2008
Posty: 675
Wysłany: 2009-11-23, 13:42   

Paleolog napisał/a:
Zdaje się, że Książnica wydała nie tak dawno większość powieści tego autora - na pewno oprócz 'Trylogii' także 'Turmsa" i 'Mikaela'.

Pomijając wcześniejsze wydania np śp. Czytelnika. Proponuję pogrzebać w antykwariatach lub polecieć do Wawki na Zabierz Książki z Cmentarzyska www.conrada11.pl oraz www.przeczytaneksiazki.pl.
_________________
Wszystko jest możliwe, jeżeli pozwalają na to prawa fizyki.
 
     
Tifa Lockhart 



Wiek: 27
Dołączyła: 04 Lis 2008
Posty: 1879
Skąd: Augustów/ Toruń
Wysłany: 2009-12-27, 19:31   

Bardzo spodobała mi się ta powieść. Wciągnęła mnie.Po skończeniu 1 tomu nie mogłam się doczekać aż znajdę drugi. Starożytny Egipt został tak realistycznie oddany.A bohaterowie ciekawi. Niektórzy źli np Nefernefernefer. A sam Sinuhe- naiwny na początku,aż szkoda mi go było.I ta historia z Mineą( nie wiem czy dobrze odmieniłam).Zrobiło mi się smutno jak on do tej jaskini wszedł. No naprawdę świetna książka wrócę do niej jeszcze kiedyś.
 
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 36
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3884
Wysłany: 2009-12-28, 22:39   

Miałem dodać coś od siebie, ale w zasadzie nie wiem co. Zachęcać Cię czy przekonywać o tym, że Egipcjanin Sinuhe to świetna książka, nie trzeba. :) O walorach jej wspomniane było w temacie już wcześniej. Na pewno jest to jedna z takich powieści, które na długo pozostaną w pamięci. Ze względu na wyrazistych bohaterów (smutny, wiecznie naiwny Sinuhe czy przemyślny, wierny sługa Kaptah), specyficzny styl pisania autora czy klimat dawnego Egiptu, który wielu ludzi pasjonuje. :)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Paleolog 
czytaczszerokopojęty



Dołączył: 20 Lis 2009
Posty: 790
Skąd: z drakkaru
Wysłany: 2010-01-26, 23:38   

W ostatnim zeszycie interesującej serii 'bitwy i wyprawy morskie' redaktor naczelny popularnonaukowego "Mówią wieki" polecał właśnie "Egipcjanina Shinue", jako książkę, gdzie bardzo rzetelnie opisano sposób konstrukcji ówczesnych egipskich statków, generalnie rekomendując autora jako pisarza wiernego źródłom.

Zawsze fascynowała mnie świadomość ogromu pracy, jaką Waltari musiał wykonać, ślęcząc nad źródłami historycznymi, zanim w ogóle zasiadł do pisania "Egipcjanina...", "Mikaela..." czy "Czarnego Anioła".
_________________
... ale nie ułaskawił żadnych filozofów
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 36
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3884
Wysłany: 2010-01-27, 04:12   

Paleolog napisał/a:
Zawsze fascynowała mnie świadomość ogromu pracy, jaką Waltari musiał wykonać, ślęcząc nad źródłami historycznymi, zanim w ogóle zasiadł do pisania "Egipcjanina...", "Mikaela..." czy "Czarnego Anioła".


Z pewnością trochę musiał poświęcić na posiadówkę przy źródłach, na poszukiwania. I być może dzięki temu opisywana historia wydaje się być tak naturalna, tak na swój sposób prawdziwa. Miło jest później dowiedzieć się, że to, co autor opisuje (jeśli chodzi o realia historyczne) jest prawdziwe. Tak na przykład zdarzało mi się wielokrotnie u Eco. W jego książkach historia zawsze wplata się w fabułę i jest to historia, którą zawsze można sprawdzić nie obawiając się, że autor nazmyślał. Ja Eco na zmyślaniu nie przyłapałem, fakty historyczne, które podawał zawsze się potwierdzały.
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Bruixa 



Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 1266
Wysłany: 2010-01-29, 22:14   

Paleolog napisał/a:

Zawsze fascynowała mnie świadomość ogromu pracy, jaką Waltari musiał wykonać, ślęcząc nad źródłami historycznymi, zanim w ogóle zasiadł do pisania "Egipcjanina...", "Mikaela..." czy "Czarnego Anioła".

