Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
[grudzień 09] Czarodziejka z Florencji - Salman Rushdie
Autor Wiadomość
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2009-12-02, 21:29   [grudzień 09] Czarodziejka z Florencji - Salman Rushdie

Umówiliśmy się na Czarodziejkę zatem zakładam temat, by było gdzie porozmawiać, kiedy już wszyscy do dyskusji będziemy gotowi. Dziś skończyłem Pana Lodowego Ogrodu tom 3 i mogę już bez przeszkód zabrać się za naszą forumową lekturę. Mam nadzieję, że Wy również. :)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 38
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2009-12-12, 09:08   

Zaczęłam zaledwie i nie dotarłam jeszcze do Florencji, wciąż przebywam w pięknym i migotliwm "jak opiumowa wizja" Sikri, ale już mi się ogromnie podoba. Ma to cudowność baśni, a równocześnie opowiada o rzeczywiście kiedyś istniejacych postaciach, jest mocno osadzona w historycznych realiach. Co szczególnie mnie urzekło to język, naprawdę piękny, czysty stylistycznie (dobra robota tłumacza), taki... poetycki a jednocześnie mocny, nie-abstrakcyjny. Jest zarazem "Czarodziejka.." jedną z baśni Szeherezady, z drugiej zaś strony niezlą lekcją historii - takie dotąd przynajmniej odniosłam wrażenie.
Dalsze odczucia - później :)
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Paleolog 
czytaczszerokopojęty



Dołączył: 20 Lis 2009
Posty: 789
Skąd: z drakkaru
Wysłany: 2009-12-18, 17:03   

Skoro nikt nie chcę się przyznać do tego, że przeczytał, przyznam się ja :)

Od razu i bez bicia przyznam się także, że było to moje pierwsze spotkanie z Rushdim. Wiem już, że nie ostatnie.

"Czarodziejka..." to przede wszystkim kawał świetnie opowiedzianej historii. Baśń, przy czytaniu której na chwilę znowu stajemy się dziećmi, a autor przybiera postać rozpartego w fotelu opowiadacza, koniecznie z nieodłączną drewnianą fajką w zębach, jak opowiadaczom przystało. A może nawet z płaszczem w kolorowe romby narzuconym niedbale na ramiona.

Podoba mi się sposób odsłaniania przed czytelnikiem kolejnych fragmentów układanki. A także to, że stopniowo fantazja coraz ściślej przenika się z prawdziwą historią (tak naprawdę przenika się od początku, ale bądźmy szczerzy - kto przed wzięciem książki do ręki miał pojęcie kim był Akbar Wielki? Ja nie miałem, dlatego z powodzeniem mogę stawiać go na równi z wezyrami czy sułtanami pojawiającymi się w opowieściach z tysiąca i jednej nocy).
Podoba mi się świat malowany przez Rushdiego, wreszcie podobają mi się krwiści bohaterowie drugiego planu, z Andreą Dorią na czele.
Lubię myśleć, że autor pisze trochę o sobie, kreśląc postać przybysza z Europy, potomka tytułowej Czarodziejki, który mimo przejściowego sukcesu na dworze Akbara, nadal pozostaje kimś obcym, kimś kto nie odnajdzie swojego miejsca w świecie Wschodu. Ot, takie przewrotne mrugnięcie okiem Rushdiego, człowieka, który na Zachodzie, bez względu na to jaką popularność przysporzyły mu opowiadane historie, też nigdy nie będzie całkiem u siebie.
I jeszcze rola przypisywana miłości, to także mi się podoba.

Wszystko pięknie.
Jest jednak pewno 'ale': zakończenie.
Po lekturze czuję się tak, jakby autor nie zadał mi decydującego ciosu. Nie chcę precyzować czego się spodziewałem i czego zabrakło, w każdym razie rozpalono moją ciekawość, sugerując, że zakończenie przyprawi mnie o dreszcz emocji. Że znajdę tam "słowa prawdy", książkowego Graala, cokolwiek. Coś.
Coś, czego w rzeczywistości tam nie ma. Dlatego "Czarodziejka..." pozostanie dla mnie tylko przyjemną baśnią. Tylko i aż.
_________________
... ale nie ułaskawił żadnych filozofów
 
     
Uczeń Czarnoksiężnika 



Wiek: 35
Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 3877
Wysłany: 2009-12-18, 19:50   