W "Czterech zmierzchach" Waltari napisał, jak się biedził nad tą powieścią i zwidywali mu się starożytni Egipcjanie :) . Niestety, czytałam to dawno temu i niewiele już pamiętam.
_________________
Mój blog o książkach
 
     
rygor
[Usunięty]

Wysłany: 2010-04-25, 16:01   

Mnie bardzo rozczarował „Czarny anioł”. Taki dobry temat… Mnie szczególnie bliski, bo przecież tragiczne losy Konstantynopola, przyciągającego coraz to nowszych, żądnych sławy, ogarniętych ambicją podbicia tego niemal niezdobytego miasta, najeźdźców, w pewnym stopniu zbliżone są do naznaczonych cierpieniem dziejów naszej ojczyzny, permanentnie kuszącej chciwych sąsiadów.

Na początku ogarnęło mnie przerażenie, że wpadło mi w ręce sprytnie zawoalowane, kiepskie romansidło. Właściwie nadal uważam, że wątek miłosny nie był zbyt udany, a już najbardziej odstręczający był zbędny patetyzm, opisujący to bądź co bądź kiczowate uczucie. Wydaje mi się, że potem po prostu udało mi się do niego przyzwyczaić, dlatego nie raziło tak bardzo, jak na początku. W każdym razie moim zdaniem powieści tej zaszkodziły nieodpowiednie proporcje – upadek miasta winien być na pierwszym planie, a nie stanowić tło dla owej nieszczęśliwej miłości. Samo oblężenie zaś przedstawione zostało strasznie powierzchownie, mimo niezwykle dokładnie oddanych faktów historycznych (ot, taki paradoks). W tym miejscu bardzo wyraźnie pragnę zaznaczyć wielkie uznanie dla autora za bardzo dobre przygotowanie, realność przedstawionych wydarzeń i wiarygodność większą, niż można by nie tylko oczekiwać, ale wręcz wymagać. W powieści nawet jakieś marginalne postaci okazują się autentyczne. Wszystko to sprawia, że książkę można spokojnie polecać jako tę, która rzeczywiście uczy, zostawia czytelnika z konkretną wiedzą na dany temat.

Słaba jest strona stricte beletrystyczna, a rozdmuchany, niby wzniosły ton to sztafaż jedynie pustki emocjonalnej. Czytając o tak ważnych wydarzeniach, gdy „coś się kończy, coś się zaczyna”, chcę te zmiany poczuć, odczuć niemal osobiście tragedię mieszkańców. Tutaj mi tego zabrakło.
 
     
Paleolog 
czytaczszerokopojęty



Dołączył: 20 Lis 2009
Posty: 790
Skąd: z drakkaru
Wysłany: 2010-04-26, 16:54   

To ciekawe jak dwie różne osoby mogą skrajnie odmiennie odbierać tę samą książkę. I jednocześnie to na swój sposób piękne, bo przecież byłoby strasznie nudno, gdybyśmy się od siebie nie różnili :)
Mnie "Czarny anioł" wydał się lekturą fascynującą - to zresztą jedna z moich ulubionych książek. Waltari porwał się na kapitalny temat - upadek miasta, a jednocześnie upadek dawnego imperium, upadek pewnej kultury, koniec epoki, koniec pewnego świata. Upadek, za którym nadciąga 'nowe'. Bo przecież nie jest to tylko koniec, to równocześnie narodziny nowego, innego już miasta, kultury, świata, imperium...
Czy Fin sprostał zadaniu? Moim zdaniem zdecydowanie tak.

Dostajemy do ręki książkę, w której odmalowano ostatnie miesiące życia stolicy Bizancjum z perspektywy zwykłych ludzi, ich małych dramatów i namiętności, w tle których autor maluje obraz umierającego miasta.

Być może można odnieść wrażenie, że, tak jak napisał rygor, uczucie między głównym bohaterem, a jego kochanką jest nieco naiwne, czy nawet 'kiczowate', ale taki jest po prostu sposób pisania Waltariego o miłości, obecny także w innych jego książkach. Różnica polega na tym, że zwykle wątek miłosny nie gra aż takiej roli jak w "Czarnym aniele", być może dlatego w innych powieściach to nie rzuca się w oczy i nie przeszkadza. Mnie jednak podobał się sam pomysł pokazania tego, że miłość rodzi się także w czasach zagłady, chociaż z góry wiadomo, iż jest to miłość beznadziejna, skazana na klęskę, podobnie jak miasto, w którym spotykają się kochankowie.