Z tego, co zdążyłem się zorientować po niecałych 100 stronach lektury stwierdzam, że muszę przyznać Wam rację. Bardzo przyjemnie się czyta, atmosfera opowieści jest wręcz baśniowa. Ostatnio miałem bardzo mało czasu na czytanie, ale na szczęście teraz już mam więcej luzu i na dniach włączę się na pełen bieg do powyższej dyskusji.
Do zakupu książki skłoniła mnie w zasadzie notka wydawnicza bądź jakiś krótki opis gdzieś przeczytany. Właśnie taką wyrobiłem sobie opinię o tej książce - że to będzie baśń, piękna opowieść o świecie wschodu. Po pierwszych rozdziałach jak najbardziej się to potwierdza.
Więcej na pewno napiszę po przeczytaniu. Dziękuję za pierwsze głosy w dyspucie. Jeszcze bardziej zachęcają mnie do jak najszybszej kontynuacji lektury. :)
_________________
Zamek Czarnoksiężnika
:arrow: Czas Imperium - nr 33 - 12.04.2009
:arrow: Czas Imperium - nr 35 - 20.09.2009
 
     
andy 



Dołączył: 21 Gru 2008
Posty: 675
Wysłany: 2009-12-18, 19:54   

Poczytam pewnie, ale nie wiem jeszcze kiedy. Jak polecacie
_________________
Wszystko jest możliwe, jeżeli pozwalają na to prawa fizyki.
 
     
Tifa Lockhart 



Wiek: 26
Dołączyła: 04 Lis 2008
Posty: 1874
Skąd: Augustów/ Toruń
Wysłany: 2009-12-27, 10:55   

Zainteresowała mnie ta książka. Opisany świat, postacie. Była taka po prostu bajkowa. Nie mogłam się doczekać,aż ten przybysz(zapomniałam jak ma imię) będzie dalej opowiadać. I ten władca. Z takim spokojem opowiadał,że jego synowie będą musieli się z nim o władzę bić. Jak napisał wyżej Paleolog zabrakło takiego punktu kulminacyjnego. Przynajmniej mi się tak wydaje.
 
 
     
rygor
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-29, 01:32   

Najwyższa pora napisać parę słów, zanim zapomnę, o czym książka była.

Problem polega na tym, że - choć dobrze, iż Ravena zwróciła naszą uwagę na tę powieść, bo niewątpliwie warta jest ona uwagi – nie jest to właściwa książka do dyskusji, o czym można się przekonać dopiero po jej przeczytaniu. Wynika to stąd, iż nie ma w niej zasadniczo akcji, o której można by długo rozprawiać, kłócić się, czy osobnik A podjął słuszną decyzję w entym rozdziale, czy nie lepiej byłoby ubić delikwenta B sto stron wcześniej, co być może zapobiegłoby przykrym wypadkom trzy rozdziały dalej etc. Tymczasem w przypadku Czarodziejki…” możemy się skoncentrować raczej wyłącznie na odczuciach po lekturze i wrażeniach, jakie nam ona dostarczała w trakcie czytania.

W moim przypadku są one jak najbardziej pozytywne. Przede wszystkim urzekł mnie język powieści, iście magiczny i niejednoznaczny, jak i snuta niespiesznie intrygująca opowieść o pewnej niezwykłej kobiecie. Owej niezwykłości nie stanowi nieprzeciętna uroda, od razu zwracająca uwagę, lecz potężny dar – umiejętność zjednywania sobie ludzkich serc – pozwalający manipulować innymi według uznania. Miano czarodziejki jest zatem jak najbardziej zasłużone, adekwatne do tego, co czyniła Qara Koz. Na szczęście dla owych zaczarowanych, nie była ona złą kobietą, choć trudno też powiedzieć, że była dobra. Tej szarości charakteru, którego nie da się zawiesić w konkretne ramy, zawdzięcza ona swoje – mimo całej swej czarodziejskości – człowieczeństwo. Gdy odbierze się jej potężną moc i zrzuci zasłonę nadludzkiej bogini, okaże się, że osławiona Czarodziejka jest takim samym człowiekiem jak każdy inny – którego kardynalny cel stanowi przetrwanie, któremu nieobcy jest lęk przed śmiercią, który wreszcie łaknie uznania i akceptacji. Wielkość jej mocy nie wytrzebiła małości ludzkiej natury.