Na ewentualne niedostatki wątku miłosnego przymykam oko, ponieważ rekompensuje mi to nastrój beznadziei obleganego Konstantynopola, miasta czekającego na nieuchronnie nadchodzącą zagładę, nastrój, moim zdaniem, zbudowany perfekcyjnie. "Nadchodzą nowe czasy. Nie zależy mi, by je zobaczyć" - mówi główny bohater. "Czarny anioł" to bardzo depresyjna książka. Najbardziej nostalgiczna w dorobku tego autora, który i tak w swoich powieściach zwykł z lubością pławić się w smutku. Jednak faktem jest, że "Anioł" wymaga od czytelnika wiedzy o opisywanym okresie, w przeciwnym razie dużo rzeczy może pozostawać niezrozumiałych, co znacznie zmniejsza przyjemność czytania.

Za genialne uważam samo zakończenie (w tym Waltari zresztą zawsze był dobry) i pomysł z "purpurowymi butami".

Książka ta bardzo dobrze wypada w porównaniu z inną powieścią opisującą te same wydarzenia - "Puszkarzem Orbano" Zofii Kossak-Szuckiej. Zaryzykuję stwierdzenie, że wręcz miażdży ją nastrojem.
W "Puszkarzu..." zabrakło mi właśnie tego, czego rygorowi w książce Waltariego - odczucia tragedii mieszkańców, nadchodzącej zmiany, ale cóż, de gustibus non est disputandum, jak mawiali starożytni ;-)
_________________
... ale nie ułaskawił żadnych filozofów
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 36
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3884
Wysłany: 2010-05-01, 08:41   

Bardzo ciekawa dyskusja z Waszej strony. :) Nie dorzucę się, ponieważ tej książki nie znam. Na pewno mogę jednak przytaknąć twierdzeniu, że Waltari pisać i tworzyć w książce nastrój zdecydowanie potrafił. Egipcjanin Sinuhe mnie wprost zachwycił w tej kwestii.
Nie pozostaje mi nic innego jak sięgać po kolejne książki autora. :)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
rygor
[Usunięty]

Wysłany: 2010-05-08, 18:44   

Paleolog napisał/a:
Waltari porwał się na kapitalny temat - upadek miasta, a jednocześnie upadek dawnego imperium, upadek pewnej kultury, koniec epoki, koniec pewnego świata. Upadek, za którym nadciąga 'nowe'. Bo przecież nie jest to tylko koniec, to równocześnie narodziny nowego, innego już miasta, kultury, świata, imperium...

Tutaj się stuprocentowo zgadzamy.

Cytat:
Czy Fin sprostał zadaniu? Moim zdaniem zdecydowanie tak.

Tutaj wręcz przeciwnie.

Cytat:
Dostajemy do ręki książkę, w której odmalowano ostatnie miesiące życia stolicy Bizancjum z perspektywy zwykłych ludzi, ich małych dramatów i namiętności, w tle których autor maluje obraz umierającego miasta.

Mnie właśnie tego brakowało. Gdzie Ty tam dostrzegłeś dramat zwykłych ludzi? Poza głównymi bohaterami niemal nie mamy styczności z innymi postaciami. Przewija się wprawdzie kilka razy sługa Manuel, ale dla mnie był marną kopią Kaptaha, niestety.

Cytat:
(…)taki jest po prostu sposób pisania Waltariego o miłości, obecny także w innych jego książkach. Różnica polega na tym, że zwykle wątek miłosny nie gra aż takiej roli jak w "Czarnym aniele", być może dlatego w innych powieściach to nie rzuca się w oczy i nie przeszkadza.

Owszem, Waltari w dość specyficzny sposób przedstawia miłość. Nie wiem, czy to wynika z autopsji, ale jeśli tak, to szczerze mu współczuję. W innych książkach też się to zauważa, ja miałam kryzys przy wątku z Nefernefernefer w „Egipcjaninie Sinuhe”, na szczęście skończył się, zanim zdecydowałam się odrzucić książkę.

Cytat:
"Czarny anioł" to bardzo depresyjna książka. Najbardziej nostalgiczna w dorobku tego autora, który i tak w swoich powieściach zwykł z lubością pławić się w smutku.

Widać w „Czarnym aniele” próby stworzenia fatalistycznego nastroju, ale są to zbyt sztuczne zmagania, aby możliwe było tenże nastrój odczuć, dlatego moim zdaniem „Egipcjanin Sinuhe” był powieścią bardziej melancholijną, w niej smutek był na tyle przekonujący, iż do mnie trafił.