Enigmatyczna Angelika nie jest jednak jedyną godną uwagi bohaterką powieści, choć to wokół niej kręci się cała historia. Interesującą postacią jest chociażby potężny władca Akbar Wielki, będący uosobieniem władzy i potęgi. Inteligentny, oświecony, niebojący się przekraczać utarte granice: kultury, tradycji, religii, światopoglądu, jest jednocześnie infantylny w tych wszystkich swoich filozoficznych dywagacjach dotyczących przecież wcale nie błahych spraw, lecz takich z którymi i dzisiaj boryka, i do końca swych dni będzie borykać się człowiek.
Godni uwagi są jego doradcy, którzy choć sporadycznie na kartach powieści się pojawiają, znacząco zaznaczają swoją obecność: celnymi uwagami, dobrymi radami, ciekawymi osobowościami.

Z trójki włoskich przyjaciół najciekawszy wydaje się znany - nieznany, jak się okazuje – N. Machiavelli. Salman Rushdi pokazuje nowe oblicze owianego złą sławą autora „Księcia” – dzieła, którego stał się ofiarą i które w znaczącym stopniu wpłynęło na wyobrażenie jego osoby przez pokolenia.

Wreszcie dochodzimy do najbardziej chyba enigmatycznej postaci w książce – tajemniczego wędrowca, męskiego odpowiednika Szeherezady, czarującego swą opowieścią nie tylko władcę, ale i cały dwór Akbara Wielkiego. Co było prawdziwym celem przybysza; czy próżne pragnienie ponownego zniewolenia ludzi postacią urzekającej Angeliki, czy jedynie chęć zaistnienia i akceptacji? Może on sam nie wiedział.

Oczywiście to tylko fragment obfitej galerii bohaterów tej książki, a nadmienić należy, że ci niewymienieni są równie atrakcyjni.

Na uznanie zasługuje łatwość z jaką Rushdie przechodzi z jednego wątku do drugiego, podróżując między Wschodem i Zachodem, przeszłością i teraźniejszością tak płynnie, jakby wręcz od niechcenia, udowadniając, że w pozornym chaosie i rozgardiaszu mnogości postaci, zdarzeń i miejsc jest jakiś ład, pozwalający utrzymać w porządku wszystkie nici. A wszystko to za pomocą wspomnianego już wcześniej poetyckiego języka, będącego – przynajmniej dla mnie- największym atutem powieści.

„Czarodziejka z Florencji” jest kawałkiem naprawdę dobrej literatury. Ukazuje, ile zależy od stylu, jaką wielką magię kryją w sobie słowa i jak bardzo można oczarować atrakcyjną opowieścią. Porusza wiele istotnym tematów, pozwalając na chwilę zadumy, a jednocześnie niejednokrotnie wywołuje uśmiech. Nie jest powieścią wybitną, rzeczywiście czegoś jej brakuje, a najsłabszy punkt stanowi niesatysfakcjonujące zakończenie, niemniej warto się z nią zapoznać, bo to – nawiązując do tego, co napisał Paleolog – (aż) baśń, potrafiąca przenieść na jakiś czas do średniowiecznej Florencji i magicznej, wielokulturowej Sikri.
 
     
Ravena 
Wiedźma Dyplomowana



Wiek: 38
Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 6442
Skąd: Wiedźmowy Las
Wysłany: 2010-04-12, 11:51   

No, wreszcie przepisałam swoje notatki ^^ To są wrażenia z lektury, żadna solidna recenzja, więc będzie trochę chaotycznie...