Reasumując, mamy bardzo zbliżone zdanie na temat „Czarnego anioła” – i że porusza ważny i niezwykle ciekawy temat, a akcja osadzona jest w wyjątkowym miejscu, i że istotną rolę pełni w niej tragedia mieszkańców oraz nastrój upadającego miasta… Różni nas tylko to, że ja tego nastroju tam nie znajduję, a Ty tak. Cóż, diabeł tkwi w szczegółach. I jak tu nie wierzyć starym porzekadłom?
Ostatnio zmieniony przez rygor 2010-05-11, 15:11, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Paleolog 
czytaczszerokopojęty



Dołączył: 20 Lis 2009
Posty: 790
Skąd: z drakkaru
Wysłany: 2010-05-09, 16:27   

rygor napisał/a:
Mnie właśnie tego brakowało. Gdzie Ty tam dostrzegłeś dramat zwykłych ludzi? Poza głównymi bohaterami niemal nie mamy styczności z innymi postaciami. Przewija się wprawdzie kilka razy sługa Manuel, ale dla mnie był marną kopią Kaptaha, niestety.


"Zwykli" ludzie w sensie jednostki, a nie w dosłownym rozumieniu, bowiem trudno za zwykłych uznać córkę megaduksa czy człowieka, w którego żyłach płynęła cesarska krew. Miałem na myśli to, że koniec imperium pokazany został z perspektywy jednostek, a nie zbiorowości, jaką tworzyli obywatele Konstantynopola. Przez pryzmat dramatycznych wyborów i klęsk pojedynczych ludzi, a nie "narodu" (określenie "naród" nie jest tu specjalnie na miejscu, ale najlepiej oddaje o co mi chodzi). I nie jest tak, że nie mamy styczności z innymi postaciami. Owszem, w centralnym miejscu są główni bohaterowie i ich beznadziejny romans, ale mamy i innych, razem z ich rozterkami i porażkami - Notarasa, Giustinianiego, cesarza Konstantyna. Każdy z nich musi wybierać i w wyniku tych wyborów wszyscy oni ostatecznie przegrywają. Zresztą w książce Waltariego nie ma zwycięzców, przegrywają wszyscy, także sułtan, który po realizacji swojego największego marzenia nie ma już nic do zdobycia.
Są postacie drugoplanowe, które świetnie wpisują się w całą atmosferę - jak Grant czy Bessarion. Ba, czasem do tego by budować nastrój wystarczy ktoś, kto pojawia się tylko na jednej stronie, jak bibliotekarz, tak ślepo kochający książki, którymi się opiekuje, że są one dla niego ważniejsze od wyniku trwającego oblężenia. Lub ktoś kto bezpośrednio nie pojawia się w ogóle - jak Orban, twórca dział, którymi Turcy kruszą mury, a który wcześniej oferował swe usługi cesarzowi, lecz ten nie miał funduszy na realizację jego projektu. Czy dyskretne pokazanie, że ktoś zdecydował się na bycie renegatem, byle tylko móc urzeczywistniać dzieło swojego życia (w tym przypadku owe działa), nie składa się na tę niezwykłą, bynajmniej nie sztuczną, atmosferę?

Waltari bardzo dobrze opisał też podziały pomiędzy chrześcijanami i to, że kiedy wreszcie kwestie wiary przestały być ważniejsze niż los samego miasta, było już zwyczajnie za późno. Właśnie to wszystko buduje nastrój, który tak mnie oczarował. Oczywiście (na szczęście) nikt nie ma obowiązku podzielać tego zdania ;-)
_________________
... ale nie ułaskawił żadnych filozofów
 
     
rygor
[Usunięty]

Wysłany: 2010-05-09, 19:48   

Paleolog napisał/a:
"Zwykli" ludzie w sensie jednostki, a nie w dosłownym rozumieniu, bowiem trudno za zwykłych uznać córkę megaduksa czy człowieka, w którego żyłach płynęła cesarska krew.

Otóż to. Ja żałuję, że nie przedstawiono zwykłych ludzi w tym bardziej dosłownym znaczeniu.

Paleolog napisał/a:
Owszem, w centralnym miejscu są główni bohaterowie i ich beznadziejny romans, ale mamy i innych, razem z ich rozterkami i porażkami - Notarasa, Giustinianiego, cesarza Konstantyna. Każdy z nich musi wybierać i w wyniku tych wyborów wszyscy oni ostatecznie przegrywają.

Niby są, ale ich obecność jest zbyt marginalnie potraktowana - na czym, moim zdaniem, powieść traci.

Podoba mi się entuzjazm, z jakim rozprawiasz o tej książce. ;]
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 13