W „Czarodziejce z Forencji” daje się łatwo zauważyć podział na trzy części. Nie jest on przypadkowy. Pierwszą prezentuje Sikri w pełnej glorii, u szczytu chwały Akbara. Druga to Florencja okresu Renesansu, najpiękniejsze miasto, perła ówczesnej Europy. Trzecia to wzajemne przenikanie się dwóch kultur, Wschodu i Zachodu – tematyka u Rushdiego często podejmowana. Z tych trzech części pod wieloma względami najbardziej urzekła mnie pierwsza. Sikri miasto pełne blasku, zmysłowe, świetliste, przestrzenne. Natomiast Florencja sprawiła na mnie wrażenie ciasnej, brudnej, nieposkromionej, a choć w książce jej piękno bywa podkreślane wciąż, nie umiałam go dostrzec w powieściowym opisie. Z dwóch miast to Sikri wydaje się czystsze wychodzi zwycięsko z porównań. Sikri – zmysłowe, Florencja – wyuzdana, Sikri – świetliste, jasne, Florencja – ciasna, z wąskimi uliczkami, brudna. Nie wiem jaka była intencja autorska, jest mi to właściwie obojętne, ale tak odebrałam przedstawione w „Czarodziejce...” miejsca. I chociaż to renesansowa Florencja pretenduje do miana miasta otwartego na nowości, pełnego tolerancji, nowoczesnego, spoglądająca na pogańską kulturę z wyższością, to jednak Akbar wydaje się prezentować o wiele bardziej postawę humanisty i umysł otwarty na poglądy i przekonania innych. Obydwa miasta, poprzez równolegle opowiadane historie, oświetlają się wzajemnie, ujawniając to, co nie byłoby inaczej dostrzegalne. Nagle ta otwarta Florencja – okazuje się groźna i opresyjna, zaś kultura odległa i uważana za ciasną, okazuje się rozkwitać myślą.

Postaci historyczne u Rushdiego, co ciekawe niczym się specjalnie nie wyróżniają. Choć istniały w rzeczywistości, w powieści to bohaterowie fikcyjni ich przyćmiewają; może za wyjątkiem Akbara, który sam jednak bardziej jest wytworem pisarskiej wyobraźni, niż autentyczną postacią. W każdym bądź razie nie przykuwa uwagi ani słynny Machiavelli, autor dzieła klasycznego i rozsławionego, ani Medyceusze, ani żadna z historycznych osób ówczesnej Florencji. Za to fascynują Qara Köz, Mogor del Amore, kondotierzy – wszyscy rodem z Baśni tysiąca i jednej nocy, jakby żywcem wyjęci z opowieści Szeherezady.
Tematów i problemów „Czarodziejka” porusza sporo. Tolerancji i szacunku wobec innej kultury. Tym, że pomimo różnic, więcej ludzi łączy niż dzieli - choć mam wrażenie, że jednak w tym negatywnym sensie. Podobieństwa w ludziach różnych kultur dostrzegalne są na poziomie zdolności do okrucieństwa, próżności, żądzy władzy. Ale także zamiłowania do sztuki. Interesujące zagadnienie pojawia się przy opisie walk o władzę w imperium mogolskim. Czy odmawiać racji padyszachowi, gdy wytraca, co do nogi rodzinę buntownika i uzurpatora, aby zapobiec ewentualnej zemście i dalszej anarchii? Potrzeby ogółu giną wobec jednostki? Akbar sam wyznaje zasadę „Lepszy nowy członek rodziny, niż zgniły trup”, ale nie przeszkadza mu to wydać okrutnego wyroku, skazać na tortury i śmierć. Przy całej swej inteligencji, oświeconym poglądom i wyrafinowanym smaku, nad indywidualnego człowieka przedkłada rację historyczną. To, wydaje mi się, jedna z refleksji „Czarodziejki” – wyższość historii, fatum, które nic nie robi sobie z ludzi, jako siła wyższa, nad którą nikt nie panuje, ona prze naprzód, a człowiek musi za nią nadążyć, jeżeli chce przetrwać - a zazwyczaj przecież chce.
Dla mnie chyba najistotniejszy temat, który zawiera się w powieści Rushdiego, to rola i miejsce kobiety w ówczesnej epoce. Niezależnie od kultury, stłamszona, uzależniona od mężczyzny, przeznaczona do określonych zadań i wtłoczona w ramki konwencji. W Sikri jest niewolnicą, żoną, kurtyzaną, kochanką – ma zadowolić pana i władcę. We Florencji, tej oświeconej Florencji – może być albo świętą albo prostytutką, w zasadzie nie ma drogi pośredniej. Oczywiście może też być żoną i matką, szanowaną matroną, ale przyglądając się choćby losowi Marii Machiavelli, wydaje się, że funkcja ta mocno zbliżona jest do tej pierwszej; pokorne znoszenie losu żony, zapewne prowadzi do świętości ^^ Przy czym wszędzie nie jest panią siebie i nie może o sobie decydować. Dlatego też, przy jej rozlicznych wadach i błędnych wyborach, darzę Qara Köz dużą sympatią. Wyrwała się z zaklętego kręgu zależności, decydując sama o sobie i nadając tor wydarzeniom. Można się oczywiście spierać na ile wyszła dobrze przy tej decyzji, ale sama w sobie jest przykładem w pewnym sensie wyzwolonej. Oczywiście jest przebiegła, jest uzdolnioną manipulantką i konformistką, ale ma przy tym mnóstwo wdzięku i klasy, które pozwalają jej wiele wybaczyć ^-^ Podobne jak ze Scarlett O’Harą, czytelnik zżyma się na jej cechy, ale nie potrafi nie darzyć jej – jeśli nie sympatią – to podziwem za siłę charakteru.

Kolejna rzecz: magia książki. „Czarodziejka” urzekła mnie. Gdzieś już wyżej porównałam powieść do baśni. Jedna to z najpiękniejszych wschodnich baśni jakie dane mi było czytać. „Czarodziejka z Florencji” przesiąknięta jest magią – od wymyślonej żony Akbara począwszy, na samej Angelice skończywszy. Samo Sikri w powieściowej rzeczywistości wydaje się nierealne, trochę baśniowe. Nie ujmuje to – całkiem paradoksalnie – realności samej powieści. Wręcz przeciwnie fikcyjna i historyczna przestrzeń wydają się spójne i scalone.

Styl i język. Przepiękne. Dawno nie zdarzyło mi się czytać książki, która równie urzekłaby mnie stylem, słowem i obrazem. „Czarodziejka z Florencji” rzeczywiście mnie oczarowała, w rezultacie czytałam ją niezwyczajnie długo jak na mnie, tylko po to, by móc się dłużej cieszyć lekturą, a nieuchronnie zmniejszająca się ilość stron wzbudzała żal, jak nigdy. Mój egzemplarz lektury najeżony był barwnymi karteczkami do indeksowania, bo ciągle w tekście znajdywałam cytaty, które mnie zainteresowały – jeśli nie ze względu na treść, to choćby na samo brzmienie językowe. Takie zdania jak „I oto znów Sikri, z kolorowymi jedwabiami powiewającymi jak chorągwie w czerwonych oknach pałacu, rozedrgane w upale jak opiumowa wizja”, po prostu mnie oczarowują ^^

Ostatnia rzecz, jaką dostrzegam w „Czarodziejce” to kwestia opowieści, która dzieje się i przekształca rzeczywistość. W „Czarodziejce” mamy do czynienia z opowieścią w opowieści, a czytelnik może sobie stawiać pytanie, która z nich jest „prawdziwa”? opowieść Niccolo Vespucciego? Wersja Akbara, który urzeczony opowieścią cudzoziemca stworzył własną? Pojawia się też pytanie, które w twórczości Rushdiego zdaje się przewijać – co to znaczy opowiadać? A więc jaka jest rola opowieści i rola pisarza? I właściwie nie chodzi o prawdę w fikcji, czy fikcję w prawdzie – każda z wersji opowieści jest prawdziwa, a nadto, każda jeszcze gdzieś tam się dzieje – choć autor nie pozwoli czytelnikowi podążyć już za opowieścią Mogora czy Angeliki.

A na koniec wyszukałam sobie, zaciekawiona, z wyobraźnią poruszoną opisami w „Czarodziejce” zdjęcia opuszczonego miasta Sikri. Dla zainteresowanych wklejam linki. Osobiście się nie rozczarowałam, bo choć teraz widać zniszczenia i te mury są nadgryzione zębem czasu, ma w sobie Sikri nieuchwytny urok wielkich dzieł architektury. Można puścić wodze imaginacji i wyobrazić sobie jak to wyglądało setki lat temu. A wtedy to „Sikri, z kolorowymi jedwabiami powiewającymi jak chorągwie w czerwonych oknach pałacu, rozedrgane w upale jak opiumowa wizja” staje przed oczami jak żywe.

http://img5.travelblog.or...aticework-0.jpg
http://img6.travelblog.or...pur-Sikri-0.jpg
http://upload.wikimedia.o...Panch_Mahal.jpg
http://upload.wikimedia.o...ikri,_India.jpg
http://www.gardenvisit.co...22_jpg_600x.jpg
http://www.ianandwendy.co...lim-chishti.JPG
http://www.indiamike.com/...1/1826Sikri.jpg
_________________
Without coffee, 'Good Morning' is an oxymoron

Lektury Kawoholiczki
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 13